„Dziennik 1954” to osobiste zapiski autorstwa Leopolda Tyrmanda. Obejmują one notatki sporządzane w trakcie trzech pierwszych miesięcy roku 1954, pół roku po tym, jak Tyrmand stracił posadę w redakcji „Tygodnika Powszechnego”, za odmowę opublikowania nekrologu Stalina w wersji ustalonej odgórnie przez rząd. Dziennik Tyrmanda udało się wydać dopiero w latach osiemdziesiątych, a to ze względu na jego rozważania natury politycznej.
Spis treści
„Dziennik 1954” to zapiski z okresu trzech miesięcy z roku 1954, kiedy to Tyrmand opisywał swoje codzienne życie. Niejednokrotnie pojawiają się tam również jego rozważania dotyczące społeczeństwa, polityki czy literatury, a także innych obszarów, w których Tyrmand był aktywny. W dziele przedstawia on też analizę swojej osobowości, a także wyborów życiowych, jakie zdecydował się podjąć. Dziennik to również świadectwo życia w Polsce w czasach sowieckich i stalinowskich. Tyrmand opisuje warunki i sytuację polityczną w Polsce, jednocześnie deklarując się ideologicznie po stronie antykomunistycznej. Nie wypowiada się jednak jednoznacznie negatywnie o wszystkich komunistycznych przywódcach, przykładowo takich jak Włodzimierz Lenin. Krytyce zostaje poddany ustrój, który panuje w kraju w momencie, kiedy dzieje się akcja dziennika. Tyrmand wiele miejsca poświęca rozważaniom o charakterze cywilizacyjnym, a także estetycznym. Denerwują go między innymi warunki higieniczne, jakie panują w Warszawie.
„Dziennik 1954” to także spis licznych przyjaciół i znajomych Tyrmanda, którzy odwiedzają go w jego pokoju lub których spotyka na mieście. Wielu z nich zostaje poddanych ocenie przez autora. Nie wymienia on raczej pełnych nazwisk, częściej posługuje się pseudonimami lub inicjałami. Pisarz krytykuje również popularne w tamtym okresie osoby publiczne, twórców, polityków, publicystów i inne znane postaci. Wchodzi także w polemikę z twórczością Ernesta Hemingwaya, wiele miejsca poświęca też własnym relacjom ze Stefanem Kisielewskim. Tyrmand opisuje przykrą codzienność, między innymi Zbigniewa Herberta pracującego w Zarządzie Torfowisk z powodu braku pieniędzy, czy własne codzienne wycieczki do Literatów po ciepły obiad, co było jedynym miejscem, w którym mógł zdobyć taki posiłek.
Wiele miejsca Tyrmand poświęca swojemu życiu miłosnemu i erotycznemu. Na pierwszym miejscu zazwyczaj pojawia się jego relacja z szesnastoletnią Bogną, której Tyrmand miał pomagać w polskim i historii. Z czasem wszedł z nią w relację intymną, a Bogna najchętniej zostałaby jego żoną, jednak Tyrmand nie chciał się tak angażować, wchodził też w wiele interakcji z innymi kobietami. Wszystkie opisywane przez niego wydarzenia rozgrywają się w miejskiej przestrzeni Warszawy, zostaje opisana jej architektura.
Tyrmand w przedmowie wyjaśnia okoliczności powstania dziennika, jaki prowadził przez pierwsze trzy miesiące roku 1954. Potem dziennik przez dwanaście lat leżał w szufladzie, do której autor rzadko zaglądał. Po pewnym czasie zdeponował go w redakcji „Kultury” paryskiej, potem zaś udało się zapiski wydać. Tyrmand wspomina, że zrobiono to bez cięć redakcyjnych czy edytorskich. Wspomina, że pisał dziennik w stosunkowo prostych czasach komunizmu, kiedy to jego wyznawcy byli jeszcze tak zrozumiali jak inni ludzie. Formułuje on też liczne sądy na temat ludzi, których znał w tamtych czasach. W swoich zapiskach po latach dostrzegł wczesne sądy, które okazały się właściwe, co prowadzi go z kolei do zadumy. To wszystko, co chce on rzec swoim czytelnikom, zanim jego dziennik zacznie życie jako książka.
Na początku Tyrmand rozważa, czym właściwie jest dziennik, czyli świadectwo samego siebie wystawione z pierwszej ręki. Autor zastanawia się, czy systematyczne tworzenie zapisków przyniesie mu jakąś ulgę.
Tyrmand wspomina wczorajszego Sylwestra, który pozostawił po sobie kaca oraz ból kości. Pogodził się także z szesnastoletnią Bogną, która przychodzi do niego na korepetycje i z którą dużo starszy Tyrmand wdał się w romans. O wspólnym pójściu na Sylwestra Bogna marzyła już od pół roku i szykowała dla siebie suknię. Tyrmand zaś miał zaproszenie do Klubu Dziennikarza na przyjęcie.
Gdy przyszła uszykowana Bogna, Tyrmand podziwiał jej urodę i opisywał ją szczegółowo. W trakcie balu nastolatka zachowywała się dokładnie tak, jak należało, by zachęcić Tyrmanda do dalszego bycia razem. Potem mężczyzna odprowadził ją prosto do domu i pożegnał się, a następnie poszedł posiedzieć w kościele i pobyć z Bogiem. Poszedł spać o szóstej, a o jedenastej obudziła go Bogna, która przyszła też z kościoła. Tyrmand nie wyrzucił jej z domu i spędzili razem resztę dnia w łóżku. Na wieczór poszli do jej domu, gdzie rozmawiali z ojcem dziewczyny.
Kolejnego dnia przyszła Halszka, by opowiedzieć o balu. Potem przychodzi też Bogna, a Tyrmand zastanawia się, jak wyjść z pokoju, by się ogolić, ale jednocześnie ukryć dziennik przed dziewczyną, która interesowała się tym, co on pisał. Tyrmand wspomina, jak w trakcie przebytej żółtaczki troskliwie opiekowała się nim pani Gienia, bez której by nie przeżył.
Tyrmand był z Bogną na Zachęcie na wystawie francuskiej tkaniny. Bogna po szkole średniej planuje udać się na Akademię Sztuk Pięknych, ale najbardziej interesują ją żurnale z modą. Wieczorem znowu idą porozmawiać z ojcem Bogny, który jest naukowcem oraz komunistą. Rozmowa dotyczy młodzieży, a Tyrmand i ojciec Bogny mają zupełnie odmienne opinie.
Rano przychodzi Halszka, kobieta związana z mężczyzną mieszkającym kilka drzwi od Tyrmanda. Na obiad Tyrmand idzie do Klubu Literatów, spotyka się tam z Koźniewskim. Rozmawiają o tym, co spotkało Turowicza. Tyrmand rozważa też własną pozycję po utracie pracy w „Tygodniku Powszechnym”. Na Nowym Świecie Tyrmand spotyka Martę, kobietę źle potraktowaną przez mężczyznę. Autor ogląda też duński film o gruźlikach i mówi, że według komunizmu gruźlica to problem kapitalizmu.
Tyrmandowi śni się ojciec i nie wie on, jak odczytywać ten znak. Przychodzi też zdenerwowana Halszka, która ma się umówić z pewnym mężczyzną. Potem przychodzi ponownie i potwierdza, że do schadzki doszło. Tyrmand oblicza, że zeszyt ma mu wystarczyć na kilka miesięcy prowadzenia zapisków. Wpadają Andrzej R., a potem Czesław B. Potem Tyrmand jedzie przez Żelazną, gdzie widać jeszcze części Warszawy, które nie uległy zniszczeniu w trakcie powstania. Idzie na obiad do Klubu Literatów. Boli go wątroba, chociaż nie pije alkoholu. Wieczorem przychodzi Bogna w złym humorze. Przypadkiem rozlewa parnik na podłogę, co denerwuje Tyrmanda dbającego o czystość posadzki. Tyrmand próbuje zakończyć ich relację, ale ona nie zwraca na to uwagi.
W Wieczór Trzech Króli Tyrmand próbuje pisać o sobie. Zastanawia się, czy nie czeka go nawrót choroby. Rano przychodzi do niego Marian C., potem zaś Tyrmand idzie do modnej kawiarni „Lajkonik”. Obiad je z Bogną i jej matką, później boli go wątroba. Bogna później próbuje rozmawiać z Tyrmandem o możliwości ich małżeństwa, ale ten się temu stanowczo sprzeciwia. Wspomina Rysię, czyli kobietę, której miłość zaprzepaścił.
Ze względu na dolegliwości wątroby Tyrmand przechodzi na dietę. Idzie do fryzjera i rozważa temat prywatnych biznesów, które giną w tym państwie. Na obiad znowu idzie do Klubu Literatów, gdzie przysiada się do niego Jurek Broszkiewicz, co Tyrmand uznaje za odwagę, bowiem zazwyczaj nikt z nim nie siada. Po południu odwiedza go za to Zbigniew Herbert, którego Tyrmand uznaje za jednego z najlepszych twórców. On także cierpi z powodu nędzy, tak jak inni literaci. Tyrmand mówi Herbertowi o dzienniku, a ten przyjmuje to poważnie i spodziewa się po przyjacielu bezlitosnej szczerości. Wieczorem Tyrmand idzie do Bogny, o której sukcesie na balu sylwestrowym mówi cała szkoła, co wprawia nastolatkę w doskonały nastrój.
Tyrmand rozważa, że prowadzenie dziennika to dla niego namiastka twórczości. Nie mieści on bowiem w sobie wszystkiego, co powinno zostać powiedziane. Jest za to powiernikiem i katalizatorem uczuć. Tyrmand snuje też rozważania na temat marksizmu-leninizmu i jego natury. Tyrmand zastanawia się, czy jego życie przyniesie komukolwiek jakiś pożytek.
Tyrmand spotyka Ankę, żonę Wojtka Brzozowskiego, która patrzy na niego z niechęcią. Wspomina też swoją ostatnią chorobę. W „Trybunie Ludu” czyta o wielkim czynie radzieckich marynarzy, którzy uratowali nocą rozbitków. Wieczorem idzie do Bogny, by pomóc jej w nauce polskiego i historii, ale dochodzi między nimi do kłótni. Rano z kolei odwiedziła go Morel, kobieta po kilku zabiegach aborcji. Tyrmand był też u pana Dyszkiewicza, krawca. W czasie obiadu u Literatów przysiada się do niego Marta, a potem poszedł do Kętrzyńskich, gdzie pożycza książkę „Komu bije dzwon” Ernesta Hemingwaya.
Kolejnego dnia Tyrmand czeka na Bognę, ale nie tęskni za nią za bardzo. Opisuje, że mieszka w gmachu, który kiedyś był własnością polskiej YMCA. W czasie wojny i po niej funkcja tego budynku ulegała licznym zmianom. Tyrmand wspomina też lata po wojnie, kiedy życie w budynku było weselsze, gdyż komunizm jeszcze nie zapanował w pełni nad krajem i nie trzeba było się aż tak pilnować. W roku 1950 było już znacznie gorzej, co odbiło się na funkcjonowaniu YMCA.
Tyrmand opisuje niewielki pokój, w którym mieszka, który ma dwa i pół na trzy i pół metra. Bardzo dba jednak o utrzymanie w nim porządku. Przychodzi Bogna i Tyrmand dochodzi do wniosku, że dzień bez spotkania wywołał w nich tęsknotę. Tyrmand wspomina też o tym, jak źle żyje na niewielkiej powierzchni, jak ciągle musi organizować sobie jedzenie, bo ma z tym trudności, nie korzysta z żadnych ułatwień i udogodnień jak inni mężczyźni w jego wieku. Snuje rozważania na temat klasowości i życia społecznego Polaków, a także luksusu. Wspomina też dawne prace w różnych redakcjach i specyfikę ich działalności.
Tyrmand odwiedza Bognę i pomaga jej w pracach domowych z polskiego. Rozważa też, że czuje do niej miłość tylko wtedy, kiedy wydaje się ona słaba i chora; kiedy jest pewna siebie i śmiała, Tyrmand ma ochotę natychmiast uciec.
Tyrmand na ulicy spotyka redaktorkę wydawnictwa „Czytelnik”. Mówili o możliwości wydania książek, na które wcześniej nie zezwalała surowa polityka. Tyrmand narzeka na ciężki dzień i na opóźnienie w płatnościach za sprzedany artykuł. Wiele jeździ tramwajami.
Tyrmand pogrąża się w smutku nad lekturą Słonimskiego, na obiad idzie jak zwykle do Literatów. Czesiek Biliński wpada z propozycją zarobku dzięki adiustacji tłumaczenia z czeskiego za dwieście złotych. Tyrmand próbuje opisać dzieje upadku „Tygodnika Powszechnego”. Szczegółowo relacjonuje jego historię. Słucha radia, ale denerwują go beztroskie śmiechy przedstawicieli innych narodowości, zatem wyłącza urządzenie. Kiedy jest zmęczony po całonocnym pisaniu o „Tygodniku”, przychodzi do niego od rana Bogna.
W gazetach jest opisywany pucz Berii i jego szaleństwo. Po przebudzeniu Tyrmand myśli o komunizmie, swoim śnie i naturze totalitaryzmu. W Warszawie jest wydawany nowy tygodnik pod tytułem „Naokoło Świata”, który szybko znika z kiosków. Tyrmand myśli o tym, że nie chce skrzywdzić Bogny.
Tyrmand opisuje swój styczeń i luty, dalej relacjonując stosunki z Bogną. Między innymi jest zmuszony iść z nią na bal, a Bogna do ostatniej chwili wprowadza jeszcze poprawki w sukni. Tyrmanda irytuje jej zachowanie, brak taksówek i ogromny mróz, jaki panuje wówczas w Polsce. W połowie lutego zawiesza zapiski, ponieważ otrzymuje wezwanie na komendę milicji obywatelskiej; w wezwaniu jest zapisane, że w sprawie urzędowej. Nie mówi jednak o tym nikomu, gdyż nie wie, komu miałby się zwierzyć, woli też poczekać, aż sprawa się wyjaśni. Dręczy go z tego powodu strach.
Po tygodniowej przerwie Tyrmand wraca do pisania i próbuje z pamięci uzupełnić wcześniejsze dni, kiedy to nie notował. Po ostatnich wydarzeniach wyniósł on bruliony z domu, gdyż wydawały mu się one bombą.
Tyrmand udał się wcześniej zgodnie z wezwaniem na milicję. Tam odczekał dwie godziny, a potem okazało się, że bezpieka wybrała go sobie na eksperta od nielegalnego półświatka i w tym celu przesłuchiwała. Tyrmand dla niepoznaki dużo mówił, aby sugerować otwartość, ale nie zdradzał niczego ważnego. Tymczasem milicjantowi chodziło o pewną konkretną dziewczynę, którą Tyrmand znał, mówiono na nią „Masik”.
Któregoś dnia Tyrmand po kłótni zostawia Bognę na środku ulicy, a ta biegnie za nim. Dziewczyna kontroluje partnera, codziennie się z nim spotyka, wypytuje o wszystko, chce czytać jego zapiski. Tyrmand czuje, że ze względu na jej wiek nie może jej ufać i powierzać swoich trosk, bo to byłoby lekkomyślne. Tyrmand nieustannie powtarza jej, że powinna odejść, bo zasługuje na kogoś lepszego.
„Nowa Kultura” odmawia wydrukowania listu Tyrmanda, co było według niego do przewidzenia. W „Trybunie Ludu” pojawia się portret Jarosława Iwaszkiewicza, a to z okazji jego sześćdziesiątych urodzin. Tyrmanda coraz częściej ogarnia chandra i poczucie klęski. Pragnie żyć i mieć swój udział w epoce, ale nie ma ku temu narzędzi. Przyjeżdża do niego Kisiel, z którym wyszedł na miasto i razem dostali ataku śmiechu obok budynku KC Partii. W „Trybunie Ludu” pojawia się recenzja książki Jasienicy. Tyrmand zastanawia się nad jego dziełami.
W Tłusty Czwartek pod cukierniami mimo zimna ustawiały się długie kolejki po pączki. Tyrmand snuje rozważania dotyczące tej tradycji. Potem spędza wieczór w cieple własnego pokoju z herbatą, rozmyśla o Nunie i o naturze relacji damsko-męskich. Wyjeżdża Kisiel i znowu przychodzi Zosia, co zaczyna niepokoić pisarza, spotkanie wypada bowiem dziwnie. Myśli o tym, że brakuje mu pieniędzy i perspektyw na ich zarobienie. Rozmyśla na temat budownictwa socjalistycznego. Tyrmand tęskni za Bogną, której nie widział już od trzech dni.
Wraz z marcem powoli nadchodzi wiosna, Tyrmand rozmyśla na temat tej pory roku. Pisarz chodzi po Nowym Świecie i patrzy na wystawy księgarń, gdzie jest dużo pięknie wydanych książek. Tyrmand myśli o tym, że w życiu chce uznania i docenienia. Pisze scenariusz swojej starej noweli, by posłużyła ona łódzkiej filmówce. Rozmyśla na temat literatury, schizofrenii i „Ketmana”.
Tyrmand dowiaduje się od Wojtka Kętrzyńskiego, że jego dawna ukochana, Rysia, spodziewa się dziecka. On sam zawsze chciał mieć z nią dziecko, ale próbuje ukryć swoje uczucia przed rozmówcą. Tyrmand wspomina także o filmach, które udało mu się zobaczyć. Idzie także na imieniny do kolegi. Mija też rok od śmierci Józefa Stalina, Tyrmand odczuwa z tego powodu ulgę. W Warszawie jest przygotowywany II Zjazd PZPR. W sklepach pojawia się z tej okazji więcej towarów, ludzie są rozgorączkowani. Tyrmand znów dostaje wezwanie na komisję kwalifikacyjno-weryfikacyjną Związku Literatów. Spodziewa się, że zostanie stamtąd usunięty. W „Trybunie Ludu” pojawia się artykuł o fenolu. Rosja zdobywa mistrzostwo świata w hokeju w Sztokholmie, co denerwuje pisarza. Po Warszawie kręci się Kisiel i często przychodzi do Tyrmanda. Kisiel oskarża go o różne rzeczy, mówi, że dużo o nim myślał, że odpycha go brak cierpienia widoczny u Tyrmanda. Ten żąda od rozmówcy, by ten pouczył go i wyjaśnił mu, jak powinien żyć. Kisiel mówi, że odkąd Tyrmand zaczął pisać swój dziennik, stał się bardzo nudnym człowiekiem. Miał on popaść w wersetyzm i wszystko załatwiać zapiskami w dzienniku. Tyrmand uważa, że Kisiel go po prostu nie rozumie. Tyrmand dochodzi do wniosku, że mimo iż Kisiel jest z nim blisko, to tak naprawdę nie rozumie on, w co pisarz wierzy. Kisiel dzieli ludzi na polityków oraz dziennikarzy.
Nadchodzi Dzień Kobiet. Komisja z Jastrunem na czele nie odbiera Tyrmandowi członkostwa w Związku Literatów. Rosyjscy sportowcy wciąż jednak odnoszą sukcesy, co denerwuje pisarza. Idzie na pokaz filmowy, ale uznaje to za stratę czasu, bo film mu się nie podoba.
Kisiel zabiera pisarza do Związku Kompozytorów, by ten wysłuchał jego pieśni. Tyrmand chodzi po mieście, by znaleźć sklepik pana Donimirskiego z wyposażeniem sportowym. Myśli wówczas o różnych aspektach prywatnej działalności gospodarczej i o cenach dostępnych w ten sposób produktów. Kisiel przychodzi do niego, piją wódkę i dyskutują do trzeciej nad ranem. Kisiel ma wobec Tyrmanda różne oskarżenia, między innymi o głupotę osobistą oraz polityczną. Tyrmand czyta mu kilka fragmentów dziennika, co następnie uznaje za błąd. Kisiel się bowiem wściekł i obrzucił Tyrmanda obelgami. Uważał bowiem, że w tych tekstach nie ma prawdy, kryje się w nich tylko fałsz. Była to krytyka ciężka, ale w oczach pisarza również sprawiedliwa. Tyrmand postanowił ją zatem zapisać w dzienniku. Tyrmand dochodzi do wniosku, że Kisiel się w niego angażuje i czuje, że go obchodzi, za co on również darzy go uczuciem.
Od rana Tyrmand ma wielu gości, między innymi Bognę, która uciekła z lekcji matematyki, Brzozowskiego i Chrzanowskiego; rozpoczyna się też zjazd w Warszawie. Kolejnego dnia idzie z Mirkowskim na ciuchy, gdzie kupuje ładny sweterek dla Bogny z okazji jej imienin i szukał też dla siebie marynarki. Tadeusz negocjuje cenę za ubrania, próbując ją obniżyć. Na zjazd przybywa sam Chruszczow, w Moskwie zaś przemawia Bułganin.
Tyrmand odwiedza Rydygiera, docenta. Poddaje się tam badaniom, dostaje zalecenie wyjazdu do Krynicy. Jedzie do Bogny, a wizyta jest przykra; rodzice dziewczyny nie angażują się bowiem w świętowanie jej imienin. Bogna płacze, ale potem przychodzi jej koleżanka, Ela, która dała jej ładną broszkę na prezent. Bogna miała ochotę wyjść do „Kameralnej”. Planowała zatem zmusić Tyrmanda, by ją tam zabrał. Pisarz ostro zwymyślał Bognę w obecności rodziców i koleżanki, a potem wrócił do domu, by pisać dalej dziennik. Kolejnego dnia do Tyrmanda przychodzi grzeczna Bogna, która obiecuje mu poprawę swojego zachowania.
Tyrmanda nudzi już zjazd partii. Myśli o pewnym filmie amerykańskim, jaki oglądał wcześniej. Dostaje list od matki, która po raz trzeci wyszła za mąż, dostaje od niej też fotografię, na której widać, że się jej dobrze powodzi i jest szczęśliwa w małżeństwie. Tyrmand myśli o tym, że matkę kocha, ale już bardzo długo żyje tak daleko od niej, że nie odczuwa potrzeby rodzinności. Myśli też o swoim ojcu, którego zamordowali Niemcy. Ma poczucie, że to do niego jest bardziej podobny niż do matki. Idzie do swojego krawca, by skutecznie odświeżyć swoją garderobę.
Tyrmand ogląda meksykański film, na zjeździe poruszony zostaje temat rolnictwa, przychodzi do niego Zbyszek Herbert. Obawia się on, że czeka go kariera w Zarządzie Torfowisk. Tyrmand musi kupić nowy grzebień, bo poprzedni mu się złamał. Grzebień niestety źle czesał i ranił skórę. Tyrmand zastanawia się, co sprawia, że produkuje się produkty niezdatne do użytku. Nieustannie boli go wątroba, udaje się do redakcji „Czytelnika” zgodnie z zaleceniem komisji weryfikacyjnej. Rozmawia z redaktorką o swoich tekstach i możliwości ich wydania. Tyrmand idzie do Bogny, gdzie jej ojciec robi jej scenę z powodu nieodrobionych lekcji z fizyki. Tyrmand sądzi, że nie powinno to mieć miejsca, gdyż dziewczyna niedługo będzie pełnoletnia.
Rano wciąż Tyrmanda męczy wątroba, zastanawia się nad listem do matki. Doprowadza grzebień do porządku ślusarskim pilnikiem. Wieczorem wraz z rodzicami Bogny namawia ją do większego zaangażowania w naukę, a ta obiecuje, że zrobi wszystko, by zdać maturę. Tyrmand zaczyna rozważać, czy w ogóle warto pisać. Odwiedza także „Syrenę”. Rozmawia z Bogną o brylantach i tanich świecidełkach. Kolejnego dnia planuje wyjazd do Krakowa. Przypomina sobie swój romans z Bronką w Zakopanem w okresie Bożego Narodzenia. Przed podróżą idzie do Bogny, a ona życzy mu szczęśliwej podróży. Tyrmand pakuje się i idzie na dworzec z walizką. Pojechał do Krakowa, gdzie panowała już w pełni wiosna. W hotelu zostaje przyjęty z honorami jako redaktor. Planował tam jednak spędzić dzień z kochanką Bronką, ale okazuje się, że ma miejsce w pokoju dwupokojowym, skąd musi jeszcze zniknąć poprzedni lokator. Idzie do Kisiela, który cieszy się na jego widok, ale uważa, że Tyrmand popełnia świństwo wobec Bogny. Po zbliżeniu Bronka zaczyna płakać i opowiada o swoich problemach rodzinnych. Po kolejnym zbliżeniu Bronka ubiera się i wypytuje Tyrmanda o szczegóły jego codziennego życia. Bronka zabiera go także do drogiej, prywatnej restauracji, gdzie po alkoholu zaczyna filozofować. Resztę dnia pisarz spędził u Kisiela. Kolejnego dnia odwiedza w Krakowie pozostałych znajomych. Wreszcie Tyrmand wraca trzecią klasą do Warszawy, pociągiem dusznym i zatłoczonym. Trafia się nieoczekiwany postój pociągu pospiesznego, co denerwuje pasażerów. Tyrmand po przyjeździe zabiera Bognę do teatru, gdyż ta za nim tęskniła. Po zjeździe zaczynają się jakieś niepokoje w partii.
Bogna próbuje dowiedzieć się, czy Tyrmand ją zdradza. Pisarz przyznaje się do tego bez wahania. Bogna złości się i zapowiada, że odejdzie od Tyrmanda. Pisarz zapowiada, że jego rola w życiu dziewczyny skończy się wraz ze zdaniem przez nią matury, kiedy to on odejdzie. W gazetach toczy się dyskusja na temat liberalizmu. Znów do Tyrmanda przyjeżdża Kisiel. Tyrmand znowu snuje rozważania na temat komunizmu. Przychodzi dzień Prima Aprilis. Tyrmand rozważa także kwestie związane ze swoim nazwiskiem. Myśli też o skandynawskich mitologiach. Próbuje lepiej zrozumieć samego siebie i swoją tożsamość, pochodzenie, to, kim właściwie jest. Rozmyśla na temat tego, co właściwie wyniósł z domu rodzinnego, między innymi przekonania dotyczące religii czy uczuć oraz emocji. Zastanawia się też, czy jego życie jest barwne, i dochodzi do wniosku, że nie. Dziennik kończy się urwanym zdaniem, do którego Tyrmand już nigdy nie wrócił.
Aktualizacja: 2026-05-05 18:48:11.
Staramy się by nasze opracowania były wolne od błędów, te jednak się zdarzają. Jeśli widzisz błąd w tekście, zgłoś go nam wraz z linkiem lub wyślij maila: [email protected]. Bardzo dziękujemy.