Mama początkowo myślała o powrocie do Polski, ale widziałam, że z czasem coraz rzadziej wraca do tego pomysłu. Pewnie dużą rolę odegrał w tym Kanoro, który coraz częściej zjawiał się u nas na weekendy. Przyjeżdżał z Londynu z bukietem kwiatów i zabierał mamę w jakieś miłe miejsce. W tym czasie ja spotykałam się z Williamem. W szkole szło mi coraz lepiej, nawet Clair się uspokoiła i przestała być złośliwa. Mama w szpitalu dostała lepiej płatną pracę, zajmowała się teraz stołówką szpitalną. Dzięki temu mogłyśmy wynająć lepsze mieszkanie. Dodatkowo tata przekazywał jej pieniądze na moje utrzymanie. Żyło nam się lepiej.
W szkole starałam się ignorować Clair. Nawet jeśli nie mówiła nic złośliwego, to nadal czułam do niej niechęć. Delilah i ja doskonale się za to dogadywałyśmy. Język sprawiał mi też coraz mniej kłopotów. Jednak pewnego dnia ten spokój został zaburzony przez groźne hasło takie jak praca w grupach. Konkretnie w grupach dwuosobowych. O zgrozo, zostałam dobrana w parę razem z Clair.
Od razu powiedziałam jej, że w moim domu nie ma warunków do przygotowywania projektu o faunie i florze Syberii. Widziałam, że jest zła, ale zaprosiła mnie do siebie, żebyśmy przygotowały plakat. Nie miałam jednak zamiaru wpuszczać jej do siebie, żeby potem na korytarzu słuchać plotek o mnie, o mamie i o naszym mieszkaniu.
W weekend wybrałam się zatem pod wskazany adres. Zdziwiłam się, gdy wysiadłam w okolicy, która nie wyglądała na bezpieczną i bogatą. Weszłam do bloku mieszkalnego, który miał być tym właściwym. Klatka schodowa wcale nie wyglądała lepiej od tej, którą pamiętałam z naszego pierwszego angielskiego mieszkania.
Odrapane drzwi otworzyła mi Clair z wyniosłą miną. Wpuściła mnie do środka. Mieszkanie było niewielkie i prosto urządzone. Przywitałam się z jej mamą. Siedziała przed telewizorem i pochłaniała jakiś serial, nie przejmowała się nami. Ojca Clair nigdzie nie widziałam.
Poszłyśmy do jej pokoju, który też nie był luksusowy. Tam Clair przez długą chwilę milczała, widać było, że coś ją męczy. Wreszcie zapytała, unikając mojego spojrzenia:
– Powiesz o tym wszystkim?
Powoli pokręciłam głową. Powiedziałam, że po przeprowadzce do Anglii nie mieszkałam w ładnym domku, tylko w brzydkim pokoju. Nie miałam powodu zatem, by śmiać się z Clair czy ją obgadywać, chociaż traktowała mnie okropnie. Widziałam, że Clair bardzo ulżyło, i wyjaśniła mi, że jej tata zmarł, natomiast mama nie mogła znaleźć pracy. Od tego momentu jakoś lepiej się rozumiałyśmy.
Aktualizacja: 2026-04-22 09:51:45.
Staramy się by nasze opracowania były wolne od błędów, te jednak się zdarzają. Jeśli widzisz błąd w tekście, zgłoś go nam wraz z linkiem lub wyślij maila: [email protected]. Bardzo dziękujemy.