Solaris – streszczenie

Autorka streszczenia: Marta Grandke.

„Solaris” to powieść z gatunku fantastyki naukowej, której autorem jest Stanisław Lem. W dziele tym pisarz poruszył zagadnienie obcości i innych form istnienia, jakie mogą się kryć w kosmosie, a których człowiek nie jest w stanie objąć rozumem. Obecnie „Solaris” zalicza się do kanonu klasyki fantastyki naukowej na całym świecie i przetłumaczono ją na 40 języków, co czyni z niej najbardziej znane dzieło Lema.

Spis treści

Solaris – streszczenie krótkie

Kelvin przylatuje na stację badawczą znajdującą się nad planetą Solaris, aby zastąpić jednego z naukowców. Już po przybyciu zauważa, że coś jest nie w porządku. Na stacji panuje chaos, a pozostali badacze zachowują się nerwowo i unikają wyjaśnień. Dowiaduje się, że dowódca Gibarian popełnił samobójstwo, a pozostali członkowie załogi, Snaut i Sartorius, prowadzą tajemnicze eksperymenty.

Z lektury dokumentów Kelvin poznaje historię badań nad Solaris. Planeta pokryta jest niezwykłym oceanem, który może być jedyną w swoim rodzaju formą życia, jaka powstała na planecie. Naukowcy od lat próbują zrozumieć jego naturę, ale bez większych sukcesów. Po pewnym czasie na stacji zaczynają pojawiać się dziwne istoty przypominające ludzi z przeszłości badaczy.

Kelvina odwiedza Harey, kobieta, którą kiedyś znał, lecz ona popełniła samobójstwo. Okazuje się, że ocean potrafi tworzyć materialne postacie na podstawie wspomnień i ukrytych myśli człowieka. Zjawy są niemal niezniszczalne i nie zdają sobie sprawy ze swojego pochodzenia. Kelvin stopniowo przywiązuje się do nowej Harey i zaczyna traktować ją jak prawdziwą osobę.

Naukowcy próbują znaleźć sposób na pozbycie się „gości” lub nawiązanie kontaktu z oceanem. Przeprowadzają eksperyment polegający na przesłaniu do niego impulsów z ludzkiego mózgu. Po doświadczeniu zachowanie planety zmienia się, ale jego sens pozostaje niejasny. Harey zyskuje świadomość swojego bytu, prosi zatem o unicestwienie siebie i znika.

Kelvin przeżywa załamanie, lecz stopniowo dochodzi do wniosku, że spotkanie z Solaris było próbą zrozumienia samego siebie. Nie wie, czy wróci na Ziemię, czy zostanie na stacji. Ostatecznie opuszcza ją na chwilę i ląduje na powierzchni oceanu. Tam uświadamia sobie, że mimo bólu i straty nadal wierzy w możliwość kontaktu z obcą inteligencją i w to, że człowiek nie przestanie szukać odpowiedzi.

Solaris – streszczenie szczegółowe

Przybysz

Psycholog Kris Kelvin opuścił Ziemię, by udać się w kosmos na stację badawczą. Ta została umieszczona na planecie Solaris, gdzie unosi się nad oceanem. Kris przeniósł się ze statku kosmicznego Prometeusz w skafandrze umieszczonym w pneumatycznej kapsule. Opadł na grunt z ogromnej wysokości. Musiał przebić się przez kolejne warstwy atmosfery. Całą operacją sterowało zaprogramowane wcześniej urządzenie, które automatycznie prowadziło mężczyznę do celu. Po opuszczeniu kapsuły Kelvin poczuł swobodę. Spodziewał się jednak, że ktoś go powita, tymczasem został sam. Psycholog dostrzegł chaos panujący w korytarzu prowadzącym w głąb stacji.

Kris minął kilka śluz i wreszcie trafił do pomieszczenia, gdzie na jednym z foteli dostrzegł Snauta, czyli cybernetyka i zastępcę dowódcy Gibariana. Mężczyzna wystraszył się go, a po chwili Kelvin zorientował się, że cybernetyk pił alkohol. Nie chciał odpowiadać na pytania dotyczące aktualnej sytuacji. Wspomniał tylko niejasno o jakimś porannym wypadku i ostrzegł Kelvina przed dziwnymi istotami, które pojawiają się na stacji. Oprócz Snauta przebywał tu jeszcze Sartorius – człowiek zamknięty w swoim laboratorium. Z rozmowy wynikało, że Gibarian nie żyje. Miał umrzeć kilkanaście godzin wcześniej. Kelvin próbuje dowiedzieć się, kim są wspomniani „obcy”.

Solaryści

Kelvin postanowił się doprowadzić do porządku po podróży. Poszedł do jednego z pomieszczeń, ale miał wrażenie, że ktoś go obserwuje. Zbliżył się do okna i patrzył na czerwony ocean obecny na całej planecie. W łazience znalazł dziwne fragmenty zniszczonych metalowych narzędzi. Rozmyślał o swoim położeniu, więc, by zająć myśli, sięgnął po znaną mu wcześniej książkę „Historię Solaris”.

Książka informowała, że planetę odkryto niemal sto lat wcześniej. Na jej niebie wschodziły dwa słońca – czerwone oraz niebieskie. Przez ponad czterdzieści lat od znalezienia nikt się do niej nie zbliżał, ponieważ sądzono, że nie ma tam życia. Późniejsze obserwacje wykazały jednak, że tor ruchu Solaris jest podobny do orbit planet w Układzie Słonecznym, zatem wysłano tam badaczy, ale nie stanęli na jej powierzchni. Planeta okazała się niemal całkowicie pokryta oceanem, z kilkoma płaskowyżami. Nie udało się wykryć tlenu w atmosferze. Później wysłano już właściwą załogę, a południowy biegun stał się miejscem lądowania dwóch pojazdów. Naukowcy nie mogli dojść do porozumienia w kwestii natury oceanu. Według biologów był to prymitywny organizm, przykładowo ogromna komórka. Z kolei astronomowie wraz z fizykami sądzili, że to złożona struktura i może ona wpływać na ruch planety – niczym coś w stylu ogromnej plazmatycznej maszyny. Proponowano kolejne hipotezy o tak zwanym oceanie homeostatycznym, który rozwinął się w sposób nieznany ziemskiej ewolucji i od razu uzyskał zdolność kontrolowania swojego otoczenia. W końcu uznano Solaris za planetę, na której istnieje życie, choć w niezwykłej, pojedynczej formie.

Kolejne tomy poświęcone planecie zawierały szczegółowe klasyfikacje i opisy badań. Próbowano nawiązać kontakt z oceanem przy użyciu różnych urządzeń, lecz bez powodzenia. Z czasem zaczęto przypuszczać, że może to być gigantyczny „mózg”, którego możliwości znacznie przekraczają ludzkie zdolności komunikacyjne oraz poznawcze. Kelvin sądził, że zagadki planety nadal nie rozwiązano. Ocean nie miał w strukturze komórek ani układu nerwowego, bodźce nie reagowały na niego tak, jak działo się to u ludzi. W środowisku naukowym pojawiały się nawet propozycje zamknięcia stacji, lecz młodzi badacze nadal byli zafascynowani zagadką. W prasie pisano, że ocean może być umysłem przewyższającym ludzkość o miliony lat ewolucji. Inni z kolei próbowali podważać te teorie.

Kelvin oglądał mapę planety i przypominał sobie swoje pierwsze szkolne spotkanie z informacjami o Solaris. Nagle odniósł wrażenie, że ktoś jest w pokoju, choć nikt nie otwierał drzwi. Nie dziwiło go to całkowicie, bo wiedział, że wcześniej zdarzały się tu przypadki paranoi. Idąc do Snauta, zajrzał do pokoju Gibariana. Wnętrze okazało się zdemolowane. Za oknem wschodziło drugie, niebieskie słońce, przez co pomieszczenie wypełniło się ostrym, zimnym światłem. Kelvin przeglądał notatki z eksperymentów. Ktoś pojawił się za drzwiami, lecz po chwili odszedł bez słowa.

Goście

Kelvin znalazł kopertę zaadresowaną do siebie. W środku była umieszczona informacja o aneksie do rocznika polarystycznego oraz wzmianka o nieznanej książce „Mały apokryf” Ravintzera. Leżało tam również niewielkie urządzenie z nagraniem.

Kelvin poszedł do radiostacji. To właśnie tam spotkał potężną kobietę o czarnej skórze, która wchodziła do pokoju Gibariana. W środku zastał Snauta nad konserwą i dowiedział się, że Gibarian został znaleziony rano martwy w szafie. Odebrał sobie życie poprzez zastrzyk z pernostalu. Mężczyźni rozmawiają o dziwnych zjawach i urojeniach, które pojawiają się na stacji. Snaut nie wiedział, co je powoduje. Kelvin odkrył w szafie pistolety gazowe.

Sartorius

W bibliotece Kelvin chciał znaleźć wskazane przez Gibariana książki, lecz okazało się, że ktoś już je zabrał. Wrócił więc do pokoju dowódcy i natrafił na nazwisko Andre Bertona, pilota statku badającego Solaris wiele lat wcześniej. Z raportów wynikało, że podczas jednej z wypraw zaginęło dwóch naukowców, a jeden z pilotów, Berton, wrócił w stanie szoku, twierdząc, że widział coś niewytłumaczalnego nad oceanem. Jego zeznania wytłumaczono zatruciem gazami.

Kelvin udał się do laboratorium Sartoriusa, ale drzwi były zamknięte. Naukowiec otworzył mu dopiero wtedy, gdy Kelvin zagroził, że je wysadzi. Sartorius zarzucił mu, że zamiast pracować, zajmuje się śledztwem w sprawie śmierci Gibariana. Rozmowę przerwały dziwne hałasy dobiegające z laboratorium, a Kelvin usłyszał dziecięcy śmiech. Wstrząśnięty postanowił za wszelką cenę zajrzeć do środka, nawet jeśli będzie musiał wyjść poza stację. W chłodni znalazł ciało samobójcy i wielkiej, czarnoskórej kobiety, która żyła mimo chłodu w pomieszczeniu.

Harey

Kelvin zasnął bardzo zmęczony. Po przebudzeniu ujrzał obok siebie Harey, dziewczynę ubraną w białą sukienkę plażową, która wydaje mu się snem. Wyglądała ona dokładnie tak, jak w dniu, gdy widział ją po raz ostatni za życia, mając dziewiętnaście lat. Wszystko wskazywało na to, że to halucynacja, dlatego Kelvin nie bronił się przed tym widokiem. Przytulał i całował Harey, czując jednocześnie wyrzuty sumienia, że wykorzystuje kogoś we śnie. Dziewczyna nie potrafiła wytłumaczyć, jak się tu dostała. Kelvin przypomniał sobie, że Harey popełniła samobójstwo wiele lat wcześniej. Aby sprawdzić, czy to rzeczywistość, skaleczył się, ale krwawił tak jak zwykle.

Po chwili Kelvin zaczął pojmować, że kobieta nie jest prawdziwą Harey, którą pamiętał. Wydawała się uproszczoną wersją dawnej ukochanej. Gdy chciał wyjść z kabiny, dziewczyna nie pozwalała mu odejść, jakby nie mogła znieść jego nieobecności. Starał się ją związać, lecz z łatwością się uwolniła. Spróbował ją uśpić lekami, lecz nie działały. Śmiała się, gdy układał ją do snu. Wspomniała o Pelvisie, przewodniczącym Instytutu, którego nie mogła znać, ponieważ zmarła jeszcze, zanim Kelvin go poznał.

Postanowił wyprowadzić ją z kabiny. Musiał zniszczyć jej sukienkę, by włożyła kombinezon. Razem udali się do hali startowej, gdzie Kelvin przygotował mały statek służący do komunikacji z satelitą. Harey weszła do środka, a następnie Kris zamknął za nią właz. Dziewczyna gwałtownie próbowała się wydostać, wykazywała wielką siłę. Kelvin uruchomił pojazd i wypuścił go w przestrzeń. Rakieta udała się na orbitę Solaris. Mężczyzna nie odważył się włączyć radia, bo bał się, że usłyszy głos zjawy.

„Mały apokryf”

W kabinie Kelvina czekał na niego Snaut, który obserwował go, gdy Kris opatrywał poparzenia powstałe podczas startu statku. Wiedział o Harey. Snaut opowiedział, że wszystko zaczęło się od Gibariana. To jego pierwszego odwiedziła halucynacja. Zamknął się wtedy w swojej kabinie na kilka dni i prowadził eksperymenty. Pozostali myśleli, że postradał zmysły. Później jednak podobne wizyty zaczęły spotykać także innych. Snaut wyjaśnił, że te istoty pojawiają się wciąż na nowo.

Snaut przedstawił swoją teorię, według której goście to materializacja rzeczy, których człowiek nigdy nie zrobił, ale które tkwiły w jego podświadomości. Mogły to być winy, lęki albo dawne, zapomniane myśli. Według niego człowiek nie jest wolny od takich ukrytych impulsów, nawet jeśli nigdy ich nie wcielił w życie. Teraz jednak to, co było tylko możliwością, staje się rzeczywistością i nie można się od tego uwolnić.

Snaut uważa, że ludzie wyruszają w kosmos nie dlatego, że chcą spotkać coś naprawdę obcego, lecz dlatego, że szukają własnego odbicia. Nie chcą innych światów, tylko kolejnych wariantów Ziemi. Gdy napotykają coś zupełnie innego, nie potrafią tego zaakceptować.

Wszystko zaczęło się kilka dni po eksperymencie z promieniami rentgenowskimi. Od tego momentu pojawiające się istoty były praktycznie niezniszczalne i natychmiast się regenerowały. Na koniec Snaut wręczył Kelvinowi „Mały apokryf” i zapytał, czy ma jakiś plan. Kelvin zrozumiał, że chodzi o możliwość zniszczenia stacji i ucieczki, ale na razie odłożył ten plan na później.

Po wyjściu Snauta Kelvin zaczął czytać. Książka zawierała raport Bertona. Pilot ten opisywał lot nad oceanem, podczas którego widział dziwne formy przypominające ogród stworzony ze śluzowatej materii. Wśród tych kształtów pojawiały się rzeczy przypominające budynki, maszyny, a nawet przerażające dziecko. Widok ten tak wstrząsnął pilotem, że przerwał lot i wrócił do bazy. Podczas przesłuchania odmówił ujawnienia wszystkich szczegółów. Komisja uznała jego historię za majaki, choć jeden z naukowców sądził, że należy ją potraktować poważnie. Po lekturze Kelvin się uspokoił i wyciszył. Uznał, że trzeba przyjąć zasady narzucone przez planetę. Przypomniał sobie jeszcze o nagraniu Gibariana. Wtedy do komory weszła Harey.

Narada

Kelvin budzi się z Harey przy boku. Wciąż zastanawia się nad tym, czym naprawdę jest dziewczyna, i czy da się uznać ją za realną istotę. Kilka razy zasypiał i budził się, jakby nie potrafił odzyskać spokoju. Oprzytomniał dopiero wtedy, gdy Harey zmieniała mu opatrunki. Wystraszył się, widząc dwie identyczne sukienki – jedną z pierwszego pojawienia się i drugą z późniejszego. Wymknął się z pokoju i zamknął drzwi. Dziewczyna próbowała je otworzyć, kalecząc się przy tym, lecz rany natychmiast znikały. Kelvin zbadał ją w małym pomieszczeniu operacyjnym.

Podczas analizy krwi Harey Kelvin odkrył coś dziwnego. Na poziomie komórek wszystko wyglądało normalnie, lecz gdy próbował sprawdzić strukturę dokładniej, nic nie udało mu się zobaczyć. Odniósł wrażenie, że ciało zbudowane jest z czegoś, czego sprzęt nie potrafił zarejestrować. Kiedy poddał próbkę działaniu kwasu, krew po chwili zregenerowała się sama.

Podczas rozmowy ze Snautem i Sartoriusem uzgodniono, że zjawy to coś w rodzaju doskonałych kopii, złożonych z cząstek, których nie da się obserwować zwykłymi metodami. Sartorius zastanawiał się nad celem pojawienia się tych istot. Najprostsze wyjaśnienie mówiło, że ocean przeprowadza na nich eksperyment. Rozmowę przerwał nagły krzyk Sartoriusa.

W nocy Kelvin obudził się nagle, widząc światło w pokoju. Harey siedziała na łóżku i płakała. Oznajmiła, że czuje, iż Kelvin nie chce jej obok. Twierdziła, że coś się w niej zmieniło i że wszystko wokół wydaje się obce. Rano Kris znalazł wiadomość od Snauta z poleceniem, by zdobył plazmę potrzebną Sartoriusowi do eksperymentów. Zanim Kelvin wyruszył, próbował w bibliotece znaleźć informacje o układach neutronowych, lecz poniósł klęskę. Przeglądał więc stare opracowania dotyczące Solaris.

Potwory

Na planecie zachodziły dziwne zjawiska, między innymi pojawiały się tam mimoidy. To były ogromne formy z oceanu i przypominały miasta czy góry. Naśladowały wszystko ze swojego otoczenia, ale mogły to jedynie imitować. Były żywą, nieustannie zmieniającą się materią, która nie przekazywała żadnych informacji. Symetriady były jeszcze bardziej skomplikowane, ponieważ wyglądały jak przestrzenna realizacja równania matematycznego. Badania oceanu doprowadziły do śmierci wielu osób, a stacja stała się niemal opuszczona.

Kelvin rozważał plan zniszczenia gości opracowany przez Sartoriusa, chciał jednak ocalić także Harey. Snaut był w bibliotece i porozmawiał z Kelvinem o pomyśle posłania w ocean wiązki promieni z zapisem ludzkich myśli lub zniszczenia struktury neutrinowej osłaniającej zjawy.

Płynny tlen

W ciemnościach Kelvin zauważył, że Harey zniknęła, a głos Gibariana ostrzegł go, że pozostali badacze tworzą urządzenie do niszczenia zjaw. Kelvin nie wiedział jednak, czy to sen, czy jawa. Zniknął jego magnetofon z nagraniem, a Harey dziwnie się zachowywała. Kelvin próbował znaleźć jakąś broń na stacji.

W nocy Kelvin udał się do pracowni, skąd dobiegał hałas. Była tam Harey, a w pomieszczeniu zrobiło się bardzo zimno. Okazało się, że dziewczyna wypiła płynny tlen, który zrujnował jej płuca i doprowadził do strasznej śmierci, jednak już po chwili sama się zregenerowała. Zrozumiała, że nie jest prawdziwą osobą, przyznała się też do odsłuchania nagrania Gibariana, co pozwoliło jej uświadomić sobie swoją naturę, i dlatego chciała umrzeć, jednak Kelvin przekonywał ją o swojej miłości.

Rozmowa

Kelvin dostał wiadomość od Snauta i spotkał się z nim. Harey też poszła, ale zaczekała pod drzwiami, gdyż nie była w stanie wejść do środka. Kelvin wyjaśnił, że ona wie już, kim jest. Trwały przygotowania do użycia encefalogramu, ale Kelvin przyznał, że chce odlecieć z planety razem z Harey. Snaut wyraził swoje wątpliwości co do tego. Chciał sprawdzić, co stało się z tą Harey, którą Kelvin odesłał wcześniej z planety. Kelvin uważał, że kocha osobę, a nie wspomnienie, ale Snaut widział w tym tylko odbicie oceanu. Kolejnego dnia w laboratorium Kelvin zobaczył, że Snaut jakby coś ukrywał w szafie. Kelvin zastanawiał się, czy człowiek w ogóle był przygotowany na odkrywanie kosmosu pod względem rozumienia samego siebie.

Myśliciele

Kelvin źle spał w nocy i musiał zażyć tabletki nasenne. Rano już wierzył, że eksperyment to zwyczajne doświadczenie. Snaut podłączył go potem do aparatury w laboratorium, a Sartorius przemawiał na temat doniosłości tego wydarzenia, dzięki któremu ludzie mieli zyskać szansę na lepsze zrozumienie Solaris. W trakcie przekazu Kelvin pomyślał o Harey, a potem o naukowcach zajmujących się Solaris, a następnie pozwolił myślom odpłynąć. Nie włączył się do dalszych prac przy eksperymencie. W bibliotece czytał katalog hipotez dotyczących planety, a także książkę o krytyce ludzkiej cywilizacji i o tym, że być może prawdziwy kontakt z obcymi formami życia może okazać się niemożliwy. Kelvin uznał, że zjawy to dowód na myślenie oceanu, a Solaris zawsze pozostanie dla ludzi wyzwaniem.

Sny

Kilka następnych dni nie przyniosło żadnych zmian mimo powtarzania eksperymentu. Naukowcy pozostawali apatyczni i unikali się nawzajem. Kelvin miewał dziwne sny, w których stawał się częścią nieznanej materii, która go tworzyła i niszczyła. Miał poczucie, że przestaje być sobą, a zmienia się w coś większego. Miał wrażenie, jakby istniał w nieskończonej przestrzeni. W snach bał się, odczuwał ból i były one tak realistyczne, że nie potrafił potem odróżnić ich od jawy. Gdy minęły ponad dwa tygodnie od eksperymentu, ocean uległ zmianie. Na powierzchni nagle pojawiły się czerwone chmury z piany, które pozostawały w ruchu, zaczęła się też świecić woda, a po kolejnych dwóch tygodniach gdzieś rozległ się krzyk, który nie brzmiał jak człowiek. Snaut przyszedł pijany na śniadanie i mówił, że Sartorius szuka sposobu na pokonanie nieśmiertelności.

Sukces

Kelvina w nocy wciąż dręczyły koszmary i planował z Harey przyszłość na Ziemi, chociaż były to mrzonki. Dziewczyna w nocy wstała z łóżka, ale kolejnego dnia zapewniała o swoich uczuciach mimo tego, że wspólne ich życie było niemożliwe.

Pewnego ranka Harey zniknęła. Kelvin szukał jej i spotkał Snauta, który stwierdził, że dziewczyna nie wróci. W liście poprosiła bowiem o zniszczenie, nie chciała być czymś nienaturalnym. To przybiło Kelvina, chciał zniszczyć planetę, ale Snaut kazał mu się zastanowić. Odkryli bowiem dowód na istnienie obcej inteligencji, a ocean być może próbował się z nimi porozumieć, ale nie pojmował ludzi.

Stary mimoid

Został wysłany na Ziemię raport, ale na odpowiedź trzeba było długo czekać. Kelvin wiedział też, że statek szybko nie przyleci, nie wiedział jednak, gdzie jest teraz jego dom. Zastanawiał się nad swoją przyszłością po powrocie, a ze Snautem dyskutował o Bogu, jego niedoskonałości i o Solaris w tym kontekście.

Z okna było widać stary mimoid, a Kelvin poleciał, by mu się przyjrzeć. Okazało się, że jego skały są lekkie niczym pumeks, a Kelvin dotknął oceanu. Ten otoczył jego rękę galaretowatą masą, ale nie odwzajemnił dotyku. Potem zaś odpłynęła. Znano już to zjawisko, ale Kelvin przypisał temu wyjątkowe znaczenie. Znalazł w sobie siłę do wybaczenia wszystkiego, co się zdarzyło. Stracił nadzieję, że Harey znów się pojawi, ale podświadomie na nią czekał, gdyż sądził, że niezwykłe zdarzenia jeszcze się nie zakończyły.


Przeczytaj także: Trzej elektrycerze - streszczenie

Aktualizacja: 2026-03-17 16:21:21.

Staramy się by nasze opracowania były wolne od błędów, te jednak się zdarzają. Jeśli widzisz błąd w tekście, zgłoś go nam wraz z linkiem lub wyślij maila: [email protected]. Bardzo dziękujemy.