Wizja lokalna – streszczenie

Autorka streszczenia: Marta Grandke.

„Wizja lokalna” to powieść autorstwa Stanisława Lema, która należy do gatunku fantastyki naukowej. Przedstawia ona opis podróży Ijona Tichego na odległą planetę znaną jako Encja, gdzie ma on zbadać zamieszkującą ją cywilizację. Dzieło jest nawiązaniem do cyklu opowiadań tego samego autora, który nosi tytuł „Dzienniki gwiazdowe”. Tekst po raz pierwszy ukazał się w roku 1982 nakładem Wydawnictwa Literackiego.

Spis treści

Wizja lokalna – streszczenie krótkie

Utwór przedstawia raport Ijona Tichego z badań nad historią i kulturą planety Encja. Tichy analizuje dostępne źródła, które okazują się wzajemnie sprzeczne, co utrudnia dotarcie do obiektywnej prawdy. Na Encji funkcjonują dwie główne społeczności: Luzanie, nastawieni na rozwój nauki i techniki, oraz Kurdlandczycy, którzy odrzucili drogę industrializacji. Luzanie odegrali istotną rolę w rozwoju planety, doprowadzając jednak do kryzysu nauki poprzez stworzenie bystrów, czyli logicznych cząstek zdolnych generować dowolną wiedzę. Wynalazek ten doprowadził do upadku tradycyjnej nauki oraz powstania syntury, czyli kultury syntetycznej, zastępującej naturalne więzi społeczne.

W odpowiedzi na rozpad norm moralnych i kultury stworzono etykosferę, czyli sztuczne środowisko regulujące emocje i zachowania społeczeństwa, co ma mu zapewnić powszechny dobrobyt i stabilność. Tichy obserwuje, że etykosfera skutecznie eliminuje cierpienie i zagrożenia, ale jednocześnie pozbawia jednostki wolności, odpowiedzialności moralnej i zdolności do samodzielnego wyboru. Rozwój zostaje zastąpiony stagnacją, a historia – wieczną doczesnością.

W trakcie podróży na Encję Tichy prowadzi dyskusje z symulowanymi filozofami, które pozwalają ukazać różne stanowiska wobec etykosfery, szczęścia powszechnego i granic wolności. Wizja lokalna na planecie utwierdza bohatera w przekonaniu, że Encja nie jest ani utopią, ani dystopią, lecz przykładem cywilizacji, która rozwiązała wiele problemów kosztem ograniczenia autonomii jednostki.

Po powrocie na Ziemię Tichy dostrzega podobieństwa między rozwiązaniami encjańskimi a tendencjami obecnymi w ludzkiej cywilizacji. Rezygnuje z prób sformułowania jednoznacznej oceny Encji, uznając wielość sprzecznych narracji za nieusuwalny element poznania.

Wizja lokalna – streszczenie szczegółowe

W Szwajcarii

Ijon Tichy zamierza odpocząć po kolejnej misji. Wyprawy sprawiły, że podupadł na zdrowiu, poczuł się zmęczony, zatem postawił sobie za cel znalezienie miejsca, w którym mógłby się zregenerować. Odkrywa jednak, że na Ziemi praktycznie nic się nie zmieniło, a ludzie nadal walczą ze sobą i rywalizują, a na dodatek wciąż postępuje automatyzacja. Tichy pragnie jednak czegoś innego, zatem postanawia, że wyjedzie do Szwajcarii. Na początku spędza czas w Zurychu, jednak ten nie spełnia jego oczekiwań, zatem Tichy snuje marzenia o ucieczce, nawet krótkiej, od otaczającej go cywilizacji. Pragnie zatem opuścić hotel i zakwaterować się w jakimś małym domku. Pobyt Tichy’ego w hotelu mija, a tam nagle zjawia się mecenas Trurli. Informuje on Tichego o tym, że znany szwajcarski milioner, czyli Wilhelm Kussmich, jest entuzjastycznie nastawiony do badań, które Tichy prowadzi. Z tego właśnie powodu postanowił zapisać mu swój szesnastowieczny zamek leżący w Genewie. Budowla została początkowo zniszczona podczas wojen religijnych, ale potem ją odbudowano. Okazuje się też, że mimo tego zamek wciąż wymaga remontu. Tichy decyduje, że wyjedzie w Alpy i równocześnie będzie nadzorował postęp prac. W tym czasie Kussmich mierzy się z różnymi bataliami sądowymi, a Trurli wzywa Tichego do Genewy w trybie pilnym, zatem ten udaje się tam pociągiem. W przedziale Tichy spotyka osobę pogrążoną w lekturze jego „Dzienników gwiazdowych”, w których zapisuje różne notatki. Okazuje się, że to słynny profesor Roger Gnuss, osoba zarządzająca Instytutem Maszyn Dziejowych. Do jego obowiązków należy między innymi kontrola nad dyplomatycznymi kontaktami ludzi z obcymi cywilizacjami.

Szybko wychodzi na jaw, że spadek zapisany Tichemu był tak naprawdę farsą, a on sam znajduje się w niebezpieczeństwie, a Gnuss poleca mu wówczas adwokata Sputnika Finkelsteina. Ma on mu udzielić pomocy z Kussmichem, wiadomo już bowiem, że darowizna ta okazała się wybiegiem, dzięki któremu miał on zyskać pomoc w walce z konkurencją w zakresie produkcji złotej kawy. Tichy powierza sprawę Finkelsteinowi, a sam odwiedza Instytut Maszyn Dziejowych na zaproszenie samego profesora.

Instytut Maszyn Dziejowych

Tichy przyjmuje zaproszenie profesora i udaje się do Instytutu Maszyn Dziejowych. Zwiedza jego wnętrze bardzo zaciekawiony. Udaje mu się bliżej przyjrzeć poszczególnym wydziałom, z których składa się Instytut, czyli Wydziałowi Fizyki, Kosmologii Finansowej czy Teologii Nieziemskich. Zwłaszcza ten ostatni intensywnie się rozwija, a magister Denkdoch wszystko pokazuje Tichy’emu. Zabiera go nawet do głównego gabinetu dyrektora, gdzie Tichy lepiej poznaje zasady pracy w takim miejscu. Wtedy też dowiaduje się, że odkrywanie nowych cywilizacji wiąże się z wieloma problemami, podobnie jak próba udokumentowania wiedzy, jaka jest o nich dostępna na Ziemi. Okazuje się też, że wszyscy podróżnicy, którzy wracają z takich wypraw, przywożą ze sobą materiał, który jest już stosunkowo stary, a co za tym idzie, także nieaktualny. Wokół Ziemi ma istnieć aż do dziewięciuset innych cywilizacji, które wymagają nawiązania stosunków dyplomatycznych. Nie jest to jednak możliwe bez dysponowania aktualnymi informacjami. Wizyta w Instytucie sprawia, że Tichy zaczyna rozumieć, iż w każdym wydziale pracują odpowiednio zaprojektowane do tego maszyny, a ich celem jest tworzenie dalszych ciągów nieziemskich historii, i to na podstawie danych fizycznych, chemicznych oraz historycznych. One zaś są pozyskiwane przez badaczy i podróżników, którzy zwiedzają Wszechświat. Niestety zdobyte dane są właśnie niekompletne i przestarzałe, zatem nie da się na ich podstawie stworzyć pełnej i kompleksowej wizji cywilizacji, co z kolei negatywnie odbija się na zagadnieniu prowadzenia stosunków dyplomatycznych.

Podczas trwającego wiele miesięcy pobytu w instytucie Tichy ponownie odkrywa otaczający go Kosmos. Dochodzi do wniosku, że dotąd przypominał w czasie swoich podróży zagubione dziecko i niewiele wiedział o przestrzeni, którą poznawał. Ta świadomość i refleksja skłaniają go do znacznie intensywniejszej nauki. Jednocześnie zaczyna też mieć wrażenie, że nie da się całkowicie poznać Kosmosu, ponieważ nawet ogrom już zdobytych informacji do tego nie wystarczy. Tichy jednak nie rezygnuje, a zamiast tego stara się uporządkować wiedzę, którą już posiada, a także poszerzyć swoje podróżnicze perspektywy. W pełni dociera do niego waga dokumentów, materiałów, próbek i relacji, jakie podróżnicy nieustannie przywożą ze sobą na Ziemię. Tichy dostrzega, że nie wszystko, co uznaje się za prawdę, faktycznie musi nią być. Wszystko to sprawia, że bohater pojmuje, iż Instytut Maszyn Dziejowych ma przed sobą bardzo trudne zadanie, dąży on bowiem do ideału, którym jest zdobycie takiej wiedzy dotyczącej planet oraz cywilizacji, by każdy podróżnik, który skorzysta z gotowych zasobów, potrafił samodzielnie stworzyć fantomowe wydanie lokalnego czasopisma, gdy tylko przybędzie na miejsce. Miałoby ono być zgodne z oryginałem. To niezwykle odważna wizja, a Tichy wyraża wątpliwości, czy jest ona możliwa do zrealizowania.

Pobyt w Instytucie Maszyn Dziejowych pozwala Tichemu dowiedzieć się, że jego relacja z podróży na Enteropię została dodana do zbiorów maszyn, z których korzystają tamtejsze urządzenia. Przeprowadzono też analizy, które pozwoliły ujawnić, że miejsce, które odwiedził, okazało się nieprawdziwe. Pozyskano bowiem informację, że zwiedzany obiekt był jedynie znajdującym się na orbicie muzealnym kompleksem rekreacyjno-wypoczynkowym. Tichy wcześniej nie miał tej świadomości. Kiedy to odkrywa, reaguje gwałtownie, podejrzewa też, że to dowcip, do którego posunął się profesor Zwingli lub jego współpracownicy. Tichy jednak szybko dowiaduje się, że w żadnym wypadku nie był to żart, otrzymuje też informacje od Kurdlandczyków i Luzan. Potwierdzają oni wystąpienie pomyłki i zapraszają Tichego na Encję. Ma on się zapoznać też z całą dotychczas zdobytą wiedzą na temat kultury tej planety.

Tichy jest zdeterminowany i pragnie poznać Encję możliwie jak najpełniej, zatem stara się uzyskać dostęp do materiałów zgromadzonych przez Ministerstwo. Szybko okazuje się jednak, że nie jest to zadanie łatwe. Upór Tichego w dążeniu do wglądu w tajne dokumenty przynosi w końcu rezultat. Dyrektor Strumpfli wyraża zgodę na udostępnienie wybranego katalogu, przy okazji dokładnie wyjaśniając, do jakich treści podróżnik ma prawo zajrzeć, a których nie powinien naruszać. Następnie pozostawia go samego z ogromnym zasobem danych, jakim dysponuje ministerstwo.

Tichy otrzymuje dostęp do każdego detalu, jaki znalazł się w zbiorach utrzymywanych przez instytut. Ich analiza okazuje się zadaniem trudnym. Tichy musi w to włożyć mnóstwo sił, skupienia oraz cierpliwości. Przygotowuje zatem plan działania. Najpierw zagląda do podręczników, które dotyczą historii, a potem stopniowo poszerza zakres badanych lektur. W ten sposób podróżnik coraz lepiej poznaje historię planety oraz społeczeństwa, które na niej mieszka, poznaje proces powstawania życia i analizuje kolejne opracowania dotyczące dziejów Encji. Tichy na początku sięga do „Dziejów Encji”, czyli tekstu, który wyszedł spod pióra kurdlandzkiego historyka Quaqurelego. Potem zabiera się za następne pisma. Wierzy, że w ten sposób lepiej i dogłębniej pojmie, z kim w rzeczywistości może się spotkać w trakcie wizyty na planecie.

Tichy przede wszystkim gromadzi dane dotyczące ludów żyjących na planecie, którą ma zbadać. Tichy najpierw odkrywa, że Kurdlandczycy to rasa, która powstała poprzez ewolucję z olbrzymich istot, we wnętrzach których dorastali ich przodkowie. Współcześni mieszkańcy planety rozwijali się właśnie w tych wnętrzach. Historia ich ewolucji została zapisana w taki sposób, że Tichemu przypomina ona kolejne etapy rozwoju ludzkości. Pomimo skrajnie odmiennych okoliczności, w jakich kształtowały się obie cywilizacje, podobieństwa między nimi są wyraźnie dostrzegalne.

Tichy analizuje historię tych społeczeństw. Dzięki temu orientuje się, że Kurdlandczycy również nie posiadali jednej, spójnej wersji własnych dziejów. W ich środowisku funkcjonowały co najmniej dwie sprzeczne interpretacje archeologiczne. Dowiaduje się jednak, że gwałtowny rozwój cywilizacji nastąpił w momencie, gdy miasta zaczęły się dowolnie przemieszczać. Doszło do tego, ponieważ udało się ujarzmić stworzenia, w których wnętrzach Kurdlandczycy żyli i które wykorzystywali jako przestrzeń do życia. Tak właśnie powołano do życia miastodonty. W ten sposób nazywano bowiem świetnie zorganizowane, wędrujące grody, które nieustannie troszczyły się o swoich mieszkańców. W tym wszystkim na wyróżnienie zasłużyli Dzwońce. Tak określano chodzących wolno włóczęgów, postrzeganych w ten sposób przez Kurdlandczyków. Wraz z biegiem czasu okazało się jednak, że to właśnie Dzwońce-Luzanie zapewnili cywilizacji Encji największe możliwości rozwoju. Kurdlandczycy przez długi czas uznawali się za lepszych, bardziej świadomych oraz doświadczonych. Udzielali bowiem Luzanom miejsca na schronienie w okresie, kiedy cała nacja trwała w zagrożeniu, jednak Luzanie okazali się niewdzięczni i zapomnieli o tym wsparciu. W związku z tym starali się od środka unicestwić cywilizację Kurdlandii. Wielokrotnie przebierali się za mieszkańców miasta, którzy udali się na przechadzkę i wracali w jego mury. Zasiewali także ziarno wątpliwości wśród młodych Kurdlandczyków, ponieważ opowiadali im o tym, że życie poza miastami jest wspaniałe. Zachowanie Luzan oburzało Kurdlandczyków, zatem stosunki pokojowe panujące między narodami uległy znacznemu pogorszeniu. Społeczeństwa zdystansowały się od siebie, zatem ich rozwój przebiegał osobno, w zupełnie odmiennych kierunkach.

Luzanie z powodzeniem zajęli się samotnie rozwojem techniki, a w XXI wieku, który odpowiadał XIX wiekowi ludzkiej cywilizacji, nadszedł moment industrializacji na Encji. Kurdlandczycy jednak nie ulegli tej chęci, za to Luzanie okazali pełną gotowość do zmiany swojej rzeczywistości i do podjęcia nowych wyzwań. Luzanie przedstawili wiele nowych wynalazków, a jednym z nich była maszyna smokowa. Powstała ona dzięki inwestycji wielu mieszkańców. Rozpoczęła się hodowla gatunków ogniodajnych i ogniodojnych, ale szybko okazało się też, że trzymanie smoków wiąże się z poważnym zanieczyszczeniem powietrza. Niektóre smoki uciekły, niekiedy nawet do Kurdlandii. Tichemu udało się jednak trafić na tekst autorstwa Luzana, który wykazał, że dzieje komercjalizacji smoków i ich masowej hodowli stanowiły wielkie fałszerstwo. Przygotowano je ze względu na władze Kurdlandii. Pragnęły one bowiem zatrzymać mieszkańców w granicach miast, a co za tym idzie, także pozbawić ich ciekawości świata i tego, co znajduje się poza galeriami, które zamieszkują. Według Luzan ciekawość zaś jest naturalna, autor zatem przekonuje, że to właśnie Luzanom przypadło zadanie kierowania cywilizacji w stronę rozwoju, co było trudne, ale potrzebne wszystkim. Tichy studiuje zatem różne wersje historii Encji, które niekiedy nawet się wzajemnie wykluczają. Uświadamia sobie wówczas, że radykalnie różniące się przekazy znacznie utrudnią mu poszukiwania prawdy na temat Encji. Sięgnął zatem do przekazów, które powstały na Ziemi, licząc, że znajdzie tam wskazówki dotyczące tego, jak rozumieć tę trudną historię.

Tichy dalej zapoznaje się z dziejami Encji i odkrywa, że w wieku XXII na planecie za sprawą Luzan doszło do samozaćmienia nauki. Tichy znajduje też notatki dotyczące ariadnistyki, co oznacza naukę, która rozwija się dzięki zainteresowaniu samą nauką. To interesowanie się tym, w jaki sposób ona powstaje, co trzeba zrobić, by dotrzeć do informacji, i jak konstruuje się samą wiedzę. Tichy orientuje się też, że intensywnie rozwija się wiedza o niewiedzy, chętnie wybierany przez wielu obszar badań.

XXII wiek zapisał się w historii dziejów serią nieudanych eksperymentów Luzan o groźnych skutkach, które niemal doprowadziły do katastrofy naukowej. Luzanie jednak wynaleźli bystry, czyli logiczne cząstki. Ich struktura przypominała molekuły, które mogły stworzyć wszystko to, czego zapragnęli Luzanie. To z kolei miało stać się sposobem na ochronę cywilizacji Encji przed katastrofami. Bystry jednak sprawiły, że zakwestionowano całą koncepcję nauki, ponieważ nawet najbardziej zaawansowany profesor nie mógł równać się z możliwościami, jakie cechowały bystry, co zaś prowadziło do końca nauki. Bystry mogły po prostu stworzyć wszystko, czego pragnął człowiek, a do pracy z nimi wystarczyło zaliczyć kurs pytanologii. Tradycyjna nauka odeszła w niepamięć, ale Luzanie niezbyt się tym przejmowali.

Bystry jednak spowodowały organizację syntury, jak nazywano syntetyczną kulturę. Historycy nie mogli jednoznacznie ustalić, co sprawiło, że ona powstała, jednak nie dało się zaprzeczyć, że to właśnie powszechny dobrobyt sprawił, iż Luzanie porzucili tradycyjne podstawy swojej kultury. Zainicjowano proces protezowania kultury naturalnej dokładnie wtedy, kiedy Luzanie odrzucali kolejne więzi społeczne, moralność i obyczaje, zrezygnowali z zakazów i nakazów, które stosowali od wieków.

Tichy w tym momencie zadał sobie pytanie, jak Encja mogła poradzić sobie z niebezpiecznymi konsekwencjami, jakie nadeszły wraz z upadkiem tradycyjnej kultury. Rozważa, czy możliwe było zniszczenie wszystkich istniejących bystrów, a co za tym idzie, także renaturalizacja Encji. Dochodzi do wniosku, że to jednak doprowadziłoby nawet do większej katastrofy niż wysadzenie elektrowni i bibliotek na Ziemi, a także pozbycie się z niej naukowców.

Każdy kolejny dzień pracy pozwala Tichemu poznać jeszcze lepiej historię Encji, a także uświadomić sobie, że ważne są nie tylko spory dotyczące interpretacji wydarzeń, które się dokonały na tej planecie, lecz dostrzega też, że najważniejszym problemem jest tam relacja natury z kulturą. Widać to na przykładzie zwierząt, kurdlów, które należą do natury, jednak zaczęto je cywilizować i zasiedlać, zatem dołączyły do obszaru kultury. Tichy trafia na relacje, które udowadniają, że kurdle stopniowo wyniszczano, a ich większość przypomina stupieszalców, ale nikt nie odważył się tego głośno przyznać. Na Encji jednak dalej toczyła się dyskusja, a Tichy widzi ją jako pytanie: czy być, czy nie być w kurdlu. Ważna jest tu legendarna rola kurdlów w dziejach żyjących na Encji cywilizacji, która łączy się ze świadomością, że zwierzęta te zwyczajnie giną. Status obywateli zależy od ich miejsca w kurdlu, ale z drugiej strony coraz więcej osób mieszka poza nimi. Dyskusja ta zaś ciągnie się bez końca.

Tichy dalej bada kulturę Encji i tak zabiera się za temat prokreacji. Kultura Luzan i ludzi pod tym względem różni się od siebie, chociaż Tichy nieustannie widzi w mieszkańcach Encji swoich braci w rozumie. Ważne są jednak dwie zmiany, ponieważ na Encji prokreacja odbywa się w galopie, szybko, a także kolektywnie. Jedna samica jest zapładniana materiałem od dwóch samców, a na Encji zupełnie inaczej rozumie się kwestię ojcostwa, a nawet rodziny. Taki sposób rozmnażania się wymaga też ogromnej sprawności, zatem jedynie najsilniejsi i najsprawniejsi mogą się tym zajmować. Wśród ludzi nie panują takie wyśrubowane wymagania.

Tichy udaje się na spotkanie z mecenasem Finkelsteinem, który dalej pracuje nad korzystnym rozwiązaniem sprawy szwajcarskiego zamku. Wspólnie decydują, że muszą starać się o pełen zwrot kosztów remontu, na jakie został narażony Tichy. Przychodzi także dziennikarz, który chce porozmawiać z Tichym na temat tego, jak wygląda kosmiczny seks. Tichy korzysta z tej możliwości i zaczyna wyjaśniać, że według innych cywilizacji ludziom twarz pomyliła się z siedzeniem. Dla innych cywilizacji seks to obca forma rozmnażania się, ale wydaje się im również zupełnie amoralna, gdyż narządy rozrodcze są blisko położone układu wydalniczego. Tichy krytykuje kult ciała, jedzenia i alkoholu, wykorzystując do tego perspektywę innych ras.

Tichemu udaje się dotrzeć do teologów oraz filozofów, którzy tworzą różne koncepcje dotyczące natury w świecie, który ich otacza. Próbuje ich porównać z ziemskimi myślicielami pod względem rangi, jaką koncepcje danego mędrca uzyskały w perspektywie kolejnych pokoleń. Ziemia i Encja dzielą ze sobą to, że nie ma na nich porozumienia dotyczącego natury świata i zamieszkujących go istot. Nie udało się nawet ustalić, czy natura jest negatywna, czy pozytywna dla Luzan. Encjanie wiele czasu oraz uwagi angażują w koncepcję rozwoju, zmian genetycznych, a także ewolucji. Mimo tego i swojego zaawansowania nie dają jednak rady rozstrzygnąć najważniejszych spraw. Tichy próbuje też śledzić dyskurs dotyczący rozwoju i maszyn, który jest w Encji silnie obecny. Udaje mu się dotrzeć do miejsca, w którym polityka i nauka się spotykają, ale czyni to również nauka z Kościołem, dzięki czemu na Encji powstaje etykosfera, produkt sztuczny, wręcz protetyczny, którego celem jest przeciwdziałanie rozpadowi moralności, który bierze się z dobrobytu i rosnącej rangi maszyn i bystr w cywilizacji Encji.

Pytania teologiczne zmuszą Tichego do zauważenia jeszcze jednej różnicy między perspektywą ziemską a tą obecną na Encji. Na Encji istotna stała się bowiem doczesność, a wiara w życie pozagrobowe nie jest tam zbyt mocna. Encjanie nie interesują się nią, co bardzo różni ich od Ziemian. Encjanie sądzą, że ludzie doczesnością po prostu gardzą.

Wreszcie Tichy znajduje także informacje o konfliktach zbrojnych, jednak nie są w nich obecne militaria. To raczej wojny genowe, w których rozsiewa się patogeny. Skutki tego dotykają nie tylko mieszkańców, ale też znacząco zmieniają klimat, który uległ przemianie przez wielką wojnę. Powszechne ocieplenie zatrzymało się dopiero po długim czasie, a przez to Tichy przestaje wierzyć, że Luzanie i Kurdlandczycy to niewinna i bezproblemowa społeczność, wbrew temu, jak szybko się rozwijają jako cywilizacja. Wojna sprawia, że Tichy inaczej patrzy na mieszkańców Encji. Niestety nie dociera do wszystkich informacji, gdyż Luzanie i Kurdlandczycy nie wszystkim chcą się chwalić i utajniają dokumenty.

W drodze

Tichy podróżuje na Encję, ale nie zdradza, jak dokładnie doszło do podjęcia decyzji o jego podróży. Nie jest tym faktem jednak bardzo zaskoczony, wydaje się, że takiej właśnie decyzji raczej się spodziewał. W trakcie wyprawy ma zweryfikować wiedzę, jaką zdobył z podręczników i dokumentów, które mógł przejrzeć. Ma też stworzyć poprawioną wersję swojej opowieści z podróży, by w efekcie usunąć książkę z nieprawdziwymi informacjami. W tym celu Tichy musi napisać nowy tekst na podstawie powtórnej podróży, na co otrzymuje zgodę. W ramach rozrywki korzysta z zamieszczonego na pokładzie statku dysputera, maszyny, która dzięki zebranym informacjom pozwala symulować rozmowę z żyjącymi osobami. Tichy decyduje się na takie towarzystwo jak Karl Popper, William Szekspir, Bertrand Russell czy Einstein. Dane wprowadzone do maszyny pozwalają też na to, by Tichy rozmawiał z mecenasem Finkelsteinem, który opiekuje się jego ziemskimi sprawami. Tichy nie hibernuje, a zamiast tego urządza dyskusję naukową. Chce, by jak najwięcej uczonych przedstawiło mu swoje zdanie o Luzanach.

Dyskusja obejmuje zatem trzech symulowanych filozofów, czyli Bertranda Russella, Karla Raimunda Poppera i Paula Feyerabenda. Russell zabiera głos jako pierwszy i staje po stronie wiary w możliwości, jakie ma ludzki umysł, a także po stronie weryzmu. To z kolei oznacza mówienie prawdy bez względu na koszty. Russell przypuszcza atak na metafizykę, wychodząc z pozycji liberalizmu oświeceniowego. Analizuje też koncepcję etykosfery, która powstała na Encji. Pokazuje, że nie istnieje powszechne szczęście, a na swój sposób wspiera jego wywód Popper. On z kolei uznaje, że skrajne idee zazwyczaj kończą się anarchią lub tyranią. Luzanie zaś próbują połączyć dwie skrajności, by uzyskać pełną i jednocześnie ograniczoną wolność. Popper popiera zatem społeczeństwo otwarte, ale krytykuje to wszystko Feyerabend. Podkreśla on, że ludzkość potrzebuje praw i nakazów, ponieważ w innym przypadku ludzie by się nawzajem wymordowali. Prawo powoduje u nich też jednak cierpienie innego rodzaju.

Dyskusja badaczy dotyczących Encji powoduje lepsze wyjaśnienie koncepcji etykosfery. Opiera się to na wytworzeniu sztucznego, syntetycznego środowiska, które będzie jednakowo sprzyjać wszystkim jednostkom, co nie jest możliwe do osiągnięcia w zwykłych okolicznościach. Dzięki temu każdy zyskuje poczucie autentyczności bytowej. Russell na myśl o tym prawdziwie się buntuje, Popper zgadza się z nim, ale Feyerabend staje w obronie tej koncepcji, która ma być dawkowaniem powszechnego szczęścia. Nagle głos zabiera jeszcze mecenas Finkelstein, który przechodzi do wspomnienia swojego ojca i dzieciństwa, które zostało naznaczone buntem przeciwko kolonizacji. Przedstawia również historię tego, jak podczas II wojny światowej mógł zginąć z powodu Holokaustu, ponieważ pewien esesman planował zrobić sobie z jego skóry abażur, a następnie podarować go ukochanej kobiecie. Podczas pobytu w obozie Finkelstein u tatuażysty wykonał na zamówienie „piękny wzór”. Wybranka esesmana jednak nie dożyła urodzin, ponieważ stała się ofiarą jednego z nalotów na miasto Hamburg. Zszokowało to esesmana i wyzwał on Boga do odpowiedzi, za co go tak pokarał, a w tym samym czasie jego podwładni zastanawiali się, czy już powinni gazować Finkelsteina, czy jeszcze nie. Całe to zamieszanie pozwala mecenasowi dotrwać do chwili wyzwolenia. Finkelstein używa tej historii do pokazania bardzo prostego kryterium oceny filozofii politycznej. Poleca on pytać, czy w ramach danej idei czy koncepcji jeden człowiek może sobie zrobić z drugiego abażur. To sygnał myśli, która ma zakładać, że najbardziej liczy się dobro (ale nie raj, w który mecenas nie wierzy) zwykłego człowieka, a także jego los. Dyskusję w poetycki sposób kończy Szekspir.

Wizja lokalna

Tichy wreszcie ląduje w Kurdlandii. Dostaje się na bagna, co go trochę martwi i zdecydowanie utrudnia mu rozbicie obozowiska. Z czasem eksploruje jednak coraz bardziej rozległy teren, a w trakcie wyprawy może podziwiać kurdlów i ich wzajemne relacje, a także przyglądać się okolicznym mieszkańcom. Tichy orientuje się, że wielu z nich przypomina kształtem ludzi, również nosi ubrania i nawiązuje z innymi relacje społeczne. O tym Tichy mógł wcześniej przeczytać w dokumentach, które zostały mu udostępnione w archiwum MSZ. Jeden z kurdlandzkich naukowców staje na drodze Tichego. Okazuje się, że prowadził on wcześniej badania naukowe w Luzanii. Nieszczęśliwy zbieg okoliczności sprawił, że w trakcie podróży oskarżono go o popełnienie przestępstwa i skazano, jednak naukowiec zbiegł i w trakcie ucieczki właśnie trafił na Tichego. W ubranie podróżnika została wcześniej wpięta tłumaczka, dzięki której mężczyźni mogą się ze sobą porozumiewać, ale Tichy informuje, że przekład nie jest idealny, gdyż nie uwzględnia on kontekstu rozmowy. Bohaterowie jednak mimo wszystko porozumiewają się ze sobą. Naukowiec okazuje się dla Tichego znakomitym źródłem wiedzy o Encji, a dzięki temu Tichy może zweryfikować część tez, jakie sobie postawił w związku z podróżą. Dowiaduje się mianowicie, że w Kurdlandii i Luzanii są obecne wyraźnie zarysowane koncepcje państwowości, o czym Tichy czytał jeszcze na Ziemi. Obecne są tu też liczne problemy. Pobyt na Encji okazuje się dla Tichego przeżyciem dwukrotnego uprowadzenia go przez głośnych ekstremistów, którzy walczą o wolność i swoje prawa. Zastany porządek zmusza ich do buntu, a zamordowanie Tichego ma się stać ekstremalnym wyrazem ich obecności i działania. Tichy ma jednak szczęście i zostaje najpierw odbity przez inną grupę, a potem trafia do luzańskiego hotelu. Tam ma wreszcie szansę, by odetchnąć i wrócić do siebie. Tichy dowiaduje się, że skoro nie pochodzi z tej planety, to etykosfera nie jest w stanie ochronić go przed rozmaitymi zagrożeniami, a przynajmniej takie wyjaśnienie porwania zostaje mu przedstawione w Luzanii.

Tichy orientuje się, że Luzanie to gościnna cywilizacja, gościnna do tego stopnia, że wydają się wręcz nadgorliwi. Potem jednak podróżnik ma okazję do poszerzenia swojej wiedzy na temat etapów rozwoju Luzanii, które pominął w trakcie swoich przygotowań. Luzania miała podobne problemy co Ziemia, gdyż przemysł spowodował wiele niespodziewanych problemów, przykładowo zanieczyszczenia, rozwój technologii, które mogą zostać niewłaściwie wykorzystane, ale Luzanie ostatecznie opanowali ten problem. To zaś pozwoliło im na wykreowanie dobrobytu na planecie, gdzie już nikt nie musiał pracować, wszyscy zaś się bogacili i mieli nieskończone możliwości działania. Brzmiało to pięknie, ale doprowadziło też do społecznych problemów, które należało rozwiązać. Zlikwidowanie konieczności pracy zbiegło się jednak w czasie z uruchomieniem pierwszych bystr, a one po kolei wprowadzały różne społeczne rozwiązania i testowały, które się najlepiej sprawdzają. Nie udało się przykładowo wykorzystać koncepcji polegającej na nieograniczonym dostępie do dóbr, która niosła ze sobą liczne szkody, a spora część społeczeństwa narzekała na bezrobocie.

Tichy idzie do Instytutu, gdzie zostaje mu wyjaśniona zasada kierująca działaniem etykosfery oraz bystr. Bystry osiadają na wszystkim, co działa na planecie, i blokują możliwość wykonywania niebezpiecznych, nieetycznych i zabronionych czynów, które są niekorzystne dla innych. Są zatem swoistym regulatorem, który poznaje wszystkie jednostki i ich reakcje. Na podstawie tej obserwacji uniemożliwiają one podjęcie działań, które mogłyby zaszkodzić jednostce. Tichy jest proszony o uderzenie dyrektora instytutu, ale nie jest w stanie wyprowadzić ciosu. Bystry są zatem niesamowicie rozwinięte, a Tichy jako przedstawiciel innej, niższej rasy pochodzącej z Ziemi nie potrafi sobie nawet tego wyobrazić.

Tichy szybko dochodzi do konkluzji, że życie na Encji odbywa się na zasadzie łączącej dwa rodzaje bytów, czyli organicznego i bystrowego. Po pewnym czasie ten drugi przestaje jedynie towarzyszyć temu pierwszemu, a zamiast tego praktycznie przejmuje nad nim kontrolę, a fakt ten sprawia, że życie na Luzanii w niczym nie przypomina tego ziemskiego mimo pozornych i powierzchownych podobieństw. Tichy ma jednak z tego powodu wiele pytań dotyczących troski o to, jak sprawić, by organiczna materia dalej pozostawała dominująca w tej relacji. Nie powinna ona bowiem podporządkowywać się bystrom, a na samej Encji zostało już niewiele autonomicznych procesów życiowych. Tichy nie potrafi też tego do końca zaakceptować, zwłaszcza że na tej planecie pojawiła się możliwość ektokowania, co w praktyce oznacza nieśmiertelność. Społeczeństwo jednak nie korzysta z tego, ponieważ życie bez żadnego zagrożenia i ryzyka zaczyna po prostu tracić swoją wartość. Tak tłumaczy to Tichemu Anix, jeden z mędrców żyjących w Luzanii. Tichy obserwuje też dyskusje o granicach działania bystr, o murze między kłamstwem i prawdą, a także wiarą oraz niewiarą. Podróżnik widzi, że Luzanie spierają się o wyznaczenie ram osobniczej wolności w połączeniu z korzyściami, jakie niesie ze sobą stosowanie bystr. Niektórzy twierdzą, że obecność takiego dobra musi równocześnie rodzić zło. Tichy zaczyna postrzegać etykosferę jako coś podobnego do ciężkiego więzienia, przez co zaczyna myśleć o powrocie do domu. Odwiedza jeszcze mnichów, a jeden z nich opowiada mu o starciu z Czarną Kliwią. Był to inny naród żyjący na Encji. Mnich wyjaśnia, że Luzania i Kliwia stanowiły dwie odmienne uosobienia koncepcji Dobra. Z tego powodu jedna z nich musiała odejść, aby druga zyskała przestrzeń do rozwoju.


Przeczytaj także: Trzej elektrycerze - streszczenie

Aktualizacja: 2026-03-03 12:15:04.

Staramy się by nasze opracowania były wolne od błędów, te jednak się zdarzają. Jeśli widzisz błąd w tekście, zgłoś go nam wraz z linkiem lub wyślij maila: [email protected]. Bardzo dziękujemy.