Seth i Kendra nie mogli się doczekać kolejnej wizyty u dziadków. Musieli jednak poczekać do wiosny, gdyż jesienne ulewy i potężne mrozy zimą odcięły posiadłość od reszty świata. Dziadkowie jednak regularnie przysyłali im listy, w których pisali, co dzieje się w rezerwacie, a także co nowego u nich. Przykładowo babcia Ruth wciąż wykazywała niespotykane zamiłowanie do ziarna, co pozostało jej po okresie, w którym była kurą Złotogłówką.
Nadeszła jednak wiosna, śnieg stopniał, a słońce wychynęło wreszcie zza chmur. Na czas ferii wiosennych dzieci ubłagały rodziców, by ci pozwolili im znowu odwiedzić dziadków. Rodzice zgodzili się i nawet zaplanowali własny wyjazd w tym czasie.
Seth i Kendra przybyli do posiadłości, gdzie przywitali się z dziadkami, a także Dalem. Czekała też na nich krowa Viola i golem Hugo. Dowiedzieli się, że od czasu przepędzenia Muriel i Bahumata Baśniobór odżył. Przybywało do niego coraz więcej istot, które szukały tu schronienia.
Dziadek i babcia zabrali wnuki na spacer po Baśnioborze. Rezerwat stał się też nieco bezpieczniejszy wraz z odejściem wiedźmy. Krążyły co prawda plotki o tym, że widywano ją przy granicy lasu, ale dziadkowi nie udało się jej odnaleźć. Pozostawał jednak czujny.
W trakcie spaceru babcia opowiedziała dzieciom, jak wiele zmieniło się w lesie i że przybyły do niego nowe gatunki wróżek. Zgodnie uznali, że powinni je zobaczyć.
Dotarli zatem do miejsca, w którym wróżki się gromadziły. Babcia pokazywała je i opowiadała o nich. Właśnie przeszła do pewnej malutkiej odmiany, która żyła w Baśnioborze od niedawna, kiedy rozległ się pisk. Szybko okazało się, że to Seth przez nieuwagę zdepnął jedną z tych maleńkich wróżek, gdyż jej nie zauważył.
Chłopiec natychmiast zrozumiał, że czeka go kara typowa dla Baśnioboru, w którym panowała moralność typu oko za oko. Nie musiał długo czekać, gdyż wściekłe istoty wzbiły się całą chmarą nad polanę, głośno domagając się sprawiedliwości. Nie pomogło też to, że Seth powoli odkleił wróżkę od podeszwy swojego buta, dzięki czemu naocznie przekonały się, jak niewiele zostało z ich towarzyszki.
Dziadek wtrącił się w sytuację i zaczął negocjować. Wróżki były jednak nieprzejednane. Ostatecznie doszło do porozumienia. Kara okazała się bolesna dla Setha. Do końca wizyty u dziadków miał pozostać pod postacią karalucha. Babcia i dziadek zamknęli go w specjalnym pudełku, by nikt go nie zdepnął lub nie zjadł. Podczas gdy Kendra radośnie eksplorowała bór, Seth cierpiał z powodu swojej nieuwagi i beztroski, która kazała mu swobodnie biegać po polanie wróżek. Dzień przed wyjazdem istoty dotrzymały słowa i przywróciły chłopcu jego postać.
Aktualizacja: 2026-01-31 07:10:00.
Staramy się by nasze opracowania były wolne od błędów, te jednak się zdarzają. Jeśli widzisz błąd w tekście, zgłoś go nam wraz z linkiem lub wyślij maila: [email protected]. Bardzo dziękujemy.