Po ujawnieniu informacji dotyczącej turnieju Buba przez następne dni cieszyła się niesłabnącym zainteresowaniem rodziców. Dziadek tymczasem był niezwykle dumny z wnuczki, ale nie potrafił się oderwać od swojego nowego telewizora, który mu Buba sprezentowała. Nieustannie sprawdzał na nim losowanie totolotka i powtarzał, że jego wnuczka jest prawdziwą mistrzynią brydża.
Mańczakowie zjawiali się dalej na obiedzie, ale stanowczo protestowali przeciwko graniu w brydża z Bubą. Obawiali się sromotnej porażki, zatem rodzice Buby musieli im w tym towarzyszyć, aby zapewnić im odpowiedni poziom rozgrywki, czyli taki, w którym nie poniosą dramatycznej klęski. Mańczakowa wciąż przychodziła bardzo oryginalnie ubrana, a ostatnim razem miała na sobie coś, co przypominało skórę ściągniętą z zebry. Dziadek oderwał się nawet na chwilę od telewizora, żeby przyjrzeć się temu zjawisku bliżej.
Buba i Miłosz dogadywali się coraz lepiej, a chłopak był pod ogromnym wrażeniem sukcesu swojej dziewczyny. Adaś smętnie i tęsknie popatrywał czasami w stronę Buby, co z kolei powodowało złość Jolki, która chciała, by chłopak patrzył tak na nią. Sytuacja stawała się coraz bardziej napięta i wydawało się, że Jolka i Adaś raczej nie wrócą do poprzednich pozytywnych stosunków. Buba niekiedy pozwalała sobie na lekkie, ciche zadowolenie z tego powodu.
Siekiera uznała, że Buba to jej matematyczne odkrycie roku, zatem przymusowo wcieliła dziewczynę do kółka zainteresowań pozalekcyjnych pod swoim przywództwem. Buba dwa razy w tygodniu pociła się przy tablicy nad zadaniami, które wyglądały, jakby wyciągnięto je prosto z koszmarów każdego ucznia. Do tego również dwa razy w tygodniu spotykała się z przydzielonym jej indywidualnym trenerem, z którym rozgrywała kolejne partyjki brydża. Niekiedy miała wrażenie, że mózg jej od tego paruje. Próbowała połączyć to ze spotkaniami z Miłoszem. Dawało to taki efekt, że Buba nie miała pojęcia, gdzie ucieka jej cały tydzień – dni przeciekały jej błyskawicznie przez palce. Mimo to czuła się szczęśliwa. Czekało ją jeszcze międzynarodowe stypendium. Dziadek z kolei wyszukiwał i zapisywał kolejne konkursy, w których wnuczka mogłaby wziąć udział. Rodzice szaleli na jej punkcie, a zazdrosna z tego powodu Olka rozwodziła się z mężem dwa razy częściej niż wcześniej.
Buba wieczorami kładła się spać naprawdę zmęczona, ale zadowolona. Myślała o wszystkim, co ją spotkało i co jeszcze na nią czekało. Niekiedy jednak z tęsknotą wspominała czas, kiedy jej życie wypełniał spokój, bo nie zwracała niczyjej uwagi. Potem jednak dochodziła do wniosku, że nie wróciłaby do tej sytuacji, gdyż stała się szczęśliwsza.
Aktualizacja: 2026-01-07 11:20:45.
Staramy się by nasze opracowania były wolne od błędów, te jednak się zdarzają. Jeśli widzisz błąd w tekście, zgłoś go nam wraz z linkiem lub wyślij maila: [email protected]. Bardzo dziękujemy.