Interpretacja

Dróżnik

Autor wiersza Zbigniew Herbert
Interpretacja stworzona przez: emsol
W prozie poetyckiej Zbigniewa Herberta "Dróżnik" centralne miejsce zajmuje krajobraz: szorstki, surowy, ascetyczny pod względem zastosowanych przez pisarza środków artystycznego wyrazu. Jedyną figurą wykorzystaną przez autora do skonstruowania przedstawienia pejzażowego jest litota. Przy pomocy figury pomniejszenia mówi się o budce dróżnika, iż jest „dużą cegłą z jednym oknem”, co też daje odbiorcy sugestywne wyobrażenie tej strażnicy kolejowej i wywiera dość przygnębiające wrażenie, podszyte klaustrofobią, osaczeniem i tym, co Białoszewski nazywa sklocowaniem. Poza wspomnianą techniką poetycką, która obraca w lichość obiekt metaforyzowania, proza: „Na wiele mil wkoło – pustka. Równina z jednym garbem i grupa samotnych drzew pośrodku. Nie trzeba mieszkać tu trzydzieści lat, aby wyliczyć, że jest ich siedem”.
Gdy narrator mówi o dróżniku, oschłość poetyckiego wyrazu ustępuje miejsca metaforze o dużym ładunku lirycznym. Bo też sympatia podmiotu wypowiedzi jest po stronie bohatera tytułowego, przez trzydzieści lat uwięzionego w beznadziejnej monotonii pracy i pejzażu, figurującego depersonalnie w powolnym upływie nocy i dni pracowniczych pod numerem 176. Nic nie wiadomo o tym, czy jego samotnia jest azylem podobnym do tego, jaki znalazł Skawiński Sienkiewicza na latarni. (Raczej niejasno przeczuwamy coś odwrotnego).
Narrator, w żaden sposób nie mogąc zmienić losu dróżnika, stawia mu mały pomnik językowy, znak sympatii, serdecznego stosunku, skrytego współczucia, pisząc o nim: „mały ministrant ruchu (...) rękami ciężkimi jak z ciasta salutuje przelatujące pociągi”. Tak ustawiona przenośnia wprowadza szarego dróżnika i jego nudne życie w sakralny obszar służby liturgicznej i w przestrzeń heroicznego wypełniania obowiązków (salutować „przelatujące pociągi” „rękami ciężkimi jak z ciasta”).

Komentarze

Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności.
ROZUMIEM