„Do piachu” to dramat autorstwa Tadeusza Różewicza. Przedstawia on losy pewnego partyzanckiego oddziału Armii Krajowej, który krył się w lesie i walczył w czasie II wojny światowej.
Spis treści
W domu ziemiańskim Komendant, Ułan i inni obecni spierają się o reformę rolną, rolę NSZ, granice Polski i stosunki w oddziałach. W leśnej ziemiance pijany Marek opowiada o zabiciu kobiety i porzuceniu majątku, po czym niszczy patefon i zasypia. Waluś słucha opowieści Siekierki o Krakowie, a potem zostaje poprowadzony na postronku do obozu. Tłumaczy, że sam nie skrzywdził gospodyni, lecz wraz z innymi zabrał z plebanii mąkę i prosiaka. W obozie Kiliński wygłasza pogadankę o komunizmie, partyzanci rozmawiają o Churchillu, zrzutach, broni i wojnie, a Ułan domaga się większego dystansu między oficerami i szeregowcami oraz osobnej latryny. Waluś, zamknięty w budzie, dostaje jedzenie od Sfinksa. Następnego dnia pakuje rzeczy, sądząc, że wraca do domu. Kiliński prowadzi go jednak nad wykopany dół i odczytuje wyrok śmierci za rabunek, gwałt i rozbój. Żelazo strzela do Walusia, a Kiliński dobija go strzałem w głowę.
W zadymionym pokoju grupa mężczyzn rozmawia o organizacji oddziałów partyzanckich, reformie rolnej i przyszłych granicach Polski. Ułan, związany z Narodowymi Siłami Zbrojnymi, wygłasza przemowę o roli Polski w powojennej Europie i sprzeciwia się krytyce NSZ. Komendant przypomina mu, że jest żołnierzem Armii Krajowej, oraz potępia mordy polityczne. Kiedy gospodyni zauważa nadjeżdżającą bryczkę Reszopa, ukrywa Komendanta i Ułana w sypialni, a Hanka gra na fortepianie. Po odjeździe bryczki zebrani jedzą tort, co ma upozorować urodziny Hanki. Spór między mężczyznami wciąż trwa, aż dziewczyna zaprasza Ułana do ogrodu. Wspominają, jak trudno jest zaopatrywać oddziały w to, czego potrzebują.
W ziemiance Marek recytuje wiersz o śmierci żołnierza, potem opowiada, że na rozkaz AK miał zastrzelić kobietę współpracującą z żandarmami. Darował jej życie nocą, lecz rano ją zabił oraz zaraził się od niej chorobą. Oskarża przełożonych o próbę pozbycia się go, a następnie mówi o porzuceniu majątku i walce u boku chłopów. Bury włącza patefon od narzeczonej Marka, jednak płyta zacina się, a pijany Marek wymiotuje do urządzenia i zasypia. Bury chwali jego poświęcenie. Waluś chce wyczyścić patefon, lecz zostaje odprawiony. Przed snem odmawia modlitwę, a potem pyta Siekierkę o Kraków, Wawel, groby królów, Smoczą Jamę i obrazy w muzeum. Siekierka opowiada mu o „Hołdzie pruskim”, aż wszyscy zasypiają.
Nocą oddział partyzantów maszeruje przez las, prowadząc Walusia na postronku. Broda, pełniący rolę przewodnika, gubi drogę i szuka dużej sosny, za co pozostali żołnierze kpią z niego. Waluś tłumaczy, że jedynie nastraszył gospodynię i dotknął ją palcem, a kobieta zemdlała. Zapewnia, że ani on, ani Marek jej nie skrzywdzili. Broda przypomina mu o zabraniu z plebanii mąki i prosiaka oraz mówi, że o jego losie zdecydują dowódcy. Podczas marszu zaczyna padać deszcz. Waluś zatrzymuje się, klęka i odmawia pójścia na śmierć. Podchorąży grozi mu zastrzeleniem za niewykonanie rozkazu. Po interwencji Brody oddział rusza dalej, a ciągnięty postronkiem Waluś posuwa się na kolanach i już wyraźnie sinieje.
Na leśnej polanie partyzanci oprawiają świnię, a Komendant poleca Kilińskiemu przeprowadzić pogadankę, która ma podbudować ludzi i uświadomić im zagrożenie ze strony komunizmu. Podchorąży przedstawia początki owego systemu, wymienia Marksa, Engelsa, Lenina, Stalina i Trockiego oraz mówi o materializmie dialektycznym, ateizmie i życiu w państwie sowieckim. Wyjaśnia, że człowiek jest tam traktowany jak trybik, a wspólne mają być mieszkania, kuchnie i żony. Kończy stwierdzeniem, że oddział ma teraz dwóch wrogów. Żołnierze zadają pytania o pochodzenie Marksa i życie w kołchozach, lecz rozmowa szybko przeradza się w żarty oraz opowieści o znanych im przed wojną komunistach i miejscowych tajniakach.
W latrynie dwóch partyzantów rozmawia o przemówieniu Churchilla i zbliżającym się wysiłku wojennym. Jeden wspomina Szkota Johnny’ego, który chciał wrócić do Anglii i prosił o bekon, cukier oraz chleb, choć prawie nie znał polskiego. Mężczyźni żartują z jego planu i obawiają się, że po wyjściu z lasu zostanie schwytany przez Niemców. Wspominają też, że Marek i Bury opuścili oddział i byli widziani w Częstochowie. Po odejściu jednego z rozmówców do latryny przychodzi Kwiatek. Partyzanci oceniają skromne zapasy broni i amunicji, liczą na zrzut oraz sygnał radiowy. Jeden martwi się o żonę i dzieci, a na koniec wracają do wiadomości o mowie Churchilla w Londynie i dalszej wojnie.
Do oddziału przybywa elegancko umundurowany podporucznik Ułan w towarzystwie Hanki. Melduje się Komendantowi i wita się z partyzantami, lecz źle przyjmuje ich żarty oraz zachowanie Korzenia, który stracił dwa palce w sieczkarni. Sfinks dyskutuje z innym żołnierzem o Hance, wojnie i zrzutach, na które czekają. Potem wypytuje przetrzymywanego w budzie Walusia o napad na plebanię. Waluś twierdzi, że gospodynię skrzywdził Bury, a on sam niewiele pamięta. Sfinks zarzuca mu głupotę i brak wiedzy, wspomina bohaterów Sienkiewicza oraz krytykuje członków NSZ, którzy przyjmują ich pseudonimy. Na koniec partyzanci spierają się o pogadankę Kilińskiego, kradzież marmolady i sens politycznych pouczeń.
Po przypadkowym strzale porucznik Ułan ogłasza alarm, lecz okazuje się, że Brodzie „samo wystrzeliło”. Komendant, Kiliński i Sfinks piją spirytus. Spierają się o artykuł dotyczący reformy rolnej. Ułan krytykuje to, jakie stosunki panują w oddziale. Chciałby wprowadzenia większego dystansu między oficerami a szeregowcami. Sfinks żartobliwie melduje wątróbkę z cebulą, co bawi Komendanta i Kilińskiego, lecz oburza Ułana. Porucznik uznaje, że wspólne spanie i korzystanie z jednej latryny mogą wpływać na autorytet dowódców. Chciałby zatem wprowadzić osobne miejsce dla oficerów. Komendant odrzuca ten pomysł, podkreślając, że od roku wszyscy razem walczą, jedzą, śpią i załatwiają potrzeby, a jego autorytet na tym nie ucierpiał.
Partyzanci wykonują codzienne obowiązki, sprzątają, piorą, golą się i czyszczą odzież. Żelazo drwi z Kwiatka po nieudanej zasadzce na żandarmów, podczas której oddział zużył dużo amunicji, choć zdobył broń i wyposażenie. Kwiatek tłumaczy, że żołnierze nie chcieli zabić furmana. W tym czasie Szydełko strzyże i goli Komendanta. Opowiada mu, że po pomyśle Ułana już powstały dwie latryny, lecz porucznik korzysta z krzaków, czym wywołuje śmiech ludzi. Komendant krytykuje jego poglądy i narzeka na sytuację między komunistami a NSZ. Po goleniu pozwala Szydełce odebrać spirytus. Następnie Cywil rozpoczyna szkolenie i pokazuje partyzantom, jak rozłożyć, oczyścić oraz ponownie złożyć angielski granat.
W lesie partyzanci uczestniczą we mszy odprawianej przy polowym ołtarzu nakrytym kilimem. Ksiądz rozpoczyna nabożeństwo, a Broda służy mu jako ministrant. Zebrani wspólnie odmawiają wyznanie grzechów i proszą Boga o przebaczenie. Obrzęd trwa dalej, a światło przesuwa się w stronę budy, w której przetrzymywany jest Waluś. Chłopak klęczy w jej wejściu, a obok niego stoi uzbrojony strażnik. Kiedy w lesie rozlega się dzwonek, Waluś bije się w piersi brudną pięścią i głośno odmawia modlitwę „Baranku Boży”, prosząc o zmiłowanie oraz pokój. Następnie światło przenosi się na grupę gości przybyłych z terenu, podczas gdy msza jest kontynuowana w obozie. Nad ołtarzem widnieje biało-czerwona polska flaga.
W lesie Sfinks przynosi Walusiowi, przetrzymywanemu w budzie pod strażą partyzanta, misę gorącego jedzenia. Chłopak wysuwa się jedynie do wejścia, zjada grochówkę z mięsem, wybiera najlepsze kawałki i dokładnie wyciera miskę chlebem. Sfinks przypomina mu, że powinien podziękować, a następnie pyta, za co został zamknięty. Waluś nie odpowiada, więc strażnik wyjaśnia, że razem z drugim mężczyzną napadał z bronią na gospodarstwa, zabierał chłopom świnie i krzywdził kobiety, choć nosił na czapce orzełka. Gdy pomocnicy wołają Sfinksa do oprawiania świni, ten odchodzi, polecając wykorzystać podroby, uszy, ogon i ryj do przygotowania kiełbas oraz salcesonu. Waluś wraca do budy, a nad obozem zapada mrok.
Żelazo budzi Walusia i oznajmia, że zostanie wyprowadzony za posterunki, a potem puszczony wolno. Chłopak pakuje ubrania, papierosy, cukier, słoninę, łyżkę i pastę do butów, odbiera od Szydełki papierosy, a od Sfinksa kawałek kiełbasy. Wyrusza z Kilińskim, Partyzantem i Żelazem, przekonany, że wraca do domu. Przy wykopanym dole Kiliński ogłasza wyrok śmierci za rabunek z bronią, gwałt i rozbój. Waluś próbuje odmówić modlitwę, płacze, a potem kuca na piasku, ponieważ nie może się powstrzymać. Na znak Kilińskiego Żelazo strzela mu w plecy i pierś. Gdy skazany nadal żyje, Kiliński dobija go strzałem w głowę. Partyzant spycha zwłoki do dołu, wrzuca za nimi czapkę, a Żelazo bierze łopatę i milczy.
Aktualizacja: 2026-07-21 15:30:16.
Staramy się by nasze opracowania były wolne od błędów, te jednak się zdarzają. Jeśli widzisz błąd w tekście, zgłoś go nam wraz z linkiem lub wyślij maila: [email protected]. Bardzo dziękujemy.