„Romans Teresy Hennert” to powieść polityczno-obyczajowa, której autorką jest Zofia Nałkowska. Dzieło to opisuje losy tytułowej Teresy, która pochodzi z niższych warstw społecznych, lecz dzięki urodzie szybko awansuje, co jednak kończy się dla niej tragicznie.
Spis treści
Porucznik Julian Gondziłł, niezadowolony z sytuacji finansowej oficerów, nawiązał współpracę z Hennertem i Sasinem przy przedsięwzięciach związanych z handlem drewnem i dostawami wojskowymi. Często przebywał poza domem, zdradzał Binię i ukrywał przed nią swoje działania. Binia, mimo znalezionego listu i podejrzeń, wierzyła w jego uczciwość i próbowała ocalić małżeństwo. Pułkownik Omski, zaręczony z Basią Olinowską, zaczął odwiedzać Hennertów i zakochał się w Teresie. Zazdrosny o Sednowskiego, znieważał ją, groził jej, a zarazem nie potrafił się od niej uwolnić. Basia po śmierci ciotki Lipskiej i objęciu stanowiska sekretarki Hennerta zakończyła ich związek. Andrzej Laterna przygotowywał Lina do działalności rewolucyjnej. Lin odszedł z wojska, przekazał rewolucjonistom wykaz dotyczący pułku, a potem uznał swój czyn za zdradę. Próbował odebrać sobie życie, lecz przeżył, zaręczył się z Wandą i czekał na sąd wojskowy. Anonimowy list ujawnił nadużycia Gondziłła i jego wspólników. Porucznik został aresztowany, a śledztwo wykazało też przestępstwo polityczne oraz związki Andrzeja i Lina ze sprawą. Binia nadal uważała męża za ofiarę intrygi. Profesor Laterna opiekował się chorą Zosią po wyjeździe Andrzeja. Omski pojechał do willi Hennertów nad jeziorem, gdzie Teresa została jego kochanką. Gdy pojawił się Sednowski, Omski zażądał, by Teresa porzuciła dotychczasowe życie i odeszła z nim. Nocą wyprowadził ją nad jezioro, a gdy odmówiła wejścia do łodzi, zastrzelił ją, ułożył jej ciało na dnie i odpłynął na środek jeziora.
Porucznik Julian Gondziłł wracał z pracy do domu, gdzie czekały na niego pochłonięta obowiązkami żona oraz często chorujące dzieci. Nie spieszył się na spóźniony obiad. Po drodze zobaczył w samochodzie Józefa Hennerta i pomyślał o jego teściu, Nutce, który zapewne jadł w Edenie. Postanowił więc zawrócić do restauracji. Spotkał pułkownika Omskiego i zaprosił go na kołduny. W drodze skarżył się na trudną sytuację oficerów. Minęli Elżbietę Sasinównę, która zachwyciła Gondziłła. Uznał ją za niezwykle piękną.
Gondziłł i pułkownik Omski weszli do Edenu, gdzie dołączyli do profesora Laterny i Seweryna Nutki. Nutka przekazał porucznikowi, że Hennert chce się z nim spotkać i może mieć dla niego propozycję. Gondziłł podał numer telefonu, licząc na odmianę losu. Podczas wystawnego obiadu mężczyźni pili alkohol i rozmawiali o napadzie na północnym pograniczu. Omski oburzał się bezczynnością władz, a Laterna mówił o końcu wojny. Pułkownik tęsknił za walką, karierą i dawnym życiem, które uważał za szczęśliwe.
Gondziłł opowiadał o trudnej sytuacji finansowej oficerów i ich rodzin. Przy stole rozmawiano o niskich zarobkach, a Laterna obserwował Omskiego i wspominał informacje o jego pochodzeniu, mieszkaniu, oszczędnościach oraz stosunku do kobiet. Biesiadnicy pili i wznosili toasty. Omski odmówił dalszego picia i mówił o marzeniu o wyprawie do Afryki. Nutka potajemnie zapłacił rachunek. Przy wyjściu spotkali generała Chwościka, którego zaprosili do Lamusa. Pili tam do rana, a rachunek znów zapłacił Nutka.
Seweryn Nutka żył z żoną i córką Teresą w biedzie, lecz zachowywał dumę i wydawał pieniądze na alkohol. Teresa wstydziła się domu, dbała o wygląd i marzyła o dostatku. Związała się z bogatym młodzieńcem, została jego utrzymanką, a po rozstaniu wróciła do rodziców. Później poślubiła Hennerta, z którym prowadziła sklep i urodziła córkę. Podczas wojny Hennert zdobył majątek, a Teresa urządziła luksusowy dom. Jej matka zmarła podczas epidemii, a Nutka korzystał z powodzenia zięcia i bywał u niego.
Gondziłł, nie doczekawszy się telefonu od Hennerta, poszedł do jego biura, lecz nie został przyjęty. Spotkał tam Elżbietę Sasinównę, która poradziła mu zapisać nazwisko i zapytała o Omskiego. Porucznik wyszedł bez załatwienia sprawy, a potem pił z majorem Bielskim i znajomymi do rana. Następnego dnia Hennert zaprosił go do domu. W gabinecie przedstawił mu pana Sasina i poprosił o poparcie projektu związanego z handlem drewnem w środowisku wojskowym. Gondziłł zgodził się pomóc i zaprosił Sasina do lokalu na kolację.
Profesor Laterna po wykładzie postanowił odwiedzić chorą córkę Zosię. Nie zastał jej w domu, więc poszedł do Gondziłłów. Binia powiedziała mu, że dziewczyna wyzdrowiała, lecz miała problemy z nerkami. Profesor obejrzał przerobiony przez nią piec i został na obiedzie. Rozmawiali także o Andrzeju, którego Binia uważała za dobrego, lecz niemiłego. Po powrocie Gondziłł zaprosił Laternę na konkursy hippiczne i oznajmił, że Omski jest od dawna potajemnie zaręczony. Wiadomość tę przekazała mu Sasinówna.
W niedzielę Hennertowie, pan Nutka, Wanda i jej angielski znajomy udali się na konkursy hippiczne. Na placu zebrało się towarzystwo, wojskowi, dyplomaci i przedstawiciele władz. Po przybyciu prezydenta rozpoczęły się popisy jeźdźców. Kolejne konie pokonywały przeszkody, różniąc się charakterem, ruchem i zachowaniem. Jedne skakały sprawnie, inne buntowały się lub upadały. Wanda szukała porucznika Lina, lecz nie rozpoznała go wśród jeźdźców. Po pierwszej części programu tłum rozszedł się po parku.
Gondziłł oprowadzał Omskiego po terenie konkursów, przedstawiając mu znajomych i komentując ich losy. Hennert zaprosił pułkownika do loży, gdzie Omski spotkał Teresę i Wandę. Rozmawiał z panią Hennertową i zgodził się na wycieczkę oraz raut, lecz zmienił zdanie po pojawieniu się Sednowskiego. Obserwował też Elżbietę Sasinównę. Andrzej Laterna przekazał mu wiadomość, że ciotka jego narzeczonej, Basi Olinowskiej, wróciła i przebywa w szpitalu. Omski obiecał szybko poinformować narzeczoną o całej sprawie.
Basia Olinowska, idąc rano do biura, wspominała zmarłych rodziców i dawny dom pełen troski oraz wygód. Uważała jednak, że tamto życie było sztuczne, a obecna praca daje jej niezależność. W biurze dowiedziała się, że stan ciotki Lipskiej jest poważny. Pracowała sumiennie, poprawiając błędy koleżanek. Spotkała zubożałą hrabinę Oskienną, proszącą o pomoc. Wezwana do Hennerta w sprawie stanowiska sekretarki, nie została przez niego przyjęta i zobaczyła w jego gabinecie Elżbietę Sasinównę. Poczuła przy tym niepokój.
Omski mimo wcześniejszych zastrzeżeń zaczął regularnie gościć u Hennertów i stał się zaufanym przyjacielem Teresy. Uczestniczył w spotkaniach, podczas których Elżbieta śpiewała i tańczyła, a wszyscy bawili się przy muzyce. Pewnego wieczoru pojawił się Andrzej Laterna. Rozmawiał z porucznikiem Linem o sytuacji na Kresach, więzieniach i prześladowaniach. Uznał go za idealistę przydatnego rewolucji. Do rozmowy dołączył Curll, mówiąc o wyzwoleniu kolonii i znaczeniu Indii dla komunizmu w całej Azji.
Basia wciąż nie zdołała spotkać się z Hennertem. Elżbieta opowiedziała jej o oświadczynach Niemeńskiego i wyszła z Gondziłłem, którego ponaglała w związku z interesami swojego ojca. Basia odwiedziła w szpitalu ciężko chorą ciotkę Lipską, cierpiącą na nowotwór gardła. Wieczorem zastała u siebie Omskiego. Rozmawiali o jej pracy, tajemnicy zaręczyn i rzadkich spotkaniach. Pułkownik wspominał swoje nieszczęśliwe dzieciństwo i dawny dom Olinowskich. Zapewnił Basię, że zawsze jest jej wierny, i wyznał jej miłość.
Stanisław i Binia sprzątali mieszkanie Gondziłłów, a ordynans opowiedział o zabijaniu kotów. Odwiedził ich profesor Laterna, który rozmawiał z Binią o kurzu, porządku i granicach między człowiekiem a światem. Po zakończeniu sprzątania Binia przygotowywała obiad i martwiła się, czy Julek wróci na czas. Laterna zauważył, że Gondziłł ostatnio bardziej dba o wygląd. Binia przyznała, że wie, iż mąż źle postępuje, lecz woli uważać, że czyni to nieświadomie, i nie mówić mu o jego winie, aby sam jej sobie nie uświadomił.
Na raucie generałowej Chwościkowej zgromadzili się stali bywalcy salonów, wśród nich Hennertowie, Omski, Curll, Sednowski, Niemeński, Laterna i Elżbieta Sasinówna. Goście słuchali występów, rozmawiali i jedli, a gospodarze ich witali. W dalszej sali rozpoczęły się tańce przy fortepianie i skrzypcach. Laterna również obserwował tańczących. Gondziłł tańczył z generałową Uniską, Teresa z Curllem, a Wanda z Niemeńskim, ucząc się od niego tańczyć tango w zagranicznym stylu i uśmiechając się do Andrzeja Laterny.
Andrzej Laterna obserwował tańczących, gardził ich zabawą i rozważał możliwość rewolucji z zewnątrz. Porucznik Lin, który odszedł z wojska, zapewniał go o własnej gotowości do działania. Andrzej uznał Omskiego za człowieka potrzebnego rewolucji z uwagi na jego posłuszeństwo i zamiłowanie do walki. Omski poprosił Teresę Hennertową do tańca i uświadomił sobie, że ją kocha. Po raucie Gondziłł powiedział Laternie, że fortuna Hennerta powstała z pieniędzy Teresy otrzymanych po rozstaniu z Sednowskim.
Laterna, Gondziłł, Andrzej i Lin poszli po raucie na kolację do Edenu. Przy stole rozmawiali o polskości, niepodległości i skutkach działań rewolucyjnych. Andrzej zarzucił ojcu i jego pokoleniu polityczne bankructwo i uznał, że wyzwolenie ojczyzny nie zmieniło losu ludzi. Lin zaprzeczył jego słowom, twierdząc, że każda urzeczywistniona idea zostaje zafałszowana. Laterna bronił życia niezależnego od programów. Wzburzony Lin rozpłakał się, a Andrzej drwiąco ujawnił, że zna treść tajemniczej kartki.
Po raucie Omski wrócił do domu ogarnięty zazdrością i rozpaczą po wiadomości o przeszłości Teresy. Nocą poszedł pod dom Hennertów, lecz zawrócił. Następnego dnia odwiedził ich i oskarżył Teresę o przyjmowanie dawnego kochanka, wywołując jej strach. Po kilku dniach wrócił, przekonany, że milczała. Zastał ją samą, objął i całował mimo jej przerażenia. Wyznawał miłość, groził śmiercią obojgu, a potem poszedł z nią i innymi do teatru. Odtąd cierpiał w milczeniu, kochając bez wzajemności i bez nadziei.
Binia, szyjąc bieliznę, płakała po przeczytaniu znalezionego w mundurze Gondziłła listu, lecz ukrywała przed mężem, że zna jego tajemnicę. Wspominała ich spotkanie w szpitalu, jego cierpienie i dawną miłość, nadal wierząc w jego uczciwość. Gondziłł nie wrócił na obiad ani kolację, a Binia czekała na niego do rana. Gdy przyszedł i zapytał, czy śpi, zrozumiała jego zamiar. Przyjęła go bez wyrzutów, licząc, że ewentualne narodziny córki odmienią ich życie, przywrócą mu dobroć, a ich domowi pogodę.
Wanda odwiedziła Lina, który po odejściu z wojska unikał znajomych i pogrążał się w rozpaczy. Wyjaśnił jej, że sporządził dla rewolucjonistów dokładny wykaz dotyczący całego pułku i uznawał swój czyn za zdradę oraz sprzeniewierzenie się idei. Wanda próbowała go pocieszyć, lecz Lin odmówił powrotu do Hennertów. Po jej wyjściu porządkował własne wiersze, wspominał śmierć ukochanego psa Ralfa i płakał. Zasnął, śniąc o znikającej osadzie, która przesyłała innej osadzie ostatni muzyczny ton jako znak własnej zguby.
Omski otrzymał anonimowy list oskarżający Gondziłła, Bielskiego, Sasina, Nutkę i Sednowskiego o obrót państwowymi pieniędzmi oraz nielegalne interesy. Przekazał dokument zwierzchnikom Bielskiego. Codziennie odwiedzał Teresę, śledził ją i cierpiał z zazdrości. Później poszedł do Basi, dowiedział się o śmierci ciotki Lipskiej i jej awansie na sekretarkę Hennerta. Basia odsunęła się od niego, a podczas kolejnego spotkania spokojnie zakończyła z nim związek, mówiąc, że nie potrafi już go szanować.
Profesor Laterna po wiadomości o aresztowaniu Gondziłła odwiedził Binię, która zachowywała spokój, lecz poprosiła, by Andrzej więcej do niej nie przychodził, ponieważ mu nie ufała. Następnie profesor poszedł do dzieci. Andrzej powiedział, że Gondziłł kradł pieniądze z kasy, a sam musi wyjechać i zostawić chorą Zosię pod opieką ojca. Opowiadał też o okrucieństwach wojny i oskarżył Laternę o opuszczenie umierającej żony. Potem czuwał przy Zosi. Gdy ojciec wrócił, obaj przyznali, że każdemu z nich jest ciężko.
Omski odwiedził Hennertów i dowiedział się, że Lin próbował popełnić samobójstwo, strzelając sobie w płuco. Teresa powiedziała, że Wanda czuwa przy rannym, a poprzedniego dnia były razem w teatrze. Omski rozgniewał się, lecz nazajutrz wrócił. Usłyszał, że stan Lina się pogarsza. Gdy Teresa wspomniała o wieczornym obiedzie z mężem, Omski wyznał jej miłość i zaczął ją całować. Tym razem Teresa nie stawiała oporu, pogłaskała go po głowie i odwzajemniła pocałunek. Potem sama powiedziała, że źle się stało.
Omski początkowo odmówił wyjazdu do willi Hennertów nad jeziorem, uznając rozłąkę za szansę na uwolnienie się od miłości do Teresy. Wkrótce jednak wziął urlop i przyjechał bez zapowiedzi. Zastał Teresę samą, a ona przyjęła go z radością i pozwoliła mu zostać. Spędzali razem czas w domu i na jeziorze, mimo przyjazdów innych gości. Podczas wspólnych wypraw łodzią Omski czuł się szczęśliwy i wierzył w szlachetność Teresy. Patrząc na nią, uświadomił sobie siłę swej miłości. Obserwowali razem połów ryb.
Po wyjeździe Andrzeja profesor Laterna zamieszkał w jego pokoju, by opiekować się Zosią, której stan niespodziewanie się poprawił. Binia odwiedzała chorą, lecz sama była osłabiona i nadal wierzyła w niewinność uwięzionego Gondziłła. Basia pomagała w domu, a Wanda zyskała sympatię Zosi. Przyprowadziła też Lina, który wyzdrowiał i zaręczył się z nią wbrew rodzicom. Lin czekał na sąd wojskowy po przyznaniu się do zdrady. Laterna rozmyślał o partiach, różnorodności ludzi oraz życiu państwa w Polsce.
Omski, przebywający w willi Hennertów, po serii niepokojących snów spotkał Sednowskiego i dowiedział się, że śledztwo w sprawie Gondziłła ujawniło poważne przestępstwo polityczne oraz związki Andrzeja Laterny i Lina. Później zażądał od Teresy, by natychmiast odeszła z nim, i zagroził jej rewolwerem. Mimo to ponownie spotkali się w ogrodzie. Nocą wyprowadził ją nad jezioro, a gdy odmówiła wejścia do łodzi, śmiertelnie postrzelił ją między oczy, ułożył jej ciało na dnie łódki i odpłynął z nim daleko, aż na środek jeziora.
Aktualizacja: 2026-07-21 15:17:43.
Staramy się by nasze opracowania były wolne od błędów, te jednak się zdarzają. Jeśli widzisz błąd w tekście, zgłoś go nam wraz z linkiem lub wyślij maila: [email protected]. Bardzo dziękujemy.