Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

@violetta

 

Bardzo dziękuję!  To daje nadzieję, że będzie lepiej. :) Serdecznie pozdrawiam. 

@APM

 

Bardzo dziękuję!  Oby to słoneczko szalało wszędzie, u mnie w nocy była temperatura ujemna, a przedwczoraj - deszcz i grad. Wprawdzie padał krótko, ale pogrążył kwiecień. :))) 

 

Serdecznie dziękuję! 

@Poet Ka  

 

Bardzo dziękuję! Pozdrawiam serdecznie. :) 

Opublikowano (edytowane)

@Berenika97 -

niezwykle plastyczna miniatura. Uderza tu ciekawy paradoks: choć zwykle z utęsknieniem czekamy na koniec kapryśnej aury, tutaj zmiana pogody brutalnie przerywa proces twórczy. Wiersz sugeruje ciekawą paralelę – wraz z deszczem spływa nie tylko szkic, ale i pewien poetycki mikroklimat. Wygląda na to, że niektóre obrazy mogą zostać dokończone tylko w konkretnym, szarym anturażu, a słońce, zamiast pomagać, kładzie kres tej ulotnej wizji.

Jednak robiąc tylko jeden krok do tyłu, patrząc z niewielkiego dystansu, możemy dojść do wniosku, że jednak  kwietniowe niepogody były zbyt obfite i akwarela spłynęła właśnie przez to z kartki - razem z deszczem. Czyli, że słońce powinno być korzystne dla następnego dzieła. 

Każe się ten tekst zastanowić nad  kolejnością zdarzeń - stykiem trwania przed czasem i po niewczasie, sekwencją przyczyn i skutków  oraz równoczesnością różnic.

Edytowane przez Poet Ka (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Berenika97

...

sztalugi 

na molo rozłożył 

malarz czasu 

pomyślał 

o maju 

 

już chciał zacząć 

spojrzał na ciebie 

na morze 

mina ... 

 

dam więcej słońca 

pomyślał 

 

rzucił jeszcze 

raz spojrzenie 

uśmiechałaś się  

 

tak będzie ok

 

zaczął malować jutro 

...

Pozdrawiam serdecznie

Miłego dnia 

Opublikowano

@Berenika97 malowanie akwarelami na szkle to ciekawe wyzwanie . Technika zwana chyba odwróconą , wymaga malowanie szczegółów jako pierwsze ,itd. 

   Może więc gdy spojrzysz na szkło , szybę z drugiej strony. Możliwe, że ten szkic wciąż tam jest ale tylko Ty możesz go dojrzeć. 

Fajna miniaturka. 

 

Opublikowano

Peelka pożegnała szary kwiecień, bywa że w realnych opadach, albo też w przestrzeni aforystycznej. U mnie od zimy zero deszczu, wszystko wyschło, a kolega mi powiedział, że na mszach modlitwy o deszcz. Niepogoda to już ma inne znaczenie na znacznej części centralnej Polski i oznacza brak chmur. Oby te modlitwy zostały wysłuchane. Pozdrawiam serdecznie. 

Opublikowano

@Poet Ka

 

Bardzo dziękuję! 

 

Dziękuję za ten komentarz - przeczytałam go dwa razy i za każdym razem znajdowałam w nim coś nowego. To niezwykłe uczucie, gdy ktoś wchodzi w wiersz głębiej, niż sam autor śmiał zajść. :)

Ta obserwacja o "poetyckim mikroklimacie", który znika razem z deszczem, jest dla mnie zaskakująco trafna - i zupełnie nowa. Podobnie jak paradoks słońca, które zamiast pomagać, przerywa.

Niesamowita interpretacja. :)

Serdecznie pozdrawiam. :) 

@andrew

 

Bardzo dziękuję! 

 

Twój malarz czasu jest hojniejszy niż mój kwiecień - daje słońce i uśmiech zamiast spłukiwać szkic. :)

"Zaczął malować jutro" - świetne!  Dziękuję za tak uroczy wiersz. :)

Serdecznie pozdrawiam. 

@Alicja_Wysocka

 

Bardzo dziękuję! 

 

"Smutkiem układać witraże" - to zdanie jest piękniejsze niż niejeden wiersz. Dziękuję, że zostawiłaś tu coś swojego , coś tak ślicznego.

Serdecznie pozdrawiam. :)

 

Opublikowano

@Migrena

 

Bardzo dziękuję! 

 

To zdanie znam, ale nigdy nie widziałam go rozpisanego tak - jakby każde słowo potrzebowało własnego oddechu.

To więcej niż komentarz. :) 

Serdecznie pozdrawiam. 

@Annna2

 

Bardzo dziękuję! 

Miejmy nadzieję na ciepły maj - oby nie był tak rozkapryszony jak kwiecień. :) 

Serdecznie pozdrawiam. :) 

@viola arvensis

 

Dziękuję serdecznie! 

 

Bardzo się cieszę - to chyba największy komplement dla krótkiego wiersza - że każdy może go przeczytać trochę inaczej i każdy znajdzie w nim coś swojego. 

 

Serdecznie pozdrawiam! :)) 

@A.Between

 

Bardzo dziękuję! 

 

Nie mogę teraz patrzeć na szybę tak samo. :)

To piękne, że technika odwróconego malowania zmienia cały sens wiersza - może rzeczywiście szkic nie spłynął, tylko schował się po drugiej stronie. :)

 

Serdecznie i optymistycznie pozdrawiam. 

@Marek.zak1

 

Bardzo dziękuję! 

 

Pisałam o deszczu jako smutku, a tymczasem gdzie indziej deszcz to nadzieja i modlitwa.

Wiersz nabiera zupełnie innego ciężaru, gdy się o tym pomyśli. Oby te modlitwy zostały wysłuchane - i oby ta susza skończyła się czym prędzej. 

Serdecznie pozdrawiam. 

@Andrzej_Wojnowski

 

Bardzo dziękuję! 

Dziękuję, że na to zwróciłeś uwagę  - "niedomknięcie i ulotność" -  o co chodziło.

Serdecznie pozdrawiam. :) 

Opublikowano (edytowane)

Witam - maj mam nadzieje pogodowo pomyślniejszy będzie  może deszczem uraczy

              bo tu gdzie mieszkam jeszcze go nie było - żona narzeka ponieważ

              kwiaty w ogrodzie się męczą i posadzone warzywa -

              miły wiersz - 

                                                    Pzdr.uśmiechem.

Edytowane przez Waldemar_Talar_Talar (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • II.
      Wujek Wołodia ma do tego dryg (Ty wiesz, co!)

      Byliśmy na rowerze: ja, kumpela, i jej gach,
      Nagle mi puściły śruby w mimośrodzie!
      Rama mnie bach, spodnie w piach,
      Rower do kasacji, przyrodzenie jakbym dopiero co się urodził!

      Ale w Piterze mówią, że mój sąsiad, były szpieg , jeden z perełek z korytka KGB,
      Wujek Wołodia, tak nazywają go, ma do tego niezły dryg…

      — Wujek Wołodia?
      — Wujek Wołodia!
      Wujek Wołodia zaraz to załatwi ci!
      Wujku Wołodia, dokręć śruby mi!
      Wujku Wołodia, dokręć śruby w mig!
      Wujku Wołodia, śrubę dokręć mi!


      Posiedź jeszcze, wujek Wołodia dokręci kilka śrub.
      A ciocia Natasza nas zaszyje, milcząc jak grób!
      Cała rodzina, cały blok ją na zabój kocha!
      Ciocię znaną jako Bomba (albo Gocha Locha),
      kochają wszyscy, a do tego, prokuratorski złożyła ślub!

      Więc, ciociu, co jeszcze możesz nam zszyć? Wujek Wołodia nam wszystkim kibić tak zwęził, że zaczęła pić!
      Wszystkich nas związała jego wątpliwego wątku wątła nić!

      — Wujek Wołodia?
      — Wujek Wołodia!
      Wujek Wołodia zaraz to załatwi ci!
      Wujku Wołodia, dokręć śruby mi!
      Wujku Wołodia, dokręć śruby w mig!
      Wujku Wołodia, śrubę dokręć mi!


      Wuju, wy, chwała ci chór wujów dostojny!
      Wuju złamany, odkręć śruby tej wojny!

      Wujku Wołodia, d dokręć śruby!
      Wujku Wołodia, d, dokręć śruby!
      Wujku Wołodia, dokręć, błaga cię Twój lud,
      Wujku Wołodia, rozkręć, blogi, Twój lód błogi!

      Wujku Wołodia, do kręć do wszystkich.... śrub!
      Wujku Wołodia, kręć aż po sam....
      Grób!

      III.
      [...]
      „To minie, jak nad Moskwą majowa burza”

      Jak łzy Ukrainy, jak w ustach palce brudnego psa
      Jak legitymacja członka z ramienia spod ciemnej gwiazdy,
      Jak przesłuchanie w chłodni – aż bać się strach!
      Jak korytarze ponure Łubianki,

      Jak gaz z Nord-Ost, który na cel bierze wiatr,
      Jak niesforna sfora federalnych majorów,
      Sewastopol, Donieck i Ługańsk, wagnerowcy i Specnaz,
      Jak pałujący kobiety chłopcy z Omonotworu...

      To na pewno minie,
      Minie jak zły sen!

      Z mokrym workiem nadzianym na mój durny łeb,
      Ślady na dłoni rażonej paralizatorem,
      Jak moja Rosja, czarny więzienny jem chleb,
      Ale uwierz mi: to wszystko zniknie wnet jak nocna zmora!

      W jaki ślepy zaułek wpędził nas marny los?
      Ale gdzieś na horyzoncie widzę światełko
      Upartej nadziei, wiodące w tunelu głąb...

      Uwierz mi, to też minie!

      Jak swastyka Ruskiego Mira,
      I dym pożarów niesiony przez wiatr,
      Wyroki na dzieci z Penzy i Pitera,
      I policyjna suka nabita dziećmi po dach!

      I twój telewizor, z którego pluje Sołowjow,
      Paragraf 228 i kocioł o piątej,
      I chłopcy z prewencji tępo się śmiejący,
      Gazując kobiety, chłopców i brzdące...

      To wszystko minie jak inne miesiące:
      Jak grudzień, styczeń, luty, maj…
      Minie, bez wątpienia minie!
      Na razie w to im graj
      Ale to ich już ostatnie pląsy!

      Jeszcze mam mokry worek nadziany na dumny łeb,
      Na dłoniach ślady po pieszczocie paralizatora,
      Jak moja Rosja, łykam więzienny chleb,
      Ale uwierz mi: to wszystko minie jak ta sfora od majora!

      Wszystko to wkrótce odejdzie wstecz!
      Za rok, za miesiąc, nawet za godzinę;
      Jeszcze wczoraj dyktator imperium miał u stóp,
      A dziś milczy jak grób:
      Teraz to tylko starzec w kostnicy, zimny trup !
      Wszystko kiedyś minie!

      I bramy Lefortowa runą, kraty - wyrwane z ram,
      A moja Rosja w końcu obudzi się ze snu,
      Jak ten zdradzony podwójnie malezyjski wrak,
      I wiosna w końcu zawita na twój lodowaty próg…

      W jaki ślepy zaułek zaprowadził nas marny los?
      Lecz gdzieś na pochmurnym horyzoncie widzę
      Zapomniane światło, co mnie wyprowadzi stąd!

      Uwierz mi, to też minie!
      To przeminie, na pewno! Na pewno przeminie,
      Za godzinę, za chwilę…
      To wszystko minie!

      IV.
      Hm                                            H7
      Wybaczcie piechocie, że bywa bezrozumna ona tak:
                  Em                                  F♯7
      Ty zawsze na wylocie, gdy nad ziemią wiosna idzie w tan,
                 Hm                  A7               G
      Po chwiejnych schodkach schodzisz w werbli takt…
                  Em  in              Hm/F♯     F♯7        Hm
      Zapłacze po tobie tylko wierzba, siostra wierna twych lat.

      Nie ufaj pogodzie, gdy świat cały skryje się w gęstym dżdżu,
      Nie ufaj piechocie, gdy bitne pieśni wciąż śpiewa bez tchu,
      Nie ufaj jej, nie wierz, gdy słowiki zakrzyczą na cały sad.
      Muszą rozliczyć się jeszcze życie i śmierć ze swych spraw

      Ten czas cię nauczył, że tylko w okopie znajdziesz sens i treść:
      Na przestrzał otwierasz życia drzwi tu...
      Towarzyszu, dziękuję ci za Twój hojny gest:
      Jesteś wciąż w boju i tylko to jedno cię zrywa ze snu –

      Dlaczego odchodzisz, gdy nad ziemią wiosna tańczy do utraty tchu?
      I: dokąd uchodzisz, gdy za plecami jej pieśń cię budzi ze snu?

      Edytowane przez Michał Pawica (wyświetl historię edycji)
  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach




×
×
  • Dodaj nową pozycję...