Ranking
Popularna zawartość
Zawartość, która uzyskała najwyższe oceny od 21.04.2026 uwzględniając wszystkie działy
-
ludzie by chcieli do nieba a niebo do nas przychodzi robi to zwykle po deszczu żeby nam życie osłodzić przedtem się sobie przygląda kałuże to jego lusterka są dla mnie jak metafory cukierki w złotych papierkach kocham się w deszczu i niebie choć jestem jakby za duża to lubię chlapać i mącić łazić jak dziecko w kałużach robię wreszcie co kocham niczyich uwag nie zniosę mam nieprzemakalną odzież wkładam na uszy kalosze32 punktów
-
Szarym śladem na wilgotnym szkle żegnam bez słowa kaprysy kwietnia. Niedokończony szkic w strugach deszczu spłynął.31 punktów
-
Znam mały lasek - wodą spowity, zaczarowany, bo z dawnej baśni. W liliowych chmurach leży ukryty, światło tam spłynie i mrok rozjaśni. W kątach ślimaki pełzną powoli, muszle niosące niczym latarnie. Widok ten każdą troskę ukoi, zanim noc cicho pokój ogarnie. W samym zaś środku, w cylindrze z gliny, dobry duch strzeże podwodne drogi. Sny złe odpędza, broni głębiny, by spokój wrócił wolny od trwogi. Tak stoję w ciszy przy szklanej tafli, gdzie bąbel tlenu z cicha się łamie. Las się w stu litrach zmieścić potrafi, a ja dam rybkom pyszne śniadanie.27 punktów
-
Czwarta nad ranem. Zegar się nie spieszy. Lubi blues. Sen wyszedł bez słowa, jak ktoś, kto wie, że przeszkadza. To chyba najlepsza pora na wiersz. Papierowe kule znów mijają kosz. Zgniecione słowa ścielą pokój jak śnieg. Ulepię bałwana z zamarzniętych myśli - wreszcie jakiś cel. Nikogo nie poruszy załamany papier. Cieszy się tylko śmietnik w kącie. Znów otrzymał wnętrze.27 punktów
-
spotkajmy się na spacerze to taki prześliczny zwyczaj najlepiej w połowie drogi przytomni wpół bez księżyca bo po cóż błądzić osobno półsennie w północy spokój skoro się już znaleźliśmy półszczęścia złóżmy w półmroku a niech się każdym półzmierzchem świat nawet cały zadziwi że my tak ciągle ze sobą półszeptem jakby półżywi27 punktów
-
czy daleko jest czy blisko od słowa do słowa przeobłędnie wprost bym chciała z tobą się zrymować strzępki westchnień na serwetkach w jutra ci poplotę, z rozczulenia w gwiezdne noce, miriad cudnych zwrotek czas obrączkę szczerozłotą włożył już na pamięć każdej kropli twego pióra nieprzytomnie pragnę26 punktów
-
Pierwsza szczelina w twardej skorupie - nieśmiałe tętno uderza o ciszę, gdy nieznany pęd rozsadza ból bez kształtu. Zapomniana krew budzi uśpione nerwy a pierwszy wdech staje się krzykiem i końcem snu. Skóra jest cienka, światło kaleczy. Czucie to cena za istnienie. Tylko ono budzi pragnienie następnego oddechu.26 punktów
-
Dziś nawet czajnik na mnie nie gwiżdże, w kominie zasnął zziębnięty świerszcz. Tuż przy zegarze wystaje cisza jak gwóźdź zrdzewiały, jak z płotu żerdź. I księżyc w pełni drąży po nocy srebrzystą smugę za cieniem rzęs. Nie powiedziałeś, chciałam usłyszeć dobranoc Alu, ja ciebie też.25 punktów
-
zanim uwierzymy, że to już my dobrze wyjść pod wiatr i powoli guzik po guziku rozpiąć to, co było nam przypięto niech leci dziewczynkę wypuśćmy z pudełka niech biegnie z brudnymi kolanami i śmieje się bez pytania chłopcu zdejmijmy z ramion ciężar nie musi być skałą może się bać i ryczeć w poduszkę a potem mocno przytulmy to, co zostanie24 punktów
-
Uderzam ci do głowy grzesznym kaprysem, zamkniętym w ciężkim krysztale. Sącz mnie powoli, aż krew zacznie szumieć złotem. Perlę się jak kawior - ziarnem, które przeklęło światło. Porzuć tę nudną delikatność. Zmiażdż mnie leniwie, niech zostanie po mnie słona otchłań. Rozpuszczam się niczym gęsty, nocny balsam - cień plantacji, który więzi twój oddech. Liczy się tylko taka chwila, w której mój mrok stapia się z twoim znużeniem. Pulsuję ciężkim szkarłatem - purpurą gorączki. Kiedy mnie smakujesz, staję się żarem, który trawi, lecz nie zostawia blizn. Chłoń mnie. Sącz mnie. Wdychaj to duszne opium przed upadkiem. Będę twoim spleenem. I tym, co go ukoi.24 punktów
-
wylazły z moich kątów dwadzieścia cztery smutki do pierwszej lepszej knajpy poszły się napić wódki wróciły gdzieś nad ranem na nóżkach flanelowych z przytrzeszczem przyjęzycznym i strasznym bólem głowy od tamtej pory za nic gdy chciałam tę czeredę na chwilę wyprowadzić nie wyszedł ani jeden24 punktów
-
Pan Młody Spoglądam na nią długo, ona to czuje - widzę. Panna Młoda Osiada na mnie jego spojrzenie - gęste, odlane z twardej pewności. Zamieram u jego boku, jakby strach wrósł mi w kostki i pożarł ścieżki odwrotu. Pan Młody Tłum chciwie spija chwile, w kryształach wibruje gwar. Przytulam ją mocno do siebie, by wrosła w mój cień. Panna Młoda Kolejny toast. Rozdaję uśmiechy, dusząc się z wolna w klatce splecionej z oklasków i spojrzeń. Pan Młody Zamykam jej dłoń w swojej, kciukiem oswajam chłód skóry. Jak posłusznie dziś błyszczy na jej palcu złoto. Panna Młoda Moja dłoń opada jak zwiędły liść. Zimny kruszec ciągnie w głąb ziemi. Jeśli zastygnę, niczym rzeźba wycięta z lodu, może nawet nie pojmie, że we mnie nikogo nie ma.23 punktów
-
mam na wyłączność kubek a jednak gdy dotykam ciepłej porcelany czuję pod palcami zimną fakturę obcego przedmiotu znosimy do gniazda rzeczy wierząc że ciężar materii zakotwiczy nas w świecie mówię „moje” lecz usta wypluwają cudze myśli kroczę po ścieżce która nie pamięta moich kroków ciało odrzuca to świetnie umeblowane kłamstwo błaga o ucieczkę z muzeum podpisanych eksponatów patrzę w stronę wyjścia zostawiam kubek na stole.23 punktów
-
Latarnia miga trzeci dzień. Ktoś przestał zgłaszać. Miasto pulsuje jak stan zapalny. On przynosi w kieszeniach cudzy wzrok i lepki kurz - nalot na spojrzeniu. W czterech ścianach zdejmuje twarz. Ostrożnie. By nie przerwać siebie. Wyżyma zmęczenie z koszuli. Liczy, ile ciepła dzień zabrał tym razem. Okna ryglowane ciszą. W dusznej bliskości mebli świat urywa się na progu. Noc - woda bez brzegu. Może wreszcie zatonąć.22 punktów
-
mogę cię kochać każdym słowem mogę przyciągać wszelką myślą odpinasz guzik w mojej głowie wargi przygryzam oczy błyszczą szare komórki lewitują barw nabierają gra muzyka gdzie krok postawię tam wibruje światłem się prószę niebo chwytam trzymasz mnie w garści a ja ciebie wokół paluszka owinęłam i wszystko wkoło się kolebie bo tyś się uparł ja uwzięłam jesteś zielenią w moim sercu a ja motylem kolorowym choć zimno wiosna drży w powietrzu i splata w całość dwie połowy nie płosz mnie proszę jeszcze chwilę tak mi jest błogo w tych mirażach ja jutro zniknę w gwiezdnym pyle jestem lecz nigdy się nie zdarzam22 punktów
-
Pustka w odcieniach szarości. Jak niebo przed deszczem. Jak kurz na półce, którego nikt nie ściera. Pustka szumi. Cicho. W uszach. Jak muszla. Obiecuje ocean, a daje tylko echo. Boli to, co było przed. Wspomnienie, gdzie kończyłaś się Ty, a zaczynał ktoś. Teraz jest tylko przestrzeń. Za duża. Za cicha. Można w niej utonąć, zanurzyć się lub rozłożyć ręce. Siedzę w mojej pustce. Nie walczę z nią. Nie pytam, czego chce. Myślę... Może pustka to nie brak. A miejsce na to, co jeszcze niewiadome, a co dopiero będzie.22 punktów
-
a gdyby tak rozsznurować słowa zdjąć im znaczenia jak zbyt ciasne buty puścić je boso bez komentarza i patrzeć dokąd pójdą a gdyby tak rozbroić przysłowia z ich puenty niech co nagłe wreszcie będzie dobre a wróbel z garści nie znając przelicznika odważy się pofrunąć do nieba a gdyby tak ocalić milczenie bo nie zawsze jest zgodą oraz krzyk bo nie zawsze jest buntem22 punktów
-
Są ludzie w grzechu tak zakorzenieni, że już nie czują i nie widzą tego, a choćbyś im oczy siłą chciał odmienić ciebie oskarżą o czynienie złego. Oni wydają owoce zepsute sami się karmią i innych częstują, w głowach czart śpiewa na fałszywą nutę tak pogubieni nie wiedzą, że trują. Nie wszystkich da się ocalić, ratować nawet gdy kochasz miłością najszczerszą czasem wypada uciec i się schować ochronić siebie jak rzecz najcenniejszą. Lecz nigdy modlić się nie zapominaj westchnieniem w niebo pozmieniasz kierunek, tak właśnie złemu możesz się sprzeciwiać szczerą modlitwą przynieść im ratunek.22 punktów
-
Oczekiwanie z nowym dniem nowa myśl - a jednak - ale jeszcze chwila czas potrzebuje czasu w ciemnicy płocha kruszyna pragnie utulenia ukołysania coraz bardziej rześka bojowa nabiera sił dla nurtów życia kwiecień, 202622 punktów
-
Między nami coś jest on nie daje mi zasnąć leżę gapiąc się w okno zaraz zrobi się jasno. Razem ze wschodem słońca wstaje moja nadzieja biec chcę w jego ramiona pragnieniem onieśmielam. Patrzy ukradkiem, czuję pieścić pragnie, dotykać odurzona zapachem tylko nim chcę oddychać. Napełnia mnie wonnością kładzie w lesie stokrotek ciepłem przenika ciało czaruje kwietnym złotem. Leżę na łące, marzę kroplą rosy znów poi czas ucieka na oślep dla nas świat milczy, stoi. I jest to niedorzeczne kochać do zmysłów straty on wchodzi w ducha głębiej tworzy wiosny komnaty. Płoszę natrętne, sztywne narzucane zwyczaje kocham się z wzajemnością z moim najdroższym majem !21 punktów
-
Przyszedł o świcie. Pachniał winem i spalonym papierem. Rozsunął firanki, jakby chciał obnażyć moją samotność. „Czego szukasz?” - spytałam. „Ciebie. A raczej tego, czego ci brak.” Miał dłonie filozofa, który dotyka wyłącznie pojęć. „Kim jesteś?” „Tym, którego wymyślasz, gdy nie możesz znieść ciszy.” Usiadł zbyt blisko. Milczał jak ktoś, kto zna mnie lepiej, niż bym chciała. Zamiast twarzy miał lustro.21 punktów
-
czerwone klipsy z białym napisem pocałuj tu też dałeś je jak żart albo test albo coś pomiędzy a ja nie wiedziałam czy to się nosi czy czyta bo nagle to nie był przedmiot tylko zdanie które ktoś wypuścił na moją skórę i zaczęłam się zastanawiać gdzie kończy się zabawa a zaczyna decyzja czy to jeszcze śmiech czy już ruch w moją stronę - nie założyłam ich ale czasem mam wrażenie że one i tak są na mnie bo „tu też” nie znika kiedy się odwraca wzrok i najdziwniejsze jest to że nie wiem czy to ty mnie oznaczyłeś czy ja tobie pozwoliłam czytać21 punktów
-
bardzo nastrojowy liryk lśnienie ale nie to ze znanego filmu tylko to które wróciło do swego dawnego sensu które go odzyskało21 punktów
-
motyl i kamień otóż rybak zarąbał brzaskiem motyla dziś na plaży zatoki przypływ bałwanowodny laguna złota nieregularnie ciężki kamień zielone szkiełko w piasku pod muszlą zapomniane21 punktów
-
Na dnie torebki. Paragon. Data wyblakła. Towar z przeceny. Wyprzedaż na lojalności. Nie ma zwrotów. Gwarancja wygasła. Patrzy i liczy. Czy warto było. Skopiuję. By zachować wspomnienia. Kopia wystarczy. VAT wrzuci w koszty.21 punktów
-
Jestem tym o czym myślę tęsknoty mają to do siebie gdy je omijam wchodzą w głowę niby dla żartu się panoszą szukam ratunku w gramofonie zlewam muzykę w każdą dziurkę to znaczy sama się przelewa z ucha do ucha za poduszkę by Markom nocnym dać okruszki ma się rozumieć strzępy nutek albo pół_nuty - księżyc nadgryzł - chciałam pozlepiać lecz zbyt trudne no i klej zeschły - nie na żarty a gdy już spijam senne muzy z mocą narkozy pełni nocy zwykłym pociągiem znów podążam do blasków świtu - zauroczeń kwiecień, 2026 @Jacek_Suchowicz... Jacku... Twój rymowany komentarz pod poprzednim moim wierszem, stał się przyczynkiem do napisania tego powyżej. Dzięki Ci.. po raz któryś... :) Dobrej nocy. po cóż zalewać zmierzch muzyką ubarwi blaskiem nieba błękit i się zapadnie w ciemną nicość aby pokazać świtu piękno (...)21 punktów
-
Lato z miodem Królewski rzepak na polu Łąka złocista od kwiatu Gryka, dzięcielina, świerzop Słój wonny miodu w spichlerzu Daje smak ciepłych miesięcy Tych kwiatów stopionych w słońcu Oby się skrystalizował Jak słowo w ustach poety.20 punktów
-
ciężkie tematy opublikuj rzecz jasna są to ciężkie tematy obciążające psychikę pojawiają się coraz częściej w sztuce również jako prowokacje etyczne i estetyczne mam wrażenie że ich nagłaśnianie daje odwrotne skutki do zamierzonych jak zresztą wszelkie akcje odwracać się nie wolno stać, patrzeć, słuchać koniec śmiechu i swobody a że nie wszystko jesteśmy w stanie współboleć ze wszystkimi prawdziwymi i wymyślonymi ofiarami, bo to nie na naszą wytrzymałość tak kiedy nam nasze serce i zmysły nasze odmówią tego współodczuwania i będą wolały cieszyć się i doznawać przyjemności staniemy wtedy na baczność i rzetelnie poprzemy te wszystkie akcje bo nie ma wyjścia tak żeśmy do muru przyparci popieramy! rzetelnie popieramy z "ozorami" przy ziemi20 punktów
-
I. Szorstkość noc ma szorstkie dłonie drażni skórę jak nieogolony policzek albo zbyt szczera prawda nie szukaj światła w ciemności łatwiej poukładać nas od nowa II. Pomiędzy kieliszek wina niedopałek w popielniczce i my rozpięci między jednym a drugim słowem nie kończ ten szept wystarczy za most za każdy powrót za brak pytań III. Duszność powietrze w pokoju gęstnieje lepi się do firanek jak dym i wczorajsze wino pachniesz zmęczeniem które nie chce zasnąć nie otwieraj okna pozwól nam jeszcze chwilę nie mieć dokąd wrócić20 punktów
-
W Weronie... stoi dom który nie jest twoim domem balkon który nie jest twoim balkonem nie czeka na letnie śpiewy w poświacie miesiąca byłaś Julią teraz nie jesteś byłaś na balkonie oko błękitu nie było łagodne a w kawie nie było Norwida stał dom - dom pobielany bo dwór to nie był ani gościniec ani droga do Werony jesteś Julią w negatywie bo kochasz na stałe i wciąż jeszcze żyjesz serce - piosnka Norwida20 punktów
-
przemiany przymus grawitacji ściąga cheruby na ziemię wiosenne drobinki przeobrażone w rozwrzeszczane korony miodny bursztyn wszechrzeczy w ruchu mieni się na niebie jak gołębie w locie jak widok ze starej ruchomej pocztówki20 punktów
-
teraz ja a żebyś wiedział, mdleję wtedy, kiedy w pobliżu jest mężczyzna wypróbowałam, wiem coś o tym, odradzam rzecz tę przy słabiznach musi odgadnąć, w mig najlepiej, czego najbardziej mi potrzeba, jeżeli nie wie, to fujara to nie do ciebie, w razie - przebacz niech powyrzuca moje buty, i żeby przy tym nie wymiękał, jak babcię kocham, kłamiąc w oczy, że odtąd będzie mnie na rękach19 punktów
-
wóz, co dyszel miał złamany życia kawał był mu zminął... tak rozmarzył się skrzypiąco za bieluśką limuzyną gdy tymczasem starą wierzbę los na garaż mu przeznaczył wiór za wiórem, beznadzieja jak tu życie odinaczyć? tępa piła aż w stodole zardzewiałe zęby szczerzy, to paradne, to ci romans pewnie nikt by nie uwierzył… * jak to chodzi po tym świecie miłość durna, czasem ślepa, jednym rzuci złota garście innym daje z marzeń klepak19 punktów
-
Marta Derby, rauty, spacery, Limuzyny, rowery. Ludzie, którzy odeszli Nazbyt wcześnie przez długi, Po kolejnej ruletce. Moda na Monte Carlo Zgasła tuż-tuż po wojnie, Razem z chansonistkami. Ostatnie nocne party Tej ekscentrycznej Marty. Wciąż zapach Eau Richelieu*, Bo ciągle jeszcze słychać Ten lekko drżący zaśpiew Śmigłego ukochanej: Ah oui, j'ai perdu ma vie. * Nazwa perfum Richelieu jest fikcyjna; wprowadzono ją, aby podkreślić polityczne tło zabójstwa oraz nadać całości atmosferę dawnego splendoru.19 punktów
-
A ja tęsknię.! I w lepkiej ślinie rozpuszczam prażone ziarenka tęsknoty, w spękanych ustach. A ja tęsknię.! Odwodnione ciało i dreszcze. Nienasycona jak ziemia, spragniona deszczem.19 punktów
-
wzruszasz wywołujesz nostalgię malujesz dosięgasz absolutu wzruszasz nostalgią malujesz absolut dosięgasz i wywołujesz wzruszając wywołujesz nostalgię malujesz absolutu dosięgasz malujesz nostalgię wywołując wzruszasz dosięgasz absolutu19 punktów
-
Mów do mnie! Mów i Nie przestawaj! Mów! Nigdy się nie poddawaj! Bądź moim lustrem i moim echem Bądź każdym bólem i każdym śmiechem Powiedz mi kim jestem Nazwij mnie po imieniu Wyodrębnij mnie z nicości Nie oddaj zapomnieniu Patrz na mnie, oczu nigdy nie zamykaj Obserwuj mnie nieustannie Bym się nie potykał I słuchaj mnie, krzyku mojej ciszy lub potoku pustych słów których nikt nie słyszy Ty mnie wysłuchaj! Bo gdy zamilkniesz zamkniesz oko swoje Ucho zakryjesz na wołanie moje… To czy ja wciąż jestem?... III część tryptyku kwietniowo-majowego I część - Farby łgarza II część - Ług farbiarza18 punktów
-
Nutami słońca wczesnego lata, sięgam nieba pąkami bzów, lawendową koronką pachnącą ładnie, kołyszącą się na wietrze i wolności.18 punktów
-
Wiosenna piękność rozkwita w różowej halce i zielonym staniku. Uwielbiam spacery bujną ścieżką do magnolii, pachnę tak ładnie.18 punktów
-
Mówisz: Ziemia to falstart Demiurga, anegdota, w której zapomniał, puenty. Stoisz z reklamacją pod pustym adresem, Niebo nie przyjmuje zwrotów. A ja? Chłonę ten błąd, cieszę się jak światło twardnieje na skórze, gdy ocieka żywicą. Gdy topię stopy w piachu - drobnym gruzie zmielonych stuleci. Twoja gorycz ostrzy mój spokój.18 punktów
-
Oby do lata by sypiać bez znużenia nie myśleć o frasunkach zmierzch zalewam muzyką wśród taktów kołowrotka doglądam pięciolinie by świtom dobrać tony wiatr jakby to wyczuwał nad chatką mgły rozgonił... bo teraz tylko czekać i prosić los niebogę... blask już do sierpnia bieży zakwili dziecię mamie kwiecień, 202618 punktów
-
twój sen się właśnie z moim umawiał dzisiaj na noc, co będzie jak ze sobą do rana tak zostaną? gdy zaśpią i przebudzą powiedzmy już nie we śnie, ale w prawdziwym życiu twój z moim jednocześnie? i nazwą po imieniu to jednym słowem – miłość, a my powiemy wtedy - nawet się nam nie śniło.17 punktów
-
Jesteś mężczyzną na dobre dni, pogodę i uśmiech na twarzy. Na resztę muszę mieć opcję b, bo nie wiem co się wydarzy. Nie znosisz klopotów, ni bólu, nie mogę też liczyć na wsparcie, bo jesteś facetem na dobre dni. Uciekasz od złego uparcie. Ref.: Facet na dobre dni, tylko na dobre... Facet na dobre dni, czy na dobre? To życie: gdy dobrze jest dobrze; gdy źle jest — zostawiasz mnie samą. Choć wiem to - przykra jest myśl, że nigdy nie będziesz przystanią. Czy trzeba dodawać puentę? Zadanie ... chyba zrobione. Jesteś mężczyzną na dobre dni i mam to już uświadomione. Ref.: Facet na dobre dni, Czy na dobre? Facet na dobre dni, czy na dobre? I jako piosenka: https://suno.com/s/WIVrLlCN6xawQHdh17 punktów
-
lampy nie gasną nawet w nocy sen przychodzi na receptę a ja czekam aż przestanę się bać pytają o imię odpowiadam szeptem bo głos zgubiłam w korytarzu za drzwiami kroki pielęgniarki odmierzają ciszę która dzwoni w uszach chciałabym dotknąć deszczu ale szyba jest grubsza niż obietnice i nie otwiera się od środka piszę list do siebie na serwetce przy śniadaniu nie mam odwagi go przeczytać mówią że wyzdrowieję a ja nie wiem już co to znaczy być cała17 punktów
-
idzie przez życie krokiem chwiejnym to ja - przypadek beznadziejny rozrywa snami dzień kolejny to ja - przypadek beznadziejny wierzy że jeszcze gdzieś się spełni to ja - przypadek beznadziejny ciachany bólem chleb powszedni to ja- przypadek beznadziejny pustka go zżera uczuć pełny to ja- przypadek beznadziejny łzami skraplany ślad olejny to ja- przypadek beznadziejny myśli splątane kłęby wełny to ja - przypadek beznadziejny uparcie zimny nazbyt grzejny to ja - przypadek beznadziejny sprzeniewierzony zawsze wierny to ja przypadek beznadziejny beszta nadzieję stary gniewny to ja- przypadek beznadziejny https://youtu.be/jnaX5hCXFA4?is=dwHMzCqquXcoZnXS17 punktów
-
Jest w pewnym mieście cud ulica nie powiem jakim - nie powiem gdzie, a na ulicy jest automat kto chce niech wierzy, nie chce to nie Przykładasz oczko, bo jest dziurka i wrzucasz grosik, a może dwa, na cud dziewczynie, cud bielizna im więcej wrzucisz, ona mniej ma. Więc desperacko po kieszeniach gonisz za groszem prawie w mękach, znajdujesz wreszcie ten ostatni bo, zaraz będzie rozebrana Pod automatem - jest wgłębienie niejeden klękał na kolanach, bo za ostatnią twą monetą dziewczyna owszem - lecz ubrana. Pyszna zabawa z podnieceniem każda kobieta winna przyznać, więcej radochy z rozbierania niźli z golizny, ma mężczyzna.17 punktów
-
cygnus atramentus jakiż to łabędź porusza granatem niepokoju każe na coś czekać przystaje patrzy na mnie z magnetyzmem kobaltowym przebiciem niedostępnego hebanu spojrzenie to porzuca jak kałamarnica w nagłym ruchu i jakby zapraszając płynie po Dunaju falach z inkaustu w którym niechybnie zanurzę się w nocy17 punktów
-
Wiatry wołają: czyje dłonie pominą tę biel strząśniętą z młodych jabłoni? Jakąż namiętność kryje w sobie dziewczyna odurzona majem.17 punktów
-
jesteś poematem a ja miniaturką wznosisz się nad niebo ja leżę pod chmurką wszystko we mnie zwięzłe proste i oszczędne ty masz w sobie treści nad wyraz obłędne chciałam cię poczytać lecz się zagubiłam i tak mnie wciągnąłeś że w siebie zwątpiłam istnieć bym przestała tobą pochłonięta lecz mi cię zabrała ta proza nadęta w sumie całkiem dobrze to się ułożyło bo ja jestem drobiazg a ty wielkie dzieło wpisze mnie ktoś skromnie gdzieś na marginesie ciebie obłęd twórczy na manowce niesie a ja na manowcach się nie odnajduję i nie wiem czy kiedyś z tobą się zrymuję możesz mnie próbować troszeczkę odkrywać lecz nie waż się więcej kochaniem zmazywać więc zanotuj sobie na karteczce z życia taka mała mini lecz nie do zdobycia17 punktów
-
1. Akt oskarżenia: Chcesz, by była: substytutem, zamienną częścią, plastrem na Twoje rany, opcją gotową do wymiany, niemym cieniem na ścianie, alibi dla rąk, co drżą nad stołem, i win Twoich. Nie chcesz : zobaczyć jej własnych pięści zaciśniętych na kruchym gardle. Ma własne wojny prowadzone szeptem. 2. Sygnatura: Jej „nie” odbija Ci się echem, bo między Wami nie ma ścian. Jest przepaść. A Ty wciąż ciągniesz ją w otchłań i niszczysz. A ona oddaje Ci wszystkie Twoje imiona. Koniec. Brak zamienników. 3. Przesłuchanie: J.w. Zgodnie z treścią punktu 1. To cały dowód w sprawie. 4. Wyrok: Brak zamienników. Wykonanie: natychmiast. Skazany: ty. Ocalona: Ona. Bez możliwości apelacji.17 punktów
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne