Rozprawa o stolikowych baranach interpretacja

Autorem opracowania jest: Natalia Dąbrowska

Rozprawa o stolikowych baranach wchodzi w skład cyklu Ballady peryferyjne, który możemy znaleźć w debiutanckim tomie Mirona Białoszewskiego Obroty rzeczy (1956). Był to tomik wyróżniający się na tle epoki początku 2. połowy XX wieku. Nieprzeciętna jest nie tylko tematyka, jaką podejmuje Białoszewski, ale również sposób realizacji.

Rozprawa... to efekt wizyty tego wybitnego warszawiaka na targowisku w dzielnicy Praga. Jak wskazuje tytuł, podmiot liryczny skupi się na stoisku z barankami. Nazwa „rozprawa” zobowiązuje – czytelnik może się zatem spodziewać naukowego charakteru tego wiersza. Rozpoczyna się on uroczystą apostrofą do figurki barana:

Fantazjo warszawskiej Pragi,
masz assyryjskie rogi
i jedną nogę
czerwono
lakierowaną.

Baran o polakierowanej na kolor czerwony nodze przypomina znane z okresu wielkanocnego małe baranki, będące elementem dekoracji na polskich stołach czy w koszykach wielkanocnych. Podmiot liryczny określa jego rogi epitetem „assyryjskie”. To pierwszy, ale nie ostatni raz, gdy te małe przedmioty będą przywodziły na myśl osobie mówiącej odległe historycznie i geograficznie cywilizacje. Kolejno pojawi się skojarzenie z Nefretete – władczynią starożytnego Egiptu, z miastem Babilon, legendarnym twórcą Iliady i Odysei Homerem oraz z Bizancjum, a nawet mniej znaną kulturą oryniacką (sięga wczesnego paleolitu; sztuka powstawała głównie techniką odłupkową, tworzono za pomocą narzędzi kamiennych, obrabiano m.in. kości słoniowe):

O bazar! bazar! bazar!
O baran! baran! baran!
To jego profil
— jak z lewej ręki —
i jego baranica piękna —
ach! dwa profile Nefretet
z liworyzacją tête à tête.
Cztery czerwone kropki uszu.
Babilony
trefione w srebra z tłuczonego lusterka
i czerwone chorągiewki,
kożuchów złote Homery,
lazurowe cokoły.
A dalej: barany
w koronkach brabanckich
i barany z Bizancjum,
i barany w koronach oryniackich...

Podmiot liryczny Rozprawy... wykazał się erudycją, ale przede wszystkim zachwycił się bogactwem, jakie zastał na warszawskim bazarze. Powtarzane trzykrotnie entuzjastyczne westchnienia: „o bazar!, o baran!” starają się skutecznie wyrazić wartość i wielość znaczeń, jakie niesie za sobą oglądana ekspozycja. Warto też zauważyć, jakim bogactwem barw się cechuje. W kilku wersach podmiot liryczny zaprezentował czytelnikowi czerwienie, srebro, złoto i przemawiający do wyobraźni intensywny lazur. Nieprzypadkowo zostały wymienione akurat te kolory – symbolicznie kojarzą się one z przepychem, zamożnością, a nawet królewskością.

Naukowość tej poetyckiej rozprawy Białoszewskiego, który zdawał się już przyzwyczaić czytelnika do języka potocznego, przejawia nie tylko w nawiązaniach do innych kultur, ale także w znajomości swoistej techniki malarskiej (liwioryzacja to wypukłe malowanie naśladujące haft), czy w użyciu francuskiego sformułowania tête à tête, oznaczającego spotkanie sam na sam, w cztery oczy, zwłaszcza dwóch osób płci przeciwnej. Tu użyte w znaczeniu ułożenia naprzeciw siebie dwóch figurek: barana i baranicy, kolejny raz nadaje wyższej rangi tej wiejskiej w swojej genezie kulturze bazarów.

W ostatniej części wiersza podmiot liryczny zawarł kluczową refleksję, do jakiej dążył prezentując wcześniej barany nie tylko jako symbol Zmartwychwstania, znany w kulturze polskiej, ale także jako symboliczne, a nawet czczone w różnych kulturach. Banalny baranek, eksponowany na bazarowym stoliku, to nie zwykły kolorowy, dość kiczowaty przedmiot. Przypomina bowiem o pradawnych tradycjach i różnych kulturach:

Jaki zwrotnik?
„Wiek który? — — Czas który?”
Magie — religie — rytuały.
A to wszystko z jaskiń
pod miastem,
nieustanne Mentony gminne
(...)

Podmiot liryczny zwraca uwagę na fakt, że niezależnie od szerokości geograficznej i czasu historycznego, kultura zawiera w sobie pewne elementy powtarzalne, uniwersalne. Są bardzo powszechne i oczywiste, a wywodzą się – co może być dla odbiorcy zaskakującym i odkrywczym spostrzeżeniem – nie z wielkich miast, ośrodków zdawałoby się najmocniej wpływających na kształt kultury, ale właśnie z peryferii, tak często opiewanych przez Białoszewskiego, „z jaskiń pod miastem”, a więc z twórczości ludowej. Zauważona i doceniona została zatem rola folkloru, który staje się podstawą do dalszej twórczości, przenika przez kulturę centralną i kultura wysoka zaczyna z niego czerpać.

W zakończeniu wiersza podmiot stawia nawet tezę, że kultura ludowa i folklor może być niewyczerpanym, stałym źródłem inspiracji:

a to
nieprzerwane dylu-dylu
dyluwium
peryferyjne.


Czytaj dalej: Głowienie interpretacja

Komentarze