Wetzlar

Maleńkie miasteczko nad rzeczką
(zaledwie ujrzane oknem),
gdzie Goethe namiętny po sprzeczce,
miast siebie, zabił Werthera.

Kołyszą się czółna z idylli
pośród mrocznych topoli,
i róże i dach skośny moknie,
ruina mija powoli, —

a przecie blednę śmiertelnie:
jesieni! aż do tej chwili
on nie przestaje umierać.

Czytaj dalej: Erotyk - Stefan Napierski