Jakże ja czuję tę chwilę!
Ach! ja w tej chwili pół-życia przeżyję.
Jak łaskotanie lekkiego całuska,
Jak uścisk z lekka rzucony na szyję,
Tak lekko, tak lubo, tak mile,
Wieczorny powiew przy ustach się wije,
Włos rozwiewa, czoło muska.
Tu światła wiejskiej biesiadki,
A tam za liściem pełna twarz księżyca,
Jak igrająca ogniami krynica,
Blask swój przelewa i z poza drzew siatki,
To perły, to blaszki, to kwiatki
Po ciemnej darni kobiercu rozprasza,
Tu zapala, tu przygasza.
A tu w czarodziejski wieniec
Wiąże się ucztą przed myślą spojoną;
Pięknych ócz ogień, świeżych ust rumieniec,
Dobrych serc urok, wdzięk wiejskiej swobody
I nęcą i kwitną i płoną . . .
Jakże uroczy ten wieczór pogody!
Jak lube to drobne grono!
Światłem, dźwiękiem i kadzidłem
Spłynęły zmysły; już, już z ich powodzi
Rzadki gość serca, anioł szczęścia wschodzi,
I w tejże chwili lodem skrzepły w łonie
I jasność i dźwięki i wonie,
Anioł poczerniał, skrył się zgasłem skrzydłem
I padł na twarz przed straszydłem.
Ach! to ona! znów ona, blada,
Z martwą źrenicą, we krwi świeżej blizny:
Szczęście do piersi, ona za niem wpada,
Staje posępna, wznosi groźne pięście,
A uśmiech, a radość, a szczęście
Gasną, czernieją jak zmarłe z trucizny! . . .
To duch zabitej ojczyzny!
Źródło: Dzieła Seweryna Goszczyńskiego, 1852.