Igraj w zadumaniu cichem,
Igraj, samotnika serce,
Z posępnym zimy uśmiechem,
Na każdej śniegu iskierce;
A wy precz, troski-morderce!
Precz! odemnie niepokoje.
I świat zmienia szaty swoje;
Jest blask wesela i w zimie.
Ot! ziemi kształty olbrzymie
Błyszczą w sukni uiskrzonej,
Niby w stroju narzeczonej.
Z bezładnego chmur posłania
Wychyliło się i słońce,
I w połowie rozdrzymania
Z podziwem ku ziemi skłania
Oko, pół-czujne, pół-śpiące.
O bodaj został wyklety
Kto staje pośród biesiady,
Jak potępionego mara,
I do spólnego puchara
Własnych łez przylewa jady;
Bodaj sam wypił te męty!
Dalej, serce, dziel biesiadę;
Dziel ją radę, czy nieradę.
Smutek ciężko dni przewleka;
A może i tak daleka
Godzina, co nam odsłoni
Nieprzerwanych snów kolędkę:
Radości! twe skrzydła szybkie,
Roztocz je, i nieś mię do niej.
Źródło: Dzieła Seweryna Goszczyńskiego, 1852.