Sprawność urzędowania

Owce, gdy im obrzydły już wilcze napady
rozumiejąc, że coraz gorzej z niemi będzie,
postanowiły szukać na to rady
w urzędzie.

Niedola minie.
Wróg nas przestanie gryźć.
W tem sęk jedynie
leży,
gdzie tu należy
po sprawiedliwość iść?

*

„Po sprawiedliwość?“ — stary baran rzekł:
„Kiedy nas trapi wilcze ździerstwo,
jedyny lek
sprawiedliwości ministerstwo!“ —

Wchodzą owieczki. W milczeniu beztroskim
śpi groźny gmach.
Ach!
strach...
Cicho, jak zasiał makowskim...

Jedynie czuwa groźny
woźny:
„Czego?“

„Niebezpieczeństwo!“ rzekł baran „Kolego!
źle nas owczarki przed wilkami strzegą,
przychodzimy więc szukać tu sprawiedliwości..“

Jak się woźny nie rozzłości!
Jak nie wyjedzie na nie, jak to mówią, z pyskiem!
Jak nie ochrzci ich szpetnie paskudnem przezwiskiem!
„To tu idziecie? tu? Psia krew!
Od bezpieczeństwa — to jest M. S. Wew.
Czyś pan tu z księżyca spadł?“

*

Owieczki więc udały się na Nowy Świat.
Delegacja została przyjęta
przez samego referenta.
Rzekł im: „Wilk toczy dziś z Wami bój krwawy?
Leje się krew?
To nie obchodzi B. P. M. S. Wew.
Wojskowe sprawy!“

*

Poszły tam. „Wilki tępić? To głupie barany!
Nie dać się strzydz!
W najlepszym razie może zostać który
dekorowany.
Poza tem — nic!

Robią z was jatki?
Rzeź?
Mam was gdzieś!
Gagatki!

Drą z was, wilczury,
skóry?
Gdzie iść? Skarb. Wydział: podatki“.

*

Obeszły tak nieszczęsne
wszystkie ministerstwa,
skarżąc się na rabusiów
rozboje i zdzierstwa,
aż im ktoś, rad nierad,
łowiecki wskazał referat
w ministerstwie rolnictwa i państwowych dóbr...

*


Referent płakał jak bóbr.
„Owce!“ — rzekł — „w tym względzie
wydam grzmiące orędzie.
Urządzę polowanie
i żaden szkodnik żywym nie zostanie!
(Chyba na jakim urzędzie...)

Czytaj dalej: Uśmiech dziecka - Julian Ejsmond