Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

@Nata_Kruk

 

Nata.

 

urzekło mnie, jak subtelnie zamieniłas zwykłą szufladę w przestrzen pamięci, wzruszenia i egzystencjalnej zadumy.

 

Twój wiersz ma w sobie cos z małego   schowka na czas .

 

niby intymny, a jednak bardzo uniwersalny.

 

szczególnie finał jest piękny.

 

delikatny, ludzki, prawdziwie poruszający.

 

prawdziwa Poezja.

 

piekny wiersz :)

 

pozdrawiam:)

 

 

Opublikowano

Razem z Refleksją się uśmiecham,

czytam jej Twoje wiersze.

A ona mówi, że jutra nie ma.

Zatrzymam dzisiaj,

co w wierszu najpiękniejsze -

małą chwilę zadumy,

pisaną sercem.

 

Pozdrawiam serdecznie. 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Ten wiersz wybitnie do mnie przemawia, nie jestem bezstronny. Bardzo ciekawe obrazowanie i konsekwencja przesłania. Gratuluję i pozdrawiam :-)

Opublikowano

Tytuł wywołał u mnie dreszcz duszy - coś co cofnęło na chwilę czas do tego pudełka. 

Porusza mnie ten moment wyboru - sięgnąć do przeszłości, choć niesie w sobie tyle cichej samotności.

 

Dziękuję Ci za ten wiersz, zrobił mi dzień :) 

Opublikowano

@lena2_

 

ale to wina Leny 2

że ta zabawa dalej trwa

pisaniem swoim inspiruje

i za to pięknie jej dziękuję

 

@Nata_Kruk

 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

już zatrzymałaś dzisiaj teraz

kalendarz stale się przewija

a myśleć o nim nie potrzeba

gdyż z wierszem przyszła chwila miła

 

najwyższa pora by się wydać

po raz kolejny w szarym życiu

ale nie za mąż a książeczkę

by prawnuk czytał gdzieś w ukryciu

 

i ciut pomyślał gdy zachwyci

że ta prababka była śwarna

zaś miała dużo fajnych myśli

a jej pisanie nie na marne

 

:))

Opublikowano (edytowane)

@LessLove... jak miło, że ta właśnie strofka.. i cały chyba..:) Dziękuję.

@lena2_... @KOBIETA... kobietki, dziękuję Wam bardzo... :)

 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

... dziękuję za te słowa, aż zacytowałam,,, ano niesie i to... kłaniam się.

 

@andrew... oczywiście, to, co dzisiaj.. czeka na nas..:) Dziękuję za wejście.

 

... Jacku, wielkie dzięki... :) mam trzy strofki..!!!

 

wydać się można nie wiem jakby...

nie słałam nigdy do wydawcy

a wnuk czy wnuczka - chciałabym

lesz nie ode mnie to zależy... ;)) ..................... dziekuję

 

@Łukasz Jurczyk... :).. ślicznie napisałeś... postaram się łazikować w nie za wysokich trawach... ;)

 

@iwonaroma... za delikatny, subtelny... dziękuję, a tytuł.. mnie też trochę na "nie"...:) ale to tak, na prędko...

Serdeczne podziękowanie za wszystkie wpsiy... pozdrawiam Was.

 

@Poet Ka... @Simon Tracy... @Lenore Grey... 

Wam także dziękuję za cichutkie wejście.

 

 

Edytowane przez Nata_Kruk (wyświetl historię edycji)
  • Nata_Kruk zmienił(a) tytuł na Pudełko z wczoraj
Opublikowano

@Nata_Kruk

 

Wspaniały wiersz o otwieraniu szuflady ze wspomnieniami. Tyle pięknych komentarzy i wierszy, że tylko wspomnę, iż 

koniec jest pięknie kruchy - "czy... gdybym... jutro... przy moim wierszu się zatrzymasz?" - te wielokropki to cała niepewność i ta nadzieja, że ktoś zobaczy.

Inspirujesz! Twój wiersz sprawił, że też napisałam - jeszcze jedno ogniwo w tym łańcuszku. Pozdrawiam. :)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • miasto wypociło strupiałą skórę wciska nam twarze w krwawiący beton dzisiaj jest otwartym brzuchem rozprutym nocą nożem koparki śliskie trzewia kanalizacji parują jak świeże mięso na haku zaułek oddycha parą z kanałów neony tną siatkówkę na plasterki świat ma atak padaczki pieni się na chodnikach każdy zaułek to zgrzytanie zębów o szkło tu gdzie śmietnik rzyga krwią z ubojni a mur pamięta więcej potu niż modlitw stoimy blisko za blisko – aż trzeszczy między nami brakuje miejsca na oddech zamykasz oczy liczę twoje uderzenia serca raz dwa trzy miasto czeka powietrze ma smak zużytej waty szklanej dławi, osiada na dnie płuc jej płaszcz to skóra którą zdzieram zębami jak z padliny nasze ciała płoną jak trupy jest zimno moje dłonie nie pytają wchodzą w ciebie jak łom w zardzewiały zamek rozrywamy się na pół moje ciało w twoim to jedyna szczelina w żelbecie której jeszcze nie zdążyli zalać między nami zwarcie goły kabel pod napięciem skurcz wykręca palce na biodrach twoje piersi - dwa ciepłe wzgórza kładę na nich zmęczoną twarz pachną słońcem którego ten zaułek nigdy nie widział twój pocałunek na mojej szyi jedyna modlitwa jaką pamiętam kiedy wchodzę w ciebie nie szukam walki szukam ocalenie stajemy się jednym rzeźbionym z czystego światła ogniwem w łańcuchu który trzyma ten świat by nie runął nam na głowy twoje ciało lśni młodością mały pieprzyk na piersi blizna na brzuchu zapach twoich perfum to chemiczny atak słodki gaz bojowy w środku rzeźni kręci się w głowie chce się wyć do betonu usta nie mówią usta to rozszarpana rana zszywana na brudno w bramie zardzewiałym drutem tłumiona twoją śliną bez znieczulenia na żywca miasto patrzy na nas jak chirurg bez rękawic ciekawy czy jeszcze drgniemy jesteśmy jak dwa szczury w tętniącym kanale które przeoczyło odkażanie oddech wpada w oddech miasto dławi się własnym tętnem próbuje nas wypluć - i nie może cegły wrzynają się w łopatki miasto chce nas żywcem wmurować w siebie pęka tynk pod twoim ciężarem ściana nie chce być świadkiem czas wymiotuje pod ścianą skowyczącym echem wdeptany w asfalt przez tych co zdążyli nas przeżyć my jeszcze nie my jeszcze w sobie to nie jest czułość to odruch przetrwania panika ciała że za chwilę znów będzie samo noc trzyma nas tylko dlatego że miasto zapomniało zgasić światła świt zabierze wszystko co teraz drży dwoje ludzi przestaje się mieścić we własnej skórze w zaułku wielkiego miasta gdzie miłość nie ma imienia ma tylko puls temperaturę i ślady miasto zliże nas z asfaltu zanim przełkniemy własny strach ale ciało zapamięta tatuaż z twojego jęku          
    • Dwa cienie przeszły obok
    • Śnieg to jest taka gumka myszka. Pęcznieje zieleń w zwartych listkach. Cały świat z okien znów malutki i zobacz, pierwszy raz się zmaga pączuszek drzewa, z planetą ziewa.    
    • @Marek.zak1 Marek, oberwie mi się za ten wierszyk :)
    • Więc często cię muli, ale nie przy Uli:). 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...