Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

@Berenika97

 

Nika.

 

chyba masz rację,
poezja naprawdę nie zna wzoru na siebie.


Einstein by się tu podrapał po głowie,
bo energia słowa rośnie,
gdy podzielisz ją przez ciszę.

 

ja tylko obserwuję,
jak Twoje wersy zakrzywiają przestrzeń -
nie gwałtem teorii,
lecz miękkim światłem empatii.

 

czasem myślę,
że gdyby fotony miały serce,
świeciłyby właśnie tak,
jak Twoje słowa.

 

dziękuję, że przypominasz,
iż między protonem a wzruszeniem
też bywa niezerowe pole miłości.

 

 

pięknie piszesz :)
 

Opublikowano

@Berenika97

To wiersz, który stara się zdefiniować  poezję , patrząc na nią jak na zjawisko, pęknięcie w systemie, wielkie napięcie, echo metafizyki. Ostatni bastion transcendencji, dynamika nieoczywistości, szczelina do innego świata… tym może być i jednocześnie nie być, jak sens w pułapce kwantowej.

Opublikowano (edytowane)

@Berenika97

Bereniko, czytam i mam wrażenie, że poezja sama przez Ciebie mówi - jakbyś uchyliła rąbek wszechświata i pokazała, że wszystko jest z mgły, światła i drżenia.
Nie wiem, jak to robisz, ale trafia - czy przez fizykę, język, czy powietrze… już mniejsza o to. Ważne, że trafia.

Niedzielne serdeczności - zostawiam 

 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Edytowane przez Alicja_Wysocka (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@MigrenaBardzo dziękuję!

 

dziękuję za te słowa, które same są już poezją —

za fotony z sercem

i pole miłości między cząstkami

 Einstein miał swoją względność,

ale Ty odkryłeś coś więcej -

że empatia też zakrzywia czasoprzestrzeń,

tylko delikatniej, bez głośnych równań

i że cisza nie jest pusta —

jest mianownikiem, który powiększa wszystko

najbardziej wzrusza mnie to "miękkie światło",

bo właśnie tak chciałbym, żeby poezja działała —

nie jak laser, co przecina,

lecz jak świt, który obudza

dziękuję, że jesteś obserwatorem,

przy którym funkcja falowa zapada się w coś pięknego


 

@huzarcDziękuję za to piękne rozpoznanie — widzisz dokładnie to, co chciałem: poezja jako ostatni bastion transcendencji. Bardzo dziękuję! 

@Alicja_WysockaBardzo dziękuję! To najpiękniejsze, co mogłam dziś usłyszeć — 

dziękuję za niedzielne serdeczności — ciepło oddaję. :)

@FaLcorN@iwonaromaSerdeczne dzięki! :)

Opublikowano

@Berenika97

...

poezja 

przenosi w wymiary 

nieodkryte 

smakuje jutro

poznaje oczami wyobraźni 

nieśmiałe myśli 

kiełkujące 

w betonowym świecie 

gdzie jesteś ty i ja 

kroplą deszczu 

kroplą która 

daje życie kwiatom 

powiewem wiatru 

wznoszącym ponad

ponad czas 

...

Pozdrawiam serdecznie 

Miłego popołudnia 

Opublikowano


Bardzo mi się podoba takie ujęcie tematu. Poezja wzniesiona na wyższe rejestry, wyniesiona na wyżyny metafizyczne, krążąca w żyłach i po orbitach...
Jest wiele pytań o fizykę poezji często jest tak, że jeden wiersz ma różne interpretacje, a co za tym idzie istnieje na różnych płaszczyznach, inaczej między nami wibruje, łączy światy...

a my wciąż zadajemy pytania i wciąż nie mamy odpowiedzi.

 

Tylko co to takiego poezja? Niejedna chwiejna odpowiedź na to pytanie już padła. A ja nie wiem i nie wiem i trzymam się tego jak zbawiennej poręczy. Wisława Szymborska  

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

O matko córko! Już wieczór mam zrobiony Twoim komentarzem :)

 

Wyobraziłem sobie ten moment, w którym czas staje w miejscu, punkt widzenia nieszczęsnego bohatera(ki) ląduje za ścianą z książkami i nadaje zegarkiem sam do siebie: u-c-i-e-k-a-j....! ;)

 

@Berenika97 pomysł i przemyślenia świetne, fajnie napisane, tym bardziej, że nie jest łatwo operować na twardej materii próbując tak na prawdę uchwycić to, co nieuchwytne. 

 

Edytowane przez m1234 (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

Dyskretnie przemycasz, że gdzieś poza człowiekiem istnienie jeszcze jakiś wyższy mu obserwator.

Poezja "współpracująca" z AI i nikt się nawet nie kapnie, że tak.

A ona mogłaby odpowiedzieć gdyby umiała - dziękuję.

 

Nie istnieje poezja w oderwaniu od jego twórcy, życiorysu - taka jest nieprawdziwa.

Zdecydowanie NIE, choć to miły w czytaniu wiersz.

 

(jakże nikt już niczego w poezji tutaj nie kwestionuje - tylko dlatego bez mojego głosu).

 

Pozdrawiam. :-)

 

 

Edytowane przez wierszyki
współpracująca mentalnie (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Jakoś nikt nie przeczytał tego wiersza ze zrozumieniem i z wyczuciem tematu. Według mnie ten tekst to mistrzowska próba wczucia się psychologicznego w percepcję ukochanego zwierzaka, którego już nie ma. Rzeczy zwyczajne, przeniesione do rzeczywistości wspomnień, w Twoim wierszu stają się na nowo żywe.
    • @Berenika97 'W modlitwie lepiej mieć serce bez słów niż słowa bez serca'. Pozdrawiam. 
    • @infelia Małobajkowe strachy dla banana na twarzy:)) Mogę się mylić ale mnie rozbawiło (bez urazy), pozdrawiam. 
    • nisko słońce nisko    nad krainą wygasłych wulkanów  delikatnie głaszcze bazaltowe wzgórza  które poprzez rozpamiętywanie przeszłości niezmiennie zazdroszczą kominom  ciepłych dymów wplecionych w dolinę między poniemieckie domy   zbudowane z kamieni  zebranych z pól wczorajszych świętości gdzie niewidzialny duch zdumienia chodzi bez snu w cienkim paśmie światła i jak dar językiem natury łamie w kościach na deszcz    psia krew    aż zaklął ozdrowieńczo pan Stefan gdzieś przy modrzewiowym płocie przyklejony do młodości   żywicą         
    • Za górami, za lasami, w odległej Besarabii, W miasteczku, którego wielkość łatwo Zmierzyć trzema rzutami beretem z antenką I dodatkowym pchnięciem gumowcem,   Kudłaty upiór z paszczą lwa i końskim ogonem Wdarł się przez lufcik do kuchni i zeżarł Z lodówki zimne nóżki, mlasnął śliniąc się, Jak na potwora przystało, ozorem brew wygładził.   Cichcem wczołgał się do sypialni, a tam Spod kołdry wystawała taka smaczna, Przez nikogo niepilnowana, zimna stopa śpiocha Chrup, chrup, chrup; nos nieszczęśnika   Połknął niczym grzybka w occie, a ucho Żuł długo w gębie, gdyż było z miodem. Nim rozerwał szponami żebra, by wydrzeć serce I litrami krwi zaspokoić wielkie pragnienie,   Dostrzegł na szyi ślad kłów wampira, a w ustach Wizytówkę: „Vlad Dracula – hematolog” Skulił się zasmucony wilkołak w kącie, Dłubiąc w nosie i gryząc pazury u stóp.   „Co za pech, nasi tu byli, czas zmykać.” Na klatce schodowej minął czarownicę Z kotem na ramieniu, która skinęła Łysą głową i potrząsnęła workiem kości.   Przed blokiem nie zastał taksówki, lecz karawan Z kostuchą na szybie, a obok stali złodzieje zwłok W czarnych kubrakach i o strasznych ślepiach. Na strychu w opuszczonym domu, swoim lokum,   Puścił łezkę z oka i chwycił się za głowę. Zamiast straszyć, wyć po nocach, aż ludkom W majtach gumy pękną i włosy wypadną, Sam zamyka oczy, nie chcąc patrzeć na ten   Okrutny świat, i załkał: „Potwór na potworze! Dzieci wzajemnie mordują się na podwórkach. Chłop wiesza babę, baba tasakiem tnie chłopa. Płody w beczkach pływają w nurtach rzeki.   Ech, bajkowy upiór jest niczym w porównaniu Z ludzką krwawą bestią, strach nad strachy.” Nosem pociągnął kąsacz tylko, serce ostatni raz Zabiło i ze strapienia wyzionął ducha.  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...