„Czarny Młyn” to powieść dla dzieci i młodzieży, której autorem jest Marcin Szczygielski. Należy ona do takich gatunków jak fantastyka oraz groza. Przedstawia historię rodzeństwa, Iwa oraz Meli, którzy żyją w wiosce Młyny, miejscu bez perspektyw, w którym dzieją się niepokojące rzeczy.
Spis treści
Pewnego lata Iwo i jego przyjaciele obserwują dmuchawiec, gdy nagły zgrzyt od strony dawnego kombinatu sprawia, że nasiona odlatują ku Czarnemu Młynowi. Wkrótce w Młynach zaczynają dziać się dziwne rzeczy: króliki uciekają na autostradę, Melka wypowiada tajemnicze słowa, a zepsuta przepompownia zostaje rozerwana od środka. Dzieci odkrywają, że brama kombinatu jest otwarta, a skrzydła Czarnego Młyna obracają się mimo bezwietrznej pogody. Nocą urządzenia i maszyny samodzielnie wędrują do ruin. Potem pada śnieg, przychodzi mróz, dochodzi do awarii prądu i zniknięć mieszkańców. Dorośli opuszczają domy, a Paweł zostaje porwany przez siłę związaną z młynem. Iwo, Karol, Justa, Piotrek, Natalka, Melka i Babka ruszają do kombinatu. Po drodze walczą z ożywionymi urządzeniami i mechanicznymi strażnikami. Wewnątrz młyna odnajdują dorosłych zmuszanych do pracy przy budowie niebezpiecznych maszyn. Melka zatrzymuje pompę napędzającą cały mechanizm. Młyn rozpada się, odrywa od ziemi i odlatuje, zabierając Melkę.
Justa, Karol, Piotrek, Natalka, Melka i narrator leżą na łące i obserwują dmuchawiec. Rozmawiają o jego nasionach, które porównują do siebie. Nagle słychać głośny zgrzyt dobiegający od strony dawnego kombinatu. Po chwili nasiona dmuchawca unoszą się w powietrzu i lecą w kierunku Czarnego Młyna, co wywołuje niepokój dzieci i płacz Melki.
Narrator przedstawia się jako Iwo i opisuje Młyny, czyli miejscowość położoną między Poznaniem a Warszawą. Po likwidacji spółdzielni większość gospodarstw opustoszała, a wiele domów stoi zaniedbanych. Iwo opowiada o swoich przyjaciołach: Piotrku, Natalce oraz bliźniakach Karolu i Juście. Wspomina także Czarny Młyn, czyli ruiny dawnego kombinatu, których mieszkańcy unikają. Młyny leżą między ruinami, bagnami, liniami wysokiego napięcia i autostradą.
Iwo mieszka z mamą, babką i młodszą siostrą Melką. Ojciec wyjechał do pracy w Norwegii. Początkowo dzwonił i pisał listy, lecz z czasem kontakt stawał się coraz rzadszy. Ostatni list był krótki, a potem wiadomości przestały przychodzić. Matka próbowała się z nim skontaktować, lecz bez skutku. Po przeczytaniu ostatniego listu długo płakała.
Ponieważ zabrakło pieniędzy, matka podjęła pracę w restauracji przy autostradzie. Poprosiła Iwa, by podczas jej nieobecności opiekował się Melką. Chłopiec zgodził się na to. Opisuje też siostrę, która jest osobą niskorosłą, ma problemy zdrowotne i wymaga stałej opieki. Wspomina, że długo nie rozumiał jej zachowania, aż wydarzenia z początku lata zaczęły zmieniać jego spojrzenie.
Po powrocie z łąki dzieci rozmawiają o dziwnym zgrzycie dobiegającym od strony kombinatu. Iwo wraz z Piotrkiem odwozi Melkę do domu na własnoręcznie zbudowanym wózku, który zrobił ze starego transportowego wózka znalezionego w szopie. Po drodze spotykają Karmela, psa Pawła. Wieczorem matka wraca z pracy w restauracji przy autostradzie i przy kolacji opowiada o dużej liczbie klientów. Przed snem mówi Iwowi, że widziała coś niezwykłego przy Czarnym Młynie. Skrzydła starego, spalonego wiatraka obracały się mimo braku wiatru. Prosi syna, by nie zbliżał się do ruin.
W nocy Iwo budzi się, słysząc krzyki dochodzące z zewnątrz. Razem z matką wychodzi sprawdzić, co się stało. Okazuje się, że z posesji Pawła uciekły króliki hodowane przez jego ciotkę. Mieszkańcy Młynów ruszają za zwierzętami. Króliki przebiegają przez wieś, przedostają się przez uszkodzoną siatkę przy autostradzie i wspinają się na nasyp prowadzący do jezdni. Ludzie próbują je zatrzymać, lecz bez powodzenia. Matka zasłania Iwowi oczy, gdy zwierzęta znikają przy drodze. Po chwili wszyscy stoją w milczeniu, a Paweł płacze.
Mieszkańcy zastanawiają się, dlaczego króliki pobiegły właśnie tam. Natalka pociesza ciotkę Pawła, mówiąc, że niektórym zwierzętom mogło udać się przeżyć. Wracając do domu, Iwo przypomina sobie słowa Melki wypowiedziane wcześniej na łące o „biednych królach”. Zaczyna się zastanawiać nad jej zachowaniem i nad tym, co mogła próbować przekazać innym.
Iwo, Piotrek, Natalka, Justa, Karol i Melka spotykają się w stodole Babki i rozmawiają o wydarzeniach z poprzedniego dnia. Wspominają słowa Melki o „biednych królach” wypowiedziane przed ucieczką królików. Karol uważa, że dziewczynka potrafi przewidywać przyszłość, inni odnoszą się do tego z większą ostrożnością. Podczas rozmowy przez stodołę przelatuje motyl, a Melka nagle zaczyna się niepokoić. Po chwili niespodziewanie wypowiada tylko jedno słowo: woda. Dzieci próbują odgadnąć jego znaczenie. Karol snuje wizje wielkiej katastrofy i zalania Młynów, lecz po chwili spada krótki deszcz, który szybko ustaje.
Przez dłuższy czas grupa zastanawia się nad zachowaniem Melki. Dziewczynka zasypia, a pozostali wracają do rozmowy o królikach. Paweł opowiada, że drzwiczki klatek wyglądały tak, jakby zostały wypchnięte od środka. Chłopcy próbują wyjaśnić, w jaki sposób zwierzęta wydostały się na wolność i dlaczego pobiegły w stronę autostrady.
Po powrocie do domu Iwo przypomina sobie słowa matki o Czarnym Młynie i planuje następnego dnia przyjrzeć się ruinom. Wieczorem czyta książkę o Norwegii i wikingach, myśląc o ojcu przebywającym za granicą. W nocy śni mu się ojciec płynący na czarnym drakkarze. Mężczyzna odpływa, nie reagując na wołania syna. Iwo zostaje sam na skalistym brzegu, a rano budzi go krzyk Babki dochodzący z domu.
Babka budzi Iwa krzykiem, ponieważ w domu zabrakło wody. Chłopiec idzie po nią do studni. Po drodze zauważa szron na trawie mimo letniej pory. Przynosi kolejne wiadra, a w domu wszyscy czekają na wyjaśnienie awarii. Piotrek, Karol i Justa przychodzą pod dom Iwa i informują, że mieszkańcy Młynów poszli sprawdzić przepompownię. Iwo zabiera Melkę na wózku i razem z przyjaciółmi rusza w stronę końca wsi. Po drodze dzieci bawią się, wymyślając historię o potopie, rekinach i pościgu za nimi.
Gdy zbliżają się do przepompowni, zauważają obracające się skrzydła Czarnego Młyna. Dochodzą do budynku przepompowni, przy którym zgromadzili się mieszkańcy. Dorośli kłócą się i próbują ustalić przyczynę awarii. Pani Michniewska twierdzi, że przepompownię okradziono. Dzieci obchodzą budynek i odkrywają ogromną wyrwę w tylnej ścianie. W środku nie ma pompy ani silnika, pozostały tylko porozrzucane cegły, rury i kable.
Iwo przypomina sobie opowieść Pawła o królikach, które wydostały się z klatek wyglądających tak, jakby coś wypchnęło drzwiczki od środka. Zauważa podobieństwo do zniszczonej przepompowni i dochodzi do wniosku, że coś wydostało się z budynku przez wyrwę w ścianie. Uważa, że to coś skierowało się w stronę kombinatu i Czarnego Młyna.
Dzieci postanawiają to sprawdzić. Mimo początkowych obaw Natalki ruszają razem z Melką w stronę dawnego kombinatu. Idą starym dojazdem prowadzącym do ruin. Po drodze zauważają, że ciężka brama zamykająca teren została otwarta, a zerwane łańcuchy zwisają po bokach wejścia.
Iwo wraz z przyjaciółmi dociera pod bramę dawnego kombinatu. Dzieci zatrzymują się przed wejściem i obserwują Czarny Młyn. Z wnętrza ruin dobiega głuche dudnienie, a skrzydła wiatraka obracają się z głośnym skrzypieniem. Piotrek postanawia wejść na teren kombinatu, lecz w tej samej chwili Melka zaczyna przeraźliwie krzyczeć. Gdy chłopiec wraca za bramę, Melka uspokaja się i tylko woła „Wio!”. Dzieci odjeżdżają do Młynów i próbują ostrzec dorosłych. Pani Palikowa oraz pozostali mieszkańcy nie chcą ich słuchać i odsyłają je do domu.
Iwo wraca z Melką do gospodarstwa. Dowiaduje się, że matka została na noc w pracy. Wieczorem opiekuje się siostrą, czyta jej książkę o Norwegii i rozmawia z nią o ojcu. Gdy Melka zasypia, Iwo kładzie się spać. W nocy budzi go niezwykły chłód. Słyszy szelesty i zauważa, że suszarka do włosów sama porusza się po pokoju. Urządzenie przemieszcza się do okna i wypada na zewnątrz. Chłopiec wybiega z domu i odkrywa, że przez wieś sunie dziwna kawalkada przedmiotów, czyli sprzęty domowe, narzędzia, radio, kosiarka i inne urządzenia. Wszystkie poruszają się samodzielnie w stronę dawnego kombinatu. Wśród nich jedzie także zniszczony samochód stojący wcześniej przy autostradzie. Iwo obserwuje, jak cała kolumna zmierza ku szeroko otwartej bramie Czarnego Młyna. Przypomina sobie zniknięcie pompy z przepompowni i rozumie, że te przedmioty podążają w tym samym kierunku, do ruin kombinatu.
Iwo opowiada Babce o nocnej wędrówce urządzeń do Czarnego Młyna, lecz kobieta nie daje mu wiary i odsyła go do łóżka. Wracając do pokoju, chłopiec rozmawia z Melką. Dziewczynka wypowiada niezrozumiałe zdanie o śrubokrętach. Następnego dnia Iwo spotyka się z przyjaciółmi w stodole i opowiada o wydarzeniach minionej nocy. Dzieci wymieniają rzeczy, które zniknęły z ich domów, czyli magnetofon Justy, młynek do kawy, zegar, toster, zapalarka, lodówka i inne urządzenia. Paweł przyznaje, że z jego domu zniknęły niemal wszystkie sprzęty, lecz zachowuje się obojętnie i sprawia wrażenie nieobecnego.
Przyjaciele postanawiają ponownie porozmawiać z panią Palikową. Docierają do jej domu i znajdują otwartą bramę oraz uchylone drzwi. W środku nie ma nikogo. Na stole stoi niedopita kawa, w kuchni leżą brudne naczynia, a telefon nie działa. W słuchawce zamiast sygnału słychać skrzypienie skrzydeł Czarnego Młyna i niskie dudnienie. Dzieci zauważają nowy obraz przedstawiający Czarny Młyn. Przyglądają się malowidłu i rozmawiają o nieobecności państwa Palików.
Postanawiają wrócić później i wyjść z domu. Wtedy Melka wskazuje na obraz i wypowiada słowo „worteks”. Karol twierdzi, że gdzieś już je słyszał. Dzieci opuszczają dom, lecz na ganku zatrzymują się zaskoczone. Z nieba zaczynają spadać drobne płatki śniegu, mimo że trwa początek lipca.
Śnieg zaczyna padać w lipcu. Justa, Natalka i Piotrek nie mogą uwierzyć w to, co widzą. Dzieci wracają do domu z Melką, a Karol obiecuje odszukać znaczenie słowa „worteks”. W domu narrator próbuje przekonać Babkę, że w Czarnym Młynie dzieje się coś złego i że trzeba wezwać pomoc, lecz kobieta bagatelizuje sprawę. Iwo złości się i płacze, martwiąc się o nieobecnego ojca. Babka wyjaśnia, że ojciec wyjechał do pracy, a następnie wspomina własne życie i młodość. Padają pytania o matkę, która ma wrócić po pracy wieczorem. Śnieg sypie coraz mocniej, a Iwo i Babka martwią się o wodę w studni.
Do domu przychodzą Karol i Piotrek. Karol odnajduje znaczenie słowa „worteks” w komiksach i tłumaczy je jako miejsce lub obszar anomalii, gdzie rzeczy działają nieprawidłowo. Justa sprawdza hasło w słowniku i znajduje znaczenie „wir”. Dzieci zastanawiają się, czy niezwykłe wydarzenia w Młynach mają związek z Czarnym Młynem i jego wiatrakiem. Rozmawiają o śniegu, znikających urządzeniach i innych dziwnych zdarzeniach. W trakcie rozmowy odkrywają, że wszystkie zegary elektroniczne przestały działać, a później okazuje się, że zatrzymał się również stary zegar Babki.
Wieczorem Iwo próbuje dowiedzieć się od ojca Natalki, która jest godzina, lecz mężczyzna odpowiada wymijająco i odchodzi. Temperatura nadal spada. Po kolacji chłopiec zasypia w fotelu podczas czytania Melce książki. Budzi się rano i odkrywa, że matka nie wróciła. Na podwórku nie ma śladów ojca, a po włączeniu światła okazuje się, że nie ma prądu.
Nie wiadomo, która jest godzina. Na dworze panuje śnieżyca, a narrator martwi się, że jego mama nie wróciła z pracy w restauracji przy autostradzie. Rozważa różne sposoby sprowadzenia pomocy, lecz uznaje je za niemożliwe. Zauważa, że wahadło zegara Babki zatrzymało się i odchyliło w stronę Czarnego Młyna. Przypomina sobie, że mama wraca właśnie tą drogą, i dochodzi do wniosku, że została wciągnięta przez Czarny Młyn. Postanawia ruszyć jej na pomoc. Rozmawia z młodszą siostrą Melą, która niespodziewanie wypowiada słowa zgodne z jego myślami i mówi, że jutro będą gotowi. Iwo ubiera ją cieplej i schodzi do kuchni. Odkrywa, że nie ma prądu, więc uruchamia starą kuchnię opalaną drewnem. Wychodzi po drewno i zauważa, że z nieba wraz ze śniegiem spada jasny pył przypominający popiół. Babka pomaga mu obsłużyć kuchnię i zaczyna przygotowywać śniadanie. Chłopiec mówi jej, że mama nie wróciła, lecz Babka nie rozumie powagi sytuacji i zajmuje się gotowaniem. Nagle ktoś woła spod drzwi. Do domu przychodzą Karol, Justa, Piotrek i Natalka. Informują, że w Młynach zniknęli wszyscy dorośli, w tym ich rodzice i sąsiedzi. Gdy słyszą, że Babka została w domu, uspokajają się nieco. Razem wchodzą do kuchni.
Iwo wraz z przyjaciółmi próbuje zrozumieć, dlaczego wszyscy dorośli z Młynów zniknęli. Dzieci opowiadają o dziwnym zachowaniu swoich rodziców poprzedniego wieczoru. Siedzieli w milczeniu, jakby czegoś nasłuchiwali. Okazuje się, że jedynie Babka została w domu. Karol przypomina sobie bajkę o dźwięku przyciągającym ludzi i wysuwa przypuszczenie, że mieszkańców zwabiła jakaś muzyka dochodząca z Czarnego Młyna. Dzieci zastanawiają się, dlaczego na nie ten dźwięk nie działa. Wspólnie dochodzą do wniosku, że powinny działać i udać się po Pawła.
Po rozmowie wybierają Karola na osobę, która ma wymyślić plan. W końcu postanawiają odnaleźć Pawła. W drodze do jego domu zauważają opadający z nieba popiół. Przy szopie znajdują chłopaka siedzącego bez ruchu. Nie reaguje na wołanie i wygląda jak zahipnotyzowany. Gdy dzieci próbują go zabrać, Karol przypomina sobie słowa Meli o śrubokrętach. Paweł wskazuje skrzynkę z narzędziami, po czym ponownie zapada w odrętwienie. Dzieci zabierają walizkę z narzędziami i prowadzą Pawła do domu Karola.
W domu opiekują się Pawłem i rozmawiają o tym, co dzieje się w okolicy. Karol dochodzi do wniosku, że Paweł został przyciągnięty przez ten sam dźwięk co dorośli, lecz zatrzymał się pomiędzy dzieciństwem a dorosłością. Gdy planują wyprawę do Czarnego Młyna, na górze rozlega się hałas. Biegną do pokoju i odkrywają, że Paweł zniknął. Okno jest wybite, a z zewnątrz wpada śnieg i popiół. Karol uznaje, że chłopak został porwany przez Czarny Młyn. Dzieci postanawiają ruszyć mu na pomoc następnego dnia. Wieczorem zauważają spadek temperatury i dochodzą do wniosku, że nocny mróz utwardzi drogę prowadzącą do kombinatu.
Babka, Iwo, Justa, Karol, Piotrek, Natalka i Mela nocują razem w kuchni. Rano odkrywają, że mróz się utrzymał, a okna pokrył lód. Po przebudzeniu rozmawiają o tym, że nie działają zegary i nie można określić godziny. Babka przygotowuje śniadanie, a podczas jedzenia grupa ustala, co zabrać na wyprawę do Czarnego Młyna. Pakują koce, jedzenie, narzędzia, latarki, śrubokręty, wiadro i łyżkę wskazane przez Melę. Ładują rzeczy na wózek i informują Babkę o wyjściu. Po krótkiej rozmowie Babka zgadza się ich puścić.
Dzieci opuszczają dom i ruszają przez skute lodem pola w stronę kombinatu. Mijają zasypaną śniegiem okolicę i zbliżają się do Czarnego Młyna. Słyszą dudnienie dochodzące z jego wnętrza. W pobliżu dostrzegają przewrócone słupy i grube kable wysokiego napięcia. Okazuje się, że leżą one na drodze, więc trzeba przenieść wózek nad przewodami. Podczas przeprawy wózek przewraca się między kablami. Karol zostaje porażony prądem i przez chwilę stoi nieruchomo. Justa i pozostali pomagają mu, a po chwili chłopak odzyskuje możliwość ruchu. Okazuje się jednak, że doznał poparzenia nogi. Justa chłodzi ranę śniegiem, a grupa zostawia uszkodzony wózek i zabiera najpotrzebniejsze rzeczy. W końcu docierają do wyważonej z zawiasów bramy dawnej spółdzielni.
Piotrek i Iwo podchodzą do bramy dawnego kombinatu, gdzie pod drzewem czekają Karol i dziewczyny. Za ogrodzeniem widzą teren podzielony na trzy strefy. Pierwsza jest najmniej zniszczona, druga pełna gruzów, drutów i ostrych blach, a trzecia obejmuje ruiny fabryki oraz niebezpieczne piwnice. Iwo i Piotrek obserwują Czarny Młyn. Dostrzegają, że wiatrak wygląda inaczej niż wcześniej: ma większe skrzydła, a w miejscu dawnego uszkodzenia pojawiło się nowe ramię. Zauważają też zmieniony wygląd murów. W jednym z okien budowli świeci czerwone światło, a przy podstawie młyna widoczny jest otwór. Narratorowi wydaje się, że w głębi coś się porusza. Chłopcy wycofują się do kryjówki i opowiadają pozostałym o tym, co zobaczyli. Na śniegu rysują plan terenu i ustalają drogę prowadzącą do młyna. Omawiają zagrożenia oraz sposób przejścia przez kolejne strefy. Karol proponuje zrobienie prowizorycznej liny z koca. Grupa tnie koc na pasy i dzieli wyposażenie. Każdy otrzymuje latarkę, Justa bierze śrubokręty, Karol tłuczek do schabowych, Piotrek nóż do chleba, a Iwo niesie Melę. Natalka martwi się, że nie ma narzędzia do obrony, więc chłopiec proponuje jej wiadro, które dziewczyna zabiera. Po zakończeniu przygotowań uczestnicy wyprawy wychodzą z kryjówki. Ustawiają się w ustalonej kolejności i ruszają w stronę kombinatu. Po przekroczeniu bramy kierują się przez pierwszą strefę ku ciemnej budowli. Nagle spomiędzy kawałków cegieł i tynku wyskakuje na nich suszarka do włosów.
Piotrek i jego towarzysze zostają zaatakowani przez przedmioty wyglądające jak zwykłe urządzenia. Suszarka okazuje się pułapką, a po rozbiciu jej obudowy bohaterowie znajdują w środku rozżarzony kawałek żaru. Chwilę później ruszają na nich kolejne sprzęty: karaoke, toster, budzik i lokówka. Urządzenia atakują za pomocą ruchomych części, ostrzy i przewodów. Sytuację ratuje Natalka, która napełnia wiadro wodą i oblewa przeciwników. Zalane urządzenia przestają działać. Bohaterowie odkrywają, że w ich wnętrzu znajdują się kawałki żaru, i ruszają dalej w stronę Czarnego Młyna.
W następnej strefie napotykają ogromnego strażnika zbudowanego z różnych maszyn i części. Potwór rusza do ataku, a grupa próbuje zatrzymać go wodą. Na chwilę udaje się go unieruchomić, lecz urządzenia ponownie się uruchamiają. Piotrek domyśla się, że źródłem energii strażnika jest ukryty wewnątrz żar. Bohaterowie szukają dostępu do wnętrza konstrukcji. Justa podaje śrubokręt, którym Piotrek odkręca element obudowy i wydobywa rozżarzone kawałki węgla. Strażnik rozpada się na stertę złomu. Po krótkim odpoczynku grupa pokonuje jeszcze dwóch mniejszych strażników i wyrusza dalej. Piotrek niesie Melkę, a bohaterowie wiążą się liną i wchodzą do ruin prowadzących w stronę Czarnego Młyna.
Justa, Karol, Piotrek i narrator przedzierają się przez ruiny dawnego zakładu. Rozmawiają o starym młynie, który stał w tym miejscu jeszcze przed powstaniem kombinatu. Natalka wyjaśnia, że kolejne młyny budowano na tych samych fundamentach po pożarach, a ostatni z nich miał sześć ramion. Bohaterowie uświadamiają sobie, że w tym miejscu wielokrotnie stawiano sześcioramienne wiatraki, i zastanawiają się, dlaczego nikt wcześniej nie zwrócił na to uwagi. Nagle ziemia pęka pod ich stopami. Piotrek i Justa odskakują, lecz Iwo wpada do szczeliny. Utrzymuje się tylko dzięki linie i Melce, którą trzyma przy sobie. Walcząc z paniką, próbuje nie wypuścić dziewczynki, aż pozostali wyciągają ich na powierzchnię. Po krótkim odpoczynku grupa rusza dalej przez ruiny, omijając niebezpieczne miejsca. Docierają do Czarnego Młyna. Wokół wirują jego ogromne skrzydła, wzbijając tumany pyłu i kamieni. Bohaterowie zbliżają się ostrożnie do wejścia. W czerwonej jamie prowadzącej do wnętrza nagle zapalają się dwa oślepiająco jasne światła. Chwilę później spomiędzy skrzydeł przed Czarny Młyn wyskakuje duży prostokątny obiekt, który chłopcu wydaje się znajomy.
Przed Czarnym Młynem pojawia się stary maluch. Narrator jest przekonany, że w środku znajduje się jego mama, i próbuje do niego pobiec, lecz Justa go zatrzymuje. Melka uspokaja go, a Justa ostrzega, że może to być pułapka. Samochód nagle zmienia się w ogromnego mechanicznego potwora przypominającego ukwiał. Bestia zagradza drogę do wejścia. Bohaterowie są przekonani, że nie mają szans, gdy niespodziewanie nadjeżdża Babka na rowerze. Uderza w potwora stalowym kolcem, przewraca go i odciąga jego uwagę. Chwilę później wirujące skrzydła Czarnego Młyna rozbijają maszynę na części. Bohaterowie podbiegają do Babki, pomagają jej wstać i rozmawiają z nią. Następnie przygotowują się do wejścia do młyna. Piotrek jako pierwszy przeskakuje między wirującymi ramionami i dostaje się do środka. Zaraz po nim wchodzą Justa, Babka, Iwo z Melką, Natalka i Karol. W czasie skoku Natalka rozdziera kurtkę, ale Piotrek pomaga jej wejść. Cała grupa przedostaje się do wnętrza Czarnego Młyna. Idąc dalej korytarzem przypominającym lej, docierają do miejsca, gdzie rozstępują się ściany i ukazuje się czerwono oświetlone wnętrze młyna.
Wnętrze Czarnego Młyna okazuje się ogromną studnią z ognistą otchłanią na dnie. W centrum pracuje dawna pompa wodna, napędzana pasami transmisyjnymi i otoczona setkami urządzeń należących do mieszkańców okolicy. Natalka dostrzega na jednej z galerii swoich rodziców i biegnie ku nim, a reszta rusza za nią po wąskich schodach. Dzieci wspinają się coraz wyżej, mijając rozpadlinę i kolejne galerie. Na najwyższej platformie widzą dorosłych mieszkańców pracujących przy taśmowo zorganizowanej produkcji. Rodzice Natalki i mama Iwa przerabiają zwykłe sprzęty na niebezpieczne urządzenia. Gdy jedna z maszyn omal nie rani Natalki, Piotrek odpycha ją w porę. Wtedy Czarny Młyn zwraca uwagę na przybyszów. Dorośli przerywają pracę i ruszają w ich stronę, nie rozpoznając własnych dzieci. One uciekają wyżej po schodach. W tym czasie Babka odbiera pani Michniewskiej niebezpieczne narzędzie i zrzuca je w ogień. Grupa dociera do wąskiej kładki prowadzącej w stronę młyna. Melka przekazuje bratu myśl, że muszą tam dotrzeć. Iwo postanawia przejść kładką razem z Melką, mimo że pozostali próbują go odwieść. Chwyta siostrę i stawia stopę na stalowej belce.
Iwo niesie Melę przez wąską kładkę nad wnętrzem Czarnego Młyna. Dzięki wskazówkom siostry dociera do pompy znajdującej się w centrum budowli. Mela dotyka urządzenia, po czym pompa się zatrzymuje. Maszyny zawisają w powietrzu, a następnie wpadają do ognistej otchłani. W głowie Iwa pojawia się komunikat nakazujący ucieczkę. Dzieci wycofują się, zabierając rodziców. Mela nawiązuje kontakt z mamą. Wszyscy wydostają się na zewnątrz. Skrzydła Czarnego Młyna zaczynają obracać się coraz szybciej, budowla pęka, odrywa się od ziemi i wznosi w powietrze. Młyn odlatuje na północ, zabierając ze sobą Melę. Pozostali obserwują jego odlot, a dorośli próbują zrozumieć, co się wydarzyło. Po wydarzeniach przy Czarnym Młynie mieszkańcy wracają do wsi. Dorośli rozmawiają o tym, co się stało. Mama Iwa mówi, że Mela wróci. Razem odchodzą do domu, trzymając się za ręce.
Aktualizacja: 2026-06-30 14:28:15.
Staramy się by nasze opracowania były wolne od błędów, te jednak się zdarzają. Jeśli widzisz błąd w tekście, zgłoś go nam wraz z linkiem lub wyślij maila: [email protected]. Bardzo dziękujemy.