Upiory – streszczenie

Autorka streszczenia: Marta Grandke.
Autor Henrik Ibsen

Upiory” to sztuka norweskiego pisarza Henrika Ibsena. Przedstawia ona losy pewnej kobiety, pani Alving, która próbuje ukryć przed synem prawdę o tym, jakim człowiekiem naprawdę był jego zmarły ojciec.

Spis treści

Upiory – streszczenie krótkie

W domu pani Alving trwają przygotowania do otwarcia schronienia poświęconego pamięci jej męża. Engstrand próbuje zabrać Reginę do miasta, gdzie chce otworzyć gospodę dla marynarzy, lecz dziewczyna odmawia. Pastor Manders przybywa w sprawach fundacji i przekonuje panią Alving, by nie ubezpieczać budynku, ponieważ mogłoby to zostać uznane za brak zaufania do Opatrzności. Po powrocie Oswalda z Paryża pani Alving wyjawia pastorowi, że jej mąż tak naprawdę prowadził rozwiązłe życie, a ona ukrywała prawdę i wysłała syna z domu, by go przed nim chronić. Pastor krytykuje poglądy Oswalda i obwinia matkę o zaniedbanie obowiązków. Okazuje się też, że Regina jest córką kapitana Alvinga i Joanny.

Oswald opowiada matce o chorobie, która uniemożliwia mu pracę i może odebrać mu rozum. Uważa Reginę za swój ratunek i chce z nią wyjechać, nie wiedząc, że jest jego przyrodnią siostrą. Zanim pani Alving ujawnia prawdę, schronienie płonie. Engstrand obarcza winą Mandersa i proponuje, że weźmie odpowiedzialność na siebie w zamian za pomoc przy gospodzie. Po pożarze pani Alving mówi Oswaldowi i Reginie o ich pokrewieństwie. Regina postanawia odejść, nie chcąc opiekować się chorym. Oswald wyznaje matce, że ma morfinę i prosi, by podała mu ją, jeśli kolejny atak pozbawi go świadomości. Pani Alving niechętnie obiecuje spełnić jego prośbę. O świcie choroba atakuje Oswalda. Traci kontakt z otoczeniem i powtarza jedynie prośbę o słońce, a jego matka miota się w rozpaczy, nie wiedząc, czy użyć morfiny.

Upiory – streszczenie szczegółowe

Akt I

W domu pani Alving trwają przygotowania do otwarcia schronienia dla dzieci, wzniesionego ku pamięci jej zmarłego męża. Do Reginy przychodzi stolarz Engstrand, uważany za jej ojca. Kończy pracę przy budowie zakładu i zamierza wieczorem odpłynąć do miasta. Chce zabrać ze sobą Reginę, lecz dziewczyna odmawia powrotu. Przypomina, że Engstrand obrażał ją, źle traktował jej matkę i po pijanemu twierdził, że Regina nic dla niego nie znaczy. Mężczyzna oznajmia, że odłożył kilkaset koron i chce otworzyć gospodę dla marynarzy. Regina miałaby mu pomagać i przyciągać klientów. Engstrand sugeruje, że dzięki urodzie mogłaby związać się z kapitanem lub zarabiać na kontaktach z gośćmi. Oburzona dziewczyna wyrzuca go z pokoju. Stolarz odchodzi kuchennym wejściem, gdy zauważa pastora Mandersa.

Regina wita pastora i informuje go, że Oswald, syn pani Alving, wrócił z Paryża i odpoczywa po podróży. Manders przekonuje dziewczynę, że powinna zamieszkać z ojcem, który potrzebuje opieki. Regina nie chce prowadzić domu Engstranda, ale daje do zrozumienia, że pragnęłaby wyjechać do miasta i znaleźć posadę w przyzwoitym domu. Prosi pastora, aby pamiętał o niej, gdyby pojawiło się miejsce.

Po przyjściu pani Alving Manders wyjaśnia, że będzie nocował w pobliżu przystani. Gospodyni cieszy się z powrotu Oswalda, którego nie widziała od dwóch lat i który obiecał zostać z nią przez zimę. Pastor zauważa leżące na stole książki i jest zaniepokojony ich treścią. Pani Alving przyznaje, że potwierdzają one jej przemyślenia. Manders, choć sam ich nie zna, potępia je na podstawie cudzych opinii i radzi, by nie ujawniała swoich poglądów, ponieważ mogłoby to zaszkodzić schronieniu.

Pastor przedstawia dokumenty dotyczące fundacji, budynków i kapitału przeznaczonego na utrzymanie zakładu. Rozmowa schodzi na kwestię ubezpieczenia. Pani Alving uważa je za konieczne, lecz Manders obawia się, że przeciwnicy uznają polisę za dowód braku zaufania do Opatrzności. Troszczy się też o własną opinię oraz reakcję wpływowych mieszkańców i prasy. Chociaż w razie pożaru pani Alving nie mogłaby odbudować zakładu, zgadza się pozostawić budynki bez ubezpieczenia. Wspomina, że poprzedniego dnia zapaliły się wióry w warsztacie Engstranda. Manders broni stolarza i ponownie proponuje, by Regina z nim zamieszkała. Pani Alving stanowczo się sprzeciwia.

Do pokoju przychodzi Oswald. Manders jest zaskoczony jego podobieństwem do zmarłego kapitana Alvinga, szczególnie gdy młody człowiek pali fajkę ojca. Oswald wspomina, że jako dziecko został przez niego nakłoniony do palenia, aż zrobiło mu się niedobrze, podczas gdy ojciec się śmiał. Pani Alving próbuje zaprzeczyć temu wspomnieniu. Pastor wychwala zmarłego jako zacnego człowieka i dobroczyńcę. Oswald przyznaje, że ostatnio niewiele malował i odczuwa zmęczenie.

Rozmowa dotyczy życia artystów za granicą. Manders twierdzi, że prawdziwy dom może stworzyć jedynie małżeństwo z dziećmi. Oswald opowiada o ubogich parach, które żyją razem bez ślubu, wychowują dzieci i prowadzą spokojne życie. Pastor jest zgorszony, lecz młody malarz broni takich związków. Dodaje, że nieprzyzwoite opowieści słyszał nie od artystów, lecz od szanowanych mężów i ojców rodzin, którzy odwiedzali ich lokale podczas podróży, a po powrocie potępiali obce obyczaje. Wzburzony Oswald zaczyna odczuwać znużenie i wychodzi. Manders uznaje jego poglądy za dowód moralnego upadku, natomiast pani Alving stwierdza, że syn miał rację i wypowiedział jej własne przekonania.

Pastor przypomina pani Alving, że po roku małżeństwa uciekła od męża i szukała schronienia u Mandersa. To on nakłonił ją do powrotu, powołując się na obowiązki żony. Teraz zarzuca jej także zaniedbanie obowiązków matki, ponieważ wysłała Oswalda za granicę i pozbawiła go rodzinnego domu. Uważa, że powinna uznać winę i sprowadzić syna z błędnej drogi. Pani Alving odpowiada, że pastor nie zna prawdy o jej małżeństwie, gdyż po jej powrocie nie odwiedzał domu Alvingów za życia kapitana. Wyjawia, że mąż nigdy się nie poprawił, a jego uczciwość i działalność były jedynie pozorem podtrzymywanym przez nią przed otoczeniem.

Pani Alving opowiada, że po narodzinach Oswalda kapitan na krótko zmienił postępowanie, lecz szybko wrócił do rozpustnego życia. Ona przez lata ukrywała jego zachowanie, ponieważ potrafił zjednywać ludzi i cieszył się znakomitą opinią. W końcu jego związek z pokojówką Joanną wkroczył do rodzinnego domu i miał swoje następstwa. Aby zatrzymywać męża wieczorami w domu, pani Alving uczestniczyła w jego pijackich biesiadach, piła z nim, słuchała jego słów i odprowadzała go do łóżka. Po odkryciu związku ze służącą zmusiła go do podporządkowania się jej woli. Siedmioletniego Oswalda odesłała z domu, aby nie dorastał w stworzonej przez ojca atmosferze i nie poznawał jego postępowania.

Pani Alving wyjaśnia także, że to ona kierowała majątkiem, przeprowadzała ulepszenia i rozwijała przedsięwzięcia, za które uznanie zyskiwał jej mąż. Schronienie ufundowała, aby uciszyć pogłoski oraz nie przekazać Oswaldowi pieniędzy po ojcu. Odłożona na fundację suma odpowiada wartości majątku, dzięki któremu Alving został uznany za dobrą partię. Syn ma otrzymać wyłącznie dorobek matki. Gdy Oswald wraca i idzie z Reginą do jadalni, pani Alving oznajmia Mandersowi, że po otwarciu schronienia zakończy podtrzymywanie fałszywego obrazu zmarłego. Nagle słyszy, jak Regina każe Oswaldowi ją puścić.

Akt II

Pani Alving i pastor Manders wracają po obiedzie do salonu. Oswald wychodzi na spacer, a Regina zostaje wysłana do pralni, aby pomagała przy pleceniu wieńców. Pani Alving i pastor rozmawiają o zbliżeniu Oswalda i Reginy. Pani Alving chce natychmiast usunąć dziewczynę z domu, lecz nie wie, dokąd ją wysłać. Gdy Manders proponuje powrót do Engstranda, pani Alving wyjawia, że stolarz nie jest biologicznym ojcem Reginy. Jej matka Joanna zaszła w ciążę z kapitanem Alvingiem. Po odejściu ze służby otrzymała pieniądze, a następnie poślubiła Engstranda, który zgodził się uchodzić za ojca dziecka. Pastor przypomina sobie, że udzielił im ślubu, uznając Engstranda za ojca dziecka. Oburza się na kłamstwo i małżeństwo zawarte za trzysta talarów. Pani Alving porównuje los Joanny z własnym małżeństwem, ponieważ sama poślubiła rozwiązłego mężczyznę ze względu na jego majątek i naciski matki oraz ciotek.

Pani Alving uznaje porządek i prawo za źródło swego nieszczęścia. Żałuje, że przez lata ukrywała prawdziwe życie męża, i chciałaby powiedzieć Oswaldowi, kim naprawdę był jego ojciec. Manders sprzeciwia się niszczeniu ideału, który chłopak wyniósł z listów matki. Pani Alving przyznaje, że sama podtrzymywała fałszywy obraz kapitana, ponieważ bała się opinii otoczenia. Nie chce dopuścić do związku Oswalda z Reginą, choć rozważa, czy uczciwe wspólne życie nie byłoby lepsze od oszustwa. Pastor uważa możliwość małżeństwa przyrodniego rodzeństwa za oburzającą.

Pani Alving mówi, że wciąż żyją w niej „upiory”, czyli odziedziczone poglądy, wierzenia i nakazy, które nie mają już siły, lecz nadal kierują ludźmi. Wspomina, że słysząc Oswalda i Reginę, zobaczyła powtórzenie sytuacji kapitana i Joanny. Ludzie, jej zdaniem, boją się prawdy i światła. Manders obwinia czytane przez nią książki, lecz ona odpowiada, że to jego nauki zmusiły ją do samodzielnego myślenia. Przypomina, że po ucieczce od męża pastor odesłał ją do domu. Manders uważa to za zwycięstwo nad sobą, natomiast pani Alving nazywa jego decyzję krzywdą wyrządzoną im obojgu. Pastor zapewnia, że zawsze widział w niej jedynie żonę przyjaciela.

Przychodzi odświętnie ubrany Engstrand. Prosi Mandersa, aby odprawił wieczorne nabożeństwo dla robotników kończących budowę schronienia. Pastor pyta go o czyste sumienie i zarzuca mu wieloletnie ukrywanie prawdy o Reginie. Engstrand przedstawia inną wersję wydarzeń. Opowiada, że Joanna została uwiedziona przez cudzoziemca, a on poślubił ją, aby ocalić jej dobre imię. Zapewnia, że pieniądze Joanny przeznaczył na wychowanie dziecka. Twierdzi, że był dla Reginy prawdziwym ojcem i żył zgodnie z żoną. Manders daje się przekonać, przeprasza go za niesprawiedliwy osąd i obiecuje pomoc. Engstrand mówi o planie założenia w mieście gospody dla marynarzy, która miałaby chronić ich przed pokusami. Pastor uznaje ten zamiar za wartościowy i poleca mu przygotować schronienie do nabożeństwa. Po jego odejściu pani Alving nazywa Mandersa dzieckiem, gdyż uwierzył stolarzowi.

Manders udaje się do schronienia, a pani Alving zostaje z Oswaldem. Syn pije likier, pali cygaro i skarży się na deszcz oraz niemożność pracy. Pyta, czy jego obecność naprawdę uszczęśliwia matkę, która przez lata radziła sobie bez niego. Po chwili wyznaje, że nie wrócił jedynie z powodu zmęczenia podróżą. Czuje się umysłowo złamany, nie potrafi malować i obawia się, że już nigdy nie będzie pracował. Po poprzednim pobycie w domu zaczął cierpieć na bóle głowy, zawroty i trudności z koncentracją. Lekarz stwierdził, że zaród choroby tkwił w nim od urodzenia, i powiedział, że grzechy ojców są karane na dzieciach. Oswald odrzucił tę diagnozę, powołując się na listy matki przedstawiające kapitana jako człowieka godnego szacunku. Lekarz uznał wtedy, że przyczyną choroby było swobodne życie Oswalda. Młody człowiek obwinia więc siebie za utratę zdrowia i przyszłości. Pani Alving wie, że prawda jest inna, lecz nie zdobywa się jeszcze na wyjawienie tajemnicy.

Oswald prosi o alkohol, by zagłuszyć myśli. Pani Alving każe Reginie przynieść szampana. Syn pyta, czy matka niczego by mu nie odmówiła, lecz nie wyjaśnia swojego pytania. Następnie zaczyna mówić o Reginie. Uważa ją za piękną, zdrową i pełną życia oraz oznajmia, że jest ona jego jedynym ratunkiem. Przyznaje, że podczas poprzedniego pobytu obiecał zabrać ją do Paryża, choć później o tym zapomniał. Regina potraktowała te słowa poważnie, myślała o nim i uczyła się francuskiego. Oswald pragnie wyjechać z nią z domu, ponieważ nie może samotnie znosić lęku i udręczenia. Widzi w niej radość życia, której brakowało mu w rodzinnym domu.

Regina siada przy stole i pije szampana. Oswald opowiada, że za granicą ludzie traktują życie, pracę, światło i słońce jako źródła radości, natomiast w ojczyźnie przedstawia się pracę jako karę, a ziemię jako padół płaczu. Obawia się, że pozostanie w domu przemieni jego pragnienia w coś niemoralnego. Pani Alving dochodzi do wniosku, że musi ujawnić prawdę o pochodzeniu Reginy i pozwolić młodym zdecydować o dalszym życiu.

W tej chwili wraca Manders i oznajmia, że Regina powinna zamieszkać z Engstrandem oraz pomagać mu w gospodzie. Oswald odpowiada, że dziewczyna pojedzie z nim jako jego żona, jeżeli wyrazi zgodę. Pani Alving zapowiada, że powie synowi wszystko, lecz rozmowę przerywają krzyki i światło widoczne za oknem. Regina zauważa, że schronienie płonie. Oswald, pani Alving, Regina i pastor wybiegają z domu. Manders uznaje pożar za karę Bożą, a opuszczając salon, przypomina sobie z przerażeniem, że budynki nie zostały ubezpieczone.

Akt III

Po pożarze schronienia pani Alving i Regina obserwują pogorzelisko. Budynek spłonął całkowicie, a ogień wciąż tli się w piwnicach. Oswald pozostaje na miejscu, mimo że nie ma już czego ratować. Pani Alving wychodzi po niego do ogrodu. Do domu przychodzi wstrząśnięty pastor Manders. Pojawia się Engstrand i oznajmia, że widział, jak podczas nabożeństwa pastor trzymał świecę, a następnie rzucił rozżarzony knot między wióry. Manders nie pamięta tego zdarzenia, lecz obawia się, że spowodował pożar. Engstrand przypomina, że schronienie nie było ubezpieczone, i ostrzega duchownego przed śledztwem, krytyką prasy i utratą dobrej opinii.

Pani Alving wraca z ogrodu bez Oswalda, którego nie zdołała odciągnąć od pogorzeliska. Oświadcza, że dobrze się stało, ponieważ schronienie nie przyniosłoby nikomu pożytku. Prosi Mandersa, aby zabrał wszystkie dokumenty i sam zdecydował o przeznaczeniu funduszu. Pastor zamierza przekazać folwark gminie, a odsetki od kapitału przeznaczyć na zakłady dobroczynne. Engstrand ponownie wspomina o gospodzie dla żeglarzy. Gdy Manders obawia się skutków dochodzenia, stolarz daje mu do zrozumienia, że przyjmie na siebie winę za pożar. Wdzięczny pastor obiecuje poprzeć przedsięwzięcie. Engstrand zaprasza Reginę do wspólnego wyjazdu, lecz dziewczyna odmawia. Zapowiada, że gospoda będzie nosiła nazwę „Schronienie kamerjunkra Alvinga”. Manders i Engstrand opuszczają dom. Regina przynosi pastorowi jego rzeczy. Engstrand podaje jej adres przy Małej Ulicy Portowej i zapewnia, że może go tam znaleźć, gdyby sama czegoś potrzebowała.

Oswald powraca przemoczony. Mówi, że po ojcu nic nie pozostanie, a on sam także zginie. Nie chce spać i skarży się na śmiertelną trwogę. Prosi, aby zamknięto wszystkie drzwi, a Regina została przy nim. Twierdzi, że dziewczyna mogłaby podać mu „zbawczą rękę”. Pani Alving odpowiada, że jako matka spełni każdą posługę. Następnie postanawia wyjawić prawdę, aby uwolnić syna od wyrzutów sumienia.

Pani Alving opowiada, że w młodości kapitan Alving był pełen siły i radości życia. Miasteczko nie dawało mu jednak możliwości pracy odpowiadającej jego energii. Miał tylko urząd, rozrywki i kompanów. Ona sama została wychowana w przekonaniu, że najważniejsze są obowiązki, dlatego nie stworzyła w domu atmosfery, której potrzebował mąż. Przyznaje, że przed narodzinami Oswalda był już człowiekiem złamanym. Wyjawia również, że Regina jest córką kapitana Alvinga i Joanny, a zatem przyrodnią siostrą Oswalda.

Regina jest wstrząśnięta swoim pochodzeniem. Prosi o pozwolenie na wyjazd. Oswald próbuje ją zatrzymać, mówiąc, że należy do rodziny, lecz dziewczyna nie chce opiekować się chorym. Mówi, że gdyby wcześniej znała prawdę o jego zdrowiu i wiedziała, że ich związek nie może być poważny, postąpiłaby inaczej. Zamierza wykorzystać młodość i żądzę życia. Pyta, czy Manders zna tajemnicę, a gdy słyszy potwierdzenie, postanawia odpłynąć tym samym parowcem. Domaga się części pieniędzy, uważając, że ma do nich takie samo prawo jak Engstrand. Pani Alving obiecuje jej wypłatę. Regina zarzuca gospodyni, że nie wychowała jej jak córki dystyngowanego człowieka. Odrzuca propozycję powrotu do domu Alvingów i stwierdza, że w razie niepowodzenia zawsze znajdzie miejsce w gospodzie Engstranda. Odchodzi.

Oswald przyjmuje wiadomość o ojcu bez wzruszenia. Wyjaśnia, że nigdy go nie znał i pamięta jedynie zdarzenie z fajką, po którym zrobiło mu się niedobrze. Nie uważa, by dziecko musiało kochać nieznanego ojca z powodu pokrewieństwa. Pani Alving pyta, czy syn kocha ją, a on odpowiada, że ją zna, wie o jej uczuciu i jest wdzięczny, zwłaszcza że może być mu pomocna podczas choroby. Matka zapewnia, że będzie cierpliwa i niewymagająca. Oswald przyznaje, że opowieść uwolniła go od wyrzutów sumienia, lecz nie usunęła strachu.

Nadchodzi ranek i poprawia się pogoda. Oswald cieszy się na widok słońca i mówi, że mimo niemożności pracy jest wiele rzeczy, dla których warto żyć. Przypomina jednak matce jej obietnicę, że niczego mu nie odmówi. Wyjaśnia, że zmęczenie i utrata zdolności do pracy są tylko objawami poważniejszej choroby tkwiącej w mózgu. Miał już jeden atak za granicą, po którym lekarz ostrzegł, że kolejny może pozbawić go rozumu. Oswald obawia się, że stanie się bezradny jak dziecko, będzie wymagał karmienia i opieki, a mimo to może nadal żyć, a nawet przeżyć matkę.

Oswald pokazuje pani Alving pudełko z dwunastoma kapsułkami morfiny. Wyjaśnia, że po następnym ataku nie będzie dla niego ratunku. Gdyby Regina została, poprosiłby ją, aby podała mu śmiertelną dawkę, ponieważ nie chciałby żyć bez świadomości i samodzielności. Teraz żąda tej samej przysługi od matki. Pani Alving jest przerażona, biegnie po lekarza, lecz Oswald zamyka drzwi na klucz. Prosi, aby okazała mu miłość i zakończyła jego cierpienie, jeśli choroba zaatakuje. Pani Alving podaje mu rękę i zgadza się, choć zapewnia, że nie będzie to potrzebne. Syn uspokaja się i dziękuje jej.

Gdy dzień staje się jasny, pani Alving przekonuje Oswalda, że jego lęk był tylko przywidzeniem. Obiecuje opiekować się nim jak dzieckiem i pokazuje mu wschodzące słońce. Gasi lampę, a za oknami ukazują się oświetlone szczyty gór. Oswald siedzi nieruchomo, po czym głuchym głosem prosi matkę o słońce. Jego ciało wiotczeje, twarz traci wyraz, a wzrok staje się nieruchomy. Pani Alving próbuje do niego dotrzeć, lecz syn nie poznaje jej i powtarza tylko słowo „słońce”. Kobieta wpada w rozpacz, przypomina sobie o morfinie i nie potrafi zdecydować, co zrobić.


Przeczytaj także: Dzika kaczka – plan wydarzeń

Aktualizacja: 2026-07-23 22:56:52.

Staramy się by nasze opracowania były wolne od błędów, te jednak się zdarzają. Jeśli widzisz błąd w tekście, zgłoś go nam wraz z linkiem lub wyślij maila: [email protected]. Bardzo dziękujemy.