Patrzcie tylko, patrzcie dzieci,
Jak ze stołu wszystko leci!
— A to Filuś tak się spisał,
Co na stołku się kołysał.
I.
Do obiadu już nakryto...
Wszystkie dzieci mama woła;
Kotki biegną, podskakując,
Już obsiadły stół-dokoła.
Mama poszła do kuchenki
Przynieść befsztyk, kartofelki;
A tymczasem psotne kotki
Rozpoczęły swe figielki.
II.
Filuś chyłkiem pod stół włazi,
By Milusia szczypnąć w łapkę.
Lecz nie udał mu się figiel,
I sam biedak wpadł w pułapkę.
Bo ten Miluś, sprytny kotek,
Z drugiej strony na stół wchodzi...
Cap! Filusia za czuprynkę:
— Masz za swoje pan dobrodziej!
Zaczepili o serwetę...
Z niej na ziemię wszystko spada!
Rzecz ciekawa, czy też mama
Z takich figli będzie rada?
III.
Kizia mleczko chce odebrać,
Co jej porwał Mruczuś mały;
Łupiskórka kontent wielce,
Patrzy na rozgardyasz cały.
Jedno drapie, drugie bije,
Pełno krzyku, pisku, wrzasku,
Trudno nawet opowiedzieć,
I przedstawić na obrazku.
Rozgniewana mama wraca...
Dziatwa widzi wnet z jej miny,
Że za zbytki i figielki,
Nie dostanie legominy.