Niepamięć

Nie wołaj na mnie – nie usłyszę,
Czarnemi nie goń mnie oczyma.
Bom w elizejską wstąpił ciszę
I w blask, gdzie ziemskich wspomnień niema,
Bom białych świątyń przeszedł progi
I siadłem bogiem między bogi.

I ledwo pomnę dawne męki...
A jeśli jeszcze mi na wargi
– Nakształt natrętnych słów piosenki –
Powrócą klątwy albo skargi
I ze snu zerwą mię boleśnie,
To wiem, żem tylko cierpiał – we śnie.

Próżen tęsknoty, żądz i bólu,
Patrząc w zachody słońc różowe,
Siedzę wśród laurów Kapitolu
I o marmury wspieram głowę...

A z letejskiego piłem zdroju
Ochłody napój i spokoju.

Ani za żadną czynów dzielność
Taka mi czysta dnieje chwała,
Ani mi piosnka wyżebrała
Szczęśliwych bogów nieśmiertelność.
Lecz oni wiedzą, gdzie ból koją,
I znają miłość mą – i twoją.

Nie wołaj! jeszcze w szale chwycę
Uśpioną Zeusa błyskawicę
I w oczy twoje pałające
Bez trwogi patrząc, w noc cię strącę,
Bo jak się czarnym bogom święci,
Ciebie poświęcił – Niepamięci.

Czytaj dalej: Jesienne popołudnia – Konstanty Maria Górski

Źródło: Wierszem, Konstanty Maria Górski, 1904.