Dyrektor i Pomnik

Pe­wien osioł, co my­ślał o so­bie bó­gwi­co
i bó­gwi­co so­bie wy­obra­żał,
jed­ne­go razu, idąc uli­cą,
spo­tkał Rzeź­bia­rza;

i tak do nie­go: "O, chy­ba
sam Jo­wisz tu pana nie­sie
świet­nie, żem pana przy­dy­bał,
zro­bi pan moje po­pier­sie;

żeby, pan wie, z mo­jej gęby
blask taki bił i dow­cip,
no, krót­ko mó­wiąc, że­bym
przy­szedł do po­tom­no­ści.

Naj­le­piej, wie pan, w mar­mu­rze,
nie, nie w mar­mu­rze, w gra­ni­cie,
bo gra­nit trwa jesz­cze dłu­żej,
w gra­ni­cie to zna­ko­mi­cie.

A może spiż? Co pan mnie­ma,
żeby tak, pa­nie, ze spi­żu?
Wie­dzia­łem przed laty trze­ma
coś ta­kie­go w tym... e... w Pa­ry­żu:

Przed­mie­ście. Pnie się po­wo­ik.
Ci­sza. Igrasz­ki słoń­ca.
A tors, pa­nie, stoi i stoi,
a pod nim ko­lum­na Joń­ska;

da­lej ma­li­ny i woda,
o, fo­to­gra­fię mam tu.
A może po pro­stu ze zło­ta,
a oczy z wiel­kich bry­lan­tów?

Mistrz, niech pan się po­sta­ra,
nie będę zwle­kał z za­pła­tą.
A może w chmu­rach z gi­ta­rą?
Mi­strzu, ach, co pan na to ?"

Rzeź­biarz tak od­parł: " Po­ma­łu!
Wszyst­kie pro­jek­ty są do­bre,
tyl­ko że brak ma­te­ria­łu
to Dy­rek­to­rze, pro­blem;

bo je­śli cho­dzi o pana
to ta­kie­go szu­kaj ze świe­cą.
Rzecz musi być wy­chu­cha­na,
a nie tak, żeby by­le­co.

Ja mam dla pana ma­te­riał,
co nie ma go w żad­nym skle­pie".
"Prze­pra­szam, jaki ma­te­riał?"
"Przyj­dzie zima, śnieg spad­nie, to pana ule­pię".

Czy­taj da­lej: Pieśń o żołnierzach z Westerplatte – Konstanty Ildefons Gałczyński