W termometrze rtęcią,
W kręgosłupie śmiercią
Coraz wyżej się wspina.
Już zaraz się nie zmieści,
Pod kark i za czterdzieści
Podnosić się zaczyna.
Czterdziestoma i dwoma
Linja nagła i stroma
Góruje na wykresie.
Rysują mi śmierć własną:
Kanciaste górskie pasmo,
Co na przepaści rwie się.
Czterdziestoma i trzema,
Szczytem, którego niema,
Wbiło się w czaszkę nieba.
Strząsnęli rtęć przemocą,
Oblekli góry nocą
I dosyć i nic już nie trzeba.
Opublikowano w: Rzecz czarnoleska (tomik)
Źródło: Rzecz czarnoleska, Julian Tuwim, wydawnictwo J.Mortkowicz, 1929.