Czerpiesz z zimnej krynicy brylantową wodę
Zielonym dzbanem glinianym.
Niebo w niej roztopiło błękitną pogodę,
Tonąc w głębi obłokiem białolnianym.
Ciepło głowie pod słońca łaskawością błogą,
Dłoniom chłodno w przejrzystej głębinie.
Złoty żar idzie wolno polną drogą
I rozlewa się szeroko po łubinie.
Z zielonego glinianego dzbana
Zimną wodę żelazną łykasz,
Idzie fala od łubinu, pachnąca, nagrzana,
I oddychasz i oczy zamykasz.
Opublikowano w: Rzecz czarnoleska (tomik)
Źródło: Rzecz czarnoleska, Julian Tuwim, wydawnictwo J.Mortkowicz, 1929.