Pierwsze oczko w świat

Choć mi dobrze w tym świecie,
Gdzie mi urość kazali,
Ale radabym przecie
Wiedzieć, czy świat jest dalej?

Czy prócz mamy i tata,
Bony, co wciąż marudzi,
I siostrzyczki i brata,
Jeszcze więcej jest ludzi?

Tu świat zawsze ten samy:
Szczeka burek przy budzie,
Krówki ryczą u bramy,
Jedni snują się ludzie.

A za naszym ogródkiem,
Widać pola i brogi,
I wieżyczkę z kogutkiem,
I figurę u drogi.


Jakże chętnie bym rada,
Ujrzeć świat ten za płotem?
Cóż, gdy mama powiada,
Że to myśli nicpotem.

Skoro mama nie każe,
Trzeba słuchać matusi!
Jednak sobie wciąż marzę,
Jak tam pięknie być musi!

Już bym lalkę oddała,
Za te czary, uroki;
Cóż, gdy jestem za mała,
A płot taki wysoki!

Ale wiem już co zrobię:
Na paluszki się zepnę,
I przystawię kosz sobie,
I słóweczka nie szepnę;

Nie połaje mię mama,
Jeśli figiel się uda;
A na oczy raz sama,
Ujrzę wreszcie te cuda!

O! mój Boże, mój Boże!
Jak tam pięknie wokoło;
Chodzą ludzie na dworze,
Kościół widać i sioło...

Dzieci igra gromada,
Między kwiaty polnemi;
O! jakżebym też rada,
Poszła bawić się z niemi!

I tak chęć ma, mój Boże,
Na połowę się łamie:
Czy tam lecieć, czy może,
Lepiej zostać przy mamie?

Czytaj dalej: Ziemia rodzinna - Władysław Bełza