Życie snem

Co przy­jem­ne­go, co przy­kre­go było,
Wszyst­ko mi­nę­ło, jak gdy­by się śni­ło!
Tak, że cza­sa­mi na myśl mi przy­cho­dzi,
Czy ży­cie praw­dą? Czy sen nas nie zwo­dzi?
Kie­dy śpią­ce­go kto na­gle ocu­ci,
Czy­liż mu za­raz z prze­szło­ści nie rzu­ci
Ob­ra­zu cza­su, miej­sca i czyn­no­ści?
I cze­muż ży­cie w prze­stwo­rze wiecz­no­ści
Ta jed­na kro­pla, to ziar­necz­ko pia­sku,
Nie ma być tu snem, lub cząst­ką od­bla­sku
Gdzieś nie­zna­ne­go, za­kry­te­go świa­ta,
Co jak myśl wzla­ta i jak myśl ula­ta?
Lecz sen czy nie sen, za­wsze jed­nak boli,
Trze­ba więc wia­ry w mą­drość bo­ski­éj woli,
By kor­nie przy­jąć, co się dzi­siaj dzie­je
I za­cho­wać jesz­cze przy­najm­ni­éj na­dzie­ję.

Czy­taj da­lej: O pierdzeniu – Aleksander Fredro