Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Kucnąłem nad nim.
Nie przeczuwałem tego

by gwałtowne budzenie herosa

czy mędrca 
z głębokiego, ożywczego snu, 
było najwłaściwszym postępowaniem 
w tej sytuacji,
ale z drugiej strony 
musiałem otrzymać pozwolenie 
na pobyt w krainie bogów.
I tylko ten oto potężny strażnik 
mógł mi go udzielić.
Wyciągnąłem swoje niewielkie dłonie 
z kieszeni spodni.
Zawisły cal nad barkiem mężczyzny, już, już
dotykając jego majestatu.


Wtem odsunąłem je gwałtownie,
patrząc ze strachem na to

jak chrapanie zastępuję seria chrząknięć i mlasków,
powieki delikatnie się rozwarły 
po czym strażnik obrócił się na wznak 
i zaczął wydawać z siebie 
charkotliwe westchnienia 
przez półotwarte usta.
Nie miał połowy przednich zębów
i wionął

sfermentowanym piwem na milę
Dodatkowo urzekły mnie jego

świeże zadrapania, rany i siniaki,
których nie brakowało na jego obliczu.
Ślady walki w obronie Olimpu.
Tylko potężny wojownik 
mógł nosić tyle ran i blizn.


Musiałem podjąć decyzję.
Lepiej zginąć z ręki 
zaskoczonego we śnie herosa,
czy pijanego wujaszka, 
którego nawet nie znałem.
Olimp był dla takich jak ja. 
Należało mi się na nim miejsce.


Podjąłem decyzję.
Jeszcze raz położyłem dłonie

na jego piersi 
i zacząłem mocno uciskać,
szepcząc przy tym gorączkowo.
Halo! Wstawaj strażniku! 
Chcę uzyskać Twą zgodę by tu zostać!
Wzdrygnął się

i delikatnie rozchylił powieki.
Jego wzrok błądził jeszcze we śnie.
Uniósł palec lewej dłoni tak jakby chciał powiedzieć coś ważnego 
i wychrypiał nieprzytomnie.
Ja już na dziś dziękuję.

Nie polewajcie mi.
Jestem zapitym pijakiem.
I opadł z powrotem w sen.


Nie dałem za wygraną i do szarpnięć dołożyłem lekki cios w policzek.
Zaraz nad linią brody.
Tym razem heros od razu 
otworzył szeroko oczy 
i krzyknął trochę bardziej przytomnie
nie zapominając o dawce przekleństw
nie boskich a tych zupełnie upadłych.
Antony pusty kpie

z brudnej suki zrodzony,
nie dociera do Ciebie po angielsku?
Jestem pijany. 
Chcę spać zgniły fajfusie.
Idź męczyć kogoś innego.


Gdy strażnik znów zapadł w półsen, 
dotarło do mnie,
że wspomniany Anthony 
raczej nie był bogiem.
To nie było imię dla Boga panteonu.
Więc kim był?
A w zasadzie nie warto 
zaprzątać sobie nim głowy.
Skoro nie był Bogiem 
to z pewnością nie był nikim ważnym.


Nie jestem żadnym Anthonym!
Jestem Angus Davis!
A czy Ty jesteś strażnikiem?
Heros westchnął z rezygnacją,
godząc się widać ostatecznie 
z niezapowiedzianą pobudką.
Podciągnął swe mocarne ciało

na łokciach 
i po chwili opadł bez sił na błoto.
Zaklął szpetnie.
Strażnikiem czego do diabła?
Podejrzliwie zmrużyłem oczy 
No strażnikiem Olimpu oczywiście.
Jakiego znowu pieprzonego Olimpu?
Chłopcze jest środek cholernej nocy.
Splunął na tyle daleko 
na ile pozwalała mu pozycja ciała.
Był zdenerwowany.
Czułem to.
Za to ja czułem się skołowany.
No tego miejsca. 
Czy jesteś obrońcą

i posłańcem Bogów?
Zaśmiał się krzywo.
Bogów synku?
Masz na myśli nasz wapienny tron 
i moich koleżków?
Faktycznie bronimy dostępu

do tego miejsca.
A jeśli chodzi o posłannictwa,
to zdarza nam się chodzić na posyłki
na mety, do paserów, 
ewentualnie do tego pubu 
by kupić sobie coś na wzmocnienie.
Ci którzy przedobrzą, 
kończą jak ja w dniu dzisiejszym.


A więc jednak byłem w krainie bogów.
Od zawsze miałem rację

co do tego miejsca.
Gdzie są teraz bogowie?
Przekręcił się na lewy bok 
by lepiej mnie widzieć, 
miał uśmiech na twarzy 
ale też jakiś stalowy, 
nieprzyjemny błysk w oku.
W zaświatach chłopcze.
Znikają w swych

suterenach na poddaszach.
W tanich szynkach 
zamienionych na podrzędne burdele,
Na metach wolnych

od czystości i dostatku.
W objęciach swych 
wychudzonych, pobitych partnerek.
Takie z nich piękne boginie,
że nawet pies dostałby zawału 
gdyby na którą

naszedł po nocy w bramie.
Bogowie nocą 
tańczą i śpiewają w swej krainie.
Nie zobaczysz ich aż do bladego świtu.
A i tak przedtem wysyłają 
jednego, samotnego zwiadowcę.
Wynurza się z zaułka, ulicy czy bramy.
Przechodzi przez murek.
Bada dokładnie okolicę.
Wdycha pierwsze oznaki

budzącego się dnia.
Gdy wokół jest bezpiecznie,

daje sygnał.
Stawia na murku butelkę.
Jej brzęk to znak.
Wtedy brama Olimpu otwiera się aż 
do ostatniego blasku dnia.
A nocą bogowie odchodzą 
do zaświatów by tańczyć
a Olimp znów jest jedynie murkiem 
wyrosłym pośród brudu i pokrzyw.


Podoba Ci się moja historia?
Byłem nią urzeczony.
Czy to wszystko prawda?
Najprawdziwsza prawda mój chłopcze.
Zmierzwił mi włosy i stwierdził po chwili
przyglądając mi się uważnie.
Mówiłeś, że nazywasz się Davis…
jesteś bardzo podobny. 
Tak bardzo podobny.
Mówi Ci coś nazwisko Bryan Davis?
Nie spodziewałem się jeszcze 
kiedykolwiek je usłyszeć.
Nawet matka już o nim nie mówiła.
Mój prawie dorosły brat tym bardziej.
Dukając pojedyncze sylaby odpowiedziałem.
Podobno był moim ojcem.
Nie pamiętam go jednak.
Zresztą wszyscy o nim zapomnieli.
Nie wszyscy mój drogi chłopcze.
Olimp i jego bogowie 
zawsze będą o nim pamiętać 
a ja wszędzie rozpoznałbym jego syna.
Wstałem z wrażenia 
i wykrzyczałem w cichą noc.
Bywał tutaj?!
Heros wstał chwiejnie

i objął mnie czule.
Dowlókł się do tronu

i usiadł z wyraźną ulgą.
Był królem życia i dobrej zabawy.
Był naszym przyjacielem.
 

Opublikowano

@Simon Tracy

 

Niesamowite, jak ten surowy, rzucający przekleństwami facet nagle łagodnieje, przyjmuje perspektywę dziecka i tworzy tę piękną, choć tragiczną opowieść o „bogach tańczących w zaświatach”.

Doskonale pokazujesz, czym naprawdę był Olimp z poprzednich części - przestrzenią, gdzie jedyną nieśmiertelnością była pamięć. Dla całego świata Bryan Davis został zapomniany, ale dla „bogów z wapiennego murku” wciąż jest królem życia. Piękny i bolesny fragment. Bardzo plastycznie operujesz emocjami.  Wzruszający tekst.  Mam nadzieję, że będzie jeszcze ciąg dalszy. 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Podziwiam ten wiersz i Ciebie Violu za to, że starasz się w ten sposób przybliżyć ludzi do Pana Boga. Przepiękny wiersz... Pozdrawiam serdecznie! J. J. Zieleziński
    • "Błazen" Mądrzejszych od siebie błazen poucza Forsując tezy o swej "mądrości" Rozsądku podstaw bariery przekracza Litości! Litości! Litości! Litości!  
    • @LessLove  @Marek.zak1   W moim zamierzeniu światła mroku czy neony to nie jest symbol zła, ale miasta, poezji, ruchu, tajemnicy. Są przecież w wierszu również słowa o radości (perliście, lunaparku, śmiech, kocha).    Jest też mowa o krążeniu energii. Dusza nie znika, lecz przechodzi. To utwór o zachwycie nad światem, zmysłowością i wolnością.   Ale można zrozumieć mrocznie, poprzez właśnie ten mrok, szulernię, noc itd. To alternatywa- równe dobra interpretacja.
    • @Berenika97 Dziękuję za obejrzenie filmu na YouTube i zapoznanie się z tematem dotyczącym Chin. Oczywiście, że wokół tego tematu jest masa wątków, a co za tym idzie masa spraw, na które każdy widz może mieć nieco inne zdanie (zwłaszcza dobrze obeznany z Historią jak Ty Bereniko). Co do terminu "Ruscy" (wiem, że powinienem był pisać tam z dużej litery, ale z uwagi na to co oni robili w powojennej Polsce, mam i będę miał do tamtych ruskich pogardę długo jeśli nie zawsze): ALE... termin "Ruscy" wbrew pozorom nie jest tutaj użyty w negatywnym kontekście (jak wiele ludzi może to odebrać). Myślę, że dobrze, w którymś ze swoich podróży po Rosji/Demoludach tłumaczy pan Michał Pater (podróżnik, który robił niedawno film dla IPN o morderstwie Polaków w Katyniu). W skrócie chodzi o to, że wówczas w całym rozległym ZSRR (po WW2) był obszar centralnej rdzennej Rosji, gdzie ludzi nazywali Rosjanami, oraz obszary Republik Radzieckich, gdzie zwykle ludzi tam urodzonych i mieszkających nazywano Ruskimi. Mało tego, oni sami siebie tak określali. Do tego sami Rosjanie zrobili sobie podział na tych Rosjan zachodnich, Moskali (Rosjan mieszkających w okręgu aglomeracji moskiewskiej), Rosjan wschodnich i kto wie co tam jeszcze). Dla osób mieszkających w byłym ZSRR były tzw. paszporty wewnętrzne (oprócz międzynarodowych paszportów zwykłych), czyli Rusek z np. byłego bloku nadniestrzańskiego ZSRR musiał mieć paszport wewnętrzny, żeby móc odwiedzić Moskwę, mimo iż formalnie mieszkał w całym wielkim ZSRR. Co ciekawe, po rozpadzie ZSRR na Rosję i Kraje Demoludów (byłe Republiki ZSRR), terminy typu "Rusek", "Rosjanin", "Moskal" pozostały i o ile mi wiadomo (z opowieści pana Michała Patera) nikt z tych ludzi nie robi z tego problemu. Nie chciałbym być odebrany jako jakiś rasista. Piszę jak jest. Pogardę dla morderców, sadystów i bestii w ludzkiej skórze (jak tych, którzy mordowali Polaków na Wołyniu, czy w Katyniu) będę miał zawsze i stąd się bierze pisanie o nich z małej litery (co i tak uważam za bardzo ulgowe traktowanie). Pozdrawiam serdecznie! J. J. Zieleziński    
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...