Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Gość vioara stelelor
Opublikowano

@Berenika97

Przepiękne.

Koncentrujesz się tym razem na wizualizacji, skręcając w kierunku wschodnich koncepcji, gdzie głos oddaje się przede wszystkim obrazowi.

Jak u japońskich mistrzów haiku.

Głębi nie tworzą słowa (język), ale to, co ukrywa się pod wrażeniem zmysłowym, ono tu staje się signifiant-em.

Opublikowano

@andrew

 

Serdecznie dziękuję!  Pozdrawiam. :)

 

Dziękuję za te słowa -

pierwsze spojrzenie czytelnika budzi nadzieję,

że wiersz żyje.

@Jacek_Suchowicz

 

Bardzo dziękuję!  Serdecznie pozdrawiam. 

 

A może właśnie w tym cała prawda marca -

obiecuje, nie dotrzymuje,

i znów - obiecuje.

@[email protected]

 

Dziękuję! Serdecznie pozdrawiam. 

 

Dziękuję za to wspomnienie.

Wiersz szukał właśnie tego -

kogoś, kto zna dźwięk pękającego lodu. :)

Opublikowano

@Berenika97

 

Bereniko.

 

lód pęka nie dlatego że musi
ale bo chce


woda pod spodem
szepcze swoje tajemnice
o cierpliwosci i napięciu


a przedwiośnie
nie pyta nikogo
czy może rozkwitnąć


"panna rozkwitła”


to nie tylko ciało i spojrzenie
to moment, kiedy czas robi krok w bok
i pozwala istocie ujawnić swój puls


jest tu cisza
która mówi więcej niż tysiąc słów
i w tej ciszy
czai się zrozumienie bo
każdy rozkwit jest jednoczesnie przepaścią


piękno Twojego wiersza polega na tym
że można je poczuc
bez tłumaczenia
bez wchodzenia w definicje
tylko przez obecnosć
przy tym jednym drżącym pulsie

 

 

odchodzę z zachwytem :)

 

 

Opublikowano

@Berenika97

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Podoba mi się, że wiersz skupia się na pragnieniu samej obietnicy, nie na jej spełnieniu, a samym posiadaniu tego ciepłego uczucia, że coś nadchodzi. A rezultat...to już drugorzędna sprawa  :) Pozdrawiam

Opublikowano

@huzarc

 

Bardzo dziękuję!  Pozdrawiam. :)

@Migrena

 

Bardzo dziękuję! 

 

Twoje słowa to poezja -  o lodzie, który chce pękać, o tajemnicach, napięciu i o czasie robiącym krok w bok.Czytasz tak, że odnajdujesz puls pod pulsem.

Twoje słowa są jak echo, które odsłania to, co w wierszu czekało.

 

Serdecznie pozdrawiam. :))


 

@Alicja_Wysocka

 

Bardzo dziękuję! 

 

"Oprawiona w zachwyt i zawieszona na oku" - piękniej się nie da. :)

Serdecznie pozdrawiam.  :)

@Myszolak

 

Bardzo dziękuję!

 

Dokładnie o tym - obietnica jest pełniejsza niż spełnienie.

Przedwiośnie i obietnica trwa, dopóki nie nadejdzie wiosna.  Pozdrawiam serdecznie :)

@Łukasz Jurczyk

 

Bardzo dziękuję!   Serdecznie pozdrawiam. :) 

 

"Pij, póki słodkie" - przedwiośnie przeminie, ale smak zostanie. :)

 

Ułuda czy nie ułuda .

Przedwiośnie ma najlepszy marketing.

Piję na zdrowie    :)

@Wochen  @Czarek Płatak  

 

Bardzo dziękuję i serdecznie pozdrawiam. :) 

Opublikowano

@Marek.zak1

 

Bardzo dziękuję!  Zgadzam się w całości z Twoją diagnozą. :) 

Pozdrawiam ciepło i wiosennie. 

 

ps. Czytam Twój "Bieg" i ulżyło mi, że festyn zakończył się tylko lub aż na zgrabnych nogach. :) A z drugiej strony przerażają mnie manipulacje medialne. 

@Natuskaa

 

Bardzo dziękuję!  Serdecznie pozdrawiam. :) 

@Rafael Marius  @leszek piotr laskowski   

 

Bardzo dziękuję!  Serdecznie pozdrawiam. :) 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Dzięki,  ale są i bardziej lajtowe wtręty, ot odpowiedź, gdzie pani się nauczyła pływać, albo co konkretnie znaczy deklaracja, że jej facet deklaruje, że chciałby, żeby została jego dziewczyną:). 

Udanego weekendu. 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Waldemar_Talar_Talar Dziękuję za szczery komentarz, bo to wszystko prawda. Cóź mogę powiedzieć.. Trzeba nieustannie dbać o to, żeby w merytoryczny i przystępny sposób przekazywać wiedzę kolejnym pokoleniom, żeby wiedziały więcej.. żeby np. rozumiały PRAKTYCZNĄ część zastosowania "nudnej" historii, a mianowicie, iż historia to dziennik zdarzeń, który wykorzystany w odpowiedni sposób pozwoli oszacować przyszłość. Najciekawsze w tym jest to, że pisze to człowiek, który raczej ukochał przedmioty ścisłe: matematykę, fizykę, chemię, biologię, etc. ;) Pozdrawiam serdecznie! J. J. Zieleziński   @Poet Ka Jest mi bardzo miło, że mój skromny wierszyk się Tobie spodobał Poet Ko :) Pozdrawiam serdecznie! J. J. Zieleziński   @Berenika97 Mam dokładnie to samo zdanie. Uważam, że jako Polacy posiadamy na tyle intelektu i sprytu, że powinniśmy to wykorzystać. Nie na darmo słowo wywiad i kontrwywiad po angielsku to odpowiednio: inteligence i counterinteligence. ;) Dziekuję za przepiękny, rymowany komentarz, który mógłby być doskonałym uzupełnieniem tegoż wiersza. Bardzo to doceniam Bereniko. Pozdrawiam serdecznie! J. J. Zieleziński      
    • porwane w ry- trzepot lekkich skrzydeł w wietrze nawzajem przycią- wpadają w quasi-śnieżny puch w impecie zaginają sobie skrzydła skra, rzucona w ogień zapalniczka słońce najcieplejszego dnia w tym roku smugi jak opatrzność bo- stęk połyka jej sapiący oddech pot to rosa miłości skraplana z trudnej do wdechu, ach, pa- pary, pary.. w powietrzu... smuga jego cienia ledwo widoczna z zniknęła jacy oni muszą być czer- jej skrzydło muska jego skrzydło tracą na chwilkę swe impety on ucieka, od tego, że goni ona goni, za tym by uciekać gorący wiatr po- porywa ziarnka piasku na rzęskach osiada więcej puchu za słabe skrzydła by je złamać trzeba by je zmiąć, czy podrzeć wir..zakręcił        ...nie nie widzę nie widzę cię a wiszę, wiszę kiedy ćmy wskakują w ognie wskaż mi dro- gi, drogę, drogi, drogi zderzenie samymi paliczkami odrywa z obu część energii aż padną oboje na ziemię   ============ dla najlepszego efektu sugeruje się, aby osoba recytująca wykonywała w międzyczasie deskę.
    • Zamknięty na pustej łące. Uwierzył. Ma przy sobie śniadanie, lecz usłyszał, że odczuwa głód. Uwierzył i opada z sił. Cisną go buty, chociaż idzie na bosaka. Też uwierzył. Pada deszcz, lecz nie może zwilżyć ust. Kolejny raz uwierzył. Ma dziesięć centymetrów wysoka, a trawa cholernie wysoka. Tak rzekł Głos.   –– A on uwierzył? –– Skąd wiedziałeś? Prorokiem jesteś? –– Jestem mówiącą małpą. Wierzysz? –– Wierzę. –– Akurat… zwierciadłem. Wierzysz? –– Wierzę. –– Cholera jasna. Czy jest coś, w co nie wierzysz? –– Tak. –– Co? –– Nie wierzę, że mógłbym w coś nie uwierzyć. –– To jest sprzeczność. –– Wierzę, że nie jest. –– Hmm… a zatem nic dziwnego, że jesteś... kim jestem.   ***   –– A kim jesteś? –– Tym, w co wierzysz. –– A w co wierzę? –– Skąd mi wiedzieć, konkretnie w co? Jestem wszystkim. –– Jak to wszystkim? –– Skoro wierzysz we wszystko, a ja jestem tym w co wierzysz, to jestem wszystkim.   –– Nie chce wierzysz we wszystko. Chce mieć wybór. –– Trudna sprawa. Szczególnie dla ciebie. Kolejna sprzeczność. –– A wiesz, że zawsze kłamię? –– Skoro powiedziałeś prawdę, że zawsze kłamiesz, to nie zawsze, bo przed chwilą nie skłamałeś. A jeżeli skłamałeś, że zawsze kłamiesz, to też nie zawsze kłamiesz. –– Ale wierzę, że kłamię. –– Czyli nie we wszystko wierzysz, bo w niektórych kwestiach mogłeś mnie okłamać? To ja już nie wiem, kim jestem. –– Wierzę, ale to nie zmienia faktu, że przez to zmienię realny świat. Pozostanie takim jakim jest faktycznie. Moje wierzenie lub nie, tego nie zmieni. –– Zatem dla każdego innym, w zależności od kontekstu, związanego z jego pojmowaniem świata. Czyli każdy ma swoje małe światki, z którymi się boryka w jednym dużym, takim samym dla wszystkich, w sensie niezmiennych zasad. –– Niezmiennych? Czy aby na pewno? Wierzę, że nie.   –– Skoro wierzysz, że potrafisz kłamać, to nie wiem, czy mogę ci zaufać? –– Nie możesz. A wiesz dlaczego? –– Wiem. Bo ty sam sobie nie ufasz? –– A ty? –– Nie można do końca ufać teatrowi, w którym gra się główną rolę. Kurtyna może być podniesiona za wcześnie. –– Lub za późno zasłonić nasze przedstawienie, przed publicznością. –– Chyba, że jej nie będzie. –– Ważne, by mieć dystans do samego siebie i wciąż ten dystans pokonywać, czasami na bieżni autoironii, co daje zupełnie inna perspektywę, spojrzenia na bliźniego swego i świat wokół. –– Jest jeszcze sufler. –– A co ma sufler do tego? Wierzysz, że jest i zawsze słusznie podpowie? –– Wierzę, że trzeba nam skończyć przynudzać, bo żaden rozumny tego nie przeczyta, ze zrozumieniem.   –– Rozumny w jakim zrozumieniu? W porównaniu, do jakich umysłów? Racjonalnych, zwariowanych, roztropnych, praktycznych, szalonych, abstrakcyjnych, stąpających twardo po ziemi lub kompilacji tego wszystkiego, co wymieniłem i nieskończonej reszty możliwości –– Wierzę, że umysł nie może stąpać twardo po ziemi. –– Ale jego transporter szarych fałd, już tak. –– Chyba, że się poślizgnę na własnej pewności, bo za gładko. –– Pewności czego? –– Wszystkiego w co wierzę, że uznaję za pewne. –– Na przykład życia po tym, jak zwalisz… –– Kupę? –– Nie. Kopnę nogą w kalendarz, a kołek w ścianie, za bardzo przerdzewiały? –– To akurat nie jest pewne, to całe: po tym, aczkolwiek możliwe. Na to nie mamy żadnego wpływu. Pozostaje jedynie cierpliwie czekać i tu akurat jest pewność, że każdy doczeka swój rozkład jazdy. –– Dokąd?   –– A skąd mam to wiedzieć? Nie byłem, nie wróciłem, a jak będę, to nie wrócę. Można jedynie domniemać, że jeżeli nic tam nie ma i znikniemy zupełnie absolutnie, razem z tym wszystkim, cośmy dokonali jako rasa ludzka, to można takie założenie, bardzo skrótowo przyrównać do sytuacji, kiedy człowiek przeżywa wiele wspaniałych przygód i nagle doznaje totalnej amnezji i nic nie pamięta, z tego co przeżył. To równie dobrze, mógłby tego wszystkiego nie zaznać i wyszło by na to samo. Szczęście nie pamiętane w nas umiera. Przestaje być szczęściem. –– Zło nie pamiętane, też przestaje nas męczyć jak diabli. Bo ta cała rasa, taka święta nie jest. I my razem z nią. Tfu! –– Ale jest czasami potrzebne w sensie porównawczym, by wiedzieć, co nas dobrego spotkało i co nam się udało uniknąć, gdyż czasami o tym zapominamy. Niezapominajki mają lepiej. Rosną i wszystko pamiętają. –– Nie wiem czy lepiej, skoro tak. No dobra. Kończmy, bo zgłodniałem. –– Chcesz mnie zjeść? A może wszystkie rozumy? –– Zgadnij w jakim zrozumieniu, jestem rozumny? –– Tak głupkowato skończymy naszą wspaniałą, jakże nowotarską dysputę? Jak tak można? Czterema razami o rozumach?   –– No przecież jesteśmy aż i tylko ludźmi. Potrafimy równie mocno miłować lub przeciwnie. Taki kogel mogel, cały czas przez los, lub nas samych mieszany. Mamy rozum, ale nie całą wiedzę, by pojąć chociażby własny umysł i nie podcinać gałęzi, na której siedzimy, od strony pnia. Już nie wspomnę o tym, co poza naszym pojmowaniem.   –– A o czym nie wspomnisz? –– Co? Długo tak będziemy siedzieć i wspólnie milczeć. Nawiążmy wreszcie jakąś sensowną rozmowę. –– A o czym nie wspomnisz? –– Co? Długo tak będziemy siedzieć i wspólnie milczeć. Nawiążmy wreszcie jakąś sensowną rozmowę. –– A o czym nie wspomnisz?...        
    • @Na liniach czasu   lato z miodem niebo z konstelacjami gwiazd   łąka złocista od kwiatów    świerzop gryka dzięcielina   to miód na tej  skibce chleba    daje smak ciepłych miesięcy   i kwiatów w słońcu stopionych   
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...