Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Natuskaa

Mecenasi
  • Postów

    2 447
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    1

Treść opublikowana przez Natuskaa

  1. Klimat domu wchłonie wszystko i przerobi na swoją modłę. Co by musiało do niego wejść, żeby coś zaczęło się zmieniać? Jest taki specyfik? Hmm zastanawiające... Pozdrawiam :)
  2. tak samo jak chwilowo jest obiad, chwilowo kwiaty są podlane... chwilowo... z czasem coraz mniej się chce tych "chwilówek". Dziwna jest konstrukcja domu i chyba jeszcze trochę czasu minie zanim się te "chwiówki" rozłożą... sprawiedliwie. Póki co ciekawie jest obserwować zmieniający się świat, który w drodze do zmiany się dzieli... coraz mocniej... co zupełnie mnie nie dziwi. Pozdrawiam :)
  3. Piękne, a szczególnie ten wers :) Pozdrawiam
  4. I słusznie Pozdrawiam :)
  5. Cieszy mnie, że czas spędzony z tym tekstem uznałeś za przyjemny :) Linoleum, no tak literówka... poprawiłam... dzięki za wskazanie. Również życzę udanej niedzieli... jej końcówki. Pozdrawiam.
  6. Wielkie sny... też mam kilka takich ... Miłej niedzieli :)
  7. Coś w tym jest. Dobro buduje i buduje aż jest piękniej i piękniej, a zło jest jak kula wystrzelona z katapulty, która czasami trafia przy samym fundamencie... niestety. Pozdrawiam :)
  8. :) aleś zawędrował (2022?)... ja też dziś trochę powędrowałam przez sny, a jak się przedarłam to... ciekawe, że taki wiersz ci się nawinął... jedna część snu była dla mnie, a druga... no żart, nie żart, ale... śnił mi się klaser ze znaczkami apropo tego zbieractwa z wiersza... i strasznie się z nim męczyłam tzn z porządkowaniem klasera (? po co?), bo albo jakieś znaczki były nie przy swojej serii, albo kilka na sobie (wiem, to błąd krytyczny), albo mi się pomieścić na stronie nie chciały... uff... dobrze że to była tylko połowa snu... ale... całość snu mnie teraz zastanawia :)) Pozdrawiam
  9. To bardzo "budujący" komentarz. Cieszy mnie, że tak odczytałaś. Również pozdrawiam :)
  10. Te słowa nie mają szyldu nad wejściem, na dzielnicy nie afiszują się ze swoim istnieniem, ot wynajęły sobie lokum w pięknej okolicy, zewsząd zerkają do środka dorodne kasztanowce, a latem pachnie koszona trawa. Tam właśnie rozwijają się słowa, w ciszy, w troskliwym otoczeniu i szacunku. Ktoś zapytał dlaczego? Dlaczego w ten sposób? Dlaczego i dlaczego… bo ot… świat jest łaciaty. Raz przyjdzie do ciebie jakiś pracownik lasów państwowych, pachnący, skromnie ale z gustem ubrany, włosy ułożone, uśmiech szczery, żart zaraźliwy. Swój człowiek, no jakby na niego nie spojrzeć, gęba się uśmiecha i ten szyld by się przydał, bo cud sprawił, że jednak dotarł, że w tych kasztanowcach wypatrzył. W ręku będzie miał wzory do powtórzenia. W nowym wdzianku by je chciał zobaczyć, bo jednak stanęły w miejscu, a trzeba nadgonić szatą, materiałem do przodu iść odważnie, w końcu minęło już tyle lat, dokument to dokument, ale rozklekotana do niego obudowa, która sama się rozsypuje w dłoni, nie zapewni dokumentowi długiego życia na półce, ledwie marny los podeptanego, który upadł na linolueum dobrane w odcieniach szarości, a w najlepszym wypadku na dywanik lub wykładzinę… no wiadomo upadł… dokument, słowo znaczy się, jakieś ważne słowo pisane, które wymaga obudowy. Innym razem przyjdzie jegomość w czerwonych butach, szczurko - sportowych, i białej koszulce z głupawym napisem… zarośnięty, z poflancowanym i przetłuszczonym włosem na głowie. W przejściu staksuje szczelinę w drzwiach, jaką postanowił zdobyć z ciekawości, niemal siłą, namolnym jakimś oczekiwaniem, nieskładną uprzejmością, pytaniem, które zapomniało mieć treść, urwało się w połowie i czekało, aż słowo je dokończy na swoją modłę, za niego... a takiego wała! Jego rozbiegane oczy wdzierające się, bo może uda się coś wypatrzyć przez tę dziurę między światami.. - na czym można by położyć łapę? Niechby potem więcej było w butelce, grubsze szkło, więcej szkła, kapsle, korki, zakrętki… małpki, puszki… hałas… hałas na ławce, hałas niecenzurowany… więdnące kasztany, trawa po pas, myśl nieistotna… słowo nie miało by czym wypełnić przestrzeni. I co po takim? Nieszczepiony, pokąsany przez życie, co w zaraźliwości ma jad z kołyski, podwórka… jad niewiadomego pochodzenia... nad tym czego z braku zapału nie umie wypracować… A skoro nie ma, chciałby sobie zabrać, komuś zabrać, bo tak… zniszczyć mu słowo, zatruć, zdewaluować, zdewastować, skurczyć. Więc po wizycie takiego, słowo się cieszy, że jednak nie ma szyldu… słowo się grzeje myślą, że takiemu trudniej trafić do niego. Kiedy po tych wszystkich wizytach, słowo na nowo się mości w swoim lokum, zatapia w rozważaniu, porządkowaniu… zamaskowane, mleczne szyby niemal jak mgła, stoją przy słowie jak przyjaciel, i szepczą „cii”, „cii”, już zostaw, już nad tym nie myśl… już zapomnij… zapomnij teraz o wszystkich tych petentach. Pracuj sobie, ja będę cię strzec… słowo.
  11. Niedośniony sen, a może niespamiętany. Jednak jest klimat, jest przestrzeń dla wyobraźni. Pozdrawiam :)
  12. Na tę chwilę wiersz jest skończony. Miło, że się spodobał. Pozdrawiam :)
  13. Zaciekawiasz... zastanawiam się kto jest tą muchą w terrarium... czy to człowiek? który, kiedy się przeistoczy w wyniku niechybnego nadejścia zimy... wybywa potem na zewnątrz, nawet mimo mrozu... szlaja się po sadach. No pasuje mi tu tak, genialnie. Można popłynąć w rozważaniach :) Pozdrawiam
  14. Piękne słowa, piękny widok. Udanego wypoczynku. Pozdrawiam :)
  15. No i? Do czego doszedłeś? Myślę, że każdy ma swoje metody, jakiś taki super wyznacznik.... coś co stosuje, kiedy jest prawie pewien czyjeś wysokiej wartości... i to mu potwierdza. Pozdrawiam :)
  16. Duży człowiek wklejony w mały świat, nazbyt postawny, jak na standardy, nie mieści się do małych foremek. Upychają go i pochłaniają. Naraz siła grawitacji odciska na nim piętna z czasem powstają z nich brzydkie rany. Woda, sól, mech, szczur czy jakaś maska - - jeden kilogram przytył albo schudł, lecz to go nie okrawa z wielkości, a w sposób naturalny gruntuje. Jego wnętrze ciągle jest w przepychu dla duszy, co nie znosi ciasnoty. Wciąż jest taki, jakim go dodano, a gdy się obrusza na marginesie… nie zauważysz… chyba, że pęknie naczynie, które go uwięziło, nim dotknął trawy, nim nauczył się żyć bliżej natury, bliżej siebie.
  17. Uśmiechnięte myśli :)) to chyba te, które się człowiekowi wyrywają jakimś głośniejszym uśmiechem w miejscach ku temu nie wskazanym, jak np autobus. Oby takich było jak najwięcej. Pozdrawiam :)
  18. Lepiej nie, lepiej niech będzie dziś, trudno, że czasami postanowienia zdają się jakieś mniejsze, lądują gdzieś na końcu zadań... to może te postanowienia wystarczy wzmocnić odpowiedniejszą godziną, albo nie obciążaniem aż tak tego lata... Pozdrawiam :)
  19. Nie zdążyła... w bryle lodu... jest w człowieku coś takiego, że w jedną stronę jest szybko, w drugą czasami nie ma sposobu... Wiersz daje do myślenia. Pozdrawiam :)
  20. W rozważaniach można zabrnąć w nieoczekiwane rejony. Po Twoim komentarzu, swój wiersz widzę trochę inaczej. Pozdrawiam :)
  21. To ci pech... końcem jakiegoś świata przekierować uwagę, a może... hmm... wiersz zmierzał w złym kierunku i dostał szansę na inne zakończenie :) Pozdrawiam
  22. Bardzo udany wiersz. Lubię takie. Pozdrawiam :)
  23. Podoba mi się ta metafora... jest super :) Pozdrawiam
  24. Podziemie bywa różne. Takie jakie napisałaś, wcale nie jest złą interpretacją. Tak można odczytać :) Będąc na powierzchni... czasami nam umyka, że są inne światy. Pozdrawiam :)
×
×
  • Dodaj nową pozycję...