Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Rusza konkurs w którym nagrodą jest tomik poetycki "Śpiewam i milczę" Jolanty Zarębskiej
Zasady są bardzo proste i przejrzyste - do końca miesiąca (do 30 września) każdy użytkownik może wkleić jeden wiersz w tym wątku. Utwór ma dotyczyć naszego skromnego portalu i ma być, uwaga uwaga, rymowany. Oczywiście ma być własnego autorstwa! Na pewno pod uwagę będzie brany kunszt rymowania, bo, jak wszem i wobec wiadomo, nie jest zbyt łatwo taki wiersz napisać (chociaż wielu się stara ;)

Jury w składzie:
Oxywia J.
Kaliope x

oceni wklejone utwory, z moją delikatną pomocą.

Zatem - do dzieła!

Wklejamy do 30 września, do godz. 00:00

Opublikowano

To ja tak poza konkursem, tylko dla zachęty i reklamy... Mogę, Michale? Jeśli nie, to wykasuję wierszyk.
A napisałam go na powitanie niejakiej ewy* na Zieleniaku. :-)

U nas się mówi wierszem, Ewo,
często poezją jest rozmowa,
wiersz się rozrasta jako drzewo,
można "inwersić" i rymować. ;-)

Dobrze, że jesteś w naszych progach,
witamy Cię w tutejszą zieleń,
wejdź w skryte myśli, wejdź nam w słowa,
w nasze liryczne, małe cele.

Mamy tu kłótnie, swary, mecze,
kibicujemy wtedy cicho,
a czasem śmiechy, chechy, skecze,
czasem to z nas się śmieje licho.

Tu można znaleźć świetnych Ludzi,
grono Przyjaciół i Znajomych...
Może też miłość się obudzić
i zejść stąd w progi Twego domu.

Opublikowano

Oxyvio, Panie Michale... pozwolicie, że dopowiem kawałek? ;)

a nade wszystko jest pragnienie
pisać i chłonąć małe dzieła
aby się czas zapełnił chceniem
by się ze słowem myśl zaczęła

rodzić i jaśnieć, i wciąż dalej
odkrywać zwoje wyobrażeń
tak więc poeto wejdź na stałe
w szeregi twórców, niech się zdarzy

przyjaźń z literą w prozie życia
a zawsze miej na myśli złotej
za cel pisania nie-odkrycie
żeby spełnienie było wotum!


również zachęcam wszystkich!


Opublikowano

Rym, cym, cym

Rym za rymem, jak z rękawa,
myśli me zamienia w wiersze.
Żal, bo każdy brzmi jak banał.
Weno nieciekawie szepcesz!

Mam być błaznem w twoich rękach?
Pod publikę cienko stękać?

Już krytycy z org. Poezji
mój wysiłek mają za nic.
Maria bard igieł nie szczędzi,
nie pochwalił Andrzej Barycz.

A okrutny mistrz Mithotyn
kpi, że produkuję gnioty.

Słowem wszyscy w roli kata,
a ja beczę jak baranek.
I zapewnie tylko szatan
będzie plastrem na mą ranę.

Może za mój krwawy podpis
sprawi abym się nie pokpił.

Przestań pieprzyć stary grzybie!
Znowu wiersz zamieniasz w dętkę.
Nadmuchałeś go na siłę,
aż za chwile głośno pęknie.

Lepiej już wymyślaj rymy,
przecież tak ci dobrze z nimi.


Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



[center]liryczny serwis poetyczny

ościenie wersów rymem zdobione
wzruszą poruszą niekiedy zranią
zdają się wielu takie znajome
słowem zalotnie ku sobie wabią

sumienie głaszczą lub korygują
czule poruszą tkliwe uczucia
balsamem Słowa rany wygoją
wesoła od nich robi się dusza

jedwabny wątek zdobią zestroju
ciepłe kwieciste uczuć wyrazy
bywają kopią niewierną znoju
dosłownie słowne życia obrazy

dylemat ujmą dadzą zagadkę
o sens żywota pytanie zgrabne
w stos ułożone tworzą makatkę
albo fatyczne marzenie ładne

w takt serca rytmem serdecznym biją
stylem właściwym dla ducha twórcy
ziarno wyborne prawd Bożych sieją
szlachetną miłość krzewią do Stwórcy

lirycznych tonów posłuchać miło
gdyż uskrzydlają (spójrz na Pegaza)
nawet gdy strofa zabrzmi zawile
wszak sprawę uczuć ludzkich wyraża

malować słowem obrazy barwnie
pragnie niejeden pośród zieleni
stąd do serwisu tylu się garnie
wśród wierszy łażą jak wśród dereni
Opublikowano

Ballada
o www.poezji.org

Motto: " O biedny Robinsonie
jak mi cię żal po zgonie... "

Wszystkie w kraju szumowiny
znają stronę w internecie,
gdzie się zbiera pół-rodziny,
by współczesne pisać wiersze...

Nawet wujek z Krotoszyna
( co to wygrał kiedyś w totka )
bez poezji nie wytrzymał...
tak się kończy druga zwrotka.

Ciotka zaś jest wniebowzięta
( bo na rymach rzadkich zna się )
i dlatego, tuż po świętach
chce zamieszkać na Parnasie.

No a kuzyn, co w żałobie
czytał ciągle Lenehana,
dzisiaj także coś naskrobie:
( więc przytoczę Tego pana )

Limeryk z Lenehana

MacHugh, sławny mąż z Hindustanu
nosi szkła o odcieniu hebanu.
Lecz cóż z nich, mili moi,
gdy mu w oczach się dwoi
Z pewnych przyczyn, nieznanych i panu...


a teraz nawiązanie do Motta
z puentą w tle:

lecz Robinson nic nie wyrażał
i ponoć miał wielkie oczyska,
ale czasem wiersz mu się zdarzał,
bardzo ładny: mówili ludziska...

na www.poezja.org



Opublikowano

nowy (roczek) na zielonej trawce




trzmiel mi doniósł łkała łąka
ktoś tu lubi puszczać bąka
nawet łopian o tym trąbi
że się czepia rzepa zombi

wnet się łączy łączka kłączem
zabrzęczało całe pnącze
mały bączek to niezdara
bruździ wszystkim zieleń kala

uradziły łącznie muszki
nie pstrzyć trawie na kwiatuszki
sprawdzian trzmiele ogłosiły
lecz się nadto napuszyły

wyjąkała złota łątka
pewnie błądzi w mule mątwa
smętnie w szlamie mąci ona
i wypuszcza brudy ponad

wtedy jeden uschły rzep
szeptem takie słowa rzekł

ja nie bronię wcale bączka
lecz dla bączka też ta łączka
niejeden już czaplą słynie
co się wzbił na seledynie


(wierszyk napisany dawno, dawno; może być poza konkursem.
Sądzę, że nie trąci myszką? Jestem i w najbliższym czasie będę
nieuchwytna. Pozdrawiam serdecznie, jak warunki pozwolą, powrócę do aktywności.)

Opublikowano

To i ja w swoim nawracającym rymowaniu coś upichciłam:


Instrukcja obsługi

Tu się grywa w duecie
- peel w bazgraniu poety
lubi siebie, więc plecie
z rozwartych kątów podszepty.

Czasem bywa inaczej
- piszący w nim się przegląda.
Zobrzydzony kontrastem
kreuje siebie od podstaw.

Dualizm też wyłazi,
gdy się przyjrzymy budowie.
Wierszy, bo o nich mowa,
zatem bez obaw, autorze.

Jeden w stronę deseru
bierze słodkimi rymami,
inny świeżutkim mięsem
w przydrożnym barze nakarmi.

Na zielonych serwetkach
zostają ślady po daniach.
Z nich obraz konsumeta,
nie tylko gust, się wyłania.

Skoro już wszystko jasne,
dorzucę jeden drobiażdżek:
niezwykle pożądana
jest komitywa z dystansem.


Opublikowano

Intruz


Przyczepił się jakoś od rana
i czule zagląda mi w oczy,
ja idę do pracy on za mną,
tuż obok natrętnie chce kroczyć.

Odpędzam, tłumaczę jak mogę,
co tydzień to już nie wypada
on znowu na ucho mi szepcze,
że musi koniecznie pogadać.

Więc proszę, by wreszcie dał spokój,
lecz tylko szelmowsko się śmieje
i mówi, że owszem, odejdzie,
gdy wcześniej, na serwis go wkleje.

Opublikowano
Do poetów

Grają sylaby rytmem gładkim,
w strofach złożonych od niechcenia,
bo wiersz powstaje tak przypadkiem
i tylko czasem sensu nie ma.

Dziś wszelkie słowa zwą się wierszem,
pisane z rymem lub na biało.
Jedne smakują jak chleb czerstwy,
inne jak ciastko lub kakao.

Zazwyczaj mają swe przesłanie,
albo oddają jakiś nastrój,
lub język polski mając za nic
tylko zabiorą cenny czas twój.

Bywa, że sensów wiersz ma kilka,
każdy rozumie na swój sposób,
gdyż dla poety to jest chwilka,
a komentuje parę osób.

Jedni wiersz ganią, inni chwalą,
teorią komuś gdzieś powieje,
a poecina puentę walnął
przy kompie siedzi i się śmieje.

Zwłaszcza, gdy grono znawców samych
kadzi; No, masz swój twórczy atut.
Albo potępia niesłychanie:
Z tym wierszem tylko do warsztatu.

Na zakończenie myśl wymiotę
gdzieś spod dywanu albo szafy.
Tekst musi płynąć tak jak okręt
i w metafory być bogatym.

Kreować myśli co wciągają,
razem z nastrojem tworzą jedność,
oplotą wątkiem niczym pająk
by sam czytelnik znalazł sedno.
Opublikowano

Ucieka istota człowiecza z Utopii
po kablach złotych, linach
przez świat, co nie istnieje
ukryty, w rymach, nie minach
nie w rąk, a w mowy knieje.
Jak wiosłować tym wiosłem,
by się nie utopić?
Czy wejść i odfrunąć?
Noc za oknem nie licha.
Czy światłem ekranów rażony
runąć,
czar goryczy przelać
z tuszem do kielicha?

Opublikowano

Ach, jakże chciałbym wśród tej zieleni
tak dajmy na to się rozprzestrzenić-
rzekł konik polny razu pewnego
też do konika - lecz mądrzejszego.

Tamten pomilczał,
pomyślał chwilę,
na końskiej główce przekrzywił biret,
znowu pomilczał (choć czas go gonił),
w końcu powiedział - Nie można bronić,

aby kto pragnie i kto ma talent
to co potrafi rozsiewał dalej.
Szkopół polega dość często na tym,
że każdy wierzy, że coś potrafi.

A kiedy wierzy to i rozsiewa.
Tu - dla przykładu chwaścik wygrzebał.
I tutaj zamilkł. Z wrażenia gwizdnął.
Zgniótł koniczynę -
lecz czterolistną.

Tutaj morału, zwyczajnie nie ma.
Tam się zieleni - gdzie żyzna ziemia.

:))

Taki żarcik.

Opublikowano

Twój Portal

Piszę póki mi nie zbrzydło
także goszczę na tym wątku,
czasem wkleję też wierszydło
i na razie jest w porządku.

Bo zabawa tu jest miła
taka swojska atmosfera,
przyjaźń także zagościła,
swoją radą każdy wspiera.

Daje mi to satysfakcję
kiedy wierszyk sklecę sobie,
ktoś coś wytknie, przyznam rację
i poprawkę małą zrobię.

Na tym naszym zieleniaku
pośród wierszy tych wędruję,
coś dla gustu i dla smaku
na portalu wynajduję.

Przesycony jestem czasem
i gdy mętlik w głowie mam
spaceruję sobie lasem
lub z wędką na rybki gnam.

A tam także coś się skleci
kiedy myśli się skłębiają,
marzyciele, czy poeci
na papier je przelewają.

Codziennością zaganiani,
zasiadamy rozmarzeni
my zwyczajni grafomani,
lewitując wśród zieleni.

Opublikowano

orgowe jaja

proszę pani proszę pana
bezrobocie beztalencie
rozgościło się w poezji
a mówiono że w łazience

portal org jest załamany
grafomani łamią pióra
pisząc listy do admina
- niech nam zrobią tu szkolenie

bo krytyków jest zbyt wielu
do komentów naszych tworów
a wieczorem w internecie
brak poezji na onecie

rosną tyłki w tłuszcz niezdrowy
gdy szperamy na orgowym
do północy albo trzeciej
rano wstawać nam się nie chce

a na orgu jest robota
trzeba wkleić co dzień tworka
admin milczy nie chce pisać
a poeci biedaczyska

bezrobotni i bez kasy
do urzędu pracy poszli
ustawili się w kolejkę
niech nam płacą kuroniówkę

Opublikowano

Krytycy

Kto będzie szukał klamer, gdy znikną krytycy?
Kogo dotknie aluzja i zaboli puenta?
Kto pochwali ulotność, metafory zliczy,
osiągnięcia niszowej sztuki zapamięta?

Poeci? Jeden z drugim pręży się i puszy,
coś bełkoce, i zdaje mu się, że jest wieszczem.
Krytyk takiego krótko, szybko, między uszy;
jak królika przemiele na pasztet wraz z wierszem.

A my? Czy tak naprawdę wiemy o co biega?
Czy damy radę sprostać wszystkim wyjaśnieniom?
Czy jeden z drugim krytyk, siermiężny lebiega,
zdoła nadać sens życiu i naszym natchnieniom?

Nota bene:
Jeśli Oxywia i Kaliope
są jurorami w tej zabawie,
to nie powinny, myślę sobie,
wklejać swych wierszy.
I po sprawie.

Opublikowano

Jaki kontekst taki portal

Cały opis przedstawić Ci tu mam
W rymie być powinno to tak, sam
zakładam w śród rymarzy uprząż,
do perfekcji nocą dniem dążąc,
Na Was owieczki, co myślą, że są
poematem, prozą, wzorem, poetką
ja jestem czystym poetom,
kłaniam się swoim wierszom,
wiedzą,
czytam się, uczę i pracuję,
nie rozumie, nie pojmuję,
czemu tutaj nikt nie rozumie,
że jak napisać coś chce, zwierz,
to na mieć korzenie historii,
zna pojęcie filozofii,
pojęcie szarej atrofii,
zaniku komórek,
Burek zwykły mówi
uprawiasz sport
czujesz pasji swąd
śpiewasz, latasz
interesuje Cię msza,
nie ważne, zanim poplikasz
sprawdź to i tamto, bo niczym
Niccolo w lwa z lisa się zamienię,
odgryzę niepotrzebną głowę.

Ramy Zielone,
Brak tu kartek,
Słowo i tak uwiecznione,
Myśli i przemyśleń zatem warte.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • sytuacja najgorsza

      znów piszę słowa 

      niech zechcą się rymować 

      niech wpadnie metafora i porównanie by poezja popłynęła a nie tylko szczekanie jak pies na pianie 

      wścieklizną się pojawie w twoim śnie 

      będę bał się wody która oczyścić potrafi ciało i krew a przede wszystkim serce i duszę 

      będę pompował w krwi obiegu gęsta ciemną maź

      nie krew bo ubogą w cały tlen 

      duszę się w twoim śnie 

      i płuca nie napełniają się w zyciodajną materię czyli (powtórzenie cholera ale inaczej sie nir da) z powietrza (jeszcze nie terwz uciekłem tym słowem ale zaraz padnie co w niedawnym wersie i oto jest juz tuz po nawiasie) tlen

      tlen 

      tlen 

      tlen 

      tlen (razy pięć widzisz to rymuje się ze sobą to samo słowo czy off)

      potrzebuję oddechu a jedyne co mam to dym z papierosów którym wśród czterech ścian oddycham i oddychałbym wszędzie tym nikotynowym szczęściem 

      na plaży i w lesie ale tam nie niesie mnie krok

      do monopolowego to jo

      ale nie dalej

      tylko gdy drobne uzbieram wyżebrać się uda na flachę 

      w kieliszek polane ale to niewystarczająca ilość 

      leję tani twardy alklhol w szklankę i wlewam w ryło 

      wuda do ryja

      vvdvdoryjv 

      czarnego skrzydła motyla

      zgubiony w pseudonimach 

      niesiony na skrzydłach 

      znikam

      by zasnąć w sen wieczny jako bezimmirnny

      i to moja nagroda 

      nie do wiary jaki jestem zjebany

      i przeklinać mogą niby inteligentni mówią słowa przysłowia ale prawdziwie mądrzy potrafią nie rzucić kurwą w stronę chama ggdy odpierdala bo w sercu mają miłość Pana i idą w jego słowa by na raj w życiu po sądzie ostatnim zapracować 

      a ja

      odchody piekła 

      robactwo co go diabeł się wyrzeka

      utopiony w rynsztoku z fekalii demonów i grzeszników z kotłów 

      po prostu 

      po kieliszku w szklance się żale 

      szczekanie a na pysku kaganiec

      zeby niepełne w szczęce i dziurawe

      nie obawę a odwagę wykarzesz gdy w twoim śnie będę nawiedzał cię 

      i eutanazję jak się należy z nabitej srebrem strzelby wymierzysz między oczy i nic nikogo tu nie zaskoczy 

      wyzionę tedy ducha i uleci w pył rozbita przez grzechy dusza i opuści atmosferę jak nikt mnie nie chce bo zrobiłem co mogłem by trafić w serce i zdradzić zaufanie i kolejną szansę zamienić na te ostatnie wzruszanie ramionami na nie

       

      czyli tak

      ja to pies 

      ja to pies chory na wściekliznę 

      za późno na ratunek należy ubić podłe złe zwierzę zagrożeniem jestem 

      oto nke pytam dziś pod koniec dziwnego tekstu kim jestem 

      bo wiem że dzięki nim (Oni) udało mi się dojść do błędu 

      obłędu w jakim tkwiłem

      sprawdź sobje wielbłada jako metafore w arabskich tekstach 

      ja nie jestem Nim

      demon z piekła mnie opętał 

      można powiedzieć 

      ale to nie inne byty kierowały mną a winnego mam siebie 

       

      to nie żale 

      to nie ku chwale

      to ku przestrodze dla ciebie żebyś widział dalej 

      niż ja widziałem 

      mimo okulara szkiełka tylko czubek własnego nosa dostrzegam 

      mimo uszu pełnych miodu nje słyszę szeptow innych niz krzyki ego które mi wmawia że jestem okej

      o jej

      olala 

      paczeko (fonetycznie z portugalskiego tłumaczy się na wysoko ale w niematerialnym sensie tylko wyniesion jakos tak nie wiem jak ci to wytlumaczyc sputaj w Hiszpanii) 

      ego 

      nie niosę światła myślę o sobie 

      ja jestem światłem 

      mów mi słońce 

      mówię o największej gwiezdzie którą znam też na b jak imię i ksywa które nadała mi rodzicielska decyzja i ksywka którą sobie sam potem wymyślam 

      b b b b b

      lubię choć nie wolno mi lubić nic tylko do siebie czuć wstręt i hejt jak nienawiść 

      czemu nie potrafię się zabić 

      skoczyć i skończyć 

      wybrać gałąź i owinąć szyję w pętle i runać niczym nazisci i skończyć jak Hussein tylko w pewności zostawić że napewno winny 

      zabiję cię 

      a to ja zasługuje na śmierć 

      przystaw mi broń do głowy i kurwa mać strzel

      niemetaforyczne jak liryczne zabójstwo tylko elektryczne krzesło ku ulgom 

       

      hau hau buda i łańcuch i kagancu na pysku a nie mi tu bazyliszku 

       

      oto ściana słów które nic nje znacząc cóż skąd miód i mleko i ze srebra zastawa na stole komus kto nie doceni nigdy bo jest matolem

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Nie wiem co źle robię Ale ciągle myślę o sposobie Jak pokochać siebie Jak czuć się jak w niebie   Chciałabym być prosta jak kartka papieru Cienka idealna pełna manieru   Na kartce piszą da się ją przeczytać A ja jestem zamkniętą jak zszywacz   Chciałabym być otwarta i nic nie ukrywać A tak naprawdę muszę zgrywać Że jestem idealna i szczęśliwa jak pies Zawsze gdy ktoś mnie widzi nie wie co mi jest   Nie wie co czuję co się ze mną dzieje Ale co w tym dziwnego jak tylko się śmieje?   Kartka jest prosta czysta jak niebo gdy tylko ktoś na niej długopisem napisze  Brudzi się tylko od niego…
    • @Mitylene tak owszem, zawsze  takie majestatyczne:) dziękuję ci:) pozdrawiam serdecznie:)
    • @brt chce wypić to co ty poproszę namiary kompoty browary dzięki stary
    • @violetta zapach tulonych płatków przywołuje pamięć z dzieciństwa malując w tej miniaturze ciepłe wspomnienie. Podoba mi się metafora " kipiących bzów"- uwypukla bujność tych kwiatów i ich czarodziejski zapach...
    • No to tak  Co zauważam w tym tekście to ostatnie wers za wersem za wersem trzy razy. Super to ale może zedytuj do pięciu bo to cyfra bez skazy gdy ma się dwie piątki w urodzenia dniach daty to się czuje więź. Super wiersz o monecie i reszcie której nawet nie wyda ekspedienkta bo nie jest podmiot liryczny wart centa choć poleciał na wersach. Złamany grosz to coś jak ruletka którą wygrał ale kasyno no nie było stać go na wypłatę bo swoją wdowią monetą o której nawet nie wiedział postawił poewnie piątkę i spadła kulka na kole na tą cyfę a jak czytamy w słowach księgi Wdowi grosz do bardziej wartościowych należy niż bogacza żetonów stosik, gdzie to nadmiaru kawałek fortuny, I tak cebulka wydobyta z dna pod dnem, rzucona na planszy na znaczek z cyfrą jak pięć udała się przepowiedzieć gdzie wyląduje kula na kole ale ale ale  ale ale ale nieświadomość daru gracza nieświadomość gry nie daje im kasyno wygranej zresztą nie stać ich nawet bo ta resztka dobra w nim głęboko pod zgnilizną duszy generalnie (głuopio rymować generalnie słowem ale jakoś tak wychidzi że w wielu miejscach gdzie nic nie można na szybko sklkelić w rym genrealnie słowo daje ten stan ulgi gdzie sklejasz wers rymem tak tu jerst kumasz mnie czy nie pewnie jedno i drugie to tako mądre jak i głupie to tak samo stoi twardo na nogach ale wie jak to jest upaść i twarda podłoga na własne życzenie leży pod twoim cielem (wymyślone słowo przywilej który grafomanowi się takoż samo należy jak i poetom czyli lp w skrócie kmwtw tak tu jest ma rymować się generalnie wielokrotnie najlepiej bo to wyjebanie fajne usłyszane w przestrzeni wersy mówią mi kiedyś a dziś wiem że jak i religia chrześcijańska jak i licencja poetica powinny być mi przywileje odebrane i na nic amen i na nic rymowanie w tekstu ścianie to już nie fajne gdy dziecko we mnie martwe jak sam je zabiłem monster artowaniem na nieświadomości oczywiście jak to ja oto ja kurwa mać (a przekleństwa karmią szatana ale i jemu należy się strawa bo to dziecko Boże i Stwórca marzy może że i Lucyferowi ostatecznie należy się raj (no koniec wojen niech ta pierwsza przykład da i pogodzi się zbuntowany anioł z SYnem Bożym drugim razem narodzonym wśród ludzi i zbijając piątki skończą terror wrogów ze światów niematerialnie istniejących) (zapomniane główne wątki i co zrobić gdy się leci w te klawisze i nie ma czasu wracać do wcześniej co się pisze i się chce tylko stawiać kolejne litery w słowa sylabami ustawione które się spacjami oddzieli bez interpunkcji bez kropek i przecinków bez kitu tu tylko nawiasy z takich znaków dziewczyno chłopaku ratuj to głowa po mocnych trunkach kończy się flaszka za cudzy pieniądz którą w gardło ze szklanki się wrzuca no kurde (choć rymowałoby się kurwa ale te przekleństwa to taka sprawa jednak niezajebista bo raz że karmią szatana który wciąż chce dla nas piekła jak i drażnią ucho i nieprzyjemna nastroju rozmowy wibracja wpada do mózga przez ucha kanały ślimaki (nieporadzisz na te nawiasy już nawet nie chce wracać do głównej myśli do pierwszych fraz do frazy która ten wyrzyg zaczęła tak tu jest tak się dzieje i to nieraz i się niezmienia oto ja tylko do przodu bez pomyślenia jak gaz do dechy gdybym wsiadł do samochodu za kierownice i pewnie pierwszy zakręt powinien być dla mnie oszukać przeznaczenie cudzym cierpieniem i wciąż niedocenienie dobra wokoło tylko ból i cierpienie, zaufanie do człowieka stracone i wzgarda i hańba (pierwsza myśll mi się przypomina znienacka nagła iskra że to komentarz wiersza o monetach pisałem i wkładzie nieświadomym z cebulki kmwtw generalnie piszę generalnie nielubiąc generalnie ale często gęsto to słowo czyli generalnie rymuje się gdy nie wpada nic lepszego do głowy i można z ulgą rymem z generalnie słowa rymowankę złożyć)  O walucie wiersz spowodował że powstaje ściana z tekstu która bezsensem okazuje się i niepotrzebnie wysłana w komentarzu powinna nie była się zacząć by nie mogła się skończyć ale oto ja w tym czasu się dla pokazu i wyżycia wśród szumu trunku którego spożycia w nadmiarze znalazłem szansę i jakoś tak myśli mam niecodziennie dostępne gdy zaciemnienie na umyśle należne z zamknięciem pyska idące w parze którego pożądanie czuje wśród współpasażerów byłych już przedziału pociągu który wiezie mnie nie na miejsce i nie na odpowiedni przystanek o nieodpowiednim czasie zapowiadane co do minuty dotarcie po krzywych torach po szynach które były złe jak moja osoba. A co do wiersza to super że poezja Ci przyszła wena i wiersz się udał bo w rymach wersach i zwrotkach jest forma podziwiam przy tym dniu a to sobota pa
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...