nie jesteś czymś żywym
bezdusznie palisz moje emocje
zbliżenie to nicość dla życia
moja naiwność , dążenie do ciepła
stacza mnie w niebyt
nie mogę cię dotknąć, ni z tobą oddychać
w ogóle to wolę mówić do ściany
zimą wszystko jest zimne
zwłaszcza dla psa z budy
i kota który chce być dziki
każda energia jest nieomal cudem
cóż jakoś się żyje
może by wymyślić grzejniki dla
psa z budy i kota który chce być dziki
trochę ogrzewania
co jest najważniejsze
wokół czego wszystko się kręci
wazon z kwiatami
mama
własne ego
kwadrat rynku
restauracja z dobrym jedzeniem
albo wódz
wodopój
słońce zbyt gorące
żeby się na nim emocjonalnie skupić
czasami kot
nie jest tak źle
w cieniu da się przeżyć
słońce przygniata nas mocą
trochę niebezpiecznie
pociągi zatrzymane przez rozszerzalność temperaturową metalu
może burza je ochłodzi
pszenica syci się sokiem ziemi
jeszcze zielona
słońce karmi ją z wielką mocą
motyle zakłócają monotonię upału
kot leży w północnym cieniu
sielskie lato
planeta bez słońca
zimnym lodem skuta
nie zazna gorąca
bardzo mroźna nuta
zasłania szkło i stale
chroni przed spiekotą
zmrożone ma fale
chłody daje oto
to takie skomplikowane ostatnio
wielka jakość , wielka marka
nikt już nie chce zniewolenia
ale czy wszystko na marne?
dawne wielkie uniesienia
i zwykłe życie które nie może
być szarą lamperią
dziwna sałatka z papryką
wielkie surmy
mały retusz bez czerwieni
tak jakoś się złożyło zawile
że dostałem nowe chwile
i jakoś mi z tym dziwnie
sam siebie zaskoczyłem
już nie znam siebie jak zwykle
to trudne i niezwykłe