Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Rusza konkurs w którym nagrodą jest tomik poetycki "Śpiewam i milczę" Jolanty Zarębskiej
Zasady są bardzo proste i przejrzyste - do końca miesiąca (do 30 września) każdy użytkownik może wkleić jeden wiersz w tym wątku. Utwór ma dotyczyć naszego skromnego portalu i ma być, uwaga uwaga, rymowany. Oczywiście ma być własnego autorstwa! Na pewno pod uwagę będzie brany kunszt rymowania, bo, jak wszem i wobec wiadomo, nie jest zbyt łatwo taki wiersz napisać (chociaż wielu się stara ;)

Jury w składzie:
Oxywia J.
Kaliope x

oceni wklejone utwory, z moją delikatną pomocą.

Zatem - do dzieła!

Wklejamy do 30 września, do godz. 00:00

Opublikowano

To ja tak poza konkursem, tylko dla zachęty i reklamy... Mogę, Michale? Jeśli nie, to wykasuję wierszyk.
A napisałam go na powitanie niejakiej ewy* na Zieleniaku. :-)

U nas się mówi wierszem, Ewo,
często poezją jest rozmowa,
wiersz się rozrasta jako drzewo,
można "inwersić" i rymować. ;-)

Dobrze, że jesteś w naszych progach,
witamy Cię w tutejszą zieleń,
wejdź w skryte myśli, wejdź nam w słowa,
w nasze liryczne, małe cele.

Mamy tu kłótnie, swary, mecze,
kibicujemy wtedy cicho,
a czasem śmiechy, chechy, skecze,
czasem to z nas się śmieje licho.

Tu można znaleźć świetnych Ludzi,
grono Przyjaciół i Znajomych...
Może też miłość się obudzić
i zejść stąd w progi Twego domu.

Opublikowano

Oxyvio, Panie Michale... pozwolicie, że dopowiem kawałek? ;)

a nade wszystko jest pragnienie
pisać i chłonąć małe dzieła
aby się czas zapełnił chceniem
by się ze słowem myśl zaczęła

rodzić i jaśnieć, i wciąż dalej
odkrywać zwoje wyobrażeń
tak więc poeto wejdź na stałe
w szeregi twórców, niech się zdarzy

przyjaźń z literą w prozie życia
a zawsze miej na myśli złotej
za cel pisania nie-odkrycie
żeby spełnienie było wotum!


również zachęcam wszystkich!


Opublikowano

Rym, cym, cym

Rym za rymem, jak z rękawa,
myśli me zamienia w wiersze.
Żal, bo każdy brzmi jak banał.
Weno nieciekawie szepcesz!

Mam być błaznem w twoich rękach?
Pod publikę cienko stękać?

Już krytycy z org. Poezji
mój wysiłek mają za nic.
Maria bard igieł nie szczędzi,
nie pochwalił Andrzej Barycz.

A okrutny mistrz Mithotyn
kpi, że produkuję gnioty.

Słowem wszyscy w roli kata,
a ja beczę jak baranek.
I zapewnie tylko szatan
będzie plastrem na mą ranę.

Może za mój krwawy podpis
sprawi abym się nie pokpił.

Przestań pieprzyć stary grzybie!
Znowu wiersz zamieniasz w dętkę.
Nadmuchałeś go na siłę,
aż za chwile głośno pęknie.

Lepiej już wymyślaj rymy,
przecież tak ci dobrze z nimi.


Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



[center]liryczny serwis poetyczny

ościenie wersów rymem zdobione
wzruszą poruszą niekiedy zranią
zdają się wielu takie znajome
słowem zalotnie ku sobie wabią

sumienie głaszczą lub korygują
czule poruszą tkliwe uczucia
balsamem Słowa rany wygoją
wesoła od nich robi się dusza

jedwabny wątek zdobią zestroju
ciepłe kwieciste uczuć wyrazy
bywają kopią niewierną znoju
dosłownie słowne życia obrazy

dylemat ujmą dadzą zagadkę
o sens żywota pytanie zgrabne
w stos ułożone tworzą makatkę
albo fatyczne marzenie ładne

w takt serca rytmem serdecznym biją
stylem właściwym dla ducha twórcy
ziarno wyborne prawd Bożych sieją
szlachetną miłość krzewią do Stwórcy

lirycznych tonów posłuchać miło
gdyż uskrzydlają (spójrz na Pegaza)
nawet gdy strofa zabrzmi zawile
wszak sprawę uczuć ludzkich wyraża

malować słowem obrazy barwnie
pragnie niejeden pośród zieleni
stąd do serwisu tylu się garnie
wśród wierszy łażą jak wśród dereni
Opublikowano

Ballada
o www.poezji.org

Motto: " O biedny Robinsonie
jak mi cię żal po zgonie... "

Wszystkie w kraju szumowiny
znają stronę w internecie,
gdzie się zbiera pół-rodziny,
by współczesne pisać wiersze...

Nawet wujek z Krotoszyna
( co to wygrał kiedyś w totka )
bez poezji nie wytrzymał...
tak się kończy druga zwrotka.

Ciotka zaś jest wniebowzięta
( bo na rymach rzadkich zna się )
i dlatego, tuż po świętach
chce zamieszkać na Parnasie.

No a kuzyn, co w żałobie
czytał ciągle Lenehana,
dzisiaj także coś naskrobie:
( więc przytoczę Tego pana )

Limeryk z Lenehana

MacHugh, sławny mąż z Hindustanu
nosi szkła o odcieniu hebanu.
Lecz cóż z nich, mili moi,
gdy mu w oczach się dwoi
Z pewnych przyczyn, nieznanych i panu...


a teraz nawiązanie do Motta
z puentą w tle:

lecz Robinson nic nie wyrażał
i ponoć miał wielkie oczyska,
ale czasem wiersz mu się zdarzał,
bardzo ładny: mówili ludziska...

na www.poezja.org



Opublikowano

nowy (roczek) na zielonej trawce




trzmiel mi doniósł łkała łąka
ktoś tu lubi puszczać bąka
nawet łopian o tym trąbi
że się czepia rzepa zombi

wnet się łączy łączka kłączem
zabrzęczało całe pnącze
mały bączek to niezdara
bruździ wszystkim zieleń kala

uradziły łącznie muszki
nie pstrzyć trawie na kwiatuszki
sprawdzian trzmiele ogłosiły
lecz się nadto napuszyły

wyjąkała złota łątka
pewnie błądzi w mule mątwa
smętnie w szlamie mąci ona
i wypuszcza brudy ponad

wtedy jeden uschły rzep
szeptem takie słowa rzekł

ja nie bronię wcale bączka
lecz dla bączka też ta łączka
niejeden już czaplą słynie
co się wzbił na seledynie


(wierszyk napisany dawno, dawno; może być poza konkursem.
Sądzę, że nie trąci myszką? Jestem i w najbliższym czasie będę
nieuchwytna. Pozdrawiam serdecznie, jak warunki pozwolą, powrócę do aktywności.)

Opublikowano

To i ja w swoim nawracającym rymowaniu coś upichciłam:


Instrukcja obsługi

Tu się grywa w duecie
- peel w bazgraniu poety
lubi siebie, więc plecie
z rozwartych kątów podszepty.

Czasem bywa inaczej
- piszący w nim się przegląda.
Zobrzydzony kontrastem
kreuje siebie od podstaw.

Dualizm też wyłazi,
gdy się przyjrzymy budowie.
Wierszy, bo o nich mowa,
zatem bez obaw, autorze.

Jeden w stronę deseru
bierze słodkimi rymami,
inny świeżutkim mięsem
w przydrożnym barze nakarmi.

Na zielonych serwetkach
zostają ślady po daniach.
Z nich obraz konsumeta,
nie tylko gust, się wyłania.

Skoro już wszystko jasne,
dorzucę jeden drobiażdżek:
niezwykle pożądana
jest komitywa z dystansem.


Opublikowano

Intruz


Przyczepił się jakoś od rana
i czule zagląda mi w oczy,
ja idę do pracy on za mną,
tuż obok natrętnie chce kroczyć.

Odpędzam, tłumaczę jak mogę,
co tydzień to już nie wypada
on znowu na ucho mi szepcze,
że musi koniecznie pogadać.

Więc proszę, by wreszcie dał spokój,
lecz tylko szelmowsko się śmieje
i mówi, że owszem, odejdzie,
gdy wcześniej, na serwis go wkleje.

Opublikowano
Do poetów

Grają sylaby rytmem gładkim,
w strofach złożonych od niechcenia,
bo wiersz powstaje tak przypadkiem
i tylko czasem sensu nie ma.

Dziś wszelkie słowa zwą się wierszem,
pisane z rymem lub na biało.
Jedne smakują jak chleb czerstwy,
inne jak ciastko lub kakao.

Zazwyczaj mają swe przesłanie,
albo oddają jakiś nastrój,
lub język polski mając za nic
tylko zabiorą cenny czas twój.

Bywa, że sensów wiersz ma kilka,
każdy rozumie na swój sposób,
gdyż dla poety to jest chwilka,
a komentuje parę osób.

Jedni wiersz ganią, inni chwalą,
teorią komuś gdzieś powieje,
a poecina puentę walnął
przy kompie siedzi i się śmieje.

Zwłaszcza, gdy grono znawców samych
kadzi; No, masz swój twórczy atut.
Albo potępia niesłychanie:
Z tym wierszem tylko do warsztatu.

Na zakończenie myśl wymiotę
gdzieś spod dywanu albo szafy.
Tekst musi płynąć tak jak okręt
i w metafory być bogatym.

Kreować myśli co wciągają,
razem z nastrojem tworzą jedność,
oplotą wątkiem niczym pająk
by sam czytelnik znalazł sedno.
Opublikowano

Ucieka istota człowiecza z Utopii
po kablach złotych, linach
przez świat, co nie istnieje
ukryty, w rymach, nie minach
nie w rąk, a w mowy knieje.
Jak wiosłować tym wiosłem,
by się nie utopić?
Czy wejść i odfrunąć?
Noc za oknem nie licha.
Czy światłem ekranów rażony
runąć,
czar goryczy przelać
z tuszem do kielicha?

Opublikowano

Ach, jakże chciałbym wśród tej zieleni
tak dajmy na to się rozprzestrzenić-
rzekł konik polny razu pewnego
też do konika - lecz mądrzejszego.

Tamten pomilczał,
pomyślał chwilę,
na końskiej główce przekrzywił biret,
znowu pomilczał (choć czas go gonił),
w końcu powiedział - Nie można bronić,

aby kto pragnie i kto ma talent
to co potrafi rozsiewał dalej.
Szkopół polega dość często na tym,
że każdy wierzy, że coś potrafi.

A kiedy wierzy to i rozsiewa.
Tu - dla przykładu chwaścik wygrzebał.
I tutaj zamilkł. Z wrażenia gwizdnął.
Zgniótł koniczynę -
lecz czterolistną.

Tutaj morału, zwyczajnie nie ma.
Tam się zieleni - gdzie żyzna ziemia.

:))

Taki żarcik.

Opublikowano

Twój Portal

Piszę póki mi nie zbrzydło
także goszczę na tym wątku,
czasem wkleję też wierszydło
i na razie jest w porządku.

Bo zabawa tu jest miła
taka swojska atmosfera,
przyjaźń także zagościła,
swoją radą każdy wspiera.

Daje mi to satysfakcję
kiedy wierszyk sklecę sobie,
ktoś coś wytknie, przyznam rację
i poprawkę małą zrobię.

Na tym naszym zieleniaku
pośród wierszy tych wędruję,
coś dla gustu i dla smaku
na portalu wynajduję.

Przesycony jestem czasem
i gdy mętlik w głowie mam
spaceruję sobie lasem
lub z wędką na rybki gnam.

A tam także coś się skleci
kiedy myśli się skłębiają,
marzyciele, czy poeci
na papier je przelewają.

Codziennością zaganiani,
zasiadamy rozmarzeni
my zwyczajni grafomani,
lewitując wśród zieleni.

Opublikowano

orgowe jaja

proszę pani proszę pana
bezrobocie beztalencie
rozgościło się w poezji
a mówiono że w łazience

portal org jest załamany
grafomani łamią pióra
pisząc listy do admina
- niech nam zrobią tu szkolenie

bo krytyków jest zbyt wielu
do komentów naszych tworów
a wieczorem w internecie
brak poezji na onecie

rosną tyłki w tłuszcz niezdrowy
gdy szperamy na orgowym
do północy albo trzeciej
rano wstawać nam się nie chce

a na orgu jest robota
trzeba wkleić co dzień tworka
admin milczy nie chce pisać
a poeci biedaczyska

bezrobotni i bez kasy
do urzędu pracy poszli
ustawili się w kolejkę
niech nam płacą kuroniówkę

Opublikowano

Krytycy

Kto będzie szukał klamer, gdy znikną krytycy?
Kogo dotknie aluzja i zaboli puenta?
Kto pochwali ulotność, metafory zliczy,
osiągnięcia niszowej sztuki zapamięta?

Poeci? Jeden z drugim pręży się i puszy,
coś bełkoce, i zdaje mu się, że jest wieszczem.
Krytyk takiego krótko, szybko, między uszy;
jak królika przemiele na pasztet wraz z wierszem.

A my? Czy tak naprawdę wiemy o co biega?
Czy damy radę sprostać wszystkim wyjaśnieniom?
Czy jeden z drugim krytyk, siermiężny lebiega,
zdoła nadać sens życiu i naszym natchnieniom?

Nota bene:
Jeśli Oxywia i Kaliope
są jurorami w tej zabawie,
to nie powinny, myślę sobie,
wklejać swych wierszy.
I po sprawie.

Opublikowano

Jaki kontekst taki portal

Cały opis przedstawić Ci tu mam
W rymie być powinno to tak, sam
zakładam w śród rymarzy uprząż,
do perfekcji nocą dniem dążąc,
Na Was owieczki, co myślą, że są
poematem, prozą, wzorem, poetką
ja jestem czystym poetom,
kłaniam się swoim wierszom,
wiedzą,
czytam się, uczę i pracuję,
nie rozumie, nie pojmuję,
czemu tutaj nikt nie rozumie,
że jak napisać coś chce, zwierz,
to na mieć korzenie historii,
zna pojęcie filozofii,
pojęcie szarej atrofii,
zaniku komórek,
Burek zwykły mówi
uprawiasz sport
czujesz pasji swąd
śpiewasz, latasz
interesuje Cię msza,
nie ważne, zanim poplikasz
sprawdź to i tamto, bo niczym
Niccolo w lwa z lisa się zamienię,
odgryzę niepotrzebną głowę.

Ramy Zielone,
Brak tu kartek,
Słowo i tak uwiecznione,
Myśli i przemyśleń zatem warte.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • SŁOWA, W KTÓRE CIĘ KOCHAM JUŻ NIE

      reż. Serge Gainsbourg

      MINITEL: 6996
      (Hier Schiphol Port)

      Kocham cię tak
      O, jak w locie ptak!
      Ja ciebie też nie

      Och, miła ma...
      W fal odwieczny cień
      Idę i wchodzę wnet
      W lędźwie twe 

      Bo ja
      Kocham cię Kocham tak
      O tak, kocham cię!
      Ja też nie
      Och, miła ma...
      Ty to fala,  ja ziemi trud 
      By, wpłynąć na  brzeg
      Mych zeschłych ud

      Więc ja
      Na spotkanie biegnę ci
      Kocham Cię Kocham Cię
      Ja też nie

      Och, miła ma...
      W fal odwieczny cień
      Idę i wchodzę wnet
      W Twój lepki mrok 

      Wstrzymuję krok 
      Ty bijesz o mój szczyt
      Czubek miłości mej 
      Idę, by hołd złożyć ci
      Złożyć perły dżdżu 
      W dolinie Twych ust
      A Ty idziesz w mój ślad 
       - Kocham Cię Kocham Cię
      O tak, kocham na wznak!
      Ja też nie

      Miłośi ciał  zamknięty pas
      Lecz ląduję i tak 
      Gdzie twego  łona port
      Chcę orczyk ściągnąć, poziom zerr
      Lecz to Ty trzymasz ster 
      Nachodzi, ziemi fort...
      Nie! Terra... terr!
      Terrain ahead, pull up!
      Przyziemienia spaz..

      Je t'aime de pluie
      Moi non plus
      Je te kiffe 
      Même diff...

      RICHARD 1004
      (Tu i tu, i tam)

      Kochał  pałac tak
      (Boga palec mniej)
      Że porwał go żelazny ptak, 
      W las antycznych ciał...
      I w ostry historii cień
      Wbił dziób swój, w ziemi krew

      Więc wzbił się w dech małpiej mgły
      W pagonów, tóg werbli rytm 
      Stary wilk wciąż dzierżył ster, 
      Lecz w dziobie niósł Elbrusu cień

      O konia dam na sławy żer!
      My też nie
      Och, ziemio ma...
      To tylko zakłócenia fal, przecie wciąż kochasz mnie

      Chcę wpłynąć znów w Victorii dal
      Więc zlecę tu, gdzie tylko chcesz,
      By Vox Populi skrył mnie deszcz
      Osiodłam znów mit krwistych burz...
      Czy wyjdziesz na spotkanie  mi?
      Wciąż kocham tak Twój blado-krwawy róż,
      Dam kres swym dniom, by być miłym ci..

      Och, miła ma...
      Na fali twej
      Ulecieć chcę nawet tam,
      Gdzie Aerofłot 
      Wstrzymuje lot

      Biję w wąwozu szczyt,
      Lodowej góry Twej 
      Idę, by hołd złożyć Im
      I łożyć perły  ciał 
      Na ołtarz tronu łez

      O miła ma, zetnę tysiąc brzóz
      By wpiąć je w dolinę Twych ust
      Jeśli Ty też nie trafisz w pas
      W mój kurs i szlak

      "Nie zostawiaj mnie
      Nie zostawiaj w tym tu
      Nie zostawiaj, chcę...
      Nie zostawiaj: Mu

      Obiecuję ci
      Wyssać perły krwi 
      Z ciebie l ziemi tej,
      Gdzie pada żelaza deszcz
      I z najkrwawszej z ziem
      Wycisnąć choć metr 
      Stopę... Stop tlen,
      Skryłem ciało swe
      W całun błót,w martwy liść

      Kocham Cię Kocham Cię
      O daj mi znak
      Kocham je
      Leżę tam, gdzie znak...
      My przez chwilę też tak

      Miłości ciał zamknięty pas
      Lecz ląduję i tak
      Jak te jedwabne drzwi
      Gdzie mój ostatni port
      Orczyk ściągam, poziom sto 
      Lecz ster trzyma On;
      "Pо правильной дороге.
      Na верном пути"
      Sixty , fifty, fort...
      Nie! Ziemia...ziem!
      Kur!!!
      Uniżenia dno (w dur)
      Wniebowzięcia dreszcz...
      Pравильнa дорогa.
      Na верно
       Pути..."

      Wiary dochowałem, ukończyłem lot
      Wzbiłem się w Majestatat Flot
      Wstrzymałem dech
      Wbiłem w wąwozu szczyt
      Zdradzony świt
      Góry Kości tej
      Kur piał (X3)

      Я люблю тебя, туман.
      И я.
      Я сошёл с ума,
      Я сошёл c телa
      Я, туман.

      YFD: 0-911
      (Sullied van)

      Kochał  tak przygody smak
      (I inshallah też)
      Że porwał go żelazny ptak
      W tumult szklanych wież  ...

      "Yes;  the book and orders were onboard,
      Quite quiet men, and riot squads 
      His cutting edge was not stored
      And  came quite handy down the road;
      Tak; księgę i przekaz na pokład wziął,
      Ludy niemyte, i ICE w gorącej krwi,
      I ostry wzrok, co niejeden róg ściął
      I był poręczny w zręcznym locie tym;

      His learning did not go as far
      As safely getting to the quai: 
      He only sought to know how to start;
      The rest, he'll discover on the fly"

      Nauka ma nie zaszła dalej, niż w ten las,
      Nie porywa go, jak znaleźć bezpieczny port
      Chciałem tylko wiedzieć, jak zerwać  czas:
      Nocy nie zrywałem, by wejść w ten lot

      I w szklany sufit  historii się wbić 
      I wyspy podbrzusze spowić w 2x piał Kur
      I Ziemię Zer  zatopić  we krwi 
      I paszczę przymknąć Ul. Mur

      By betonu konkret wspiął się w poezji mgłę 
      Epoletów belki wzniosły w rytm oddechu serc
      Morskiemu wilkowi odebrać ster,
      A rufę mu wszedł  morza Hudson cień

      Wlatuję w dolinę wąwozu wrażych wież
      Tej Sodomy muru, co niesie śmierć.
      Złożę je, jak ściany, gdzie Rzece w paradę wchodzi Brzeg
      Złożę perłę ciała, gdzie króluje Wieprz

      Daj skrzydlatego konia, by los  pożywił się!
      W zero ziemii, jedność z tym co jeden jest

      To tylko wzburzenie fal, jak w majowy dzień
      Uleciałem zburzyć płaczu mur 
      Rozciałem, gdzie On wezwał mnie  
      Żeby Vox Dei deszcz ognia spuścił z chmur

      Czy wyjdzie, by spotkać nas, gdzie seraju próg? Wciąż tak bardzo kocham Twą zieleń i biel,
      Oddam chętnie życie, jeśli tak chce Bóg…

      Panie zielonooki mój spełniłem Twój cel
      Lecz na mych kompanów wciąż czeka Air Virgin 95
      ...


      Na ołtarzu tronu łez. Brzeg
      O, mój drogi, powalę tysiąc wież,
      Aby przywiązać je do doliny twoich ust,
      Na mojej ścieżce i za mną,

      „Nie zostawiaj mnie,
      Nie zostawiaj mnie tutaj,
      Nie zostawiaj mnie, chcę…
      Nie zostawiaj mnie,

      Obiecuję ci,
      Wyssać perły krwi,
      Z ciebie i z tej ziemi,
      Gdzie pada żelazny deszcz,

      I z najkrwawszych krain,
      Utrzymać choćby metr,
      Stopę… Zatrzymać tlen,
      Ukryłem moje ciało,

      W całunie z błota, w martwym liściu.
      Kocham cię, kocham cię
      Och, daj mi znak
      Kocham je


      CHAR 0:  ELEB 1997
      (Paparazzo a Pariggio)

      Tak bardzo kochała blichtr 
      (I Charlie'go dryg)
      Że wyniósł ją żelaza cykl 
      Ciężkiego niby Mig...

      Tak dobrze kreślili śmiech
      (Przecież to nie grzech)
      Że poniosło ich chyba trzech
      W pieca miech

      Tak mocno śpiewali śmierć
      Że śmierć wniosła eich skład Zejść 
      I w ich metalu śmieć 
      Doniosła -126

      Wynieśli się w rytm diesla mgły,
      W Staccato AK-33
      Solingen  ostateczny sztych
      Jak kiedyś ja i ty

      Czy w szykach togi od chez Dior
      Czy w czerni Crayon d'Or
      Czy w logo Revenge of Thor
      Peu importe: ils sont morts;

      Wpadł im z rąk życia ster,
      Kierownica w odcień camembert, 
      Podkład dla wrażliwych cer,
      Kredka  marki 0.0 

      Same diff, they have deferred bardzo kochała blichtr 
      (I Charlie'go dryg)
      Że wyniósł ją żelaza cykl 
      Ciężkiego niby Mig...

      Tak dobrze kreślili śmiech
      (Przecież to nie grzech)
      Że poniosło ich chyba trzech
      W pieca miech

      Tak mocno śpiewali śmierć
      Że śmierć wniosła eich skład Zejść 
      I w ich metalu śmieć 
      Doniosła -126

      Wynieśli się w rytm diesla mgły,
      W Staccato AK-33
      Solingen  ostateczny sztych
      Jak kiedyś ja i ty

      Czy w szykach togi od chez Dior
      Czy w czerni Crayon d'Or
      Czy w logo Revenge of Thor
      Peu importe: ils sont morts;

      Wpadł im z rąk życia ster,
      Kierownica w odcień camembert, 
      Podkład dla wrażliwych cer,
      Kredka  marki 0.0 

      Same diff, they have deferred
      Czy dosiedli Rossiniego niższych sfer
      Czy Rossinanta La Manche
      Czy Rossinskiego plansz 

      Liczy się, że są jak Edam ser
      Ziemia, tu planeta Metal Mars 
      Tu patria Allah en marche
      Tu księstwo  Mówisz i Masz

      Gdziekolwiek, trzy muchomory w barszcz
      Czy podburzone karykatury szkło
      Czy wzburzenie a la Monroe 
      Czy mur zburzony Behemotha czcią

      Non importa, sono senza brio...
      Czy krwawego bata klan 
      Czy czarno-biały ilustracji plan
      Czy arabski z drugiej ręki flan

      Egal, alle sind raus aus dem Lebens Autobahn  
      Ech, życie, kocham cię, kocham cię życie nad
      Och, wskaż mi szlak.
      Kładę się tam, gdzie jest znak…

      Ciała miłości zamknięte są
      Ale i tak ląduję, gdzie jest mój dom
      Jak te  bramy w jedwabny ton
      Gdzie mój ostateczny port?

      Wyciągam kabel pogłębiarki, poziom sto
      Ale to On trzyma ster, poker la pobiera cło
      „Na właściwej drodze. „Wierną Ścieżką swą”
      Sześćdziesiąt, pięćdziesiąt, od i do…

      Nie! Ląd… ląd! Kogut!!! Na dach
      Głębia pokory (durowych shal)
      Dreszcz Wniebowzięcia…i strach
      Ścieżka sprawiedliwości wiedzie w dal 

      Na wiernej ścieżce jak bezpański kot
      Dotrzymałem wiary, ukończyłem lot
      Wzniosłem się w majestacie flot


       

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...