Zaczęło się tak prosto -
od tęsknoty za powszednim chlebem
i cichym niezadowoleniem
w zawsze za długiej kolejce.
Żadna wielka polityka.
Zwykłe kłucie w żołądku,
nie do uciszenia kolejną obietnicą.
Wyszli w jasny dzień,
niosąc kawałki płótna,
w barwach bliskich sercu,
i wiarę, że razem, coś znaczą.
I nagle ołów przeszył czerwiec -
słońce zostało
i siostra Awana -
jak biały motyl,
który nie chciał uciekać.
Zbierała z ulic
poranione życia,
kołysząc w ramionach
cudzy strach.
Bruk ciągle pamięta.
My - zbyt krótko.
Inspiracja: Poeta Jan Jarosław Zieleziński, "Pięćdziesiąt sześć - poznańska rzeź"
Pamięci Oli Banasiak, ps. "siostra Awana", która jako pierwsza w czasie trwającej strzelaniny wyszła na ulicę celem ratowania rannych.