W Roztokach – streszczenie

Autorka streszczenia: Marta Grandke.

„W Roztokach” to powieść, której autorem jest Władysław Orkan. Została opublikowana w 1903 roku. Jest uważana za szczytowe osiągnięcie pisarza. Przedstawia stosunki panujące między mieszkańcami podgórskiej wsi.

Spis treści

W Roztokach – streszczenie krótkie

Franek Rakoczy, młody góral z Przysłopia, przeciwstawia się wieloletniemu wójtowi Suhajowi i krytykuje sposób rządzenia gminą. Jednocześnie zakochuje się w jego córce, Hance, która odwzajemnia jego uczucie. Mimo sprzeciwu Suhaja oboje planują wspólną przyszłość. Franek próbuje uzyskać należną mu część rodzinnego majątku, lecz popada w konflikt ze szwagrem. Zniechęcony sporami o ziemię opuszcza wieś i podejmuje pracę przy wycince lasu w opuszczonym Hucisku pod Turbaczem.

Franek, żyjąc samotnie w górach, remontuje starą chatę, obserwuje przyrodę i poznaje miejscowych samotników. Podczas pracy coraz częściej myśli o losie mieszkańców Przysłopia. Dochodzi do przekonania, że rozdrobnienie gospodarstw prowadzi wieś do biedy, dlatego opracowuje plan wspólnej gospodarki i przemiany całej gminy.

W tym czasie Suhaj zabiega o utrzymanie wpływów i planuje wydać Hankę za Michała Cichańskiego. Mimo potajemnych spotkań z Frankiem dziewczyna stopniowo oddala się od ukochanego. Rakoczy kończy wycinkę lasu, lecz podczas pracy przypadkowo doprowadza do śmierci Jantka zwanego Diabłem. Wkrótce wraca do Przysłopia i podczas zebrania przedstawia mieszkańcom swój projekt reform. Spotyka się jednak z nieufnością i drwinami. Dochodzi do kłótni z Suhajem, po której Franek zostaje odrzucony przez społeczność.

Następnego dnia próbuje nakłonić Hankę do wspólnej ucieczki, lecz dziewczyna odmawia i kończy ich związek. Pozbawiony nadziei Franek opuszcza Przysłopie. W drodze na dworzec wspomina ludzi i wydarzenia minionych miesięcy. Następnie kupuje bilet, wsiada do pociągu i wyjeżdża do Siedmiogrodu w poszukiwaniu pracy.

W Roztokach – streszczenie szczegółowe

Tom I

I

Stary Suhaj od ponad trzydziestu lat jest wójtem Przysłopia. Objął urząd po śmierci Porębskiego jako najstarszy przedstawiciel rodu Sołtysów. Rządzi ostrożnie i rozważnie, nie zmieniając zastanego porządku. Mieszkańcy darzą go szacunkiem i uznają jego decyzje za ostateczne. Choć jest analfabetą, uchodzi za człowieka rozsądnego i doświadczonego. Suhaj nie ma syna, lecz jedyną córkę, Hankę. Żałuje, że nie ma dziedzica, ponieważ uważa, że wójtostwo powinno pozostać w jego rodzie. Myśli o znalezieniu odpowiedniego zięcia, ale odkłada decyzję. Hanka ma ponad dwadzieścia lat i sama interesuje się młodymi mężczyznami.

Franek Rakoczy często nie zgadza się z wójtem. Pochodzi ze starego rodu, a w dzieciństwie stracił ojca. Matka posłała go do szkoły i wiązała z nim duże nadzieje, lecz zmarła z przepracowania. Po jej śmierci Franek wrócił do gospodarstwa. Z czasem zaczyna interesować się sprawami gminy, wypytuje o różne kwestie i zwraca na siebie uwagę radnych. Suhaj wie, że Franek myśli o Hance. Nie podoba mu się zainteresowanie młodzieńca sprawami publicznymi ani osobą samego wójta, jednak powstrzymuje się od otwartego konfliktu.

II

Na wezwanie Suhaja w jego domu zbierają się najstarsi i najbardziej poważani gospodarze z Przysłopia. Rozmawiają o podatkach, nowych obciążeniach i pogarszającej się sytuacji mieszkańców. Suhaj wyjaśnia, że zbliżają się wybory i gmina ma wyznaczyć przedstawicieli. Wzywa gospodarzy, by wybrali odpowiednich ludzi i nie dopuścili do naruszania dawnych zwyczajów. Przywołuje także proroctwa, które mają zapowiadać czasy konfliktów między młodymi a starszymi oraz pojawienie się ludzi podważających dotychczasowy porządek.

Zebrani zgadzają się, że wyborem kandydatów powinien zająć się sam Suhaj, tak jak odbywało się to wcześniej. W trakcie narady przybywa Franek Rakoczy. Dowiedziawszy się, że omawiane są wybory, pyta, dlaczego na spotkanie zaproszono jedynie przedstawicieli rodów. Twierdzi, że sprawy gminy dotyczą wszystkich mieszkańców. Zarzuca władzom zaniedbania, wskazuje na zły stan lasów i dróg oraz krytykuje sposób zarządzania gminą. Domaga się zwołania całej społeczności.

Między Rakoczym a Suhajem wybucha ostra kłótnia. Suhaj oskarża Franka o zarozumiałość i podważanie autorytetu starszych. Rakoczy odpowiada, że obecne władze kierują się przede wszystkim interesem własnych rodów, a nie dobrem całej gminy. Ostrzega, że nadchodzi czas zmian i że młodsze pokolenie nie będzie godzić się na dotychczasowe zasady, po czym opuszcza zebranie.

III

Po burzliwej naradzie u Suhaja Franek opuszcza dom wójta, rozgoryczony przebiegiem spotkania. Początkowo chce wrócić i zobaczyć się z Hanką, lecz rezygnuje, obawiając się kolejnej kłótni. Idąc wzdłuż sadu należącego do Suhaja, rozmyśla o zachowaniu uczestników zebrania i dochodzi do wniosku, że nie chcą słuchać żadnych argumentów.

Przy płocie spotyka Hankę. Dziewczyna wypytuje go o przebieg narady oraz o konflikt z jej ojcem. Franek wyjaśnia, że spór dotyczył spraw całej wsi i sposobu sprawowania władzy przez Suhaja. Dziewczyna radzi mu, by nie drażnił ojca i starał się zdobyć jego przychylność. Wspomina też, że Suhaj często mówi o nim niechętnie. Hanka martwi się, że Franek nie podejmuje działań, które mogłyby doprowadzić do ich małżeństwa, zwłaszcza w sprawie należnej mu części majątku. Franek obiecuje zająć się tą sprawą, ale podkreśla, że ważniejsze są dla niego uczciwość i walka o sprawiedliwość.

Po odejściu Hanki Franek spotyka Gnieckiego. Rozmawiają o zakończonej naradzie i zbliżających się wyborach. Gniecki przypuszcza, że kandydatami zostaną Suhaj i jego krewny Szymek. Franek przekonuje go, że przedstawiciele gminy powinni bronić interesów mieszkańców.

Wieczorem przy domu Franek spotyka Jasia, mężczyznę niewielkiego wzrostu, uważanego przez wieś za dziwaka. Krótko z nim rozmawia, po czym wraca do chałupy. Spędza czas z siostrą, Zośką, a później próbuje czytać. Nie może jednak skupić się na lekturze. Wraca myślami do wydarzeń dnia. W nocy słyszy śpiew Jasia pod oknem i długo rozmyśla o jego losie. 

IV

Franek wstaje o świcie i wyprowadza owce na koniczynę. Obserwuje budzącą się wieś, wschód słońca oraz okoliczne pola i lasy. Rozmyślając o swoim życiu, wspomina Hankę i marzy o wspólnej przyszłości. Wyobraża sobie, że zabiera ją daleko od rodzinnej wsi, i wierzy, że dzięki niej łatwiej będzie mu walczyć z niesprawiedliwością oraz przeciwstawić się ludziom, których uważa za przeszkodę we wprowadzaniu zmian.

Podczas pasienia owiec odwiedza go mała siostrzenica Marysia. Dziewczynka bawi się z wujkiem, pokazuje mu znalezioną czterolistną koniczynę i przypomina, że czeka na niego śniadanie. Po powrocie do domu Franek staje w obronie dziewczynki przed matką, która chce ją ukarać za ociąganie się z wykonaniem polecenia.

Przy śniadaniu Franek obserwuje szwagra Jędrzeja i rozmyśla o swoim miejscu w rodzinie. Coraz wyraźniej dochodzi do wniosku, że nie chce dłużej mieszkać pod jednym dachem z siostrą i jej mężem. W końcu oznajmia im, że powinni się rozdzielić. Zośka reaguje płaczem i prosi brata, by nie rozdzielał rodziny. Jędrzej również próbuje odwieść go od tego pomysłu. Franek tłumaczy wtedy, że zamierza się ożenić.

W trakcie rozmowy do domu przychodzi Błażej, znany we wsi z rozpowiadania plotek i zbierania informacji. Opowiada o pogłoskach dotyczących Franka oraz wydarzeń na zebraniu u Suhaja. Sugeruje, że ludzie mówią o planach politycznych Franka i jego zamiarze kandydowania. Franek oskarża go o działanie na rzecz Suhaja i opuszcza izbę.

Po jego wyjściu rozmowa schodzi na jutrzejszy odpust w Ludźmierzu. Zośka prosi męża o zgodę na wyjazd, lecz Jędrzej początkowo odmawia. Wkrótce do domu przychodzą Honorka i Hanka. Obie żartobliwie naciskają na Jędrzeja, aż w końcu zgadza się pozwolić żonie pojechać na odpust. Kobiety pomagają Zośce przygotować się do drogi. Do wyprawy niespodziewanie przyłącza się także Franek i wszyscy razem wyruszają do Ludźmierza. 

V

Franek, Hanka, Zośka i Honorka wyruszają przez Gorce na odpust do Ludźmierza. Wędrują przez Suhorę w kierunku Obidowca. Po drodze zatrzymują się na chwilę, by odpocząć, rozmawiają o okolicznych górach i podziwiają rozległe widoki. Franek i Hanka często idą razem.

Wędrowcy docierają pod Obidowiec i rozpoczynają szybkie podejście na szczyt, chcąc przed zachodem słońca zobaczyć Tatry. Wysiłek wynagradza im widok gór oświetlonych czerwonym blaskiem zachodzącego słońca. Wszyscy zatrzymują się na dłużej i w milczeniu obserwują panoramę. Kobiety rozmawiają później o Tatrach, a Zośka opowiada legendę o świętej Kindze, której włosy miały zamienić się w gorczańskie lasy, przepaska – w Dunajec, a grzebień – w Tatry.

Po zmroku wędrowcy docierają do jednej z zagród w Klikuszowej. Trafiają do domu Janioła, który rozpoznaje przybyszów i chętnie udziela im noclegu. Przygotowuje posłania w stodole, zaprasza ich na wieczerzę i opowiada o swoim życiu oraz różnych wydarzeniach, które go spotkały. Po kolacji prowadzi gości do stodoły i wskazuje im miejsca do spania.

Gdy wszyscy kładą się spać, Hanka rozmawia jeszcze z Frankiem i wybiera miejsce przy skraju posłania. Po chwili zapada cisza. Franek długo nie może zasnąć. Wspomina wydarzenia minionego dnia, rozmowy z Hanką, wyprawę na odpust i widok Tatr. Wstaje nawet na chwilę, by ochłonąć na zewnątrz, po czym wraca do stodoły. Kiedy ponownie próbuje zasnąć, słyszy szelest w ciemności. Wydaje mu się, że ktoś znajduje się obok niego. Wyciąga ręce i natrafia na czyjeś dłonie wyciągnięte w jego stronę. 

VI

Podczas odpustu w Ludźmierzu gromadzą się tłumy pielgrzymów z wielu okolic. Wierni wypełniają kościół, cmentarz i przestrzeń wokół świątyni. Chłopcy wspinają się na drzewa, aby lepiej widzieć procesję, a jeden z nich spada z gałęzi podczas nieudanej próby wspięcia się wyżej. W tym czasie przez cmentarz przechodzi uroczysta procesja, rozbrzmiewają śpiewy i dzwony, a zgromadzony lud uczestniczy w nabożeństwie.

Franek Rakoczy zostaje oddzielony od Hanki, Zośki i Honorki przez napierający tłum. Po zakończeniu procesji bezskutecznie wypatruje kobiet wśród pielgrzymów. Martwi się o Hankę i przypuszcza, że mogła zostać w kościele lub udać się do spowiedzi. Czeka przy wyjściu, obserwując ludzi opuszczających świątynię. W czasie oczekiwania przygląda się przybyszom z różnych stron Podhala. Szczególne wrażenie robią na nim starzy górale z Chochołowa, siedzący pod ratuszem. 

Wkrótce spotyka dwóch znajomych z Przysłopia, od których dowiaduje się, że jego towarzyszki już dawno opuściły Ludźmierz wraz z grupą wracających pielgrzymów. Franek natychmiast rusza ich śladem przez Nowy Targ w kierunku Gorców. Po drodze przechodzi przez osiedle cygańskie na Kowańcu. Wreszcie dociera w okolice Turbacza. Wspina się na Czoło Turbacza, aby obejrzeć stojący tam kamień z wyrytym napisem. Na głazie odczytuje nazwisko „Koldras Lacki” oraz fragment daty rozpoczynającej się od cyfr „17”. Odkrycie wywołuje w nim silne wzruszenie. Gdy późnym popołudniem schodzi z Turbacza, jest głęboko zamyślony. 

VII

Po wyjeździe Hanki na odpust Suhaj przygotowuje się do zbliżających się wyborów. Zleca sprowadzenie piwa i araku, zabija barana oraz poleca Błażejowi, by podczas nabożeństwa rozmawiał z wpływowymi gospodarzami i zachęcał ich do poparcia odpowiednich ludzi. Następnego dnia w domu Suhaja gromadzi się wielu gazdów. Wójt częstuje ich jedzeniem i alkoholem, przypomina dawne zwyczaje oraz mówi o potrzebie jedności i wspierania sprawdzonych przywódców. Goście piją jego zdrowie, zapewniają o swoim poparciu i deklarują wierność. 

Po powrocie z odpustu Hanka zmienia się. Staje się cichsza, poważniejsza i bardziej zamknięta w sobie. Suhaj zauważa tę przemianę, lecz nie pyta jej o Franka. Tymczasem po wsi krążą różne pogłoski dotyczące działań wójta i nadchodzących wyborów. Błażej odwiedza mieszkańców, opowiada o hojności Suhaja i przekonuje ludzi do poparcia jego kandydatury.

O Franku przez pewien czas niewiele wiadomo. Mieszkańcy dowiadują się jedynie, że po powrocie z odpustu zamyka się w sobie, dużo rozmyśla i źle sypia. Dopiero podczas jarmarku ponownie zwraca na siebie uwagę. Między rodami Potaczków i Sołtysów wybucha bójka, która szybko przeradza się w gwałtowną walkę. Sołtysowie zdobywają przewagę, a na placu zbiera się tłum gapiów. Wtedy pojawia się Franek. Rozdziela walczących, gani obie strony i przypomina im o biedzie oraz wspólnych problemach.

Wydarzenie przynosi mu duże uznanie mieszkańców. Wśród zgromadzonych wybuchają rozmowy o jego odwadze i sile. Franek spotyka następnie Hankę w sklepie. Rozmawiają o swojej przyszłości, planowanym małżeństwie oraz trudnościach związanych z uzyskaniem zgody Suhaja i podziałem majątku. Franek wyznaje, że od pewnego czasu dręczą go niepokój i przygnębienie, ale obecność Hanki dodaje mu otuchy.

Po jej wyjściu Franek pogrąża się w smutku i zostaje sam. Później spotyka się z biedniejszymi mieszkańcami, którzy opowiadają mu o swoich problemach. Zachęca ich do wzajemnej pomocy i obiecuje, że nie zostawi ich bez wsparcia. Wieści o tej rozmowie szybko rozchodzą się po całej wsi. 

VIII

Franek Rakoczy dowiaduje się, że w domu Suhaja odbywa się zebranie najstarszych gospodarzy i przedstawicieli rodów. Nie został na nie zaproszony, choć uważa się za pełnoprawnego członka gminy. Siedząc niedaleko osiedla Sołtysów, rozmyśla o swoim położeniu, ograniczeniach narzucanych ludziom przez tradycję, rodzinę i zależności społeczne oraz o tym, że nie ma wpływu na decyzje podejmowane w sprawach gminnych. Wspomina własne młodzieńcze próby zachęcania ludzi do działania i dochodzi do przekonania, że mieszkańcy przyzwyczaili się do istniejącego porządku.

Z czasem jego gniew słabnie. Postanawia nie działać pod wpływem emocji i przeczekać wzburzenie. Myśli także o Hance, której od dawna nie widział, oraz o trudnościach stwarzanych przez Suhaja. Jest przekonany, że mimo przeszkód doprowadzi do małżeństwa.

Podczas tych rozmyślań spotyka Drozda, samotnego mieszkańca żyjącego nad potokiem. Mężczyźni rozmawiają o łowieniu pstrągów, zmianach w przyrodzie spowodowanych wycinaniem lasów oraz o częstszych powodziach niszczących życie w rzece. Drozd opowiada o swoim gospodarstwie stojącym na kamieńcu, bezskutecznych próbach zabezpieczenia domu przed wodą i śmierci żony, po której stracił chęć do dalszej walki o dobytek. Przyznaje także, że żyje bardzo skromnie, utrzymując się głównie z połowu ryb.

Po zakończeniu zebrania uczestnicy zaczynają opuszczać dom Suhaja. Franek próbuje dowiedzieć się, jakie zapadły decyzje. Spotyka kilku mieszkańców, lecz dopiero od innych uczestników uzyskuje informacje o wynikach głosowania. Dowiaduje się, że wybrano trzech przedstawicieli z rodu Sołtysów, a jednym z nich został sam Suhaj.

IX

Po zakończeniu zebrania w domu Suhaja zapada cisza. Wójt pozostaje sam i rozmyśla o przebiegu głosowania. Dochodzi do przekonania, że udało mu się utrzymać wpływy wśród mieszkańców oraz skłonić rody do wspólnego działania. Zastanawia się także nad Frankiem Rakoczym, którego aktywność w ostatnim czasie wyraźnie osłabła.

Wieczorem do domu przychodzi Franek. Chce porozmawiać z Suhajem bez świadków o pozbawieniu go prawa głosu podczas wyboru przedstawicieli gminy. Pyta, na jakiej podstawie nie dopuszczono go do głosowania. Następnie próbuje przekonać wójta, by podczas dalszych wyborów poparł ludzi gotowych walczyć o poprawę losu najuboższych mieszkańców. Wskazuje na problemy biedoty, szkody wyrządzane przez zwierzynę, trudności związane z dziedziczeniem majątku, emigrację zarobkową oraz brak ochrony przed powodziami. Suhaj odpowiada, że sytuacja nie jest tak zła, jak przedstawia ją Franek, i radzi mu nie mieszać się do spraw, które należą do władz.

Rozmowa przeradza się w gwałtowny spór. Franek oskarża Suhaja o odsunięcie części mieszkańców od udziału w wyborach i o manipulowanie ich przebiegiem. Wójt stanowczo odrzuca zarzuty. Kłótnia staje się coraz ostrzejsza, aż w końcu Suhaj oznajmia, że Hanka nigdy nie zostanie żoną Franka. Rakoczy opuszcza dom, a zaniepokojony Suhaj woła córkę, lecz odkrywa, że nie ma jej w chałupie.

Następnego dnia Franek rozmawia z siostrą Zośką i jej mężem Jędrzejem o podziale rodzinnego majątku. Oświadcza, że nie chce ziemi, lecz spłaty pieniężnej, która pozwoli mu rozpocząć samodzielne życie. Żąda pięciuset złotych. Jędrzej proponuje znacznie niższą kwotę i odmawia spełnienia jego warunków. Między mężczyznami dochodzi do ostrej sprzeczki. Franek zapowiada skierowanie sprawy do sądu i wzburzony opuszcza dom. 

X

Po kłótni z Jędrzejem Franek postanawia udać się do sądu, by dochodzić należnej mu części majątku. W drodze ogarnia go gniew na szwagra, który odmówił uczciwej spłaty i próbował zatrzymać całość ojcowizny dla siebie. Z czasem emocje słabną, a Franek zaczyna zastanawiać się nad skutkami sądowego sporu.

Przy drodze spotyka ludzi zmierzających do sądu. Najpierw rozmawia ze starszą kobietą, która opowiada, że przepisała gospodarstwo jedynemu synowi. Po ślubie syn odebrał jej nawet niewielki kawałek ziemi pozostawiony na własne potrzeby i wyrzucił ją z domu. Kobieta, płacząc, idzie dochodzić swoich praw.

Następnie Franek spotyka mężczyznę skarżącego się na trzech synów. Kolejno przekazywał gospodarstwo każdemu z nich, licząc na opiekę, lecz każdy źle go traktował. Kolejny starzec opowiada o synach, którzy podstępem przejęli majątek przy pomocy krewnego podszywającego się pod ojca podczas formalności urzędowych.

Później Franek rozmawia z mieszkańcem Przysłopia, którego rodzeństwo domaga się ponownej wypłaty części majątku, mimo że wcześniej zostało już wyposażone przez ojca. Mężczyzna obawia się utraty gospodarstwa i popadnięcia w nędzę. W dalszej drodze Franek słyszy kolejne historie o sporach rodzinnych, pobiciach, kradzieżach i konfliktach sąsiedzkich. Wokół niego przesuwają się grupy ludzi zmierzających do sądu, skłócone rodziny, zwaśnione rody, dzieci oskarżające rodziców oraz rodzice przeklinający własne dzieci.

Widok niekończącego się pochodu ludzi pogrążonych w sporach wywołuje w nim wstrząs. Dochodzi do przekonania, że nie chce powiększać liczby takich sporów własną sprawą. Postanawia zrezygnować z dochodzenia swoich praw przed sądem, nawet jeśli oznaczałoby to utratę majątku. Gdy spotyka Jasia, utwierdza się w swoim postanowieniu.

Następnie zawraca i rusza w górę doliny. Mijając osiedla, słyszy kłótnie, płacz dzieci i ludzkie narzekania. Szuka spokoju z dala od ludzi. W końcu dociera do odludnej doliny nad potokiem, gdzie panują cisza i spokój. Tam po raz pierwszy od dłuższego czasu odczuwa ulgę. 

XI

Franek długo pozostaje samotnie w górskiej dolinie. W miarę jak zapada zmrok, wspomina swoje życie. Przypomina sobie dzieciństwo, kiedy podczas wypasania owiec zasnął w niewielkim zagłębieniu terenu, a matka bezskutecznie szukała go po całej okolicy. Wspomina również pobyt w mieście, tęsknotę za rodzinnymi stronami oraz śmierć matki, po której wrócił do domu i rozpoczęły się jego późniejsze trudności.

Wędrując myślami po przeszłości, zauważa stojące w dolinie pozostałości dawnej huty. Zaciekawiony postanawia obejrzeć to miejsce. Dociera do ruin, gdzie znajduje ślady dawnych pieców, kawałki szkła, potaż i rumowiska pozostałe po nieistniejących zabudowaniach. Następnie podchodzi do opuszczonej szopy. Ogląda jej wnętrze i stwierdza, że choć budynek jest zniszczony, nadal może służyć za schronienie.

Siada na progu i zastanawia się nad swoją sytuacją. Nie chce wracać ani do domu siostry, ani do wsi. Rozmyśla o utracie Hanki, konflikcie z Suhajem i własnej przyszłości. Wtedy pojawia się znajomy leśny wracający z cechowania drzew. Opowiada Frankowi o pracy wykonanej dla właściciela tartaku oraz o konieczności wycięcia i zwiezienia drewna z jednego z górskich stoków przed nadejściem zimy.

Franek niespodziewanie zgłasza się do wykonania tego zadania. Oświadcza, że sam podejmie się pracy, a jeśli zajdzie potrzeba, zatrudni pomocników. Leśny początkowo jest zaskoczony, lecz ostatecznie przystaje na propozycję. Ustalają wynagrodzenie w wysokości trzystu złotych. Franek prosi jedynie o zapewnienie żywności, ponieważ nie zamierza wracać do domu. Obaj mężczyźni potwierdzają umowę uściskiem dłoni i rozstają się. Po odejściu leśnego Franek pozostaje sam pośród ruin dawnej huty. Rozgląda się po opuszczonej dolinie i gruzowisku, po czym z bolesnym śmiechem oznajmia, że odtąd to miejsce jest jego własnym państwem i krajem. 

Tom II

I

Franek zamieszkuje w opuszczonej ruderze stojącej na miejscu dawnej huty pod Turbaczem. Własnoręcznie remontuje budynek, naprawia drzwi, przygotowuje posłanie, uszczelnia ściany, poprawia dach, urządza palenisko oraz gromadzi zapasy żywności. Z czasem przyzwyczaja się do życia w odosobnieniu i coraz lepiej poznaje otaczającą go dolinę.

Codziennie obserwuje zmiany zachodzące w przyrodzie. Przygląda się drzewom, ptakom i zwierzętom. Spotyka między innymi kosy, głuszce, jastrzębie, orła, lisy, wiewiórki, zające oraz stado saren. Stara się nie płoszyć zwierząt i cieszy się ich obecnością.

Pewnego dnia poznaje Jantka, zwanego przez ludzi Diabłem. Mężczyzna pokazuje mu miejsce, gdzie według niego ukryty jest skarb. Opowiada o swoich poszukiwaniach i planach wydobycia złota. Franek nie wyśmiewa go i zaprasza do swojej chaty.

Gdy rozpoczyna wycinkę lasu, pojawia się nieznajomy mężczyzna. Prosi Franka, by nie ścinał drzew, ponieważ niszczy w ten sposób domy zwierząt i ptaków. Opowiada o lesie jako miejscu pełnym różnych stworzeń i przekonuje, że każde z nich ma prawo do życia. Wzruszony pada nawet Frankowi do nóg, błagając o zaniechanie pracy. Rakoczy odpowiada, że podjął się zlecenia i nie może się wycofać. Po odejściu nieznajomego długo rozmyśla nad jego słowami, lecz ostatecznie wraca do pracy i kontynuuje wycinkę. 

II

Franek kontynuuje wycinkę lasu. Hałas płoszy zwierzęta i ptaki, a on coraz bardziej przeżywa skutki swojej pracy. Szczególnie dręczy go wspomnienie zniszczonego orlego gniazda i śmierci piskląt. W czasie długotrwałej ulewy pozostaje w swojej chacie. Gdy deszcz ustaje, odwiedza go Jantek zwany Diabłem, przemoczony i głodny. Franek daje mu schronienie i jedzenie. Jantek opowiada o ukrytych skarbach, tajemniczych miejscach w górach oraz swoich poszukiwaniach.

Gdy pogoda się poprawia, Franek wraca do pracy, lecz nadal myśli o Cyrku, który wcześniej próbował odwieść go od wycinania lasu. W końcu spotyka go ponownie przy mrowisku. Cyrek pokazuje mu życie mrówek, tłumaczy ich zwyczaje i opowiada o współpracy panującej w ich społeczności. Podczas rozmowy wyjaśnia, że nie ma do Franka urazy, ponieważ wie, że działa on z konieczności. Rozstają się w zgodzie.

Mimo ciężkiej pracy Franek zauważa, że lasu ubywa wolniej, niż zakładał. Coraz częściej myśli też o Hance. Niepokoi się, ponieważ od dawna jej nie widział. Spotkana przypadkiem Tekla opowiada mu o kłótni Zośki z mężem, plotkach krążących na jego temat oraz pogłoskach, że Suhaj szuka dla Hanki męża. Wspomina również Michała Cichańskiego. Zaniepokojony Franek postanawia spotkać się z Hanką podczas nocnych zabaw na sianokosach. 

III

Franek schodzi nocą z Huciska na bory, gdzie podczas sianokosów gromadzi się młodzież z całego Przysłopia. Idzie przez oświetloną księżycem dolinę, wsłuchując się w odgłosy skrzypiec dochodzące z daleka. Gdy dociera na miejsce, dostrzega Hankę tańczącą z Michałem Cichańskim. Ogarnia go gniew, jednak zamiast wszczynać awanturę, podchodzi do dziewczyny i prosi ją o rozmowę na osobności. Oboje oddalają się od uczestników zabawy.

Franek pyta Hankę, dlaczego tańczyła z Michałem. Dziewczyna odpowiada, że zrobiła to dlatego, że Franek zniknął i przez długi czas nie dawał znaku życia. Wypomina mu, że nie dotrzymał obietnicy dotyczącej wypłaty należnej części majątku, nie odwiedzał jej i pozostawił ją w niepewności. Franek tłumaczy, że wyjechał do Huciska i podjął się wycinki lasu, aby zarobić pieniądze na wspólną przyszłość. Opowiada o swojej pracy i planach na przyszłość. Hanka zapewnia go o swoim uczuciu, a Franek wyznaje, że nadal ją kocha. Godzą się i spędzają razem resztę nocy, rozmawiając oraz słuchając muzyki dochodzącej z borów.

IV

Suhaj i Cichański spotykają się wieczorem, aby omówić małżeństwo Hanki i Michała. Rozmawiają o młodym pokoleniu, sytuacji rodów oraz korzyściach płynących z połączenia rodzin. Suhaj chwali Hankę, a Cichański przedstawia zalety swojego syna. Ostatecznie obaj zgadzają się doprowadzić do ślubu i planują dalsze działania. W tym samym czasie Franek i Hanka spotykają się na umówionej polanie. Po wspólnym spacerze Franek odprowadza dziewczynę i wraca do Huciska, śpiewając ułożone przez siebie przyśpiewki.

Przez kolejne tygodnie zakochani regularnie widują się na wierchach. Franek pracuje przy wycince lasu, a wolny czas poświęca Hance. Spotyka też Cyrka, który opowiada mu o ptakach, oraz przeżywa chwilę strachu podczas spotkania z dzikiem. Pewnej niedzieli wchodzi na Turbaczyk, skąd dostrzega kamień na Turbaczu z nazwiskiem Koldrasa Lackiego. Widok ten wywołuje w nim silne wzruszenie i przypomina mu o dawnych zobowiązaniach. 

V

Franek ciężko pracuje przy wycince lasu, ale coraz bardziej czuje, że marnuje czas i odczuwa narastającą potrzebę dokonania czegoś wielkiego. Marzy o potędze, przywództwie i wielkich czynach, a jego wyobraźnię pobudza wspomnienie spotkanej kiedyś Cyganki. Jednocześnie regularnie spotyka się z Hanką, próbując skupić się na ich uczuciu. W wolnych chwilach wspomina lata pasterskiej młodości, dawne zabawy i potyczki między pasterzami.

Podczas jednej z niedziel obserwuje z góry Przysłopie i okoliczne pola. Rozmyśla o historii osadnictwa, dzieleniu ziemi między kolejne pokolenia oraz coraz większym rozdrobnieniu gospodarstw. W swojej wizji dostrzega kurczące się pola, mnożące się miedze, biedę, głód i choroby w chłopskich domach. Uświadamia sobie grożącą mieszkańcom zagładę i od tej chwili zaczyna szukać sposobu ocalenia swojego ludu. 

VI

Franek podczas nocnych dyżurów w Hucisku tworzy plan przyszłej gminy. Rysuje mapę Przysłopia, dzieli ziemię według jakości gruntów i opracowuje zasady wspólnej gospodarki. Zakłada wspólną uprawę pól, magazynowanie plonów, równy podział żywności, rozwój rzemiosła i edukacji oraz zapewnienie opieki mieszkańcom. Chce dokończyć wycinkę lasu, zanim zacznie realizować swoje zamierzenia.

Tęskni za Hanką i wyobraża sobie rozmowę z nią o swoich planach. W końcu spotyka ją na wierchach. Dziewczyna tłumaczy, że rodzina ogranicza jej swobodę. Franek opowiada o swoich pomysłach, lecz Hanka nie okazuje większego zainteresowania i skupia się na ich uczuciu. Po rozstaniu Franek wraca do Huciska.

Później prosi Teklę o znalezienie dwóch ludzi do pomocy przy wycince. Podczas rozmowy kobieta wspomina o pogłoskach, że u Suhaja odbyły się namowy dotyczące Hanki. Zaniepokojony Franek stanowczo odrzuca tę wiadomość, lecz pozostaje zamyślony i pełen niepokoju.

VII

Trzej drwale – Franek, Chudomięt i Bekac – wspólnie ścinają las, dzięki czemu prace szybko zbliżają się do końca. Podczas odpoczynków rozmawiają, a Bekac opowiada historię o człowieku, którego miał zgubić duch ziemny. Franek wciąż wraca myślami do swojego planu przemiany gminy i stara się przekonać towarzyszy do wspólnego działania, lecz spotyka się z niedowierzaniem. Zaprasza do koleby Drozda, który po utracie domu i rodziny żyje samotnie. Mężczyzna zostaje z nimi, gotuje posiłki i pomaga w codziennym życiu. Pewnego wieczoru przychodzi Diabeł, pokazuje znalezioną strzelbę i chwali się zdobyciem kopaczki do poszukiwania skarbów. 

VIII

Jesienią Franek kończy wycinkę lasu w Hucisku i z niecierpliwością oczekuje powrotu do wsi. Od mieszkańców dowiaduje się o śmierci Jasia, dawnego przyjaciela z dzieciństwa. Wspomina wspólnie spędzone lata i ich młodzieńcze marzenia. Wkrótce wraz z Chudomiętem i Bekacem ścina ostatnie drzewo. Po zakończeniu pracy wypłaca pomocnikom wynagrodzenie i żegna ich. Następnie rozpoczyna spychanie drewna ze stoku. Podczas tej pracy przypadkowo doprowadza do śmierci Jantka, którego przygniata spadające drzewo. Kilka dni później Franek kończy zadanie, lecz nie może uwolnić się od poczucia winy. Podczas wędrówki po dolinie odkrywa także złamaną brzozę, którą wcześniej chciał ocalić. Siedząc przy zniszczonym drzewie, spotyka Cyrka.

IX

Franek wraca z Huciska do Przysłopia, przekonany, że mieszkańcy przyjmą jego plan przemiany gminy. W kościele, podczas ogłoszeń parafialnych, słyszy jednak pierwszą zapowiedź ślubu Hanki Suhajówny i Michała Cichańskiego. Wiadomość wywołuje w nim rozpacz, gniew i poczucie upokorzenia. Po chwili odzyskuje spokój i postanawia mimo wszystko przedstawić swój projekt.

Po nabożeństwie idzie do domu Suhaja, gdzie zgromadzili się członkowie rady gminnej. Opowiada o grożącej mieszkańcom biedzie i przedstawia plan wspólnej gospodarki, nowego podziału ziemi, wspólnych prac oraz rozwoju rzemiosła i edukacji. Zebrani odnoszą się do jego słów z nieufnością. Gdy Suhaj szyderczo stwierdza, że Franek sam chciałby zostać wójtem, w izbie wybucha śmiech. Rakoczy próbuje dalej przekonywać słuchaczy, lecz Suhaj nakazuje go związać. Dochodzi do szarpaniny, podczas której Suhaj upada i rozbija sobie głowę. Franek ucieka z domu. Wieczorem siedzi samotnie przy drodze, przeżywając klęskę swoich planów i odrzucenie przez mieszkańców. 

X

Nazajutrz Franek wraca do domu siostry. Zośka opowiada o niepokoju, który odczuwała podczas jego nieobecności, oraz o poczuciu winy po śmierci Jasia. Wyznaje, że słyszy jego śpiew pod oknem i nie potrafi odzyskać spokoju. Franek nie umie jej pocieszyć. Prosi ją jednak, by sprowadziła Hankę.

Po przyjściu Hanki Franek proponuje jej wspólną ucieczkę i nowe życie. Dziewczyna odmawia. Wypomina mu niespełnione obietnice, nieudane starania o majątek, pobyt w Hucisku i konflikt z mieszkańcami. Oświadcza, że ich związek należy do przeszłości i że nie zamierza z nim odejść. Słuchając jej słów, Franek uświadamia sobie, że utracił ukochaną. Na koniec wybucha śmiechem, czym wprawia Hankę i Zośkę w niepokój. 

XI

Franek opuszcza Przysłopie i idzie na dworzec kolejowy. W drodze wspomina ludzi i wydarzenia minionego lata: Zośkę, Jasia, Hankę u boku Michała, Suhaja, członków rady, Cyrka, Drozda i Jantka zwanego Diabłem. Po raz ostatni ogląda Turbacz i dostrzega na nim kamień, który kojarzy mu się z własnym grobem i niespełnionymi pragnieniami. Na dworcu kupuje bilet do pierwszego miasta, którego nazwę pamięta. Wsiada do pociągu i wyjeżdża do Siedmiogrodu w poszukiwaniu pracy.


Przeczytaj także: W Roztokach – bohaterowie

Aktualizacja: 2026-06-17 16:14:00.

Staramy się by nasze opracowania były wolne od błędów, te jednak się zdarzają. Jeśli widzisz błąd w tekście, zgłoś go nam wraz z linkiem lub wyślij maila: [email protected]. Bardzo dziękujemy.