Wybierz i opisz najciekawszą przygodę z lektury Tędy i owędy

Autorka opracowania: Marta Grandke.

„Tędy i owędy” to zbiór gawęd, w których Melchior Wańkowicz opisał wiele ciekawych wydarzeń ze swojego życia. Obejmują one okres od momentu podjęcia nauki w warszawskim gimnazjum aż do okresu emigracji, na którą udał się już jako dojrzały mężczyzna. W tekście autor przedstawił wiele interesujących i niekiedy też humorystycznych sytuacji.

Na uwagę zasługuje między innymi wydarzenie z okresu, kiedy Wańkowicz jako student mieszkał na Szewskiej w Krakowie. To właśnie tam jego współlokator, Kazik, zaprosił ośmiu znajomych do wspólnego lokum. Ci zaś znaleźli zapasy jedzenia należące do Wańkowicza i je zjedli. To zaś rozwścieczyło Wańkowicza, który został bez jedzenia, a wszystkie lokale wokół były już zamknięte. Pieniędzy też miał za mało – starczyłoby mu tylko na jedzenie, ale nie na opłacenie stróża, by ten otworzył bramę studentowi. Koledzy radzili mu, by wydał pieniądze na stróża i poszedł popatrzeć i powąchać jedzenie, by się w ten sposób nasycić. Wańkowicz oburzył się i rozzłościł na te drwiące porady. Zamiast jednak kłócić się z nimi, zaczął wiązać ze sobą sznurowadła, ręczniki, krawat, pasek i szelki. Koledzy drwili, że sznur nie wytrzyma ciężaru ciała, a Wańkowicz spadnie prosto na asfalt i z pewnością przypadkiem się zabije.

Wańkowicz podszedł, owszem, do okna i otworzył je, czym oczywiście przyciągnął znowu uwagę swoich towarzyszy. Na dole dojrzał trzech mężczyzn, najprawdopodobniej pod wpływem alkoholu, na których zagwizdał zwyczajowym sygnałem studenckim i zapytał ich, czy są akademikami. Wańkowicz spuścił im na sznurze owinięte w papier pieniądze i wyjaśnił, że prosi o kupienie mu jedzenia i przywiązanie go potem do sznura, ponieważ nie ma on pieniędzy na wyjście i opłacenie stróża otwierającego bramę.

Nieznajomi wzięli pieniądze i zniknęli, a towarzysze Wańkowicza śmiali się, że za darmo oddał obcym swoje pieniądze. Wańkowicz z czasem odsunął się od okna, zrezygnowany, ale nagle usłyszał, że zagwizdano studencki sygnał, opuścił zatem sznur. Ten się naprężył pod ciężarem czegoś, zatem Wańkowicz wciągał go ostrożnie. Na końcu znalazł szary papier, w który opakowano ogromne ilości jedzenia – bułki, sery, jajka, masło i wiele innych przysmaków. Do tego doczepiono bilet, na którym podpisał się pewien mężczyzna. Tłumaczył on, że sam kiedyś też był studentem, wykazał się zatem pełnym zrozumieniem sytuacji Wańkowicza. Potem ten poczuł się zobowiązany do korzystania z jego usług dentystycznych, mimo iż na stałe leczył się u doktora Merunowicza. Niespodziewana historia zatem zakończyła się dla Wańkowicza bardzo dobrze, zatem chętnie spłacił on ów dług honorowy, jaki przypadkiem zaciągnął.


Przeczytaj także: Napisz list zachęcający do przeczytania książki Tędy i owędy

Aktualizacja: 2026-04-08 15:21:32.

Staramy się by nasze opracowania były wolne od błędów, te jednak się zdarzają. Jeśli widzisz błąd w tekście, zgłoś go nam wraz z linkiem lub wyślij maila: [email protected]. Bardzo dziękujemy.