Stanisław Korab-Brzozowski – biografia, wiersze, twórczość

Stanisław Korab-Brzozowski (grudzień 1876 w Latakii w Syrii, zmarły 23 kwietnia 1901 w Warszawie) to polski poeta i tłumacz, syn przedstawiciela drugiego pokolenia romantyków Karola Brzozowskiego, brat Wincentego, również poety. Jest zaliczany do najważniejszych reprezentantów fin de siècle’u i dekadentyzmu w literaturze Młodej Polski, a także najwybitniejszych intelektualistów pokolenia, które tworzyło polski modernizm. Już za życia zarówno własne liryki (np. O przyjdź! i Anioł Pański), jak i tłumaczenia (m.in. Baudelaire, Verlaine i Maeterlinck) zjednały mu opinię utalentowanego twórcy.

Stanisław Korab-Brzozowski – biogram skrócony

Stanisław Korab-Brzozowski przyszedł na świat w grudniu 1876 r. (w niektórych, starszych opracowaniach podawany jest także rok 1873) w Latakii, leżącym nad brzegiem Morza Śródziemnego najważniejszym mieście portowym Syrii. Był synem zaliczanego do drugiego pokolenia polskich romantyków poety, tłumacza i dramaturga, powstańca lat 1848 i 1863, a zarazem działacza emigracyjnego i wicekonsula hiszpańskiego w Syrii Karola Brzozowskiego herbu Korab. Matką była Eulalia de domo Bellier, córka konsula francuskiego w będącej w XIX wieku częścią Imperium Osmańskiego Syrii. Miał młodszą o dwa lata siostrę, Jadwigę, i urodzonego najprawdopodobniej w r. 1877 brata, Wincentego Korab-Brzozowskiego, poetę piszącego po polsku i francusku, kojarzonego m.in. z cyganerią krakowską. Brat posługiwał się często francuską formą imienia i nazwiska Vincent de Korab. Wspólnie napisali m.in. cykl sonetów ku czci ojca. Dziadek Pisarza, Wincenty Brzozowski, był oficerem napoleońskim. Walczył następnie w Powstaniu Listopadowym, potem został leśniczym w lasach rządowych Królestwa Polskiego. Jego żona również była Francuzką.

Po powrocie z ojcem i rodzeństwem do Polski Stanisław Korab-Brzozowski mieszkał od r. 1885 w Drohowyżu (wówczas wschodnia Galicja, dziś zachodnia Ukraina) i we Lwowie. Tam uczył się w gimnazjum, zdał maturę, następnie podjął studia filozoficzne, teologiczne i prawnicze na Uniwersytecie Lwowskim.

Debiutem Stanisława Koraba-Brzozowskiego był wiersz okolicznościowy Na zgon Teofila Lenartowicza, opublikowany w ukazującym się we Lwowie Życiu (nr 4/1893). Ze względu na ciężkie położenie finansowe rodziny Pisarz był zmuszony do rozpoczęcia pracy zarobkowej jako guwerner w dworach szlacheckich w okolicach Lwowa. Oprócz tego praktykował (jako aplikant?) a potem pracował jako prawnik w jednej ze lwowskich kancelarii adwokackich.

W r. 1895 w Czasopiśmie Akademickim ukazał się jego przekład Kwiatów zła Charlesa Baudelaire’a (nr 8–9/1895). Oprócz tego, wspólnie z bratem Wincentym, Korab-Brzozowski angażował się w spotkania środowiska lwowskiej młodzieży artystycznej grupującej się wokół Czytelni Akademickiej (było to studenckie towarzystwo naukowe działające od r. 1867 do 1939). Spotykał się również z Leopoldem Staffem, dziennikarzem i krytykiem literackim Ostapem Ortwinem, a także m.in. Karolem Irzykowskim. Nawiązane szybko kontakty ze Stanisławem Przybyszewskim pozwoliły na wprowadzenie młodego poety w środowisko literackie Krakowa, zwłaszcza skupionej wokół Przybyszewskiego cyganerii. W latach 1898–1900 Korab-Brzozowski publikował na łamach ukazującego się właśnie w Krakowie Życia własne wiersze oraz przekłady, m.in. debiutanckiego utworu brata, napisanego po francusku wiersza Affinité d’Ombres et de Fleurs en le soir (Powinowactwo cieni i kwiatów – o zmierzchu, Życie 4/1899). W r. 1899 autor został członkiem kolegium redakcyjnego, a jednocześnie reprezentantem Życia we Lwowie. Gdy pismo upadło, zdecydował się na wyjazd do stolicy Królestwa Polskiego. Szybko związał się z warszawskim światem literackim. W r. 1901 objął funkcję sekretarza redagowanej przez Zenona „Miriama” Przesmyckiego Chimery.

23 kwietnia 1901, w wieku 28 lat, odebrał sobie życie, zażywając truciznę, bądź – jak podają niektóre źródła – strzelając sobie w głowę z rewolweru. Samobójstwo Koraba-Brzozowskiego zaczęto szybko łączyć ze śmiercią młodego syna milionera z kaukaskiego zagłębia naftowego Władysława Emeryka i zastrzelonej przez niego w Gruzji Dagny Przybyszewskiej. Tło śmierci Pisarza nie jest jednak jasne, zaś związek z Przybyszewską jako główny motyw, przynajmniej bezpośredni, sugerował przede wszystkim Tadeusz Boy-Żeleński. Autora przeżył zarówno zmarły w r. 1904 we Lwowie ojciec, jak i brat, który zmarł dopiero w kwietniu 1941 r. w okupowanej przez Niemców Warszawie.

Stanisław Korab-Brzozowski jest zaliczany do reprezentatywnych, wręcz typowych poetów Młodej Polski, zarówno dzięki związkom osobistym (środowisko bohemy literackiej i artystycznej Krakowa, Lwowa i Warszawy), jak i charakterystycznym cechom twórczości. Przekładał m.in. Charlesa Baudelaire’a, francuskiego parnasistę José-Marię de Heredia, a także Paula Verlaine’a. Legenda krótkiego, tragicznie zakończonego życia połączona z tematyką utworów stwarzała doskonałe warunki do uczynienia Koraba-Brzozowskiego polskim poetą przeklętym, poète maudit Młodej Polski.

Cenna, choć niezbyt wielka objętościowo twórczość własna i tłumaczenia zostały zebrane w wydanym przez oficynę Jakuba Mortkowicza już po śmierci Stanisława Koraba-Brzozowskiego pamiątkowym tomie Nim serce ucichło z r. 1910. Znalazł się tam m.in. napisany wraz z bratem cykl Tryumfy, opublikowany pierwotnie w Życiu (nr 43/1898) wiersz O przyjdź!, a także przekłady z Baudelaire’a, Verlaine’a, Maeterlincka, Girolama Savonaroli i Edmonda Haraucourta.

Stanisław Korab-Brzozowski jest uznawany za jednego z najwybitniejszych literatów i intelektualistów pokolenia, które stworzyło Młodą Polskę. Był bardzo wrażliwy na piękno i subtelny. Jego wiersze zwracają uwagę doskonałością formalną, mistrzostwem słowa oraz głębią myśli połączoną z bogatą wyobraźnią. Jak zaznacza np. Jacek Trznadel, liryka Pisarza doskonale wyraża konwencje epoki: egotyzm, bunt światopoglądowy powiązany zwłaszcza z problemem wiary, postulat niezależności sztuki oraz ujęty w dekadencki sposób motyw cierpienia. Poszczególne utwory mają charakter symboliczny, ukazane w nich zostają tzw. pejzaże psychiczne (paysage mental). Korab-Brzozowski posługuje się oprócz tego efektem synestezji, metaforyki opierającej się na kojarzeniu ze sobą różnego rodzaju, na pozór niepowiązanych wrażeń. Prawdą jest, iż autor Posępnego lasu pozostaje w obrębie poetyki dominującej w latach, w których tworzył, jednak jego liryka wyróżnia się sugestią szczerości, tonem moralnym, precyzją wyrazu, a także oryginalnością ujęcia poszczególnych tematów i motywów. Również tworzone przez Brzozowskiego tłumaczenia doczekały się bardzo wysokiej oceny krytyków i badaczy. Często są uznawane za kongenialne.

Stanisław Korab-Brzozowski: „Barwy błyszczące, jasne, lśniące, migotliwe…”

Bliski Wschód i Galicja

Stanisław Korab-Brzozowski urodził się w grudniu 1876 r. (w starszych opracowaniach podawany jest także rok 1873) w Latakii (Lattakia, arab. al-Lāḏiqiyya, starożytna Laodycea), w będącej wówczas częścią Imperium Osmańskiego Syrii. Był synem Karola Brzozowskiego herbu Korab i Francuzki (zapewne mającej także arabskich przodków), córki konsula w Latakii, Eulalii Bellier. Karol Brzozowski pojął ją za żonę w r. 1862. Stanisław miał młodszą o dwa lata siostrę, Jadwigę Brzozowską, i jednego brata, Wincentego Korab-Brzozowskiego.

Wincenty Korab-Brzozowski również urodził się w Latakii, zapewne w r. 1877. Był nieco młodszy od Stanisława. Przeżył jednak brata, i to znacznie, gdyż zmarł dopiero 3 kwietnia 1941 r. w okupowanej przez Niemców Warszawie. Co ciekawe, nie wiemy, czy przybył do Polski wraz z ojcem i bratem, czy nieco później. Z językiem polskim miał okazję dokładnie zapoznać się dopiero w związku z przygotowaniem do egzaminów maturalnych, zdanych we Lwowie na początku lat 90. XIX w. Wiersze po francusku pisywał już jako młodzieniec, część stała się znana przede wszystkim dzięki doskonałym przekładom tworzonym przez brata. Swój debiut – przełożony z francuskiego przez brata i opublikowany w Życiu 4/1899 wiersz Affinité d’Ombres et de Fleurs en le soir, czyli Powinowactwo cieni i kwiatów – o zmierzchu – podpisał Vincent de Korab. Tak samo jak brat był związany z cyganerią skupioną wokół Stanisława Przybyszewskiego. W latach 1899–1900 jego wiersze po polsku i francusku były drukowane na łamach krakowskiego Życia. Po tragicznej śmierci starszego brata rozpoczął się okres podróży, m.in. do Syrii i Francji. Wincenty Korab-Brzozowski do kraju wrócił dopiero w r. 1935. Tworzył niemal wyłącznie lirykę refleksyjną, łączącą młodopolski nastrój schyłkowy, świadomość przemijania i nieuchronności śmierci z witalizmem i towarzyszącą mu radością życia. Jego poezja była dziedzictwem młodości spędzonej w Imperium Osmańskim, a także zainteresowań religiami i poezją wschodnią, w tym perską i arabską.

Co ciekawe, współcześni Stanisława Korab-Brzozowskiego podają jako rok jego przyjścia na świat nie 1873, lecz 1876. W ten sposób pisał np. Leopold Staff w antologii Najmłodsza pieśń polska (Lwów 1903, opierał się na danych przekazanych przez samych Brzozowskich). W biogramie autorstwa Adama Bara, zawartym w Polskim Słowniku Biograficznym z r. 1937, przyjęto r. 1875, najprawdopodobniej idąc za datą z nekrologu z Tygodnika Ilustrowanego. Datę 1873 przyjęła m.in. w monografii Karola Brzozowskiego Teresa Brzozowska. Autorka ta oparła się na liście ojca Poety do Teofila Lenartowicza (zob. T. Brzozowska, Strzelba, turban i pióro. Opowieść o Karolu Korab-Brzozowskim, Warszawa 1960, s. 190; może jednak chodzić o innego syna, zmarłego jeszcze zanim Pisarz przyszedł na świat (zob. np. M. Podraza-Kwiatkowska [w:] Stanisław Korab-Brzozowski, Poezje zebrane, Wyd. Literackie, Kraków 1978, s. 19). Nie można także z całą pewnością ustalić, który z braci był starszy. Podawane w dostępnych nam źródłach daty urodzin obu wahają się w przedziale lat 1874–1877 (A. Hutnikiewicz, Młoda Polska, PWN, Warszawa 1994, s. 149). Obaj należeli do „poetów wyklętych”, tak znamiennych dla ostatnich dekad XIX wieku, poniekąd naznaczonych fatalistycznym piętnem samozniszczenia (ibidem).

Powstania, łowy i telegraf

Warto poświęcić nieco uwagi ojcu Pisarza jako temu, kto postarał się o polskie wykształcenie i wychowanie synów. Ojciec – pisarz, inżynier i działacz niepodległościowy o niezwykle barwnym życiorysie – wpłynął na obu synów jako osoba najbliższa i pierwszy autorytet, kształtując osobowości Wincentego i Stanisława, począwszy od najwcześniejszych lat.

Karol Brzozowski był przez współczesnych zwany poetą tułaczem, z czasem określano go jako zapomnianego epigona epoki mickiewiczowskiej. Urodził się w r. 1821. Brał udział w powstaniu w Wielkopolsce w r. 1848. Po jego upadku przedostał się przez kraje niemieckie do Francji. Tam w r. 1853 Koło Polskie wysłało go do Konstantynopola (Istambułu), by utworzył polski legion mający walczyć u boku Turcji przeciwko Rosji. Przeciwny służbie w armii osmańskiej i przejściu na islam Brzozowski osiadł pod Stambułem, w lasach zachodniej Anatolii. Ze względu na brak pracy przez kilkanaście miesięcy żył z polowań (por. jego poemat Noc strzelców w Anatolii; Turcy nazwali go Kara Andżi – Czarny Łowca). Ojciec autora Anioła Pańskiego uczestniczył także w budowie linii telegraficznych na tureckich Bałkanach. W r. 1861 był już w Syrii, w r. 1862 wziął ślub z matką Pisarza. W r. 1863 wziął udział w nieudanej wyprawie na Podole Zygmunta Miłkowskiego (Teodora Tomasza Jeża), mającej wspomóc powstanie styczniowe. Po r. 1863 pracował znów dla władz Turcji, m.in. w Mezopotamii i Kurdystanie. W czasie wojny rosyjsko-tureckiej 1877–1878 był przedstawicielem polskich demokratów ze Lwowa w Stambule. W związku z tym w marcu i czerwcu 1877 r. podróżował dwa razy do Lwowa. Gościł także m.in. u Kraszewskiego w Dreźnie; po wojnie przez pewien czas był konsulem lub wicekonsulem hiszpańskim w Syrii. W r. 1884 osiadł we Lwowie, przez jakiś czas kierował domem sierot w Drohowyżu. W r. 1899 lwowskie Koło Artystyczne urządziło jubileusz sześćdziesięciolecia pracy literackiej Pisarza. Ojciec autora Ostatniej Wieczerzy zmarł 5 listopada 1904 r. we Lwowie. Na ostatnich utworach podpisywał się „dziad lirnik” (Tadeusz Turkowski s.v. Karol Brzozowski [w:] Polski Słownik Biograficzny, t. III, nakł. PAU, Kraków 1937, s. 59–61).

Dla uzyskania pełniejszego obrazu rodziny Poety można dodać, że dziadek rodzeństwa, Wincenty Brzozowski, był kalwinem, pochodził z Podlasia. Jego rodzina osiadła na Litwie. Służył jako oficer w armii Napoleona, był uczestnikiem powstania listopadowego, otrzymując wysokie odznaczenia wojskowe. Po r. 1831 został leśniczym w lasach rządowych pod Warszawą, potem na litewskiej części Suwalszczyzny, w Bojakiszkach. Zmarł ok. r. 1855. Wywarł wielki wpływ na syna, pośrednio zapewne także na wnuków.

Stanisław spędził najwcześniejsze lata życia w tureckiej Anatolii, na północ od Syrii. Karol Brzozowski podjął ostateczną decyzję o powrocie całej rodziny do Polski dopiero w r. 1884. Wyjazd nastąpił przede wszystkim po to, by zapewnić dzieciom wykształcenie i wychowanie w szkole polskiej. Najlepiej temu celowi sprostać mogły szkoły i uczelnie cieszącej się od 1861 r. dużą autonomią, zwłaszcza gdy chodzi o sprawy kulturalne i oświatowe, Galicji.

Na ojczystej ziemi

Po przybyciu do zaboru austriackiego Brzozowscy zdecydowali się na zamieszkanie we Lwowie. Przez pewien czas ojciec rodziny kierował domem dla sierot w Drohowyżu. W stolicy Galicji Stanisław rozpoczął studia prawnicze i filologiczne, uzupełniając je – o ile wiemy – także wykładami z zakresu teologii. Ze względu na brak pieniędzy musiał szukać zatrudnienia jako guwerner u ziemian żyjących na prowincji wokół Lwowa. Aż do wyjazdu do stolicy Królestwa Polskiego (miało to miejsce jesienią r. 1900) odbywał także praktyki i pracował w kancelarii jednego ze znanych lwowskich adwokatów (M. Podraza-Kwiatkowska [w:] Poezje…, op.cit., s. 7; zob. trafnie i zwięźle podane niektóre szczegóły biograficzne z nekrologu opublikowanego w „Kurierze Lwowskim” nr 115/1901 (26 kwietnia 1901 r.) (dostęp: 26.05.2026)). W nekrologu tym czytamy: „[z]marły był naturą bardzo wrażliwą, posiadał wysokie aspiracje artystyczne, walka jednak o środki do życia nie pozwalała mu nigdy na to, by mógł oddać się im niepodzielnie. Aż do jesieni [1900 r.] bawił w Galicji, częścią na prowincji jako guwerner, w ostatnich czasach we Lwowie jako prawnik (…). Wszystkie wolne chwile, jakie odkraść zdołał znienawidzonej pracy zawodowej, poświęcał (…) zajęciom artystycznym i studiom filozoficznym [można sądzić, że chodzi tu o tzw. studium prywatne, może połączone ze słuchaniem wykładów jako wolny słuchacz – RM]). Jeszcze jako akademik [czyli student – RM] był (…) jednym z najczynniejszych członków „Kółka” artystycznego i filozoficznego w „Czytelni Akademickiej”, gdzie gorąco bronił nowych kierunków w filozofii, sztuce i literaturze. (…) Jesienią [1900 r.] udał się do Warszawy, gdzie (…) pracował jako sekretarz w redakcji „Chimery”).

Po rozpoczęciu studiów na Uniwersytecie Lwowskim Stanisław Korab-Brzozowski szybko nawiązał ważne dla swej drogi życiowej i twórczej kontakty w środowisku artystycznym miasta, będącego nie tylko jednym z najważniejszych ośrodków polskiego życia kulturalnego. Lwów był także stolicą Królestwa Galicji i Lodomerii – kraju koronnego należącego do austriackiej części państwa Habsburgów. W mieście obradował galicyjski sejm krajowy. Znajdowała się w nim także siedziba namiestnictwa.

Istotne dla rozwoju kultury polskiej było to, że we Lwowie czasów Brzozowskiego działał m.in. stały teatr i filharmonia. Otwarte było także wiele bibliotek i muzeów, np. Dzieduszyckich, Lubomirskich i Baworowskich. Urządzano liczne wystawy malarskie. Od r. 1888 ze Lwowem był stale związany Jan Kasprowicz, lwowianinem z urodzenia był Leopold Staff. Środowisko literackie Lwowa fin de siècle niczym nie ustępowało Młodej Polsce Krakowa, liczebnie zapewne ją przewyższało (A. Hutnikiewicz, op.cit., s. 65). Nauczycielem braci Brzozowskich był Wojciech Dzieduszycki, autor m.in. powieści Dekadenci (D. Samborska-Kukuć, Posępne epifanie Stanisława Koraba-Brzozowskiego, „Prace Polonistyczne”, seria LVII, 2002, s. 98, która dodaje, że w tej właśnie powieści zetknąć można się z poglądami dobrze znanymi także z poezji Stanisława Koraba-Brzozowskiego).

Pisarzy lwowskich należących do drugiego pokolenia Młodej Polski, urodzonego w latach 1870–1880, łączyły relacje towarzyskie, koleżeńskie i przyjacielskie, a także wspólne doświadczenia uniwersyteckie i wspólne debiuty (J. A. Malik [w:] A. Skoczek (red.), Historia literatury polskiej w dziesięciu tomach. Tom 7. Młoda Polska, cz. I, Wyd. SMS, Bochnia–Kraków 2004, s. 84). Spotykali się m.in. w kawiarniach literackich i mających swe tradycje lwowskich domach: Stanisława Barącza, Brzozowskich, w salonie Maryli Wolskiej na Zaświeciu. Grupa zbierająca się w willi Wolskich na Zaświeciu zwała się Płanetnikami (od nazwy przebywających w chmurach i sprowadzających burze lub deszcz półboskich istot z mitologii słowiańskiej; J. A. Malik, op.cit., s. 84). Do grupy tej zalicza się, wraz z m.in. Ostapem Ortwinem i Józefem Rufferem, także braci Brzozowskich (A. Czabanowska-Wróbel [w:] A. Skoczek (red.), Historia…, op.cit., cz. II, s. 390).

Brzozowski wraz z bratem stał się szybko aktywnym uczestnikiem życia towarzyskiego literatów Lwowa. Podczas wspólnych spotkań prezentował własną lirykę i uznawane za mistrzowskie przekłady poezji francuskiej, szczególnie Baudelaire’a. Jak już wspomnieliśmy, Karol Brzozowski był ożeniony z „Francuzką czy Lewantynką” (A. Hutnikiewicz, op.cit., s. 149). Dzięki temu francuski stał się dla obu braci w znacznej mierze językiem macierzystym, znalazło to z czasem wyraz w ich twórczości (ibidem). Stąd szczególna naturalność przekładów wychodzących spod pióra Stanisława Koraba-Brzozowskiego.

Można zatem powiedzieć, że Lwów stał się pierwszym środowiskiem literackim Brzozowskiego. Stanisław i Wincenty uczestniczyli oprócz tego w zebraniach kół studenckich działających w ramach Czytelni Akademickiej. Byli także zapraszani na odbywające się w niedziele przyjęcia u wspomnianego już nieco wyżej ociemniałego poety Stanisława Barącza, którego gośćmi oprócz Leopolda Staffa i Karola Irzykowskiego byli także m.in. Ostap Ortwin, Stanisław Womela, Józef Ruffer i Tadeusz Sobolewski. Zdzisław Dębicki wspominał: „Barącz należał do znanej, patrycjuszowskiej rodziny ormiańskiej, osiadłej z dawna we Lwowie. (…) Miał dom przy ulicy Czarnieckiego (…). Był niewidomy, stracił wzrok wskutek choroby [przebytej] w dzieciństwie (…). Interesował się wszystkim, w szczególności poezją. Sam był poetą. Pisywał ciekawe, pełne kolorystyki wiersze (…) [wydał jeden tomik – RM]. [Choć] z domu wychodził rzadko, ludzi rozróżniał [zaś] tylko po brzmieniu głosu, miał (…) dość rozliczne znajomości w młodym świecie literackim (…). Niedzielne przyjęcia u niego były po studencku skromne. W pokoju duży stół okrągły, na tym stole litrowa butelka wódki, kilka bochenków świeżego, pachnącego jeszcze piekarnią chleba i (…) osełka masła. Nic więcej (…) [K]to raz zajrzał do Barącza, tego nie trzeba było już prosić, by tę wizytę powtórzył” (Z. Dębicki, Iskry w popiołach. Wspomnienia lwowskie, Księgarnia św. Wojciecha, Poznań 1931, s. 245 i n.).

Debiut bez kontynuacji

Z początku Stanisław Korab-Brzozowski pozostawał pod znacznym wpływem poezji francuskiej oraz tradycji polskiej poezji doby romantyzmu. Pierwsze własne wiersze i przekłady ogłaszał w mniej znanych pismach ukazujących się we Lwowie. Pewne wątpliwości może budzić autorstwo wiersza uznawanego powszechnie za debiut Pisarza. Nowy Korbut, a za nim liczne podręczniki, encyklopedie czy leksykony, podaje, że był nim okolicznościowy utwór Na zgon Teofila Lenartowicza, opublikowany w lwowskim Życiu (nr 4/1893). Wiersz podpisany jest „Stanisław Brzozowski”, zatem tak samo jak wszystkie inne utwory Poety drukowane za jego życia (przydomek pochodzący od herbu rodziny ojca pojawił się dopiero w tomiku z 1910 Nim serce ucichło, jak można sądzić, w celu uniknięcia nieporozumień i odróżnienia Pisarza od krytyka literackiego o takim samym imieniu i nazwisku; przydomkiem posługiwał się wcześniej Wincenty Brzozowski).

Teofil Lenartowicz był dobrym przyjacielem Karola Brzozowskiego. Niewykluczone, że ojciec w jakiejś mierze ułatwił druk młodzieńczego wiersza syna, być może nawet wyszedł z inicjatywą czy sugestią jego napisania i druku. Temat był ważny: sprowadzenie zwłok Lenartowicza na krakowską Skałkę było okazją do manifestacji patriotyzmu lwowskiej młodzieży szkolnej i studentów (M. Podraza-Kwiatkowska, op.cit., s. 9–10). Wątpliwości co do autorstwa pojawiają się, gdy czyta się debiutancki wiersz. Jest to utwór odbiegający in minus od kolejnych, można go nawet określić jako wyjątkowo słaby, choćby ze względu na dobór rymów (M. Podraza-Kwiatkowska, ibidem, która zaznacza, iż „[a]ni jedna linia nie wiedzie od tego wiersza do dalszej twórczości [Brzozowskiego]”). Za bardziej udane niż debiut uznać można z pewnością nawet powstałe niewiele później Pierwsze poezje. Widać w nich przejście od tzw. liryki czułostkowej i epigońsko-romantycznej (charakterystycznej dla polskiego pozytywizmu, może pozostającej pod wpływem wierszy ojca) do poezji Młodej Polski. Reprezentuje ją zwłaszcza wiersz Posępny las (ibidem). Szczególnie cenne są jednak wiersze, które ukazały się w krakowskim Życiu (zob. szerzej poniżej, w części dot. twórczości). Zwykle są krótkie, skomponowane w przemyślany sposób, stronią także od wielosłowia. Wyróżniają się bardzo pozytywnie na tle przeciętnej „produkcji lirycznej” czasów polskiego neoromantyzmu (M. Podraza-Kwiatkowska, op.cit., s. 10, dodająca, że dobrą szkołę doskonalącą w praktyce warsztat poetycki Brzozowskiego stanowiły zapewne przekłady liryki francuskiej, rzadko trzymające się w niewolniczy sposób oryginałów; dodajmy, że przeważają tu tłumaczenia Baudelaire’a, nieco mniej jest wierszy Verlaine’a).

Nowy etap

Współpracę z wychodzącym w Krakowie Życiem autor Modlitwy rozpoczął w r. 1898. Był to znaczny sukces młodego Poety, zwłaszcza że nie wszystkim jego kolegom ze Lwowa udało się podjąć współpracę z tym pismem (M. Podraza-Kwiatkowska, op.cit., s. 8). Już w listopadzie 1898 r. w Życiu, wówczas jeszcze redagowanym przez prawnika, dyplomatę austriackiego i senatora II RP Alfreda Wysockiego, ukazują się trzy liryki: O przyjdź!, Dusza ma cierniem uwieńczona (w wydaniu zbiorowym pt. Ukrzyżowanie) oraz Ziejąc zatrute, zgniłe tchnienie (w wydaniu zbiorowym pt. Lilia).

Intensyfikacja współpracy z Życiem nastąpiła, gdy jego redakcję objął Stanisław Przybyszewski. Wówczas w każdym niemal numerze ukazywał się wiersz albo przekłady Stanisława Korab-Brzozowskiego. Przypomnijmy, że to właśnie Przybyszewski przekształcił Życie w ilustrowany dwutygodnik poświęcony wyłącznie sztuce i literaturze. W doborze materiałów kierował się swym osobistym smakiem (A. Hutnikiewicz, op.cit., s. 77). Nie znamy dostatecznie dobrze okoliczności, w których Poeta poznał Stanisława Przybyszewskiego. Zapewne było to w czasie, gdy Przybyszewski po raz pierwszy przyjechał do Lwowa, zatem w r. 1899. Znajomość ta zaważyła na całym przyszłym życiu Korab-Brzozowskiego. Przybyszewski odkrył talent i potencjał autora Pereł bardzo szybko. Dopatrzył się w utworach Stanisława i Wincentego Brzozowskich doskonałej manifestacji poezji odpowiadającej w pełni założeniom programowym estetyki redagowanego przezeń pisma (A. Hutnikiewicz, op.cit., s. 149).

Od numeru 12. z 1899 roku Stanisław Korab-Brzozowski wchodzi, obok Przybyszewskiego i Stanisława Wyrzykowskiego, w skład komitetu redakcyjnego Życia. W jego gestii leży reprezentacja czasopisma na Lwów. Równocześnie staje się – wraz z całym pismem – celem ataków, m.in. ze strony popierającego realizm i naturalizm krytyka literackiego, muzycznego i teatralnego Antoniego Sygietyńskiego. Rozgłos, w znacznej mierze negatywny, przynajmniej początkowo, przynosi tłumaczenie napisanego po francusku wiersza brata Powinowactwo cieni i kwiatów o zmierzchu (M. Podraza-Kwiatkowska, op.cit., s. 8, która zaznacza, że utwór ten był nowatorski, pozbawiony zasady ciągłości, wyrazy łączyły się tylko po części ze względów semantycznych (ze względu na znaczenie), częściej ze względu na eufonię). Jego publikacja pociągnęła za sobą zarówno pochwały tych, którzy dopatrywali się w utworze arcydzieła nowej sztuki, jak i głosy zjadliwej krytyki ze strony konserwatystów, którzy widzieli w Powinowactwie… przejaw upadku i degeneracji literackiej. W dyskusję włączył się sam Stanisław Przybyszewski, podejmując próbę obrony w słynnym, zawierającym analizę wiersza artykule o programowej wymowie O „nową” sztukę.

W kręgu twórcy Confiteor

Związki autora Kiedy wiosna… ze Stanisławem Przybyszewskim nie kończyły się na współpracy literackiej. Przybyszewski to przede wszystkim fenomen cyganerii, wciągającej w wir życia pozbawionego ładu „wielu włóczących się w jego orszaku i zahipnotyzowanych przezeń adeptów, nie tyle objawienia poetyckiego, ile poszukiwaczy niezwykłych dreszczów, rzucających ostentacyjne wyzwanie tłumom pospolitych filistrów. Stanisław Brzozowski stał się jednym z najbliższych satelitów tego demonicznego uwodziciela, a zarazem (…) pośredniego i mimowolnego sprawcy jego tragedii” (A. Hutnikiewicz, op.cit., s. 149).

Stanisława Koraba-Brzozowskiego widziała na jednym z wieczorów w domu Przybyszewskich modernistyczna poetka i prozaiczka, drukująca m.in. w Chimerze i krakowskim Życiu Ewa Łuskina. To właśnie ona przekazała jego wizerunek, najprawdopodobniej jedyny w swym rodzaju, który zachował się do naszych czasów. Łuskina pisała: „[o]bok na krześle ktoś, czyje rysy od początku zacierają się w mej pamięci, jak gdyby w owej chwili już nie istniał… Jakaś postać męska, wyniosła i kosmopolityczna, jakaś głowa ostra, blada, z zastygłym stygmatem [czyli znakiem, śladem – RM] bardzo starej rasy [zapewne chodzi o pochodzenie ze strony ojca i matki – RM] i skupionej sile woli – kataleptycznie [zatem w bezruchu, w zastygnięciu – RM] zapatrzona w piękną panią” (M. Podraza-Kwiatkowska, op.cit., s. 5, cytat z: E. Łuskina, Taniec miłości i śmierci, „Nowa Reforma” 1927).

Owa „piękna pani” to rzecz jasna Dagny Przybyszewska, stająca się w biografii Pisarza tak typową dla życiorysów doby fin de siècle, zwłaszcza ludzi pióra i artystów, femme fatale. Ponoć zakochać się w niej mieli m.in. obaj bracia Brzozowscy. Ona też miała – jak podawał zwłaszcza Boy-Żeleński – stać się przyczyną targnięcia się Stanisława Korab-Brzozowskiego na własne życie (M. Podraza-Kwiatkowska, ibidem). Pojawiały się także inne plotki i teorie, również poniekąd „typowe” dla biografii „w typie młodopolskim”, w tym o uczuciu do siostry, z którą Poeta urządzał seanse spirytystyczne. O rzekomym kazirodczym związku z siostrą pisał m.in. Żeleński w Ludziach żywych, dopatrując się w mniemanej relacji erotycznej urzeczywistnienia fabuły powieści Stanisława Przybyszewskiego De profundis. Trzeba jednak mieć na uwadze, że Przybyszewski poznał Brzozowskiego dopiero w r. 1899, powieść zaś ukazała się po niemiecku jeszcze w r. 1895, zatem cztery lata wcześniej (D. Samborska-Kukuć, Posępne…, s. 96). Dodajmy, że Jadwiga również zmarła tragicznie: popełniła samobójstwo wraz z mężem po odbyciu seansu spirytystycznego (D. Samborska-Kukuć, ibidem, która zwraca uwagę, że źródłem mitu towarzyskiego jest plotka. Staje się ona bazą dla kreacji obrazu przeszłości, gdzie skandale poprzedzają albo i fałszują realia, za cenę prawdy przeinacza się fakty, gdzie konstruuje się zgodne z „powszechną opinią” biografie, zwłaszcza cudze, ibidem, s. 100).

Upadek krakowskiego Życia sprawił, że Stanisław Korab-Brzozowski wszedł w kolejne, tym razem warszawskie środowisko literackie. Mając już niezbędne doświadczenie, został sekretarzem redakcji tworzonej przez Zenona Miriama-Przesmyckiego Chimery. Jesienią r. 1900 przeprowadził się do Warszawy. Wiemy, że już w drugiej połowie r. 1900 rozpowszechniał prospekty i werbował współpracowników pisma Przesmyckiego (M. Podraza-Kwiatkowska, op.cit., s. 8, powołująca się na korespondencję znajdującą się w Bibliotece Narodowej, nr rkps. 2874; Podraza-Kwiatkowska dodaje, że obecność bardzo przecież młodego Twórcy w redakcjach dwóch najważniejszych czasopism Młodej Polski dowodzi jego potencjału nie tylko na polu liryki i przekładów).

Niespodziewana katastrofa

Autor Dawida był konsekwentnie i jednoznacznie kojarzony z kręgiem bohemy otaczającej Przybyszewskiego. Z tym właśnie środowiskiem wiąże się także do dziś nie w pełni wyjaśniona sprawa jego tragicznej śmierci. Odebranie sobie życia przez Stanisława Korab-Brzozowskiego łączyło się ze sprawami osobistymi Przybyszewskiego (zwłaszcza powszechnie znany romans z żoną Jana Kasprowicza, samotność i odrzucenie przez męża, potem śmierć Dagny Juel-Przybyszewskiej). Pisarz mógł być zakochany lub wręcz mieć obsesję na punkcie opuszczonej przez Przybyszewskiego Dagny. Obsesję taką odczuwał najprawdopodobniej także Władysław Emeryk, stąd jego decyzja o zastrzeleniu Norweżki i odebraniu sobie życia (miało to miejsce niewiele po śmierci autora Kwiatów grzechu, 5 czerwca 1901 r. w Grand-Hotelu w Tyflisie). Na decyzję o samobójstwie mogło wpłynąć także to, iż Korab-Brzozowski miał być pesymistą, melancholikiem (nie oznacza to jednak samo przez się, że chorował np. na depresję albo chorobę afektywną dwubiegunową), „najwrażliwszą organizacją duchową swego pokolenia”, pisarzem „targanym wichrem niepokojów i rozterki duchowej”, w fatalizmie losu umacniać miał go mistrz – Przybyszewski (D. Samborska-Kukuć, op.cit., s. 98–99, cytująca Z. Dębickiego, Stanisław i Wincenty Brzozowscy, „Kurier Warszawski” 13/1910, s. 3 oraz Gamma, Bracia poeci, „Tygodnik Ilustrowany” 12/1910, s. 242; co do wpływu Przybyszewskiego zob. książkę Stanisława Helsztyńskiego Meteory Młodej Polski, Wyd. Literackie, Kraków 1969, a także monografię Tomasza Weissa Cyganeria Młodej Polski, Wyd. Literackie, Kraków 1970, s. 71–77).

Samobójstwo nie było aktem spontanicznym. Przeciwnie, Korab-Brzozowski starannie je zaplanował i wyreżyserował. Dokonało się ono w Warszawie, nocą z 22 na 23 kwietnia 1901 r., w mieszkaniu nieopodal redakcji Chimery, przy ul. Książęcej 7 (M. Podraza-Kwiatkowska, op.cit., s. 6). Niewiele wcześniej, szykując się już na śmierć, autor Dawida sprzedał swój skromny majątek. Przygotował także kolację, zapraszając na nią krąg przyjaciół. O ile wiemy, nastrój był koszmarny. Zdawano sobie także sprawę, iż przygotowane zostało jakieś niesamowite wydarzenie. Pisarz opuścił swych gości późno, nad ranem, by już nie powrócić. Po dłuższym czasie zaczęto go szukać. Wkrótce znaleziono zwłoki leżące na podłodze. Okazało się, że Poeta otruł się. „Wtajemniczeni nie dziwili się; śmierć gospodarza była jednym z ogniw łańcucha młodzieńczych samobójstw w lwowskim kręgu. Przygotowywała się z dawna w atmosferze makabrycznych wizji odmalowanych w książkach [Stanisława] Przybyszewskiego” (M. Podraza-Kwiatkowska, ibidem, s. 6 oraz S. Helsztyński, Przybyszewski, Wyd. Literackie, Kraków 1958, s. 247–248; datę dzienną śmierci Brzozowskiego, różnie zresztą podawaną, ustalić można np. w oparciu o notkę w „Kurierze Warszawskim” z 23 kwietnia 1901 r. (nr 111)).

Wydaje się, że do ugruntowania legendy Stanisława Korab-Brzozowskiego i jego samobójczej śmierci jako jej swoistego zwieńczenia czy ostatniego aktu przyczynił się znacznie Tadeusz Boy-Żeleński, który we wspomnieniowym artykule Literatura trumien pisał: „Później wtajemniczeni łączyli samobójstwo Brzozowskiego z czynem [Władysława] Emeryka, mówiono o jakichś tajemnych między nimi rozmowach, o wymienianych ślubach na tle nieszczęsnej miłości do jednej kobiety. Starszy z tych dwóch dzieciaków [czyli Brzozowski – RM] miał 25 lat…” (Wiadomości Literackie 44/1933, 8 X 1933 (dostęp: 26.05.2026). Prawdą jest, że Emeryk, młody syn milionera z zagłębia naftowego na rosyjskim Kaukazie, od miesięcy włóczył się w „orszaku” Przybyszewskiego. Dodać można, że Dagny wyjechała z nim do Gruzji wraz z kilkuletnim synkiem Zenonem za zgodą męża. Przybyszewski miał niebawem do nich dołączyć (A. Hutnikiewicz, op.cit., s. 207). Jak wiemy, również ta podróż miała tragiczny koniec: 5 czerwca 1901 r. Emeryk zastrzelił Dagny i siebie, ponoć posługując się rewolwerem należącym do Korab-Brzozowskiego. Z pewnością sytuacja była złożona, stąd konieczność krytycznego podejścia do źródeł, zwłaszcza wspomnieniowych i publicystycznych.

Tuż po śmierci Pisarza Zenon Przesmycki zebrał w dwóch tomach pisma Chimera (z. 4 i 5) gros tekstów, które pozostawił po sobie zmarły. W Chimerze ukazał się także piękny nekrolog. Osobny tomik został wydany kilka lat później, w r. 1910. Wówczas księgarz i wydawca, a zarazem wielki entuzjasta polskiej kultury, Jakub Mortkowicz zainaugurował zbiorami wierszy Wincentego i Stanisława Korab-Brzozowskiego znaną i cenioną serię Pod znakiem poetów. W tomiku Stanisława zatytułowanym Nim serce ucichło znalazły się m.in. pomieszczone w dziale Pierwsze poezje wczesne i wcześniej niewydane drukiem wiersze.

Narracje a realia

Pisarz żył bardzo krótko, nie dożył nawet trzydziestego roku życia, jednak z jego żywota można „wykroić” dwie samodzielne biografie. Obie będą „typowe”, obie będą się oprócz tego bardzo dobrze mieścić w młodopolskim wzorcu biograficznym (M. Podraza-Kwiatkowska, op.cit., s. 5).

Pierwsza z nich zdaje się w większym stopniu odpowiadać powszechnym, kształtowanym m.in. przez media i niektóre publikacje popularne, wyobrażeniom o fin de siècle i żyjących wówczas ludziach sztuki i pióra. Jest to biografia pełna niezwykłości, radykalnie odmienna od życia mieszczańskiego, od jałowej, nużącej utalentowane dusze, egzystencji zadowolonego z siebie, bezrefleksyjnego „filistra”. Nie brak w niej egzotyki: przyszły autor Duchowi twemu… rodzi się w Syrii, zatem w kraju bliskowschodnim, „orientalnym”, już przez samo swe położenie, religie i panowanie tureckie egzotycznym z europejskiej perspektywy, podobnie jak za czasów Byrona i Słowackiego. Matka pochodzi z rodziny francusko-arabskiej. Ojciec był nie tylko poetą, powstańcem 1848 i 1863 r. i podróżnikiem-myśliwym, ale także inżynierem, a nawet przez jakiś czas wicekonsulem hiszpańskim. Sam Pisarz w Syrii i tureckiej Anatolii przebywał długo, do wieku młodzieńczego (M. Podraza-Kwiatkowska, op.cit., s. 5). W biografii „typowo młodopolskiej” jest także bohema, i to ta „szczególnie ważna”, krakowska. Jak już wspomnieliśmy, Poetę wprowadza w ten krąg cyganerii, inicjuje do „pełni dekadencji” sam Stanisław Przybyszewski.

Jako sui generis dopełnienie czy domknięcie tej pierwszej, „dekadenckiej” biografii, bywa chętnie przytaczany jeden z utworów Wincentego Korab-Brzozowskiego. Wiersz ten zaczyna się od słów „Odjechał, a po sobie zostawił wspomnienie / Przykre – gadów ohydnych pełzające ślady”. Osoba brata autora miałaby tu być kreowana na typowego poetę przeklętego, poète maudit. Trafniejsze wydaje się jednak dostrzeganie w wierszu raczej autoportretu jego autora, i to autoportretu przerysowanego (M. Podraza-Kwiatkowska, op.cit., s. 6–7, zwracająca uwagę, iż za taką tezą przemawiają wzmianki zawarte w interesującym nas utworze). Pomyłka i uznanie, że wiersz mówi o Stanisławie, pojawiły się, gdyż dedykacja całego zbioru poezji Dusza mówiąca została umieszczona zaraz przed stroną z omawianym utworem. Dedykacja brzmi: Świetlanej pamięci brata mojego Stanisława poświęcam.

Ponadto źródła wskazują, że przyjaciele wspominali Brzozowskiego bardzo dobrze, pisali nawet o „słodyczy” (zatem miłym usposobieniu), którą różnił się od brata, mającego „naturę egoistyczną i zaborczą” (M. Podraza-Kwiatkowska, op.cit., s. 7, Z. Dębicki, Iskry…, op.cit., s. 260; który też podaje na s. 259, że Brzozowski strzelił sobie z rewolweru w skroń; Dębicki pisze dalej: „Musiał przeżyć jakąś wielką tragedię wewnętrzną [zatem sprawa nie była wcale tak jasna, jak może sugerować np. Boy – RM] (…). Widywałem się z nim w ostatnich miesiącach jego życia dość często. (…) Staś odwiedzał nas niemal co niedzielę. Z rozmów z nim żadnego nie wyniosłem podejrzenia, że nosi się z myślą o samobójstwie (…). Odprowadziliśmy go na cmentarz powązkowski i zasypali jego mogiłę kwiatami.”).

Owa „pierwsza”, „typowa”, kusząca swą prostotą i jednoznacznością biografia Stanisława Korab-Brzozowskiego, biografia wypełniona życiem cyganerii, oderwaną np. od ciężkiej pracy ojca, egzotyką Syrii, Dagny Przybyszewską jako femme fatale, spirytyzmem, samobójstwem i zakazanym, kojarzącym się np. z Lordem Byronem, uczuciem do siostry, mogłaby stać się świetną biografią bohatera młodopolskiej, modernistycznej powieści (M. Podraza-Kwiatkowska, op.cit., s. 7). Trzeba jednak pamiętać, że dopiero „druga biografia”, ta oparta na faktach, na tym, co wiemy np. o rodzinie Pisarza, jego relacjach z przyjaciółmi, zwłaszcza z kręgu ludzi sztuki, podejściu do własnej twórczości i do warsztatu poetyckiego, przynosi bardziej odpowiadające rzeczywistości przedstawienie sylwetki autora Anioła Pańskiego.

Dobry obraz postaci Stanisława Koraba-Brzozowskiego dać mogą zatem dwie, odczytane łącznie, biografie. Wówczas pojawi się portret pełniejszy, zupełniejszy. Dostrzeżemy dzięki temu sylwetkę „młodopolskiego artysty”, podobną – przynajmniej w pewnej mierze – do portretów z ówczesnych książek. „Jest jednak (…) zasadnicza różnica między przeciętnym „portretem młodopolskiego artysty” z ówczesnych utworów literackich a [portretem] Stanisława Brzozowskiego. Owi artyści z findesieclowych powieści (…) z reguły pozbawieni byli talentu. Stanisław Brzozowski był nim obdarzony niewątpliwie” (M. Podraza-Kwiatkowska, op.cit., s. 9).

Wokół dorobku literackiego Stanisława Koraba-Brzozowskiego

Poezja autora Ostatniej Wieczerzy reprezentowała – dostrzegł to łatwo nie tylko Przybyszewski – wszystkie nastroje i zdobycze epoki, w której i dzięki której powstawała (A. Hutnikiewicz, op.cit., s. 150). Wykorzystywała z wirtuozerią odkrycia nowego alegoryzmu i symbolizmu poetyckiego, najgłębsze osobiste treści transponowała na obrazy o przejmującej sugestywności. Uzdolnienie Brzozowskiego do percepcji i odczuwania otaczającej go rzeczywistości („świata” sensu largo), wraz z subtelnymi synestezjami zmysłowymi, pozwalało na tworzenie wyszukanych kompozycji, niezwykłych rymów i rytmów oraz układów stroficznych (A. Hutnikiewicz, ibidem, zwracający uwagę, iż podobną wirtuozerią formalną cechował się Wincenty Korab-Brzozowski).

U autora Nad grobem Renana zwraca uwagę m.in. upodobanie do operowania zaskakującymi skojarzeniami i asocjacyjnymi zestawieniami obrazów, kreślących symboliczny pejzaż mentalny (paysage mental). Co ciekawe, jeden z najbardziej oryginalnych wierszy Młodej Polski, czyli Nadchodzi noc…, stanowi tego typu pejzaż wewnętrzny tylko w pewnym stopniu. Następuje przenikanie się w nim przestrzeni zewnętrznej i wewnętrznej. Przegrodę, która je rozdziela, stanowią oczy. Przegroda ta pozwala jednak również na kontakt dwóch przestrzeni, ich przenikanie się i wpływanie przestrzeni zewnętrznej na wnętrze. Promienie zachodzącego słońca właśnie przez oczy przenikają w głąb krwi i mózgu, przenikają do przestrzeni „cielesnej”, „narządowej”, zatem w pełni fizjologicznej, nie zaś – a przecież tego oczekiwalibyśmy od pejzażu wewnętrznego – do sfery psychicznej (M. Podraza-Kwiatkowska, op.cit., s. 15–16).

Jak zaznaczyliśmy w części biograficznej, tom Nim serce ucichło ukazał się dopiero w r. 1910. W zbiorze tym, choć zawierającym właściwie pierwsze poezje młodego debiutanta, znajdziemy przynajmniej kilka arcydzieł: O przyjdź!, Ukrzyżowanie, Próżnia, Lilia, Nadchodzi noc…, a także Barwy, głosy, wonie (A. Hutnikiewicz, op.cit., s. 150). „Zwłaszcza genialnie przełożony przez Stanisława francuski wiersz Wincentego „Powinowactwo cieni i kwiatów o zmierzchu” stał się podstawą swoistej legendy literackiej, a zarazem skandalu, uznany przez jednych, przez prozelitów nowej sztuki, za arcydzieło, przez drugich, przeciwników – za najdoskonalszy przykład degeneracji” (ibidem, s. 149).

Przypomnijmy, że przed swym tragicznym odejściem Pisarz publikował głównie w krakowskim Życiu, doczekując się uznania. Należał także do zespołu redakcyjnego tego pisma oraz warszawskiej Chimery. Tragiczna śmierć w bardzo młodym wieku przekreśliła szanse na dalszy rozwój talentu i ukazanie pełnego potencjału Twórcy. Talent ów widać było, i to bardzo wyraźnie, zarówno w poezjach własnych, jak i w przekładach (do dziś niektóre utwory Baudelaire’a, np. Litania do Szatana, są wydawane właśnie w tłumaczeniu Brzozowskiego).

Wobec cierpienia i milczenia nieba

W twórczości własnej autora Dawida widać szczególnie wyraźnie wątki dekadenckie. Dotkliwy i tragiczny kryzys wstrząsający podstawami światopoglądu podmiotu lirycznego łatwo dostrzec w wierszu Próżnia. Odmiennie niż np. Kazimierz Przerwa-Tetmajer (por. jego Nie wierzę w nic), Brzozowski nie decyduje się na przedstawienie expressis verbis swej deklaracji światopoglądowej. Odwołuje się zamiast tego do tzw. ekwiwalentyzacji symbolistycznej, korzysta z odpowiednio skomponowanego obrazu (Anna Wydrycka [w:] A. Skoczek (red.), Historia…, op.cit., t. 7/1, s. 279). Obraz ten składa się z wyrazistych symboli towarzyszących sytuacji skierowanego ku niebiosom, pełnego rozpaczy błagania (Chrystus umierający na krzyżu, bezlistne, nagie drzewo, uosobiona dusza). Napięcie na osi pionowej, wertykalne, zatem ku niebu, łączy się z kierunkiem w dół, kierunkiem swego rodzaju nacisku sił „odbitych” od stalowego, pustego firmamentu, od którego nie można niczego oczekiwać (ibidem). Podmiot w Próżni nie ma oparcia w zewnętrznym świecie, także tym pozamaterialnym, boskim. Jest pozbawiony norm moralnych wynikających z wyższego porządku, brak mu wartości i idei, w samym sobie znajduje tylko tragiczną „otchłań czarnej nicości”. Nicość ta jest groźna, stwarza presję; odmiennie niż w niektórych utworach Przerwy-Tetmajera, nie trafiamy na dwuznaczne „upojenie nicością” (ibidem). Okazuje się także, że kryzys duchowy zostaje pogłębiony przez miłość zmysłową, erotyczną (por. Dusza ma cierniem uwieńczona ze specyficzną wersją Kalwarii na ciele kobiecym – „białym krzyżu (…) ciała”). Nie chodzi tu o jakiekolwiek sugerowanie perwersji czy seksualnych fiksacji. Celem Brzozowskiego jest potwierdzenie cierpienia duszy, cierpienia psychicznego wynikłego z ulegnięcia pożądaniu, przez odwołanie się do męki Jezusa (A. Wydrycka, ibidem, s. 279, z przypomnieniem, że dla dekadentów modernizmu i Młodej Polski śmierć Chrystusa na krzyżu nie była – zupełnie odmiennie niż w chrześcijaństwie – zbawczą ofiarą i odkupieniem grzechów ludzkich przez miłosiernego Boga-Człowieka, lecz figurą bezowocnego cierpienia ludzkiego). Ponieważ miłość, zwłaszcza erotyczna, została pozbawiona wartości, cały jej urok zmysłowy powinien przejść na śmierć (stąd „wolne konanie” w Duszy mej…). Nie bez przyczyny w słynnym i naśladowanym wierszu O przyjdź! to właśnie ona otrzymuje maskę uwodzicielki, kochanki zmysłowej i pięknej, subtelnej, kojarzącej się na pozór z życiem, witalnością, może z pierwszą młodzieńczą miłością w „szacie lekkiej, białej, zwiewnej, / Pajęczej” z „dłońmi (…) przejrzystymi, miękkimi, woniejącymi (…)” (A. Wydrycka, ibidem, s. 279).

Doświadczenie tragicznego zmagania

Spojrzenie na lirykę własną Stanisława Korab-Brzozowskiego pozwala dostrzec, że jest ona niejako rozpięta między dwiema skrajnościami: usiłowaniem zdobycia drogi „jasnym słońca siłom” i pełnym pesymizmu zwątpieniem. Siły „jasne” okazują się w ostatecznym rozrachunku zbyt słabe, nie wystarczą do pokonania „ciemności chaosu”, „otchłani czarnej nicości”. Ukształtowanie się takiej tonacji, z przewagą ciemnych barw, nastąpiło pod niewątpliwym wpływem Baudelaire’a, jednak znaczną rolę odegrała także lektura Schopenhauera (M. Podraza-Kwiatkowska, op.cit., s. 11, zwracająca uwagę na wyrażenie wprost poglądu niemieckiego filozofa o bezrozumnym, a przy tym nigdy niezaspokojonym popędzie jako sile motorycznej postępowania człowieka: „Ach! jakaś siła ślepa i głucha / Pcha w życia wir”, por. także wiersz Próżnia). Również miłość – podobnie jak u Schopenhauera – okazuje się siłą niszczącą jednostki, redukującą je do roli automatu poruszanego mocą natury. Z tego względu Brzozowski przedstawia akt miłosny jako ukrzyżowanie (por. wiersz Dusza ma cierniem uwieńczona…, w którym koncepcja miłości jako tragedii złączona jest z pomysłem nasuwającym na myśl barokowy koncept, nieco podobny do tego z wiersza Jana Andrzeja Morsztyna Na krzyżyk na piersiach jednej panny (M. Podraza-Kwiatkowska, ibidem, wskazująca, że bliżej tu jednak do specyficznych, bluźnierczych i sadystycznych konceptów Baudelaire’a zastosowanych w wierszu À une Madone; zob. tamże, s. 12 i n., również o „pustym niebie” – symbolu totalnego zwątpienia w związku z wierszem Nad grobem Renana).

Przejmująca prawda wyznań zawartych w liryce Korab-Brzozowskiego polegała przede wszystkim na przyciągającej uwagę czytelnika i budującej specyficzną więź z podmiotem lirycznym szczerości. Szczerość ta była w pewnym sensie poświadczona i „zweryfikowana” osobistą tragedią Pisarza. Towarzyszy jej niezwykła emocjonalność, dająca się wyczuć mimo oszczędnej formy poetyckiej (A. Hutnikiewicz, op.cit., s. 150).

Autora O przyjdź! można zaliczyć do typowych poetów Młodej Polski, a raczej jej wczesnego okresu, nazwanego przez Kazimierza Wykę modernizmem. Korab-Brzozowski jest jednak zarazem poetą mocno nietypowym, wręcz zaprzeczeniem neoromantycznej, modernistycznej typowości. Nakłada sam na siebie szczególne, sprzyjające rozwojowi twórczemu i dyscyplinie słowa rygory: zwięzłość i celowość kompozycji, oszczędność słów, dokładne opanowanie warsztatu pisarskiego (M. Podraza-Kwiatkowska, op.cit., s. 18; nie można wykluczyć, że znaczenie miały tu i przekłady z mistrzów francuskiej liryki, i wykształcenie oraz praca prawnicza, wiążące się właśnie z dyscypliną słowa i myślenia, wpajanymi studentom począwszy od kursu prawa rzymskiego). Autor Tarczy Achillesa nie stronił także od powtórzeń, komplikował użycie rymów i kształt wersyfikacyjny swych utworów. Chętnie sięgał po sonet i pantun (skomplikowana, wymagająca forma poetycka cechująca się dokładnie określoną powtarzalnością wersów). Widać tu wpływ lektury parnasistów francuskich (A. Wydrycka, op.cit., s. 280, ze zwróceniem uwagi, że Brzozowski wraz z bratem napisali cykl sonetów Tryumfy inspirowany Trofeami José-Marii de Heredii).

dr Rafał Marek, 27.05.2026

Literatura:

Wiesława Albrecht-Szymanowska s.v. Stanisław Korab-Brzozowski [w:] Roman Loth (red.), Dawni pisarze polscy od początków piśmiennictwa do Młodej Polski, Wyd. Szkolne i Pedagogiczne, Warszawa 2000, s. 124.
Adam Bar s.v. Stanisław Brzozowski [w:] Polski słownik biograficzny, t. III, nakładem PAU, Kraków 1937, s. 67-68.
Artur Hutnikiewicz, Młoda Polska, PWN, Warszawa 1994.
Stanisław Korab – Brzozowski, Poezje zebrane, oprac. Maria Podraza-Kwiatkowska, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1978.
Aleksander Piskor, Rodzina poetów. „Czarny Łowiec” i jego synowie,Zwierciadło. Literacki magazyn ilustrowany”, 1937 nr 7, s. 4- ; https://bcul.lib.uni.lodz.pl/dlibra/publication/87495/edition/78532/content (dostęp: 26.05.2026).
Dorota Samborska-Kukuć, Posępne epifanie Stanisława Koraba – Brzozowskiego, „Prace Polonistyczne”, seria LVII, 2002, s. 95-115, https://bazhum.muzhp.pl/media/texts/prace-polonistyczne-studies-in-polish-literature/2002-tom-57/prace_polonistyczne_studies_in_polish_literature-r2002-t57-s95-115.pdf (dostęp: 27.05.2026).
Anna Skoczek (red.), Historia literatury polskiej w dziesięciu tomach. Tom 7. Młoda Polska,  cz. I i cz. II, Wyd. SMS, Bochnia-Kraków 2004.
Małgorzata Sokalska s.v. Stanisław Korab – Brzozowski [w:] Jan Pieszczachowicz (red.), Wielki leksykon pisarzy polskich, t. II, Oficyna Wydawnicza Fogra, Warszawa 2002, s. 33-34.
Jacek Trznadel s.v. Stanisław Korab-Brzozowski [w:] Literatura polska. Przewodnik encyklopedyczny, PWN, Warszawa 1984-1985, t. I, s. 117.
Tadeusz Turkowski s.v. Karol Brzozowski [w:] Polski słownik biograficzny, t. III, nakładem PAU, Kraków 1937, s. 59-61.

Epoka literacka: Modernizm (Młoda Polska)