Stanisław Przybyszewski (urodzony 7 maja 1868 w Łojewie, zmarły 23 listopada 1927 w Jarontach) był modernistycznym poetą, dramaturgiem i eseistą czasów Młodej Polski, m.in. autorem programowego manifestu Confiteor, ogłoszonego w redagowanym przez Przybyszewskiego Życiu. Tworzył po polsku i po niemiecku. Słynął jako skandalista, czołowa postać cyganerii artystycznej Berlina oraz polskiego nurtu dekadentyzmu i fin de siècle, zwłaszcza w środowisku krakowskich literatów i artystów. Propagował hasło „sztuka dla sztuki” i teorię androginicznej „nagiej duszy”. Jeszcze za życia stał się postacią legendarną.
Stanisław Przybyszewski – biogram skrócony
Stanisław Przybyszewski urodził się 7 maja 1868 r. na Kujawach, w leżącym pod Kruszwicą Łojewie. Ojciec, Józef Przybyszewski, był nauczycielem wiejskim. Matka, Dorota, pochodziła z rodziny Grąbczewskich, była drugą żoną ojca twórcy. Jako panna pracowała w charakterze guwernantki.
Przyszły pisarz był uczniem gimnazjów niemieckich w Wągrowcu i Toruniu. Gdy w r. 1889 zdał egzamin dojrzałości, zaczął studiować architekturę w stolicy Niemiec. Bardzo szybko, już w lecie 1890 r., przeniósł się na studia medyczne na Uniwersytecie Berlińskim. Studiów nie ukończył, w r. 1893 został relegowany z uczelni po aresztowaniu w związku z kontaktami z ruchem robotniczym. W r. 1891 zamieszkał ze swą przyjaciółką z Wągrowca, Martą Foerder, z którą był związany aż do jej śmierci w r. 1896. W r. 1892 redagował przeznaczoną dla polskich emigrantów zarobkowych żyjących w Niemczech „Gazetę Robotniczą”. Na jej łamach anonimowo ogłaszał przez kilka miesięcy artykuły atakujące politykę ziemiaństwa i duchowieństwa w Wielkopolsce i na Śląsku pruskim.
Po ogłoszeniu w r. 1892 eseju o Nietzschem i Chopinie Stanisław Przybyszewski związał się z kręgiem niemiecko-skandynawskiej cyganerii artystycznej Berlina. Wydawane w tym okresie poematy prozą i powieści sprawiły, że szybko stał się sławny, budząc zainteresowanie na ziemiach polskich, w tym w zaborze austriackim. Równolegle nawiązał ważne kontakty i znajomości, m.in. z niemieckim poetą i pisarzem Richardem Dehmelem, norweskim malarzem Edvardem Munchem, krytykiem literackim Olą Hanssonem, a także pochodzącym ze Szwecji modernistycznym pisarzem, dramaturgiem i malarzem Johanem Augustem Strindbergiem. To właśnie Strindberg, jeszcze w l. 90. XIX w., nazwał Przybyszewskiego „genialnym Polakiem”, „der geniale Pole”.
W r. 1893, zatem jeszcze za życia Marty Foerder, Przybyszewski pojął za żonę pochodzącą z Norwegii Dagny Juel, przybyłą do Berlina na studia muzyczne. Od r. 1894 do 1898 przebywał wraz z nią w Norwegii, u teściów w mieście Kongsvinger. Odwiedzał także Oslo, Sztokholm i Kopenhagę. Kilka razy wyjeżdżał na dłuższe pobyty do stolicy Niemiec. W r. 1894 w Berlinie był współzałożycielem ważnego pisma niemieckiej Art Nouveau Pan. Swe teksty Przybyszewski ogłaszał wówczas w Moderner Musenalmanach, Die neue deutsche Rundschau (Freie Bühne), Die Gesellschaft (1895–1897) oraz w Die Kritik (lata 1896–1897). W r. 1895 nawiązał współpracę z ukazującym się w Pradze Moderní revue Arnošta Procházki. Dzięki temu wywarł znaczny wpływ na literaturę czeską jako propagator modernizmu. W r. 1897 redagował przez krótki czas pismo Metaphysische Rundschau.
Na początku r. 1898 Przybyszewski odwiedził dwukrotnie Paryż. Przez dwa miesiące gościł także w Hiszpanii, w Playa del Mera, u filozofa, badacza Platona, profesora Wincentego Lutosławskiego. Wówczas zrodziła się fascynacja architekturą i sztuką hiszpańską, zwłaszcza obrazami Francisca Goi i El Greca. We wrześniu r. 1898 przybył do Krakowa. Był tam entuzjastycznie witany przez grupę młodych pisarzy i artystów dopatrujących się w autorze Requiem aeternam autorytetu i charyzmatycznego przedstawiciela nowej sztuki europejskiej. Szybko został redaktorem krakowskiego pisma Życie. Dzięki Przybyszewskiemu i dobranym przezeń współpracownikom Życie stało się czołowym pismem nowej literatury i sztuki. Program pisma, uznawany jednocześnie za manifest polskiego modernizmu, Przybyszewski zawarł w Confiteor (Życie nr 1/1899). Przełożone na polski fragmenty pisanych po niemiecku poematów prozą i esejów ogłaszał w Życiu i w Młodości. Towarzyszyły temu publikacje tłumaczeń poezji i dramatów Dagny Juel-Przybyszewskiej. Sukcesem okazał się m.in. wystawiony przez Tadeusza Pawlikowskiego dramat Dla szczęścia. Równolegle Stanisław Przybyszewski wygłaszał odczyty, np. we Lwowie. Tam odnowił swą znajomość ze znanym z dzieciństwa Janem Kasprowiczem. Gdy w r. 1901 zamknięta została redakcja Życia, przeniósł się do Warszawy. Szczególne znaczenie miały tu jednak – jak zaznaczają biografowie – okoliczności bardziej osobiste, zwłaszcza komplikacje wynikające ze związku z żoną Kasprowicza, Jadwigą. Trwał także romans z malarką Anielą Pająkówną. Pisarz miał z nią córkę, Stanisławę Przybyszewską, posługującą się pseudonimem Andrée Lynne dramatopisarkę, autorkę m.in. sztuk o rewolucji francuskiej. Sama Pająkówna stała się – zarówno ze względu na romans, jak i posiadanie dziecka „z nieprawego łoża” – ofiarą ostracyzmu, zwłaszcza w kręgach mieszczańskich. 5 czerwca 1901 r. zginęła Dagny Przybyszewska, zastrzelona w Tyflisie przez zafascynowanego nią Władysława Emeryka, młodego syna milionera naftowego należącego do kręgu cyganerii skupionej wokół Przybyszewskiego. Atmosfera skandalu, związana także z mającym miejsce w kwietniu 1901 r. samobójstwem Stanisława Korab-Brzozowskiego, zwiększała niechęć sporej części środowiska literatów. Przybyszewski był także zwalczany przez niektóre pisma warszawskie.
W styczniu i lutym roku 1903 pisarz towarzyszył występującemu w stolicy Rosji zespołowi aktora i reżysera teatralnego, absolwenta Szkoły Sztuk Pięknych w Krakowie Bolesława Bolesławskiego. Od lipca do września tego samego roku zorganizował występy młodych aktorów w Radomiu, Kielcach i Lublinie. Celem miało być stworzenie zespołu podobnego do teatru André Antoine’a. W styczniu r. 1904 twórca wyruszył do Kijowa na prapremierę swego dramatu Śnieg. Zaproszony do Odessy, Chersonia i Kiszyniowa, bawił w tych miastach w listopadzie i grudniu r. 1904. Wystawiano tam sztuki Przybyszewskiego, który jednocześnie wygłaszał odczyty spotykające się z dużym zainteresowaniem. Na początku r. 1905 zdecydował się na powrót na ziemie polskie. Po krótkim pobycie w Toruniu pojął za żonę mającą już rozwód cywilny Jadwigę Kasprowiczową. Latem r. 1906 wyjechali na stałe do Monachium. Tam tworzył cykle powieściowe, odwiedzając równocześnie Polskę, by oglądać premiery swych dramatów. W r. 1916 Przybyszewski zaczął korespondować z pisarzem, teoretykiem sztuki i malarzem ekspresjonistycznym Jerzym Hulewiczem. Na jego zaproszenie trzy razy gościł w należących do Hulewicza Kościankach w Wielkopolsce. Gdy powstawało poznańskie pismo ekspresjonistyczne Zdrój, był jednym z jego redaktorów. Inspirował i przygotował także program pisma. Na łamach Zdroju opublikował liczne artykuły, w tym tekst programowy Ekspresjonizm, Słowacki i „Genesis z Ducha” (Zdrój 4–5/1918). Po zakończonej niepowodzeniem próbie przeprowadzki do Pragi lato r. 1918 spędził w Galicji. W połowie r. 1919, już po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, zdecydował się zamieszkać w Poznaniu. Nie spotkał się z uznaniem, stając się nawet celem ataków silnej w byłym zaborze pruskim narodowej demokracji, głównie ze względu na popieranie w prasie niemieckiej (lata 1914–1917) polityki kooperacji z państwami centralnymi.
Tuż po odzyskaniu przez Polskę niepodległości Przybyszewski pracował w Dyrekcji Poczt i Telegrafów. Pod koniec r. 1920 przeniósł się do Gdańska (od 15 listopada 1920 r. mającego status wolnego miasta). Tam do r. 1924 pracował w Dyrekcji Kolei jako urzędnik w biurze tłumaczeń. W Gdańsku zajmował się znów działalnością publicystyczną i wygłaszaniem odczytów, przede wszystkim na rzecz stworzenia gimnazjum polskiego w Wolnym Mieście. W r. 1924 otrzymał powołanie do kancelarii cywilnej Prezydenta RP. Zamieszkał w związku z tym u podnóża Zamku Królewskiego, w pałacu Pod Blachą. W maju 1925 r. otrzymał Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski (Polonia Restituta). Już po śmierci odznaczony został Krzyżem Komandorskim tegoż orderu. W ostatnich latach życia pracował nad łączącymi realia z kreacją pisarską wspomnieniami Moi współcześni. W r. 1927 był jednym z kandydatów do nagrody literackiej Poznania.
Stanisław Przybyszewski zmarł nagle 23 listopada 1927 r. w Jarontach pod Inowrocławiem. Został pochowany na cmentarzu w Górze pod Łojewem.
Autor zdobył rozgłos przede wszystkim twórczością w języku niemieckim, np. esejem programowym Z psychologii jednostki twórczej z r. 1892, w pełnym przekładzie na polski wydanym w r. 1966. Czołowym twórcą programu literackiego Młodej Polski stał się jako redaktor ukazującego się w Krakowie Życia (l. 1898–1900). Tekstem programowym polskiego neoromantyzmu i modernizmu stał się jego manifest Confiteor z r. 1899. Poglądy swe Przybyszewski wykładał także w szeregu artykułów ukazujących się w Życiu, zebranych już w r. 1900 w tomie Na drogach Duszy. Był także współinicjatorem polskiego ekspresjonizmu, pozostającego pod znacznym wpływem ekspresjonizmu niemieckiego.
Stanisław Przybyszewski traktował jako istotę swego programu artystycznego wyzwolenie sztuki od krępujących ją zobowiązań społecznych i wychowawczych, czyli odrzucenie utylitarnego, instrumentalnego traktowania kultury. Celem była swobodna ekspresja twórczego indywiduum, nie tylko gdy chodzi o literaturę. Podstawą poglądów pisarza było przekonanie o tragizmie ludzkiej natury, który wynikać miał z antagonizmu dwóch pierwiastków: duszy, czyli pierwiastka wyższego, oraz mózgu, czyli pierwiastka niższego. Celem sztuki, sztuki prawdziwej, powinno być dążenie do poznania tzw. „nagiej duszy”. Chodziło tu o duszę uwolnioną od ograniczeń narzucanych przez racjonalizm i sensualizm. Poznanie „nagiej duszy” możliwe było – jak zaznaczał Przybyszewski – dzięki analizie metafizycznie pojętej płciowości oraz stanów patologii psychicznej i psychologicznej jako należących do sfery niekontrolowanej przez świadomość ludzką. Filozofia autora Śniegu miała charakter deterministyczny, opierała się m.in. na poglądach Artura Schopenhauera, stając się skrajnie pesymistyczną. Wpływ Nietzschego dostrzec można w indywidualizmie kwestionującym zobowiązania społeczne i moralne artysty, przynajmniej tradycyjnie pojmowane.
Roman Taborski określa Przybyszewskiego mianem „najbardziej bojowego w Polsce wyznawcy i propagatora skrajnego modernistycznego estetyzmu”. Syntetycznym wyrazem takich poglądów było hasło „sztuka dla sztuki”. Towarzyszyło temu radykalne przeciwstawianie się i kontestacja sztuki „starej”, artystycznego status quo naturalizmu, „sztuki mózgowej”. Jej miejsce winna zająć sztuka radykalnie nowa, modernistyczna, będąca celem samym w sobie, czyli sztuka jako wartość autoteliczna, której realizacja przynosi prawdziwe korzyści społeczne i jednostkowe.
Szczególnie ważnym motywem twórczości autora Tańca miłości i śmierci stał się konflikt prawa moralnego i sumienia z irracjonalną, stale obecną, odwieczną potęgą płci. Jak przypomina Roman Taborski, seks, czyli płciowość, był dla pisarza główną siłą kosmosu, por. słynne, sprawiające wrażenie bluźnierczej prowokacji zdanie z Requiem aeternam: „na początku była chuć”. Stąd w wielu utworach głównym tematem jest erotyka postrzegana zarówno z perspektywy metafizycznej, jako mit siły kosmicznej, wszechświatowej, jak i z perspektywy patologii, zaburzeń i dysfunkcjonalnych stanów psychicznych, w których ujawnia się „naga dusza”.
Stanisław Przybyszewski tworzył poematy liryczne prozą (Z cyklu Wigilii z r. 1895, wydanie polskie już w r. 1899, Androgyne z r. 1900), zawierające elementy autobiograficzne powieści (trylogia Homo sapiens z lat 1895–1896, wydana w przekładzie polskim w r. 1901), a także dramaty (cykl Taniec miłości i śmierci z r. 1900, Śnieg z r. 1903). Powstało również studium z r. 1905 O dramacie i scenie oraz wspomnieniowa książka, określana czasem mianem pamiętnika, Moi współcześni (dwa tomy, 1926–1930). W latach 1937–1954 ukazały się trzy tomy Listów.
Współcześni pisarza najbardziej cenili jego poematy prozą: Totenmesse z r. 1893 (tłumaczenie polskie z r. 1904 pt. Requiem aeternam), wspomniane Z cyklu Wigilii (jako Vigilien wydane po niemiecku w r. 1895), De profundis z r. 1895, przekład polski już w r. 1900, oraz Nad morzem (1899) i Androgyne.
Stanisław Przybyszewski: „u nóg Twych kona burza mego żywota”
Z Kujaw do Berlina
Stanisław Feliks Przybyszewski urodził się 7 maja 1868 r. w położonej w pobliżu Kruszwicy, nad jeziorem Gopło, wsi Łojewo. Ojciec, Józef Przybyszewski, pracował jako nauczyciel w tamtejszej wiejskiej szkole elementarnej. Matka, Dorota de domo Grąbczewska, była jego drugą żoną. Przed zamążpójściem pracowała jako guwernantka. Miał jedenaścioro rodzeństwa. W domu Przybyszewskich często gościł starszy od Stanisława syn gospodarza z niedalekiego Szymborza, Jan Kasprowicz, wówczas gimnazjalista z Inowrocławia. Wspomnienia związane z najmłodszymi latami spędzonymi w Łojewie utkwiły głęboko w świadomości pisarza, powracając stale w jego twórczości (R. Taborski [w:] S. Przybyszewski, Wybór pism, Ossolineum, Wrocław et al. 1966, s. VIII).
W latach 1881–1884 Przybyszewski uczył się w gimnazjum w Toruniu, następnie w Wągrowcu, niewielkim mieście leżącym w Wielkopolsce. Tam w r. 1889, mając 21 lat, zdał egzamin dojrzałości. Wkrótce wyruszył do Berlina, gdzie zaczął studiować architekturę na politechnice szarlotenburskiej (Wyższa Szkoła Techniczna Charlottenburg, dziś Uniwersytet Techniczny w Berlinie). Już po roku postanowił przenieść się na medycynę. Początkowo z wielkim entuzjazmem studiował nauki biologiczne, jednak ostatecznie i tych studiów nie ukończył. Ślady zdobywanej wówczas wiedzy dostrzec można w najwcześniejszych pracach literackich. Wśród berlińskich studentów, bohemy studenckiej, tzw. studenterii, pisarz zadomowił się szybko, stając się jednocześnie specyficznym autorytetem (A. Hutnikiewicz, Młoda Polska, PWN, Warszawa 1994, s. 203).
W Berlinie „imał się, aby żyć [czy raczej przeżyć – RM] wszelkich środków zarobkowania, jakie były możliwe i dostępne; pisywał dla studentów dysertacje na seminaria [czyli odpowiednik współczesnych nam prac zaliczeniowych albo dyplomowych – RM], wykonywał zlecenia z psychofizjologii i histologii, w końcu za poręką późniejszego profesora (…) i (…) ministra Stanisława Grabskiego zaczął pisywać artykuły polityczno-propagandowe do wydawanej (…) dla polskiej emigracji zarobkowej [w Niemczech] „Gazety Robotniczej”, ujawniając przy tym niemałe uzdolnienia agitacyjne” (A. Hutnikiewicz, op. cit., s. 203).
W tym samym okresie pisarz zainteresował się i uznał za szczególnie wartościowe pisma Fryderyka Nietzschego. Będąc pod wpływem poglądów tego właśnie filozofa, napisał swą pierwszą pracę, Zur Psychologie des Individuums. Chopin und Nietzsche (Z psychologii jednostki twórczej I. Chopin i Nietzsche). Było to w r. 1891. Niewiele potem, m.in. pod wpływem znajomości z żyjącym w Berlinie, przybyłym ze Szwecji modernistycznym krytykiem literackim Olą Hanssonem, napisał drugą część cyklu Zur Psychologie…, zatytułowaną Ola Hansson. Oba teksty ukazały się w formie broszury w Berlinie wiosną roku 1892.
Jak już wspomnieliśmy, od czerwca r. 1892 do jesieni r. 1893 młody twórca zajmował się redagowaniem wychodzącego w stolicy II Rzeszy polskiego tygodnika socjaldemokratycznego „Gazeta Robotnicza”. Zajął miejsce wydalonego z Królestwa Prus poprzedniego redaktora, Stanisława Grabskiego. Na łamach „Gazety Robotniczej” przyszły autor Requiem aeternam zamieścił ponad dwadzieścia własnych tekstów publicystycznych dotyczących spraw politycznych. Propagował idee socjalistyczne, nie należy jednak utożsamiać tego z promocją komunizmu, sam skłaniał się raczej – jak wskazywał np. Ludwik Krzywicki – ku anarchizmowi i to głównie ze współczucia dla pokrzywdzonych. Atakował przy tym z zapałem germanizacyjną aktywność części kleru na Śląsku pruskim oraz zbyt dużą zachowawczość ziemiaństwa z Wielkopolski. Oprócz tego Przybyszewski napisał ulotkę agitacyjną List otwarty do polskiego ludu roboczego napisany przez księdza Piotra Ściegiennego, wydaną w Berlinie w r. 1892. Było to naśladownictwo Bulli księdza Ściegiennego z r. 1842, zob. R. Taborski [w:] op. cit., s. VIII–IX. Latem r. 1893 za udzielenie schronienia przybyłemu do stolicy Niemiec wbrew zakazowi administracyjnemu Stanisławowi Grabskiemu pisarz został zatrzymany, a następnie skreślony z listy studentów medycyny jako osoba „skompromitowana politycznie”.
Socjolog i etnolog Ludwik Krzywicki zapamiętał Przybyszewskiego z czasów berlińskich jako człowieka młodego i fascynującego, który już wówczas ujawniał uderzające cechy typowego uwodziciela umysłów i dusz ludzkich, osoby mającej wielki wpływ na otoczenie, człowieka „pociągającego ku sobie wyrazem swojej twarzy, gestami swojej ręki, miękkością swego głosu” (A. Hutnikiewicz, op. cit., s. 202–203, który dodaje, że w autorze Śniegu było również „coś z urodzonego animatora i przywódcy, który samym tylko wewnętrznym rozżarzeniem swej osobowości zdolny był stwarzać wokół siebie magnetyczne pole entuzjazmu i przyciągania”).
Nowi ludzie i nowe idee
Ukazanie się wspomnianych już broszur Zur Psychologie… sprawiło, że autor Złotego runa wszedł do środowiska niemiecko-skandynawskiej cyganerii artystycznej Berlina. Jej swoistym punktem zbornym – zatem najważniejszym i najbardziej lubianym miejscem spotkań – była winiarnia Zum Schwarzen Ferkel (Pod czarnym prosiakiem). Nazwę należącej do Gustawa Türka gospodzie nadał w latach 90. XIX w. August Strindberg, któremu z prosiakiem skojarzył się czarny, wypchany bukłak na wino wiszący na łańcuchu nad wejściem. W środowisko modernistycznej cyganerii Berlina Stanisław Przybyszewski „z (…) instynktowną zdolnością przystosowania się do zmiennych sytuacji życiowych wszedł nad podziw łatwo (…) przejął jego ekscentryczną obyczajowość, styl wzięcia, wyrafinowanie, zjednał je sobie polską (…) sentymentalną odmiennością psychiczną [a także] bardzo amatorską, ale niesłychanie indywidualną, sugestywną, hipnotyzującą słuchaczy interpretacją Chopina” (A. Hutnikiewicz, op. cit., s. 203).
Przybyszewski był wówczas bardzo młodym człowiekiem, rzuconym w obce środowisko. Potrafił jednak zyskać sobie w nim szybko nie tylko popularność, lecz także autentyczne uznanie. Z pewnością znaczenie, i to być może kluczowe, przynajmniej na początku, miały jakieś szczególne, par excellence osobiste walory pisarza, dziś trudne, może nawet niemożliwe do uchwycenia, np. związane ze wspomnianym przed chwilą szczególnym podejściem do gry na fortepianie i robiącą niezapomniane wrażenie na słuchaczach interpretacją Chopina.
W Berlinie przyszły redaktor Życia zaprzyjaźnił się m.in. z Richardem Dehmelem, Johanem Augustem Strindbergiem oraz Edvardem Munchem. Dzięki temu ostatniemu poznał w marcu roku 1893 pochodzącą z Norwegii Dagny Juel. O jej względy starało się wielu zafascynowanych nią mężczyzn, m.in. Strindberg. Juel przybyła do stolicy Niemiec, by kontynuować swe studia muzyczne. Była córką lekarza, zatem „panną z dobrego domu”. Mimo to buntowała się przeciw mieszczańskiej, „filisterskiej” pruderii, połączonej nieraz z hipokryzją i życiem w ciągłym zakłamaniu oraz strachu przed ujawnieniem prawdy, prowincjonalnego środowiska protestanckiej Norwegii, podobnie jak znana z „Domu lalki” Ibsena Nora. Poszukując samej siebie i wewnętrznej wolności, próbowała ją znaleźć wśród berlińskiej bohemy. „Wysoka, szczupła, wiotka, w stylu epoki, prerafaelicka, jakby z (…) obrazów Edwarda Burne-Jonesa i Dante Rossettiego, była kobietą (…) „oszałamiającą, w której zakochiwali się wszyscy mężczyźni i którą uwielbiały wszystkie kobiety” (A. Hutnikiewicz, op. cit., s. 203–204). Bardzo inteligentna, utalentowana literacko, stała się muzą i źródłem natchnienia dla męża. Związała się z nim ostatecznie, choć wiedziała, że czeka ją niepewność losu. „Znosiła wszystkie mizerie życia cyganerii z wielkopańską obojętnością, znajdując (…) rekompensatę w ekstatycznych obrazach uwielbienia, jakich nie szczędził jej mąż i kochanek w powstających wówczas [poematach prozą]” (A. Hutnikiewicz, ibidem, s. 204).
Przybyszewski pojął Dagny Juel za żonę 18 sierpnia 1893 r. Nieoczekiwanym efektem tego małżeństwa było zrodzenie się obsesyjnej wręcz nienawiści Strindberga do dawnego polskiego przyjaciela. Została ona utrwalona m.in. w autobiograficznej powieści Inferno z r. 1898.
W r. 1893 powstają także dwa pierwsze w pełni literackie utwory autora Złotego runa. Są to dwa wydane w Berlinie poematy prozą napisane po niemiecku: De profundis (publikacja w r. 1893) oraz Vigilien (druk w r. 1895). Dodajmy w tym miejscu, że gdy Stanisław Przybyszewski żenił się z Dagny, był już ojcem mającego półtora roku syna Bolesława. Jego matką była dotychczasowa partnerka życiowa pisarza, przyjaciółka jeszcze z czasów gimnazjum w Wągrowcu, Marta Foerder. 9 czerwca 1896, po urodzeniu dwóch kolejnych dzieci, córek Mieczysławy i Janiny, opuszczona przez pisarza, niemająca środków do życia Foerder odebrała sobie życie. Przybyszewski w związku z tym faktem przez dwa tygodnie przebywał w więzieniu śledczym w Berlinie.
Niemcy, Norwegia i Hiszpania
Pierwsze lata po ślubie to okres przeplatających się pobytów małżonków w Berlinie i w rodzinnym mieście Dagny, norweskim Kongsvinger. W Norwegii Przybyszewscy przebywali przez dłuższe okresy głównie ze względu na nieustabilizowaną sytuację finansową pisarza w Berlinie. W Skandynawii Przybyszewski poznał m.in. Henryka Ibsena, Bjørnstjerne Bjørnsona, Knuta Hamsuna, a także wybitnego rzeźbiarza, ucznia Rodina, Gustava Vigelanda. Twórczość tego ostatniego propagował obok malarstwa Edvarda Muncha w swych artykułach. Warunki panujące w domu zamożnych teściów (ojciec Dagny był lekarzem) przyczyniły się do stabilizacji materialnej, a w konsekwencji znacznego rozwoju twórczości autora Confiteor. W Norwegii powstał np. pierwszy dramat Przybyszewskiego, wydane w Berlinie w r. 1897 Das grosse Glück, trylogia Homo sapiens (publikacja w Berlinie w l. 1895–1896) oraz Satans Kinder, drukowane w Monachium w r. 1897. W Kongsvinger rozpoczynają się ponadto prace nad poematem prozą Am Meer.
Jesienią roku 1895 autor Zur Psychologie… rozpoczyna wymianę korespondencji z czeskim krytykiem i literatem A. Procházką, redagującym ukazujący się w Pradze miesięcznik modernistyczny Moderní Revue. Z pismem tym Przybyszewski blisko współpracował przez kilka lat, wywierając w ten sposób znaczny wpływ na formowanie się ideowego i artystycznego oblicza modernizmu czeskiego. Należał także do założycieli wydawanego od r. 1895 w stolicy Niemiec miesięcznika modernistycznego Pan, w którym publikował swe poematy prozą. Było to ekskluzywne pismo artystyczne, uważane za szczególnie ważny organ Art Nouveau w całych Niemczech. Cechowała je wyróżniająca się artystyczna szata graficzna, zaprojektowana przez Franza von Stucka. Elitarny był także program Pana. Nietrudno dostrzec tu wzorzec dla krakowskiego Życia.
Latem 1897 r. przez kilka miesięcy Przybyszewski zajmował się także redakcją pisma Metaphysische Rundschau. W tym okresie z wielkim zapałem zaczął studiować demonologię i okultyzm (zob. zwł. Die Synagoge des Satans, wydaną w Berlinie w r. 1897). Zainteresowania te utrzymały się do końca życia pisarza, choć trudno tu mówić o badaniach naukowych. Równocześnie zaczęli się odeń odsuwać dotychczasowi przyjaciele z kręgów cyganerii niemieckiej. O ile wiemy, zrażała ich przede wszystkim niesolidność i kabotynizm. Pogorszenie relacji z berlińskim środowiskiem artystycznym sprawiło, że Przybyszewscy na zaproszenie Wincentego Lutosławskiego chętnie udali się na początku r. 1898 do Hiszpanii. Tam kilka tygodni spędzili w niewielkiej osadzie rybackiej Playa de Mera nad Zatoką Biskajską, gdzie Lutosławski mieszkał z żoną, poetką hiszpańską Zofią Casanovą. Zwiedzili także m.in. stolicę Hiszpanii i Toledo. Pisarza oczarowała architektura barokowa oraz malarstwo El Greca i Goi.
Do zaproszenia Przybyszewskich Lutosławskiego namówił Tadeusz Miciński, który znał Stanisława z czasów kwerend i lektur w berlińskich bibliotekach. Mieli podobne zainteresowania: okultyzm, czarna magia, dzieje satanizmu, alchemii, gnozy itp. (A. Hutnikiewicz, op. cit., s. 204). Jednak „trudno było wyobrazić sobie ludzi bardziej do siebie nieprzystających” niż pisarz i Lutosławski – profesor uniwersytecki, badacz Platona znany w świecie naukowym, metafizyk, wyznawca romantycznego mesjanizmu polskiego, a przy tym propagator, i to apodyktyczny, abstynencji i wstrzemięźliwości. Dla Przybyszewskiego świat bez seksu, bez kochanek, alkoholu i narkotycznego oszołomienia był nie do zniesienia. Nieporozumienia zaczęły się niemal natychmiast, po ośmiu tygodniach Przybyszewscy prędko odjeżdżali do domu (ibidem, s. 204–205). Dodajmy, że w czasie podróży przez Francję pisarz z żoną zatrzymali się w Paryżu, gdzie poznali Zenona „Miriama” Przesmyckiego, który przedstawił Przybyszewskich m.in. Reymontowi, Janowi Lorentowiczowi i Władysławowi Ślewińskiemu. Poprawę położenia finansowego przyniosła znaczna zapomoga otrzymana od Ignacego Paderewskiego oraz uzyskane w r. 1899 stypendium krakowskiej Akademii Umiejętności. Było ono ufundowane przez Henryka Sienkiewicza.
W Krakowie
Jak pisze Roman Taborski, latem roku 1898 zaczął nabierać kształtów rozważany już wcześniej pomysł przeprowadzki pisarza z rodziną na stałe do Krakowa. Już w r. 1896 Przybyszewski wymieniał korespondencję z młodymi literatami krakowskimi: Adolfem Nowaczyńskim i Maciejem Szukiewiczem. To właśnie oni przygotowywali grunt pod przybycie sławnego za granicą rodaka. W r. 1897 Szukiewicz opublikował w „Dzienniku Krakowskim” oraz w ukazującym się w stolicy Królestwa Polskiego „Przeglądzie Tygodniowym” sporych rozmiarów entuzjastyczne studium o filozofii, poglądach na estetykę oraz dotychczasowej twórczości Stanisława Przybyszewskiego. Również w r. 1897 ukazujący się w Krakowie tygodnik Życie, z początku redagowany przez swego założyciela, poetę Ludwika Szczepańskiego, opublikował fragmenty poematu prozą Nad morzem. Była to pierwsza publikacja utworu literackiego autora Requiem aeternam po polsku. W r. 1898 Życie ogłosiło kolejny fragment Nad morzem; był to rapsod Epipsychidion, który poprzedzała pełna pochwał i estymy, uznawana nawet za bałwochwalczą w swym tonie, przedmowa napisana przez Kazimierza Przerwę-Tetmajera.
We wrześniu r. 1898 Stanisław Przybyszewski przyjechał do Krakowa, spotykając się z entuzjastycznym powitaniem części młodzieży artystycznej. Niebawem skupił wokół siebie krąg cyganerii, do której należeli m.in. Stanisław Sierosławski, Jan Szczepkowski, Włodzimierz Perzyński i Alfred Wysocki. Młodych pisarzy i artystów fascynowały nie tylko poglądy i twórczość Przybyszewskiego. Przyciągał ich jego „demoniczny” sposób bycia, otaczająca go szczególna charyzma, intelektualna przewrotność, rzadko spotykane poczucie humoru. „Z natury raczej miękki, dobry i bezbronny, mocą jakiegoś przedziwnego paradoksu wytwarzał wokół siebie (…) atmosferę rozpaczy i śmierci. Ciągnęły w orszaku mistrza i proroka [zwanego nieraz „smutnym Szatanem” – RM] falangi aspirantów literatury zaczadzonych oparami aury samozniszczenia. On sam wikłał się w [coraz to nowe] sytuacje życiowe o posmaku obyczajowego i towarzyskiego skandalu [ważniejsza była jednak krzywda wyrządzona np. kochankom i dzieciom ze związków z nimi – RM]” (A. Hutnikiewicz, op. cit., s. 207).
W połowie października 1898 r. pisarz objął stanowisko redaktora naczelnego Życia. Pismo prowadził m.in. przy współpracy artystycznej Stanisława Wyspiańskiego aż do jego upadku, który nastąpił już w styczniu 1900 r. Przyczynami były bankructwo (niewypłacalność) oraz przeprowadzane przez cenzurę galicyjską konfiskaty artykułów i tekstów uznawanych za naruszające moralność. Trzeba zaznaczyć, że Przybyszewski jako redaktor postawił sobie za cel przekształcenie Życia w pismo poświęcone wyłącznie sztuce modernistycznej, obejmującej także literaturę. Jego poziom merytoryczny, artystyczny i szata graficzna miały nie ustępować analogicznym tytułom ukazującym się w krajach europejskich, np. wychodzącemu we Francji La Revue Blanche, wspomnianemu już czeskiemu Moderní Revue oraz niemieckiemu pismu Art Nouveau Pan. Szczególnie ważne były dwa artykuły stanowiące jednocześnie manifesty programowe: Confiteor oraz O nową sztukę. Oba zamieszczono w Życiu na początku r. 1899. Oba składały się na pełne żarliwości artystyczne wyznanie wiary pisarza. Jak przypomina Roman Taborski, to właśnie za czasów Przybyszewskiego w Życiu ukazały się po raz pierwszy np. Warszawianka oraz Klątwa Stanisława Wyspiańskiego, hymny Jana Kasprowicza (Dies irae, Salome, Święty Boże…), a także rozmaite prace krytyczne i beletrystyczne samego redaktora. Towarzyszyły temu przekłady, np. pióra Stanisława Korab-Brzozowskiego, obejmujące utwory najbardziej znanych i cenionych przez neoromantyków poetów francuskich, skandynawskich i niemieckich.
Tuż po przybyciu do Galicji własna twórczość Stanisława Przybyszewskiego polegała głównie na tłumaczeniu i przerabianiu swych dzieł pisanych po niemiecku. Od r. 1898 do 1901 ukazały się w formie książkowej lub w czasopismach poematy prozą Requiem aeternam, Z cyklu Wigilii, Wniebowstąpienie, a także De profundis, Androgyne i Nad morzem. Opublikowane zostały także dramat Dla szczęścia, trylogia Homo sapiens oraz Dzieci Szatana. Artykuły krytyczne publikowane na łamach Życia zebrane zostały w tomie Na drogach duszy. Do najwcześniejszych utworów większych rozmiarów pisanych po polsku zaliczyć trzeba wydane razem jako Taniec miłości i śmierci (Lwów 1901) dramaty Goście oraz Złote runo. W r. 1902 ukazało się studium o Janie Kasprowiczu Z gleby kujawskiej.
Na przełomie wieków
Na całym późniejszym życiu Przybyszewskiego zaważyło poznanie latem 1899 r. we Lwowie żony Jana Kasprowicza, Jadwigi. Zrodziła się wówczas gwałtowna namiętność, potem romans, który doprowadził do rozpadu małżeństwa z Dagny. Tragicznym jego zakończeniem stało się zastrzelenie żony pisarza przez Władysława Emeryka w hotelu w Tyflisie (Tbilisi, stolica Gruzji) 5 czerwca 1901 r. Emeryk po zabiciu Przybyszewskiej odebrał sobie życie. Dodać można, że zdarzenia te mogły mieć pewien związek z mającym miejsce w kwietniu r. 1901 samobójstwem młodego, zafascynowanego Dagny poety Stanisława Korab-Brzozowskiego.
Niebawem po śmierci Juel-Przybyszewskiej Jadwiga Kasprowiczowa zerwała z mężem i przeprowadziła się definitywnie do Warszawy. Przybyszewski mieszkał tam od początku r. 1901. Aż do końca życia ulegał woli kochanki, od 11 kwietnia 1905 r. drugiej żony. To właśnie pod jej naciskiem usuwał ze swej biografii i twórczości literackiej ślady oddziaływania Dagny. Oprócz tego jeszcze w r. 1899 Przybyszewski rozpoczął we Lwowie romans z malarką Anielą Pająkówną. Miał z nią urodzoną 1 października 1901 r. córkę Stanisławę Przybyszewską. Można w tym miejscu dodać, że w r. 1901 w wydawanej przez Zenona Przesmyckiego Chimerze zaczęła ukazywać się powieść pisarza Synowie ziemi, jednakże redakcja szybko przerwała druk kolejnych fragmentów ze względu na zbyt jasne dla czytelników odtworzenie w jej fabule rozbicia małżeństwa Kasprowicza. Powieść została jednak wydana we Lwowie jako samodzielna książka już w r. 1904.
Lata pobytu w Warszawie (1901–1905) to okres, gdy Przybyszewski poświęcił się głównie dramatowi. Powstają wówczas Matka i Śnieg z r. 1903, rozpoczynają się prace nad Odwieczną baśnią (Lwów 1906) i Ślubami (Toruń 1906). Pisarz przedstawia także mającą charakter programowy rozprawę O dramacie i scenie (Warszawa 1905). Dramaty okazują się teatralnymi sukcesami, wobec czego ukazujący się w Warszawie „Kurier Teatralny” ogłasza w r. 1903 ankietę dotyczącą ogólnej oceny dramaturgii modernistycznej. Spośród odpowiedzi na ankietę najgłośniejsza stała się ta napisana przez Sienkiewicza. Zarzucił on nowemu dramatowi opieranie się jedynie na „porubstwie” i „rui”. Zrodziła się burzliwa dyskusja, Przybyszewskiego bronił m.in. Stanisław Brzozowski. Na początku r. 1903 pisarz wraz z zespołem teatralnym Bolesława Bolesławskiego odwiedził Petersburg. W r. 1904 w związku z przedstawieniami swoich dramatów na scenach rosyjskich gościł w Kijowie, Odessie, Chersoniu i Kiszyniowie.
Wyjazd do Warszawy w r. 1901 można uznać za nieprzemyślaną decyzję. Stolica była miastem o tradycjach organicznikowskich, pozytywistycznych i rewolucyjnych, nie zaś dekadenckich. Brakowało zrozumienia, z pewnością było go mniej niż w Krakowie czy Lwowie, dla wyemancypowanej, programowo autotelicznej sztuki i stanowiącej jej uzasadnienie filozofii i estetyki Stanisława Przybyszewskiego. W związku z tym wkrótce po wybuchu rewolucji 1905 zapadła decyzja o wyjeździe do Torunia. Po kilku miesiącach Przybyszewscy postanowili spróbować „powtórki” pomysłu życia w Niemczech, tym razem w Monachium, od dawna znanym jako jeden z najbardziej żywych i interesujących ośrodków życia kulturalnego Europy Zachodniej (zob. np. A. Hutnikiewicz, op. cit., s. 208–209).
Znów poza Polską
Jak już zaznaczyliśmy, w marcu 1905 r., głównie ze względu na obawy związane z wybuchem rewolucji, która przeszła przez Imperium Rosyjskie, Przybyszewski wraz z Jadwigą Kasprowiczową udali się do leżącego w zaborze pruskim Torunia. Tam uzależniony od alkoholu pisarz poddał się leczeniu. W związku z kuracją odwykową przez kilka miesięcy przebywał także w Zakopanem. W r. 1906 Przybyszewscy przenieśli się na stałe do stolicy Bawarii. W tym okresie rozwinęła się bardzo, głównie jednak gdy chodzi o objętość, w mniejszym stopniu jakość, twórczość powieściowa autora. Od r. 1909 do 1914 w oficynie Gebethnera i Wolffa w Warszawie wyszło siedem powieści, w tym druga i trzecia część trylogii Synowie ziemi, trylogia Mocny człowiek oraz dwuczęściowa Dzieci nędzy. Powieści te artystycznie można uznać za niedoskonałe, nawet słabe. Nie wniosły one nowych elementów do dorobku Przybyszewskiego, powstawały – wskazuje na to ich styl i forma – przede wszystkim dla zarobku. Badacze wskazują ponadto, że nieudane były powstające w okresie monachijskim dramaty: będące przeróbką drugiej części Synów ziemi, wydane w Warszawie Gody ziemi z r. 1910, Topiel (Warszawa 1912) oraz Miasto (Kijów 1914). W okresie pobytu w stolicy Bawarii Przybyszewski gościł z odczytami m.in. w Paryżu, Pradze i Wiedniu. Kilka razy odwiedził także Polskę, będąc obecnym na premierach swych dramatów. W r. 1913, w Monachium, stał się także bohaterem tzw. sprawy honorowej z młodym literatem Michałem Asanką-Japołłem. Przybyszewski podjął ją, by bronić czci żony. Sprawa stała się szybko głośna, znajdując odbicie w Czarodziejskiej Górze Manna.
W Niemczech Jadwiga Kasprowiczowa szybko zorientowała się, że związek z Przybyszewskim nie był trafnym posunięciem. Jan Kasprowicz był człowiekiem wybitnym, miał ustaloną pozycję. Autor De profundis był jego przeciwieństwem, osobą anarchiczną, o niepewnej przyszłości, co gorsza, uzależnioną od alkoholu. Żona postanowiła ujarzmić Przybyszewskiego i w pewnym sensie zmusić do systematycznej pracy, zapewniającej środki na utrzymanie. Odniosła w pewnej mierze sukces, jednak można uznać, że było to zwycięstwo jedynie pozorne. Pisarz tworzył swe najbardziej udane utwory wśród cyganerii, w ulubionych lokalach, takich jak berlińska winiarnia Pod czarnym prosiakiem. Aktywizował się jako pisarz wśród dymu papierosów, alkoholu, gwaru i tłumu. Gdy został „przywiązany do biurka”, przynaglany przez żonę do pracy piórem, stracił w znacznej mierze swą pisarską energię. Z tego względu można mówić o mającej miejsce w czasie pobytu w Monachium przemianie w płodnego, dobrze zarabiającego beletrystę, autora romansów, wspomnianej nieco wyżej literatury przeciętnej, z pewnością nie najwyższej klasy. „Tytuły sypały się jak z rogu obfitości, nie budząc jednak szczególnego zachwytu ni krytyków, ni czytelników” (A. Hutnikiewicz, op. cit., s. 209).
Po rozpoczęciu wojny światowej Przybyszewski opowiedział się za państwami centralnymi (Cesarstwo Niemieckie, Austro-Węgry sprzymierzone z Turcją i Carstwem Bułgarii) oraz za tworzonymi pod auspicjami austriackimi legionami Józefa Piłsudskiego. „Uaktywnił” się tym samym jako patriota, dość nieoczekiwanie, wiążąc się z liczącym na rozwiązanie sprawy niepodległości Polski przez państwa centralne, po wygranej wojnie, obozem aktywistów. W duchu prolegionowym i proniemieckim, czasem określanym jako germanofilski, pisał liczne teksty polityczne dotyczące kwestii polskiej, przesyłane do pism niemieckich mających siedziby w Berlinie i w Monachium. Artykuły te stały się podstawą książki Polska i święta wojna, wydanej po polsku w Wiedniu w r. 1915, po niemiecku zaś w Monachium w tym samym roku jako Polen und der heilige Krieg. Zostały wykorzystane także w zbiorze szkiców o literaturze polskiej Von Polens Seele (Jena 1917). Wojna stała się również inspiracją dla dwóch książek beletrystycznych: wydanego w stolicy Austrii w r. 1915 Tyrteusza oraz Powrotu (Kraków 1916). Może zaskakiwać, że autor występuje w tych publikacjach jako gloryfikator wojny, którą ocenia jako zjawisko błogosławione, wyzwalające najlepsze cechy duszy człowieka, która w okresie pokoju łatwo gnuśnieje.
Jeszcze w czasie wojny, w r. 1916, autor Synów ziemi nawiązał kontakt z wielkopolskim literatem Jerzym Hulewiczem, zajmującym się wówczas opracowaniem programu i utworzeniem pisma literacko-artystycznego Zdrój, pozostającego pod wpływem ekspresjonizmu niemieckiego. Od października 1917 aż do połowy r. 1918, zatem w pierwszym okresie publikowania Zdroju, Stanisław Przybyszewski był jednym z jego najbardziej zaangażowanych współpracowników. Jak pisze Roman Taborski, to właśnie on nadawał de facto kierunek linii artystycznej czasopisma. Zdrój opublikował artykuły programowe pióra Przybyszewskiego Obrachunki oraz Powrotna fala. Ogłosił również jego większych rozmiarów studium Ekspresjonizm, Słowacki i „Genesis z Ducha” (wydanie osobne w Poznaniu, 1918 r.). W tekstach tych, podobnie jak w dotyczącej głównie pisarstwa Młodej Polski książce Szlakiem duszy polskiej z r. 1917, Przybyszewski w zasadzie powracał do wcześniejszych poglądów z okresu berlińskiego i krakowskiego. Posługiwał się jednak nieco zmodyfikowaną, niejako „unowocześnioną” terminologią, dopatrując się związków ekspresjonizmu z mistycznym nurtem romantyzmu. W r. 1917 we Lwowie ukazała się jego powieść ekspresjonistyczna Krzyk (drukowana wpierw pt. Spotkanie na łamach „Kuriera Poznańskiego” w l. 1914–1915).
Po odzyskaniu niepodległości
Kilka miesięcy po zakończeniu wojny, w czerwcu 1919 r., Przybyszewscy przeprowadzili się z Monachium do Poznania. Do porzucenia stolicy Bawarii i Niemiec jako takich skłoniła ich coraz cięższa sytuacja gospodarcza i niestabilność polityczna panująca po przegranej wojnie. Najpierw próbowali osiedlić się w stolicy Czech, potem w dawnym zaborze austriackim (A. Hutnikiewicz, op. cit., s. 212).
W Poznaniu Przybyszewski pracował przez rok jako zawiadowca, czyli kierownik, biura tłumaczeń w Dyrekcji Poczt i Telegrafów. Przez kolejne cztery lata, od r. 1920 do 1924, mieszkał w Sopocie, pracując w Polskiej Dyrekcji Kolejowej w Wolnym Mieście Gdańsku. Zaangażował się z dużym zapałem w działalność społeczną, przyczyniając się zwłaszcza do utworzenia otwartego w maju r. 1922 polskiego gimnazjum w Gdańsku. W to przedsięwzięcie zaangażował wszystkie swe siły, a wraz z nimi niewygasły jeszcze blask tak sławnego niegdyś nazwiska. Pisał listy, artykuły i odezwy, odbywał podróże agitacyjne, by wreszcie móc z dumą uczestniczyć w uroczystości otwarcia „jego gimnazjum”, jak zwykł z dumą mawiać (A. Hutnikiewicz, op. cit., s. 212). Propagował także niezrealizowany pomysł budowy Domu Polskiego, mającego stanowić centrum życia kulturalnego Polaków w Wolnym Mieście.
Jesienią 1921 r. we Lwowie obchodzono jubileusz trzydziestolecia działalności literackiej Stanisława Przybyszewskiego. W związku z tą uroczystością planowano przygotowanie edycji zbiorowej dzieł autora Confiteor nakładem działającej we Lwowie oficyny wydawniczej „Lektor” (pisarz już od lipca roku 1917 był jej doradcą literackim). Edycji nigdy nie dokończono, ograniczając się do przedruku głównie powieści, i to w mało staranny sposób.
W Gdańsku Przybyszewski nadal oddawał się studiom nad satanizmem, okultyzmem, a także np. Talmudem i kabałą. W r. 1917 sugerował „Lektorowi” przystąpienie do publikacji książek dotyczących takiej właśnie tematyki. Po r. 1920 pisał także – choć z marnymi rezultatami – ocenianą dziś jako pseudonaukowa pracę Czarownica i czarna magia, przygotowując dwie wersje tekstu, niemiecką i polską. Zdobytą wiedzą i przemyśleniami, nie wydaje się, by można było tu mówić o wynikach badań naukowych, dzielił się chętnie, wygłaszając odczyty w całej Polsce, także w celach zarobkowych. Z zainteresowań magią, okultyzmem i Szatanem wyrosła także ostatnia powieść, wydane we Lwowie w r. 1924 Il regno doloroso. W r. 1922 również we Lwowie ukazało się nowe wydanie De profundis z wartą uwagi, nową przedmową. W r. 1927 w Warszawie miała miejsce premiera i wydanie dramatu Mściciel. W r. 1924 Przybyszewski zajął się także spisywaniem mocno subiektywnych, zawierających sporo kreacji literackiej i dowolnej interpretacji faktów, pamiętników zatytułowanych Moi współcześni. Pierwsza część tych stanowiących swoistą próbę bilansu wspomnień, Wśród obcych, została wydana w r. 1926 w Warszawie. Część drugą udało się opublikować dopiero po śmierci autora, w r. 1930. W listopadzie r. 1924 pisarz otrzymał angaż do pracy w kancelarii cywilnej Prezydenta RP. Zamieszkał w związku z tym w stolicy, w pałacu Pod Blachą u podnóża Zamku Królewskiego. W r. 1925 otrzymał Krzyż Oficerski, zaś w r. 1927 Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski (Polonia Restituta). Słabnące zdrowie utrudniało niestety dalszą pracę pisarską, m.in. nad wspomnieniami.
Twórca zmarł nagle na serce 23 listopada 1927 r., goszcząc w majątku przyjaciół, Marii i Józefa Znanieckich. Czekał na samochód, którym miał jechać na prelekcję. Było to w Jarontach na Kujawach. Miesiąc później, 23 grudnia 1927 r., zmarła Jadwiga Przybyszewska. Zgodnie ze swym życzeniem Przybyszewski pochowany został na cmentarzu w Górze pod Inowrocławiem, przy niewielkim kościele parafialnym, w grobie rodzinnym Znanieckich. Pogrzeb odbył się 26 listopada, trzy dni po śmierci pisarza. Pogoda była smutna i ponura, przedzimowa, na polach widać było ślady przymrozków. Trumnę złożono nie na karawanie, lecz na ciągniętym przez cztery konie chłopskim wozie drabiniastym. Salwę honorową oddała kompania piechoty. Orszak pogrzebowy ciągnął się na kilka kilometrów. Jechały przed nim banderie włościańskie z okolicznych wsi, szły dzieci szkolne, gimnazjaliści z Inowrocławia, a także delegacje wysłane przez miasta Pomorza i Wielkopolski (A. Hutnikiewicz, op. cit., s. 214). W r. 1931 ciało przeniesiono do ufundowanego ze zbiórki publicznej grobowca. Wyryta na marmurowej płycie nagrobnej inskrypcja określała Przybyszewskiego jego własnymi słowami: Meteor Młodej Polski.
W r. 1933 odsłonięto tablicę pamiątkową na ścianie szkoły w Łojewie. Została zniszczona przez Niemców w okresie okupacji, jednak w r. 1957 udało się ją odtworzyć. W r. 1968, w stulecie urodzin autora Confiteor, odsłonięto także tablicę pamiątkową na domu w Inowrocławiu, przy ul. Solankowej 30. Przybyszewski mieszkał tam w r. 1927. Tablica pamiątkowa została także wmurowana w gmach Dyrekcji Poczty w Poznaniu.
Jak już wspomnieliśmy, Stanisław Przybyszewski miał kilkoro dzieci: z Dagny Juel-Przybyszewską syna Zenona Przybyszewskiego-Westrupa i córkę Iwi, primo voto Bennet, secundo voto Dahlin; z Martą Foerder syna, muzykologa i pedagoga, dyrektora Konserwatorium Moskiewskiego, Bolesława Przybyszewskiego, oraz dwie córki: Mieczysławę Foerder i Janinę Foerder. Nazwiska matki mogą wskazywać, że Przybyszewski dzieci tych nie uznał. Małżeństwo z Jadwigą z Gąsowskich, wcześniej żoną Kasprowicza, było bezdzietne. Z Anielą Pająkówną miał wspomnianą już córkę, Stanisławę Przybyszewską.
Wokół dorobku pisarskiego Stanisława Przybyszewskiego
Jak pisał Kazimierz Wyka, autor De profundis „jak rzadko kto w europejskiej literaturze wcielił i wypowiedział siłę i prowokację modernistycznego buntu” (K. Wyka, Literatura polska lat 1890–1939 w kontekście europejskim [w:] R. Pollak et al., Literatura polska w perspektywie światowej, Wrocław 1963, s. 79, cyt. za: R. Taborski [w:] S. Przybyszewski, Wybór pism, Ossolineum, Wrocław et al. 1966, s. IV).
Pisarz odegrał istotną rolę w życiu kulturalnym nie tylko Polski i Niemiec fin de siècle, lecz także m.in. Czech, Rosji, Bułgarii i Chorwacji przełomu XIX i XX w. Roman Taborski podaje, że na początku XX w. Przybyszewski należał do najczęściej wydawanych i wystawianych w teatrach Rosji dramaturgów zagranicznych. Już w r. 1917 w Moskwie została zrealizowana pierwsza ekranizacja jego sztuki, dramatu Topiel. W r. 1919 w Warszawie powstała ekranizacja dramatu Dla szczęścia, w r. 1921 w Wiedniu powieści Krzyk, natomiast w r. 1929 w Warszawie Mocnego człowieka.
Wciąż istotny pozostaje wkład Przybyszewskiego w rozwój postaw myślowych i form artystycznych naszej literatury. Wraz z kresem modernizmu legenda autora Miasta jako zafascynowanego okultyzmem i złem osobowym kapłana nowej sztuki słabła. Była ona zresztą w znacznej mierze wytworem pisarza i zafascynowanego nim otoczenia, zwłaszcza środowiska bohemy krakowskiej. Prawdziwą rolę i znaczenie Przybyszewskiego widzieć można zwłaszcza w inicjowaniu nowych kierunków i nowych prądów, oddziaływaniu nie tylko słowem, nie tylko twórczością, lecz także, a nawet przede wszystkim, swą osobowością, atmosferą wokół siebie wytwarzaną (A. Hutnikiewicz, op. cit., s. 201, który dodaje, iż tacy jak Przybyszewski pisarze „[b]ywają czynnikiem fermentów intelektualnych, zaczynem nowych idei, [a w konsekwencji] należą tyleż samo do dziejów obyczajowości i kultury, co do historii literatury sensu stricto”). Tadeusz Boy-Żeleński, za młodu współuczestnik, i to jeden z najbardziej bezpośrednich, najbardziej zaangażowanych, zdumiewającej fascynacji, którą były dla ówczesnych pisarzy pierwsze miesiące obecności przybysza z Berlina w kraju, oceniał jego magiczny, nieporównywalny wpływ, pisząc, że Przybyszewski „[p]rzyniósł nowy powiew, urok wielkiej bohemy, nowe prądy (…) Ale główny ładunek dynamitu to był on sam, ze swoją potrzebą apostolstwa, udzielania się, odkrywania talentów [takich jak np. szybko przezeń dostrzeżony Stanisław Korab-Brzozowski – RM], otaczania się wyznawcami [będącymi zarazem swego rodzaju akolitami mistrza i wodza cyganerii – RM], ze swą potrzebą życia gromadnego, ciągłej uczty platońskiej” (cyt. za: A. Hutnikiewicz, op. cit., s. 201).
Credo na nowe czasy
Przybyszewski opowiadał się za daleko idącym, uznawanym często za skrajny, estetyzmem. Wyrażał się on w haśle „sztuka dla sztuki”. Poglądy autora Złotego runa ukształtowały się wcześnie, już w niemieckim okresie twórczości. Powtarzał je w swych kolejnych dziełach, począwszy od mającego charakter manifestu programowego Confiteor (1899), poprzez kolejne artykuły ukazujące się w Życiu, wydane już w r. 1900 w tomie Na drogach duszy. Kształtowanie się poglądów pisarza na sztukę i istotę życia człowieka oraz porządku świata, w którym przyszło mu żyć, wiązało się ściśle z ogromną chłonnością umysłową oraz oczytaniem, zapewne chaotycznym, lecz niebywale rozległym (A. Hutnikiewicz, op. cit., s. 202, wymieniający m.in. Spencera, Darwina, Lombroso, Zolę i Ibsena). Zainteresowanie dziedzinami tak odległymi, przynajmniej z pozoru, od siebie jak studia nad architekturą, zwłaszcza gotycką, i np. demonologią wraz z dziejami europejskiego okultyzmu, wydawało się prowadzić ku niezborności, by nie rzec: dyletanctwu. Okazało się jednak, że rozległe oczytanie to „atut, który Przybyszewski potrafił nad podziw umiejętnie wygrać i sprzedać” (A. Hutnikiewicz, op. cit., s. 202).
Stanisławowi Przybyszewskiemu zarzucano m.in. aspołeczny stosunek do życia i twórczości literackiej oraz zupełną negację odpowiedzialności moralnej i obywatelskiej pisarza. Można jednak argumentować, że takie zarzuty wynikały z nieporozumień, z pobieżnego odczytania deklaracji programowych i postulatów estetycznych pisarza. Artur Hutnikiewicz zaznaczał, że „sztuka dla sztuki” nie była w żadnym razie propagandą bezwzględnego, absolutnego estetyzmu oderwanego od wszelkich zobowiązań etycznych i społecznych. Była żądaniem przywrócenia szeroko pojętemu działaniu artystycznemu – zatem i literaturze – autonomii i godności, uwolnienia od doraźnych, narzucanych pod presją „bieżącej potrzeby społecznej” zadań i funkcji (A. Hutnikiewicz, op. cit., s. 210, który dodaje, że tak mocno obecna w filozofii Przybyszewskiego „naga dusza” to nic innego jak postulat bądź imperatyw absolutnej szczerości, odkłamania i ujawnienia wszystkich tajemnic życia wewnętrznego twórcy; „naga dusza” to sformułowany w języku poetyckim synonim „ciemnego żywiołu” w człowieku, którego istnienie autor Homo sapiens przeczuwał na długo przed rozwojem psychoanalizy i psychologii głębi, ibidem).
Przybyszewski kreślił także sylwetkę psychologiczną nowego, powstałego w toku ewolucji, twórczego indywiduum, geniusza i degenerata (Gabriela Matuszek [w:] A. Skoczek (red.), Historia literatury polskiej w dziesięciu tomach. Tom VII. Młoda Polska, cz. II, Wyd. SMS, Bochnia-Kraków 2004, s. 31). Przykładami zaawansowanych w ewolucji psychicznej jednostek genialnych byli dlań Chopin i Nietzsche, osobowości i szczególnie wybitne, i neurotyczne jednocześnie. Jednostką taką był także znany osobiście pisarzowi Ola Hansson. To właśnie ten szwedzki literat stał się dla autora Złotego runa uosobieniem „nowego umysłu”, umysłu zapowiadającego kierunek przemian w sztuce i literaturze, gdyż stopiły się w nim, zintegrowały w jedną całość warstwy zwykle rozdzielone: indywidualność (czysty instynkt, warstwa psychiki sterowanej przez nieświadomość) z osobowością (warstwą psychiki kształtowaną przez mózg; ibidem, s. 31–32). Dodajmy w tym miejscu, że za fundament poglądów Przybyszewskiego uznać można swoisty aksjomat o tragizmie natury człowieka i kondycji ludzkiej, który rodzi się z antagonizmu dwóch pierwiastków. Pierwszy – dusza – ma charakter wyższy, drugi – mózg – niższy od niej. Celem sztuki prawdziwej, a zatem jedynej zasługującej na aprobatę i wartościowej, winno być dążenie twórcy, nie tylko pisarza, do poznania wspomnianej już „nagiej duszy”, duszy wyzwolonej z krępującego ją racjonalizmu i sensualizmu. Bezpośrednie poznanie duszy „taką, jaką jest” możliwe staje się poprzez analizę płciowości ludzkiej, seksu, a wraz z nim stanów uznawanych przez naukę i medycynę za patologiczne. Chodzi tu zatem o sferę ludzkiej aktywności, która – jak sądził Przybyszewski – nie jest podporządkowana świadomości i nie jest przez nią kontrolowana.
Łącząc naturalizm z wędrówką dusz, czyli metempsychozą, autor De profundis traktował osobowość ludzką jako sumę przeobrażeń i przemian fizjologicznych, które dokonują się na niemającej końca przestrzeni czasu, w procesie nieustannej ewolucji (A. Hutnikiewicz, op. cit., s. 205). U podstaw tego procesu stoi naga dusza jako czynnik w pewnym sensie syntetyzujący całość przemian, rdzeń osobowości, zapewniający tożsamość, rodzaj najgłębszej ludzkiej świadomości. Ta bezwzględna świadomość, synonim prawdy absolutnej, zdobytej w trakcie kolejnych wcieleń, jest całkowicie odmienna od świadomości w typowym, racjonalnym znaczeniu (A. Hutnikiewicz, ibidem). Prawda wypowiadać się czy też ujawniać miała w niekontrolowanych przez świadomość, „wyzwolonych”, a zatem prawdziwie żywiołowych poruszeniach ludzkiego instynktu (ibidem, s. 206, z zaznaczeniem, że właśnie stąd brało się wielkie zainteresowanie autora Złotego runa magią, okultyzmem, psychozami, działaniem szatana w świecie, wszelką anomalią psychiczną i psychopatią).
Moc, której nie można się oprzeć
Za podstawową i najważniejszą siłę kosmiczną, zatem siłę nie tylko oddziałującą w stosunkach międzyludzkich, autor Śniegu uznawał seks (płeć, sexus, Geschlecht). W popędzie seksualnym widział najsilniejszy i decydujący motor działania ludzkiego, ekstazę płciową traktował jako moment, w którym dostrzec można najlepiej osobowość człowieka, jego prawdziwą indywidualność, najgłębsze „ja”, „nagą duszę”, a zatem absolut (A. Hutnikiewicz, op. cit., s. 206). Z takiej perspektywy trzeba spoglądać na nawiązujące w bluźnierczy sposób do początku Ewangelii wg św. Jana pierwsze słowa Requiem aeternam – „na początku była chuć”, „Am Anfang war das Geschlecht”. Chodzi tu nie o poniżanie literatury lub redukowanie jej do erotyzmu albo naturalistycznych opisów, lecz o zwrócenie uwagi na pierwszą, według wielu mitów kosmogonicznych, zasadę świata. Nie można sprowadzać jej do popędu jedynie w czysto fizjologicznym rozumieniu, jest to raczej poetycki odpowiednik élan vital Bergsona, „woli” Schopenhauera, twórczy niepokój, motor ewolucji (A. Hutnikiewicz, op. cit., s. 210–211).
Dodajmy, że filozofia Przybyszewskiego w znacznej mierze była adaptacją poglądów wspomnianego już Arthura Schopenhauera. Pisarz wyciągał z niej skrajnie pesymistyczne wnioski. Podobnie jak u innych modernistów i neoromantyków, widać u niego także wpływ lektur Nietzschego, zwłaszcza gdy chodzi o indywidualizm, negację zobowiązań moralnych i społecznych artysty, przynajmniej w dotychczasowym ich rozumieniu. Autor Złotego runa w radykalny sposób stawał w opozycji względem sztuki zastanej, niemodernistycznej, zatem przestarzałej, „dawnej” w złym sensie, np. naturalizmu, tzw. sztuki mózgowej. Celem, i to celem samym w sobie, winna stać się sztuka nowa, sztuka modernistyczna.
Szczególna, związana z opozycją płci, metafizyka i pesymistyczny, a zarazem tragiczny pogląd na ludzkie życie i świat były swoistą „nadbudową” nad osobistymi doświadczeniami pisarza, zwłaszcza tymi z przełomu XIX i XX w. Człowiek miał być jedynie bezwolnym narzędziem natury, postępującym tak, jak musi, w pełni zdeterminowanym, z tego względu zyskuje prawo do bycia sobą, do autentyzmu, niezależnie od systemów moralnych (A. Hutnikiewicz, op. cit., s. 207). „Dusza naga” istnieje poza kodeksami moralnymi, zwłaszcza ludzkimi, przyjętymi w społeczeństwach (ibidem). U fundamentów bytu stoi zaś ciemny żywioł pożądania, das Geschlecht, libido, chuć, élan vital Bergsona, zatem pierwsza i immanentna, kosmiczna zasada życia (ibidem).
Nie tylko Confiteor
Własna twórczość Stanisława Przybyszewskiego wyrastała organicznie z jego estetyki i filozofii, z jego indywidualizmu intelektualnego. Wychodził z założeń naturalizmu i przyrodniczego fizjologizmu, które wywierały nań szczególnie silny wpływ w okresie studiów medycznych. Ostatecznie doszedł do specyficznego dualizmu ontologicznego, czyli dualizmu bytu. Można dopatrywać się w nim inspiracji i zapożyczeń zarówno z idealizmu doby romantycznej, jak i z podłoża przyrodniczego, w pełni naturalistycznego (A. Hutnikiewicz, op. cit., s. 205).
Teksty pisarza odegrały wielką rolę w literaturze niemieckiej (G. Matuszek, op. cit., s. 29, która dodaje, że Przybyszewskim fascynował się także np. Wsiewołod Meyerhold, który wystawił kilka jego sztuk; zob. nadto o skandalicznej legendzie „Cygana” i „dekadenta” przesłaniającej realne znaczenie pisarza w życiu kulturalnym Europy jego czasów np. uwagi R. Taborskiego [w:] S. Przybyszewski, Wybór…, op. cit., s. III i n., który wskazuje, że autora cenił np. wybitny krytyk niemiecki początków XX w. Julius Bab, zaś osobny rozdział poświęcił mu historyk literatury Arthur Moeller-Bruck w dziele Die moderne Literatur z r. 1902). O autorze Nad morzem dobrze wypowiadał się inny Polak piszący w obcym języku, czyli Guillaume Apollinaire (Wilhelm Kostrowicki). Czeski modernizm widział w nim jednego z najwybitniejszych artystów współczesnych (G. Matuszek, op. cit., s. 29). W Polsce cieszył się wysoką oceną szeregu twórców i krytyków, np. Stanisława Brzozowskiego, Irzykowskiego, Marii Dąbrowskiej i Zofii Nałkowskiej (ibidem). Do wpływu autora Homo sapiens na swą twórczość przyznawał się także Xawery Dunikowski. „Nie to ważne, że importował modernę (…) – ważniejsze, że obalał naszą zacną, czystościową i obywatelską koncepcję sztuki, wprowadzając (…) pojęcie artystycznego tworzenia jako procesu demonicznego. On pierwszy był w Polsce sztuką bezwzględną (…) [sztuką] będącą niemiłosiernym wyładowaniem duchowym” (W. Gombrowicz, Dziennik 1953–1956, Paryż 1957, s. 229–230, za: G. Matuszek, op. cit., s. 29).
Poematy, powieści i sztuki teatralne
Współcześni Przybyszewskiemu cenili sobie najbardziej jego poematy prozą, w tym wydaną po niemiecku w r. 1893 Totenmesse, przełożoną na polski jako Requiem aeternam w r. 1901, Vigilien z r. 1895 (tł. polskie jako Z cyklu Wigilii już w r. 1899), a także Nad morzem (Am Meer) z r. 1899 i Androgyne (1900). Tematem tych dzieł jest erotyka, którą pisarz ujmował zarówno w aspekcie metafizycznym, zwłaszcza jako mit powszechnej, uniwersalnej siły kosmicznej, jak i w aspekcie choroby i patologicznych stanów psychicznych. Tworząc swe poematy, Przybyszewski – starając się sprostać wymogom tego gatunku literackiego – posługiwał się językiem egzaltowanym, wręcz patetycznym, wzorowanym m.in. na prozie poetyckiej Zygmunta Krasińskiego. Tym samym widać, że postulaty estetyczne pisarza nie sprowadzały się do prostego zanegowania dorobku wcześniejszych pokoleń i tradycji literackiej, w tym tradycji polskiego romantyzmu. Można mówić o rażącej przesadzie i sztuczności poematów z ich nieuporządkowanym materiałem słownym. „Ekstatyczne rapsody” były pisane „jakimś dziwnym językiem, którego zastanawiający urok wytłumaczyć [można] nakładaniem się na [niemiecki] właściwości języka rodzimego, polskiego” (A. Hutnikiewicz, op. cit., s. 204, który dodaje, że bohaterką, tematem i motywem poematów była „bolesna piękność” zwana przez pisarza „Duchą”, Dagny-Madonna, otoczona wieńcem zwiędłych, martwych kwiatów, „Androgyne, nieukojona tęsknota za absolutem, spełniającym się w zjednoczeniu miłosnym, nigdy naprawdę i rzeczywiście nieosiągalnym”, ibidem).
Z początku chętnie czytane były również powieści autora Requiem aeternam. Zalicza się do nich trylogia Homo sapiens, wydana po niemiecku w latach 1895–1896, w przekładzie na polski już w r. 1901, a także Dzieci Szatana (Satans Kinder) z r. 1897, przekład polski w r. 1899, kolejna trylogia Synowie ziemi (1904–1911), trylogia Mocny człowiek (publikacja w l. 1912–1913), Dzieci nędzy (trzy części wydane w l. 1913–1914), Krzyk z r. 1917 oraz zaliczane do najsłabszych dzieł pisarza, będące dalekim echem Synagogi szatana, satanologiczne Il regno doloroso z r. 1924. Osią, wokół której zbudowane zostały poszczególne powieści Stanisława Przybyszewskiego, jest konflikt jednostki, czyli indywiduum, indywidualności, o ambicjach twórczych z otaczającymi ją ludźmi i tkwiącymi w niej samej siłami niszczącymi, o immanentnie destruktywnym charakterze. Akcja rozgrywa się z reguły w środowisku cyganerii artystycznej. Powieści autora Confiteor stanowią pewien wkład w rozwój techniki powieści psychologicznej, przede wszystkim polskiej, zwłaszcza za sprawą daleko idącej rozbudowy monologów wewnętrznych i stosowania mowy pozornie zależnej. Jednakże dające się dostrzec, tak samo jak w poematach prozą, niedopracowane aspekty formalne i stylistyczne przekreśliły zajęcie przez te utwory trwałej pozycji w naszej literaturze.
Oprócz poematów prozą i powieści Stanisław Przybyszewski pozostawił po sobie wiele dramatów. Tę formę twórczości odkrył stosunkowo wcześnie, uznając, że pozwala ona najgłębiej i bezpośrednio, poprzez kształty zmysłowe, docierać do adresatów poszczególnych sztuk (A. Hutnikiewicz, op. cit., s. 206). Z r. 1897 pochodzi Das grosse Glück (wersja polska pt. Dla szczęścia, wystawiona po raz pierwszy w Pradze w r. 1898, w Krakowie rok później, wydana w r. 1900). Kolejne sztuki to Złote runo (1901), Goście (wystawienie w r. 1901, druk w r. 1902), Matka (premiera w r. 1902, publikacja w r. 1903), Śnieg (1903), wystawione i wydane drukiem w r. 1906 dramaty Odwieczna baśń oraz Śluby. W r. 1909 miała miejsce premiera Godów (publikacja w r. 1910), natomiast w r. 1912 premiera i publikacja Topieli. W r. 1914 wydane zostało Miasto; w r. 1927 miało miejsce wystawienie i publikacja Mściciela. W poszczególnych dramatach podstawowym konfliktem jest mające charakter tragiczny starcie erotyki z normami moralnymi, czyli etycznymi. Teatr Przybyszewskiego uznać można za „teatr lęków i przeczuć, jakby w stylu Maeterlinckowskim (…) statyczny, w którym fakty zewnętrzne istniały całkowicie poza sferą oglądu, widz śledził (…) tylko ich refleksy w świadomości postaci (…), ich dojrzewanie do rozumienia winy i kary” (A. Hutnikiewicz, op. cit., s. 208).
Sztuki Przybyszewskiego z pewnością przyczyniły się do przełamania traktowanych jako oczywiste czy niezbędne ograniczeń tematycznych teatru końca XIX stulecia. Wykorzystanie nowatorskich rozwiązań stworzonych przez Henryka Ibsena, Augusta Strindberga i Maurice’a Maeterlincka, w szczególności tzw. ekspozycja rozłożona, wykorzystanie dramatycznej funkcji dyskusji oraz analiza psychologiczna postaci w miejsce typowej dla dramatu mieszczańskiego intrygi zwiększyły możliwości polskich teatrów i dramaturgów. Swe doświadczenia Przybyszewski wykorzystał w teoretycznej rozprawie z r. 1905 O dramacie i scenie. Można w tym miejscu za Romanem Taborskim dodać, że premiery pierwszych sztuk pisarza w kraju wywoływały poważne spory, stając się jednocześnie istotnymi wydarzeniami w krajowym życiu teatralnym i kulturalnym. Kolejne przedstawienia i publikacje dramatów nie wprowadzały jednak ani nowych elementów problemowych, ani artystycznych.
Prawdą jest, że Stanisław Przybyszewski nie pozostawił po sobie arcydzieł. Część jego dorobku pisarskiego cechuje się nawet rażącą niedoskonałością formy, bywa wręcz zaliczana do twórczości balansującej na krawędzi grafomanii (R. Taborski [w:] S. Przybyszewski, Wybór…, op. cit., s. LVIII, zwracający za Albertem Thibaudetem uwagę na konieczność odróżnienia pisarzy wysokiej rangi i pisarzy grających ważną rolę we współczesnym im życiu literackim i kulturalnym). Mimo to z pewnością można Przybyszewskiego zaliczyć do pisarzy interesujących, ważnych i odważnych: interesujących, bo umiejętnie oddał klimat swej epoki, ukazując jej ukryte, wyparte, nie w pełni uświadomione lęki, fobie i dewiacje; ważnych, bo jego teorie i postulaty okazywały się często prekursorskie, wzbudzały także ferment intelektualny i artystyczny. Był też Przybyszewski autorem odważnym, gdyż wkraczał na tereny wcześniej niedostępne lub omijane, nie bał się pisać o doświadczeniach granicznych, ze sfery intymności i seksualności, będącej wówczas tabu, zwłaszcza wśród pozytywistów (por. np. G. Matuszek, op. cit., s. 30).
Stanisław Przybyszewski był pionierem wytyczającym nowe ścieżki. Czasem określa się go Janem Chrzcicielem, tym, który poprzedza nadejście kogoś o wiele ważniejszego, posłańcem, który „prostuje ścieżki Pańskie”, jak sam się czasem określał. Bez niego drogi polskiej literatury wyglądałyby z pewnością zupełnie inaczej (A. Hutnikiewicz, op. cit., s. 213).
dr Rafał Marek, 01.06.2026
Literatura:
Artur Hutnikiewicz, Młoda Polska, PWN, Warszawa 1994.
Gabriela Matuszek-Stec, Stanisław Przybyszewski [w:] Słownik krytyki literackiej XIX wieku, Nowa Panorama Literatury Polskiej, https://nplp.pl/artykul/przybyszewski-stanislaw/ (dostęp: 31.05.2026).
Anna Polakowska s.v. Stanisław Przybyszewski [w:] R. Loth (red.), Dawni pisarze polscy. Od początków piśmiennictwa do Młodej Polski, t. III, Fundacja Akademia Humanistyczna, IBL, Warszawa 2002, s. 317 – 322.
Stanisław Przybyszewski, Wybór pism, oprac. R. Taborski, BN seria I, nr 190, Ossolineum, Wrocław et al. 1966.
Anna Skoczek (red.), Historia literatury polskiej w dziesięciu tomach. Tom VII. Młoda Polska, cz. I, Wyd. SMS, Bochnia-Kraków 2004.
Roman Taborski s.v. Stanisław Feliks Przybyszewski [w:] Internetowy Polski Słownik Biograficzny, https://www.ipsb.nina.gov.pl/a/biografia/stanislaw-feliks-przybyszewski-1868-1927-pisarz (dostęp: 30.05.2026 r.; podstawowe źródło dla części biograficznej);
Roman Taborski s.v. Stanisław Przybyszewski [w:] Literatura polska. Przewodnik encyklopedyczny, PWN, Warszawa 1984-1985, tom II, s. 255-256 (podstawowe źródło dla części poświęconej twórczości);