Wdowiec

Wzią­łem twój ślub­ny we­lon,
W po­mię­tą zwi­ną­łem ga­ze­tę -
I było to ta­kie bru­tal­ne
Jak ból.

A po­tem pan­to­fle naj­czul­sze,
Łódecz­ki naj­mil­sze, naj­droż­sze,

I w pusz­ce od mag­gi scho­wa­łem kol­czy­ki,
Dwie kro­ple rosy.

Nocą po­dzwa­niam tą pusz­ką,
Pła­czę nad pacz­ką z we­lo­nem,
Ko­pię w roz­pa­czy w krze­sło
Pu­ste,
Zim­ne,
Nie­do­bre.

Mam jesz­cze my­dło po to­bie,
Któ­rym my­dli­łaś pier­si -
Wło­sy my­dli­łaś go­rą­ce,
I nos my­dli­łaś - i nos.

Ca­łu­ję ten śli­ski ka­my­czek,
Po­że­ram ten śli­ski ka­my­czek -
Na ju­tro mi już nie star­czy,
Mój Boże, i za­cznie się głód.

Czy­taj da­lej: Lekcja anatomii (Rembrandta) – Stanisław Grochowiak