I
Ciemny głuchy, nieszczęsny
ludu mój. Ciemności
buchają. O! za wiele,
za wiele miłości,
za mało ukochania.
Czarny dym się ściele.
Kwiaty są - martwe głownie,
domy są - jak trumny
w rozwalonym kościele,
gdzie Chrystus roztrzaskany
i oczy jego - rany.
I jego sercem bolisz,
ludu burz i niewoli.
II
Widzę cię, widzę w gromach,
wśród roztrzaskanych oblicz
posągów. O wy ciemni,
zwichrzeniu drzew podobni,
olbrzymi. Łańcuch słyszę
i batów jęk, i ciszę.
III
O ludu, ludu głuchy,
ty w bólu swym osobny,
jesteś ty jeszcze ciałem,
czy już tylko swym duchem,
nikomu niepodobny,
w śmierci swojej osobny,
osobny w narodzeniu.
IV
Smutny smutny mój ludu,
głowy opadną i wstaną,
ręce upadną i wstaną
nim cud. A doczekasz cudu.
Nim moc. A już czeka i słucha
Duch Boży - twego Ducha.

Czytaj dalej: Bajka - Krzysztof Kamil Baczyński