Rajski ptak

Przyleciał rajski ptak
na drzewo w moim ogrodzie,
o słońca zachodzie
przyleciał...

A złote na sobie pióra miał,
jak ta wieczorna zorza na niebie, —
w złociste pióra miał ubraną głowę,
i skrzydła miał duże, tęczowe —
i tylko na piersi maleńkie
jedno miał piórko
czerwone...

— O, rajski ptaku,
coś siadł na kwitnącej jabłoni,
gdy dzień już zorzą się płoni,
o, rajski ptaku złocisty
na tej jabłoni w mym sadzie,
gdy słońce już do snu się kładzie,
powiedz, czy ze mną zostaniesz?...

Jeśli odlecisz, ty ptaku złoty,
już nie pozbędę się nigdy tęsknoty,
jeśli odlecisz, mój ptaku,
to źle mi już będzie na świecie,
tak źle i smutno i ciemno, —
o! zostań, zostań ze mną...

Gniazdo ci tutaj uścielę
na tej kwitnącej jabłoni,
co ciężkie kwiatem gałęzie kłoni,
gniazdo ci tutaj uwiję,
w wiosennem kwieciu i woni,
a kiedy lato przeminie
i jesień nadejdzie obfita,
to jabłoń, co teraz rozkwita,
złociste ci jabłka w darze
posypie...

O, zostań, ptaku,
co w jasne pióra masz ubraną głowę,
w złocistą koronę,
jak ta wieczorna zorza na niebie,
i skrzydła masz duże, tęczowe —
i tylko na piersi maleńkie
masz jedno piórko
czerwone...

— Nie! nie zostanę!...
Ja lecę światem,
jako ten promień słoneczny,
ja — tułacz wieczny!
A tylko gdy mi zapachnie kwiatem
jabłoń w ogrodzie,
to siadam na kwietnej gałęzi
o słońca zachodzie, —
siadam na chwilę,
nim kwiecia białe motyle
spadną na ziemię,
nim zajdzie słońce czerwone... —

Ach! gdzież poleciał, w którą świata stronę,
ten ptak złocisty,
który o słońca zachodzie
siadł na jabłoni w moim ogrodzie,
kiedy okryła się kwiatem
— wczoraj...?

Czytaj dalej: Westchnienie - Jerzy Żuławski