Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Cóż odpadliśmy z EURO2008. Porażka straszna: przegraliśmy z zespołem rezerwowym Chorwacji ;/ Trzeba zmian w systemie bo inaczej sprawa bedzię się powtarzać, a to jest nudne, zauważyliście jak to działa, ZAWSZE JEST TAK

- zbiorowe napędzanie nas w mediach, miliony spotów, gadanie o dróżynie, o zmianach
- słynne: "mamy najlepszą drużynę od wieków jak nei teraz to nigdy nei wygramy"
- zbiorowa eufori i poczucie w ans, przed zbliżającym się meczem, że będzie armagedn dla przeciwnika
- porażka, oczekiwanie na cud i znowu: dlaczego

;/

może winne sąstruktury albo cały system?

pozdr

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Jeszcze w maju tez podejrzewałem, że bedzie jak zwykle: napędzanie się, marzenia, a potem porażka, ale potem ulełem emocją i myslałem: a nuż? Może i to śmieszne ale nawet wczoraj jeszcze miałem takie nikłe nadzieję, a może Austria pokona Niemcy, a my Chorwację i się uda: choć sam w to szczerze nie wierzyłem to jednak łudziłęm się ;(

Ale co prawda, to prawda: Boruc za 11 robić nie może ;/

Moim zdaniem najpierw trzeba zreperowac dół a potem konstruowac drużynę

pozdr.
Opublikowano

Muszę zgodzić się poniewczasie z vackarem; wszyscy dawali dupy koncertowo, a wkurzeni na boisku byli jedynie Boruc i Leo.
Do tego Smolarka zastąpił Łobodziński, który grał jak ja, kiedy trener wstawił mnie na prawą pomoc kilka lat temu.
Krzynówek bez formy. Gdy dochodził do piłki przy stałych fragmentach gry, wiadomo było, że w najlepszym wypadku jej nie stracimy.
Wasilewski bezpłciowo w przodzie i dużo strat.
Wawrzyniak - nawet nie tak fatalnie.
Żewłakow - najjaśniejszy punkt obrony na tych mistrzostwach.
Dudka - nie robił tragicznych błędów. Tylko co z tego?
Murawski się nabiegał bidulina i tyle można o nim powiedzieć. Przyzwyczaił się do bezkarnych strat na polskich boiskach, więc grał to samo i wczoraj.
Lewandowski - od pierwszego (bardzo dobrego w jego wykonaniu) meczu z Niemcami równia pochyła. Z Chorwacją cień tamtego zawodnika.
Roger - gorzej niż z Austria i Niemcami, ale to bez wątpienia najlepiej podający Polak na euro. I hymn próbował zaśpiewać.
Saganowski - napastnik z prawidzwego zdarzenia, walczący o piłkę i wygrywający pojedynki w powietrzu. Dobrze, że Żuraw złapał kontuzję.

Oddaję prz tym hołd Borucowi, którego kocham odkąd jest pierwszym bramkarzem reprezentacji. Szkoda co prawda jego nerwów i woli zwycięstwa wespół z umiejętnościami na światowym poziomie. Facet ma jaja i tyle

Opublikowano

cieszmy się, że mamy 1 punkt:)

to były mistrzostwa Boruca, i Roger pozytywnie zaskoczył:)

ale trochę głupio: nasza pierwsza i jedyna jak na razie historyczna bramka na Euro, została strzelona przez polskiego brazylijczyka, w dodatku ze spalonego.

To nie był "międzynarodowy futbol"

Cóż skorumpowanego PZPN nie stać na więcej (sam komentator mówił, że to państwo w państwie), a sam Leo też nic nie zrobi, powinny powstawać szkółki piłkarskie, bazy, a nie: debata nad nazwą Stadionu Narodowego. Porażka. Z całym szacunkiem dla JP2, ale teraz to nie jest najważniejsze.
Bo za 4lata(jak się uda), to także skończymy na 3 meczach. Nie chce mi się wierzyć, że nie mamy talentów w piłce, tutaj w kraju, co u siebie mogą się rozwijać. Nie za granicą.

No i na koniec chcę, aby Leo jednak został (polscy trenerzy z Engelem? na czele już zacierają rączki)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



że tak powiem: Polska ;p ale prawda jest taka, że to wina naszych polityków: wszyscy tyle warci ;/



Do Leo nic nie mam: w końcu to jest drużyna wywalczyła awans do Euro: przydałoby się teraz bardzo dokładnie przeanalizować błędy.

pozdr.
Opublikowano

Powiedzmy sobie szczerze, mamy po prostu słabych piłkarzy, żadna taktyka i analiza błędów nie pomoże, jak ktoś nie umie grać. Ja tam może specem nie jestem, ale porównując grę naszych do innych drużyn to w oczy rzucają się 2 sprawy - nie potrafimy szybko opanować piłki po odebrania, nie jesteśmy zgraną drużyną. Inna sprawa jaka mi przychodzi na myśl to już po meczu z chorwacją, to że jak Polacy mają okazję strzelić, to strzelają na pałę, byle tylko strzelać i efekt jest taki, że nigdy nie trafiają (jeden gol na Euro w dodatku ze spalonego i przez Brazylijczyka) - nawet w sytuacji sam na sam z bramkarzem strzelamy w bramkarza. Można mówić jaki to skandal, tragedia, czy kompromitacja, ale nie oszukjmy się, nie ma co drzeć szat, mamy kiepskich zawodników, bo nasza piłka jest po prostu na niskim poziomie, nie szuka się talentów, nie ma infrastruktury, żeby takie młode talenty się mogły rozwijać, a jak już ktoś trafi do ligi to jakby Pana Boga za nogi chwycił, chociaż liga to skorumpowane bagno. Do tego dochodzą jeszcze media, które jak złapią jakąś nutę, że Smolarek jest zajebisty, że podcięliśmy skrzydła, że Krzynówek to taki przystojniak, to pierdzielą w kółko to samo, aż ludziom się wyda, że to prawda.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


no i? a podolski jest stuprocentowym Niemcem



a jaki?
chyba że chciał pan napisać: "nie był na międzynarodowym poziomie".


a słuchałeś, co jeszcze mówili komentatorzy? bo moim zdaniem tego nie da się słuchać. już na początku drugiej połowy zarzucali naszemu trenerowi dlaczego każe grać tak a nie inaczej, dlaczego nie zmienia systemu, dlaczego nic nie robi. co to ku.wa jest? Leo dokonał czegoś, czego nie udało się nikomu innemu. i wiesz co? jeśli będzie tak jak zwykle (nakręcanie, rozczarowanie i koniec z trenerem) to ja to p%&%@&$#^%.

i jeszcze wracając do pseudokomentatorów "jawiemwszystkolepiejznamsięnapiłceprzecie", kolega słuchał transmisji w radiu - co tam się działo! cytuję:
"Proszę państwa! A na ławce rezerwowych Niemców, tam siedzi trener Loew. Proszę państwa, jakąż on ma czarną czuprynę!Lśnią czernią te jego włosy. Ja nie wiem, naprawdę nie wiem, czy ktokolwiek na świecie ma równie czarne włosy jak trener Loew!">>

Piękne, nieprawdaż? :P
Opublikowano

co tu dużo gadać - jaka liga taka reprezentacja
proszę się zastanowić kiedy polski zespół grał w Lidze Mistrzów
i proszę się też zastanowić, który kraj z ME nie ma
swojego reprezentanta w LM
wynik będzie odzwierciedlał siłę reprezentacji

Polska jest wiochą zarówno gospodarczo, kulturalnie, sportowo i co sobie jeszcze dopiszesz...
aż dziwi, że w herbie nie mamy faceta z grabiami
jak Polska długa i szeroka - wszędzie pola leżące odłogiem
wystarczy się trochę pociągiem, który ledwo zipie przejechać
by zauważyć, że media i politycy trąbiący o rozwoju gospodarczym coś zniekształcili

i tak za cud należy uznać, że gramy na wielkich imprezach
aż się nie chce wierzyć, że graliśmy na ostatnich i przed ostatnich MŚ i teraz na ME
- to świadczy, że Polak potrafi i że ma talent do marnowania potencjału i talentu
mamy fenomenalnych młodych ludzi i widać że jeśli się im da warunki rozwoju są wielcy
dziś każdy mówi - Robert Kubica - fakt Polak, ale na pewno wiele Polsce jeśli chodzi o szlifowanie swoich umiejętności nie może zawdzięczać. Podobnie piłkarze ręczni - cała kadra gra w niemieckich klubach od wielu lat. itd. Idę o zakład, że M. Klose i Podolski, gdyby zostali w Polsce dziś by już nie grali w piłkę, albo graliby w jakieś drugiej lidze. Prawie w stu procentach, gdy się mówi o sukcesie polskiego sportowca można mieć pewność, że jego talent nie był szlifowany w Polsce. No może A. Małysz, ale to wyjątek potwierdzający regułę.

kłaniam się

Opublikowano

Jeśli chodzi o tego wspomnianego komentatora radiowego, to zapewne Tomasz Zimoch z PR 1. Wiadomo, komentator radiowy musi nawijać niemal bez przerwy, nie może sobie pozwolić na chwilę milczenia. A jeśli nic się akurat nie dzieje na boisku, to gada np. o czuprynie Loewa.
Ale to radiowe komentowanie ma swój niezaprzeczalny urok, Zimoch rulezzz:)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


no, kiedy?:D pytanie z historii:D

Austria, Szwajcaria
Chorwacja:D

Czesi nieregularnie, takoż Rumunia

a Anglia od lat ma świetną ligę, wielkie sukcesy klubów, ostatnio wręcz dominują w Europie i co?
na Euro ich nie ma; zawalają kolejne imprezy, w ciągu ostatnich 20 lat ich największe sukcesy to 4 miejsce na mundialu we Włoszech w 1990 roku i półfinał ME, kiedy grali u siebie w 1996.


etam, kompleksy, nic więcej
za 20 lat będziesz narzekał, że ni piędzi wolnej ziemi nie zostało, bo wszystko wykupione, lasy ogrodzone i na grzyby tylko można do lasku publicznego, gdzie tłumy i wejściówki trzeba kupować

a tak w ogóle to co chciałeś powiedzieć, poza zrzędzeniem, które nie może być przekazem samym w sobie
Opublikowano

chciałem, by znów odpowiedział głupio, na moje głupie zrzędzenie, niejaki vacker flickan
udało się tym bardziej, że znów odpowie

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Berenika97

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • Popatrzył w okół siebie. Cztery ściany pokoju, zadymionego pomieszczenia z pożółkłymi firanami, za kurtyną zasłon, ciężkich, nietransparentych, zasuniętych przez cały czas by oddzielić go od dnia ze swoimi promieniami słońca, by nie okazywać mu nocnego nieba pełnego gwiazd, z tym całym ziemskim satelitą, który znów kojarzy się ze słońcem. Słońcem na które nie zasługiwał, ze swoją życiodajną mocą, z umiejętnością nadawania barw, koloru światu, który winien być szarym i zadymionym miejscem. Miejscem jak ten pokój. Poszarzałe ściany, dym pod sufitem, przez który ledwo przebijało się światło żarówki zawieszonej bez żadnego żyrandola, bez jakiegokolwiek abażura, dekoracja zbędna jako wyraz pożądania, chęci nadania piękna. Piękna, którego nie cierpiał bo nie rozumiał czemu miałby nadawać estetyki tam gdzie nie zasługuje się na przedmioty warte podziwiania. Zawiesił się wzrokiem w pustce, gdzieś za ścianą było coś co powinien dostrzec a czego nie dane mu było zobaczyć. Gdyby się zamyślił w tym momencie to pewnie odkopał by jakieś swoje wady ukrywane jak w labiryncie w skrzyniach, których klucze powyrzucał. Ale to było tępe spojrzenie. Mówią, że jak nie możesz oderwać tak wzroku to wpatrujesz się w zagubioną duszę. Ducha osoby, która nie dotarła do zaświatów i włóczy się po ziemi głodna bo nie może się nakarmić, zziębnięta bo nie może się ogrzać. Daleko mu było do rozmyślania w tym momencie. Bezmyślnie więc sięgnął do leżącej na stole przy którym siedział paczki tanich papierosów. Pomietę opakowanie z ostatnim już szlugiem, po wyciągnięciu go poleciało w róg pokoju gdzie stał śmietnik. Nietrafiony rzut, którym się nie przejął, na ziemi i tak stały i leżały puste butelki, zaschnięte talerze, klejące się szklanki i wiele zapisanych niechlujnym pismem a pogniecionych kartek i kurz, kłęby kurzu tu i gdzieniegdzie.  Rozejrzał się za zapalniczką. Na stole jej nie było. na szafce pod ścianą nie leżała. Więc automatycznie sięgnął do kieszeni marynarki zawieszonej na krześle na którym przesiadywał. Nie ma tam zapalniczki stwierdza i rezygnuje z poszukiwań wiedząc że w zabałqanionych szufladach komody znajdzie paczkę zapałek.  Wstał ociężale i musi się przytrzymać krzesła bo nim kiwnęło. Komoda i jej szuflady skrywają kolejny bałagan, powciskane ubrania, dokumenty ułożone bez ładu i składu, listy nigdy nie otwarte z urzędowymi pieczątkami, i zeszyty zapisane niechlujnym pismem. Gdzieś tam są zapałki trzeba się przekopać co trwa chwilę i jest irytujące dla głodnego dymu tytoniowego palacza. Potrwało to chwilę ale wśród burdelu upchanego w otchłaniach mebla znajduje pudełko z zapałkami. Potrzasnietę zdradza, że niewiele w nim zapałek a paski do odpalania po bokach sugerują już zużycie ponad miarę. Kłopot polega na tym, że trzęsące ręce mają trudność w utrzymaniu płomienia. Ale udaje się za pierwszym razem. Wraca na swoje krzesło i strzepuje popiół po pierwszym, przeciągniętym z zachłannością machu do popielniczki. I wtedy zauważa coś. Coś co przestaje mu od tej chwili pasować. Obrus na stole. To zbędna ozdoba.  Choć nikt tego obrusu nie nazwałaby ozdobą. Pożółkły, pełen plam, dziur przypalonych papierosami i rozszarpanych pociętym szkłem czy to ze zbitych kieliszków czy z roztrzaskanych butelek po tanich wysokpolrocentowtch alkoholach.  Ten obrus był niegdyś biały. Jeszcze w czasach gdy ściany miały ciepły kolor gdy zasłony porozsuwane wpuszczały światło dnia do mieszkania i pozwalały by podziwiać czy choćby dostrzegać świat na zewnątrz.  Przypomniał sobie jak ten obrus pierwszy raz zasilił ten stół. Wtedy, z nią razem rozciągnęli go by spożyć wspólnie posiłek.  Z nią. Wtedy. Ona. Kim była i dlaczego tak się zmieniło jego życie jak ten obrus. Z bieli do kawałka zabrudzonej szmaty, pełnej dziur.  Nie ma nadziei są papierosy, alkohol i wstręt do siebie. Za to jak potraktował obrus.  Wściekł się i szybkim ruchem zrywa go ze stołu ciskając za siebie w miejsce gdzie nie będzie mu przypominał swoim widokiem do czego doprowadził swoje życie.  Wypalił papierosa i schylił się po zrzuconą w napadzie furii wraz z obrusem popielniczce by ugasić kiepa. Nie przejął się rozsypanymi niedopałkami i popiołem na ziemi. Postawił na nagim stole szklane naczynie i wcisnął w nie zgniatając filtr. Papieros zgasł i przyszła refleksja. Znów musiał wstać i znów ociężałe wstał, chwiejnie ale ustał i podniósł obrus.  Niech leży,  niech mu przypomina jaki jest wstrętny.  Po chwili wyrwał kartkę z zeszytu i ołówkiem skreślił na niej pare słów niechlujnym pismem.  Wszystko chuj pomyślał i zgniata zapisany kawałek papieru by rzucić nim w stronę kosza oczywiście nie trafia ale ta kolejna kartka nie zmienia wnętrza zabrudzonego, pełnego śmieci.  Trzeba będzie iść po papierosy, trzeba będzie kupić butelkę wódki lub whiskey z najniższej półki albo na promocji.  Wyjść i przejść to wyprawa wśród ludzi. Ludzi, którzy go mijają bez wiedzy o pogardzie jaka mu się należy. Sprzedawca w sklepie pozdrawia go słowem jak dobry wieczór co go mierzi. Bo to nie dobry wieczór gdy jest się nim.  ‘Co za mruk' - myśli sprzedawca za ladą gdy jego pozdrowienie pozostaje bez odpowiedzi.  Tą litrową pokazuje palcem na butelkę wódki i wymienia nazwę swoich tanich mocnych papierosów bez słowa proszę prosi o dwie paczki.  Okno nieotwarte nie wpuszcza świeżości powietrza co sprawia że w pomieszczeniu panuje bezruch z dymem zawieszonym niczym gęsta deszczowa szara chmura pod sufitem. Kieliszek nie pamięta by był myty od niepamiętnych czasów ale nie przeszkadza to by wlać w niego trunek, szybko łyknąć bez grymasu i uzupełnić po raz drugi by jak.najszybciej i jak najmocniej uderzył w myśli.  Bierze zeszyt i wyrywa z niego kartkę.  Zakładając mu przez ramię można przeczytać co pisze  Myśli nieczyste Brudny kieliszek Dym z papierosów wypełnia ciszę  Macha głową i zgniata zapisany papier by cisnąć nim za siebie.  Dwa kolejne kieliszki i papieros.  Wyrwana kartka i ołówek zapisuje: Pod kolorami skrywa się szarość  Stworzona z czerni i bieli  Wypływa na powierzchnię Kartka ląduje zgnieciona na podłodze  Dni mijają ale on nie mija gdy już sam się pominął. 
    • Zapraszam do posłuchania piosenki:   Melodia jesieni cicha, spokojna W powietrzu ostatnie lata podrygi Zakochani i ich miłość dostojna Ze światem rozmawia na migi   Uśmiech - błyszczą korale białe Lśnią oczy – wesołe, figlarne Jej dłonie delikatne i małe Jego włosy krótkie i czarne   Szemrzą liście, wiatr strąca niektóre Spadają świdrem, jak myśli kołują Do ziemi lgną żółte i bure Zakochanym do ciszy wtórują   Opadają lekkie, beztrosko wesołe Głowę pogłaszczą, przytulą do skóry Policzki, aż po uszy czerwone Niebem płyną dwie białe chmury   Dziecko rączkę wyciąga z orzechem Kitka wiewiórki jak wąż się wije Stuk dzięcioła rozbija się echem Jesień dojrzewa, lato wciąż żyje
    • (polecam przeczytać słuchając "House featuring John Cale"- Charli XCX)   Przez metalowe kraty w oknie nie przenika światło. Na wpół wypalone świece stanowią jego jedyne źródło. Siedząc na zimnych kamiennych płytach, Podtrzymuję głowę dłonią a serce drugą.   Łzy osuszyły się na mojej skórze. Pozostały z nich jedynie brudne ślady. Nawet płacz, mój jedyny przyjaciel, Odwrócił się ode mnie.   Co jakiś czas wraca do mnie fala nadziei. Wstaję, nie czuję ran od rozbitego szkła na stopach I próbuję zniszczyć pręty własnymi rękoma. Rzucam się z pięściami i rozbijam kości.   Wtedy pojawiają się oni. Czarne postacie bez twarzy, obwódka w ciemności. Ciągną mnie za barki, ręce, nogi, włosy, Próbuję im uciec, ale są silniejsi ode mnie.   Śmieję się histerycznie, słychać tylko ból. Gdy wychodzą, krzyczę z całej siły, Aż braknie mi tchu w piersi, Aż uciszą mnie ponownie.   Nawet Bóg mnie opuścił. Zostawił mnie samą, W walce z demonami mojej głowy I z tymi, znajdującymi są wokół mnie.   Jak mogę myśleć o Bogu, Jeżeli moje myśli są poplątanymi nićmi, I zajmują ostatnie wolne miejsca w mej pamięci? Ich już nie da się rozplątać.   Tak mijają dni, tygodnie, miesiące, Miesiące przechodzą w lata. Jak wygląda tamten świat, który znałam? Nie pamiętam... nawet już za nim nie tęsknię.   Zapomniano o mnie.  Ja również zapomniałam o tym, Kim byłam wcześniej. Mój mózg wypływa mi z uszu.   Postawiłam mur wokół siebie, Żeby przetrwać i nie umrzeć za życia. Ale on cofa się i przygniata mnie Coraz bardziej, żeby mnie zabić.   Wszystko już dawno straciło swoją wartość. I wolność, I miłość, I szacunek.   @nieznajoma1907 Ten wiersz opowiada o Joannie Szalonej, królowej Hiszpanii, która żyła kilkadziesiąt lat w zamknięciu ze względu na swój stan psychiczny i domniemaną niezdolność do spełniania obowiązków królewskich. Zamknięto biedną dziewczynę w zamku Tordesillas, gdzie jej stan mógł tylko się pogorszyć. Do dziś nie wiadomo czy faktycznie Joannę aż tak nękały problemy natury psychicznej, czy czasami nie była to wymówka, żeby odebrać jej koronę. Jest postacią tragiczną, o której nie mówi się wystarczająco. Jako osoba, która zmagała się z chorobą psychiczną, jej historia wyjątkowo mnie poruszyła. Jedno jest pewne- w tej historii była ofiarą. 
    • @Waldemar_Talar_Talar Bardzo ładnie napisane:-) Pozdrawiam cieplutko

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...