Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

coś widzę
to odnoga
niby moja ale a la byczy pajączur
mam rwanie na porcje
odwłok szuka dzioba

to idzie mi na wszystkie strony

świecące muszki kopcą
paćka snapszotów synaps się wytrąca kolczatką końca ogona
pompki rowerowe dmą w pupę pawiana przy nutkach mambo
parada cudacznych aut ze zgagą brnie mi na gardłooł…
…oł maj gad, ołł majj gaad
stało się coś bardzo bardzo złego
wybiło szambo !

- kapitanie, gówno w kadzi z ponczem !
- masz, to gruszka do lewatywy
weż wypłucz pucz i odrzedż !
tranquilizery na cały pałer !
wypotlacz zapasy ze śpiżarni w policzkach
- kapitanie, gęgam na lingwach kotowany świętym duchem w kominiarze z kwiatu słonecznikowca !
teżewe na gnębieniu pragęb w żurnalach
w jakieś sznyty szczeciny
w bez zęby
we fioletowe oka/w limo na okach
w splaszczony łeb
albo w obrzęk

Opublikowano

"widzę tu opowiadanie
może zrobisz z tego wiersz"

a gdzie zachodzi ta transformacja w opowiadanie ? co ten wybuch czyni non-wierszem ? masz wzór na wiersz „wiersz” ?
kompromisowo zgadzam się na wierszyk

"przeczytałem do końca plus dla mnie
dla ciebie minus za kompletny brak ładu i składu
to się poprostu fatalnie czyta"

większość z zacnych obywateli tej tu małej społeczności jest wybornie poprawna, i o przyjemność czytania zabiegają, ha ! tak jakby najważniejsze było jak się coś czyta, hedoniści – przez Joyce`a by się nie przeczołgał
prąd podspodnej manifestacji jest silniejszy od konwencjonalnych rytmów
a zresztą formy doprowadzone do skrajnej jasności przepoczwarzają się w swą odwrotność [Kant, Heidegger – prawda, nie są to poeci ale i mnie chodzi o pisanie poezji nie poetyckiej]
to, że stawiam na język fizjologiczny nie znaczy, że nie winno się go traktować poważnie [Nietzsche na przykład oskarżał Sokratesa na podstawie jego brzydoty, a przecież jego krytyka na tym się nie kończyła]
odkrywam zakotarkowości i na co tam natrafiam ?

Opublikowano

Arkadiusz popieram cie w całej rozciagłości słowa pisanego bo właściwie krytykujące osobistości zachowują się jak matrony które spożyły na śniadanie móżdżki co ważniejszych...a ja poczytałam i pewnie poczytam jeszcze bo strasznie mnie nakreciły ten fekalistyczny niby wiersz niepoetycko acz pisarsko naznaczony

Opublikowano

przeczytałem to sześciokrotnie.
powoływanie się w dyskusji na Kanta i Heideggera jest dla mnie olbrzymim nadużyciem i śmierdzi(!) mi dorabianiem ideologii (i to jakiej! - tutaj przynajmniej wysoko mierzysz) do przypadkowego i niezrozumiałego bełkotu. dla mnie równie dobrze mógłbyś zapisać swoje przemyślenia po czesku (zachowałbyś wizualną zabawność), a i tak nie wiedziałbym, czy tematy to fekalne, czy eschatologiczne.
niczeańska krytyka Sokratesa miała to do siebie, że mieli oni wspólny język - Nietzsche znał grekę. ja stosowanej przez Ciebie migotliwej lingwy nie znam, a motywacja do jej nauki będąca możliwością poczytania czegoś o gównie, jest żadna. ergo: nie potrafię ocenić, czy brzydota, czy piękno.

na koniec: Twoje dzieło do Joyce'a również mi niepodobne. pozostając w klimatach defekacyjnych, jak mawia poeta, nie porównujmy gówna do twarogu.

Opublikowano

"powoływanie się w dyskusji na Kanta i Heideggera jest dla mnie olbrzymim nadużyciem i śmierdzi(!) mi dorabianiem ideologii" – zgadzam się, że „powoływanie się” na duże głowy historii świata „śmierdzi”, ale jeśli jeszcze raz przeczytałbyś komentowany komentarz [bo chyba bardziej skupiłeś się na komentarzach], zauważyłbyś, że w żadnym stopniu nie odnoszę się do „ideologii” pism w.w. panów, a jedynie stosunku treści do wyrażającego ją języka. Próbując pisać, że się z nimi porównuję merytorycznie jest nadużyciem z twojej strony – po pierwsze.
Drugim naciągnieciem jest to: „równie dobrze mógłbyś zapisać swoje przemyślenia po czesku” – no, nie prawda – mógłbyś czegoś nie rozumieć ze względu na bariery językowe, a byłby to inny typ niezrozumienia niż języka rodzimego [nie jest to zarzut, ale teraz nie chwytasz „bełkotu” polskiego, tak nie łapałbyś „bełkotu” czeskiego]
również nie przypominam sobie bym wspominał o eschatologii, ale rozumiem, że to ot tak wymamrotane.
„niczeańska krytyka Sokratesa miała to do siebie, że mieli oni wspólny język - Nietzsche znał grekę” – co za banał – pisał krytkę po niemiecku – i co ? jest już bezzasadna ? ważniejsze jest to, że krytykował go za ujmowanie życia w karby rozumu, bo to od niego trzeba wszystko rozumieć – inaczej nie potrafi się czegoś ocenić: dobre czy złe. Ale przykład z Nietzschego atakiem na Sokratesa przez gębę do myśli jest jak najbardziej trafny.
Do Joyce`a też się nie porównywałem – jedynie do ewentualnych trudności czytelniczych. A nawet gdyby, nie sądzisz chyba, że ot tak wywątrobił bym się z kogo zżynam ?
"Gówno" i "twaróg" to dwie różne rzeczy – no jasne, kto mógłby je "porównywać" [a już zupełnie pomylić]???
nie napiszę [bezpośrednio] o lochach, sprawach ciemnych, o nawozie opisując kwiatostany, a jednak jako autor nie zgadzam się na wlepę fekalisty [ironizowałem nazywając tak siebie]– użyłem również słów „dziób” i „ogon” – może jestem też ornitologiem ?
naprawdę wielkie dzięki za wysiłek związany z sześciokrotnym czytaniem i pobudzający komentarz.
Pozdrawiam.

Opublikowano

może jeszcze raz, bo mam wrażenie, że mijasz się z sensem mojej wypowiedzi.
to, co podkreślałem, to fakt, iż pomimo sześciokrotnej lektury Twojego dzieła, nie udało mi się go zrozumieć. niestety, znakomicie utrudniłeś czytelnikowi zadanie stosując słowa, które nie są bynajmniej neologizmami. jest to grypsera lub gwara nieznajomej mi proweniencji, a zatem fizycznie jestem niezdolny do zrozumienia bogactwa treści, jakie chciałeś zawrzeć, lub zawarłeś w komentowanym dziele. i stąd moje przypuszczenia co do wzmiankowanej treści - w mojej opinii nie będzie mocno chybione zdanie, że zawiera się ona w przedziale między fekaliami a eschatologią (nie, ot tak, wymamrotaną). i stąd również hipotetyczna sytuacja, w której równie dobrze orientuję się w tematyce dzieła, kiedy napisane jest ono po czesku. wciąganie mnie w dywagacje na temat różnic w odbiorze bełkotu rodzimej grypsery, a bełkotu czeskiego, ignoruję, jako odchodzące od głównego wątku.

a teraz o głównym nadużyciu, do którego od początku piję.
po prawdzie, przeczytawszy Twoje dzieło raz pierwszy, zaraz po jego publikacji, pomyślałem, że mam do czynienia z tworem nastolatka zachłyśniętego marihuanowymi rymowankami i słowotwórstwem uprawianym w zakładach penitencjarnych. odezwałem się dopiero gdyś zaczął wymieniać nazwiska, które, wybacz, bracie, ale święta to prawda, mają się nijak do Twoich wypocin. [nawet krótki spór o Nietzschego nie ma w kontekście całkowitej dla mnie niezrozumiałości Twojego dzieła, żadnego sensu. powtórzę raz jeszcze - jak można krytykować coś, czego się nie rozumie - w jaki sposób zastosować swoje miary brzydoty i piękna do podmiotu, który miarom tym się celowo uchyla?]

jeżeli chcesz podyskutować o filozofii, uważam, że są ku temu znacznie lepsze powody, niż zaprezentowane dzieło. a i lepsze miejsca. jeżeli zaś odczuwasz niedosyt konwersacji ze mną, numer gg w sygnaturce.

Opublikowano

„to, co podkreślałem, to fakt, iż pomimo sześciokrotnej lektury Twojego dzieła, nie udało mi się go zrozumieć” – zdarza się (i ja czytałem twój wierszyk i widzę, że też cierpisz [?] na brak zrozumienia).
Owy tekścik [z mojej - autora strony] nie jest do rozumienia, z założenia znaczenie winno się wytrącać.
Przedmiot [bo nie podmiot] „miarom tym się celowo uchyla” – otóż właśnie…
„w jaki sposób zastosować swoje miary brzydoty i piękna” – coś mi się wydaje, że takich miar się nie stosuje od przełomu XIX/XX w. [ale jasne, że można na osła].
Nie rozumiem dlaczego próbujesz odmówić mi podbudowy teoretycznej uzurpatorku [się kolega nie gniewa]. Przede wszystkim warto zauważyć, że nasz stosunek do tego co tu nazywamy filozofią jest zgoła odmienny [czym innym myślimy]– nie wydaje mi się by filozofowanie było czynnością odległą – toż to praktyka codzienna, a koncepcje chłopaków [pisałem już w jakim sensie się do nich odniosłem – radykalne dookreślenie Heideggera uważano za niejasne, ciemne – o co i mnie się oskarża] na których się brzydko podpierałem [to fakt], rościły sobie pretensje do obiektywnego zobowiązywania – choćby ze zgody na ten fakt, warto uznać, że i mnie dotyczą [i tyle mam wspólnego z dasainem co ty z „metempsychozą wszechświatów”].
„wciąganie mnie w dywagacje…” – a ten znowu z tym [patrz wyżej].
I tak – jest to grypsera [niech będzie, że na swój sposób penitencjarna], taką sobie przybrałem taktykę, podszywania się pod obiekt krytykowany, takie tam barwy ochronne, żeby „od dołu”.
Wierszyk ma swe znaczenie, a precyzując owe znaczenie wraz z nim się tworzy.
Z Nietzschem nie popuszczę bo nie masz racji. Niby skąd możesz wiedzieć czy pisząc owe „dzieło” nie odnosiłem się jakoś do fritza ? nie sądzę byś analizował tak głęboko tekst i moje wypowiedzi [komu by się chciało ?]. Choćby w lokowaniu źródeł nawigacji w popędach [nie w wiedzy] się zgadzamy [np. popęd kreatywności, którego samotworzącym się zaświadczeniem może być mój tekst], a i w stosunku transdialektycznym, i w tym, że ty wlepiasz łeb w chmury, ja w ziemię i obaj się mylimy – tam też trzymam z nim sztamę.
I nie gadajmy już jak zdziadziali akademicy, nie chowajmy już diabelskich kopyt w butach i dajmy sobie po gębach.

Opublikowano

doskonale rozumiem dążenie do "wytrącania" znaczenia. zauważ jednak, że możliwości takowego procesu dałeś marne szanse. grypsera charakteryzuje się tym, że słowa powszechnie znane, lub słowa wyglądające z pozoru na neologizmy (w konwencjonalnych znaczeniach), mają znaczenie daleko odbiegające od znaczenia powszechnie przyjętego, lub możliwego do wydedukowania. mamy tu do czynienia z kodem niemożliwym do złamania, a zatem z doskonałym i celowym maskowaniem sensu wypowiedzi. to odróżnia Twoje dzieło od moich wierszyków (dziękuję niniejszym za lekturę). nie wolno Ci w konsekwencji mieć pretensji, że krytykuję podpieranie się (skoro już sam to tak ująłeś) kimkolwiek, w szczególności zaś postaciami, o których co nieco wiem. piszesz coś skrajnie niejasnego i robisz to celowo. tworzysz zatem bełkot sensu stricto. próba teoretycznej podbudowy bełkotu jest takim samym bełkotem i stąd też uzurpuję sobie prawo do zabrania głosu i przypomnienia Ci tego. przypomnę jeszcze jedną rzecz - dadaizmu nie wymyśliłeś.

piszesz: "Niby skąd możesz wiedzieć czy pisząc owe „dzieło” nie odnosiłem się jakoś do fritza?".
odpowiadam: ano znikąd. nie mogę tego wiedzieć na mocy powyższego akapitu, co trzeci raz próbuję Ci wyłuszczyć - nie rozumiem, ponieważ nie dałeś mi zrozumieć. przyjmuję z pokorą kolejne Twoje autointerpretacje, ale przy braku jakiejkolwiek możliwości ich falsyfikacji, traktuję je ironicznie.

na filozofię to nie miejsce, co mówiłem wyżej i zastosuję się do tego. paradoksalnie świetnie ujmujesz to w swoim komentarzu: "i tyle mam wspólnego z dasainem co ty z „metempsychozą wszechświatów”".
z jednym się jeszcze zgodzę - przedmiot, nie podmiot - masz rację.

na koniec coś "na kukiełkach", czyli co sądzisz o poniższym:

wystęknęwszych łapikę zdumał
porybawki suną wniąźle i zawięźle
coś złego bardzo się stało
- gógra całkiem nieźle!


nadałem niniejszym znaczenie.
i ono się powinno wytrącać.
i mogę tak cały dzień.
i co z tego, bratku?

[tak, takie pierdolenie aż prosi się o danie komuś w mordę]

Opublikowano

Każdy chce być tym ostatnim, co ?
Wiesz co znaczy, że się wytrąca, a nie potrafisz tego zastosować w praktyce. Z faktu, że nie potrafisz „złamać kodu”, nie znaczy, że wierszyk [a ja sobie uzurpuję stosowanie tego terminu do swoich tworów, ha !] pozbawiony jest znaczenia [nie będę się jednak bawił w przekonywanie, że miałem coś na myśli – nie miałem, wygrałeś tropicielu prawdy]. „piszesz coś skrajnie niejasnego i robisz to celowo” - ty tak robisz. I ja mógłby jednym ruchem uprzątnąć twoje wybeki – trochę terminologii nauk empirycznych, szczypta mistyki [balon walczy z sufitem] z odrobiną kobiecej wrażliwości [a może androgenicznej? (bo dasz w mordę)] – a kto ci zrozumie stan mistyczny [twój się da]. I mam dla ciebie łatkę – ipsator.
Rozumiem, że filozofia to twoja mocna strona, więc tu się nie zaczynam [chyba, że znalazłbym kogoś o kim co nieco nie wiesz].
Z dada wiązać mnie może ostateczny wygląd, bo nie metoda [chyba, że Cravan]. Nie znaczy to, że mam się za jakiś oryginał [ale i ty nie mistykuj się tak boś tego nie wymyślił].
Dalej: poezja nie nauka [a już całkiem empiryczna], falsyfikowalna być nie musi.i "traktujesz" moje wypowiedzi "ironicznie" - ty, ja twoje też ! może my się wogólezgrywamy, a tak naprawdę to gdzieś ponad polemiką zgadzamy się w 100 % ?
O twoim wierszyku myślę tylko tyle, że jest wtórny [ale i zazdroszczę, że możesz całymi dniami, ja tam się przy tym zmęczyć potrafię, jak jaki impotent – pewnieś zły, że tylko jeden wierszyk na tydzień można wrzucić].
„takie pierdolenie aż prosi się o danie komuś w mordę” –o ! i tu wreszcie gadasz jak myslisz, bez zbędnych sublimacji – proponuję ci dać sobie. albo poczekaj do następnego życia, stań się robalem na bombajskim straganie owocowym, sięgnij po mistyczną figurę, i wciel się w obcas wkurwionej właścicielki kramiku.

Opublikowano

och, w końcu! jest coś o mnie! rozbawiasz mnie do łez, Arkadiuszu.
hej, czekaj. spróbuję zrekapitulować swoje zdanie - może doczekam się jeszcze bardziej wnikliwej psychoanalizy.
otóż z perspektywy czasu czuję niewymowny wstyd, że w ogóle wziąłem udział w tej jałowej dyskusji. obawiam się, że mogłem przez to w sposób haniebny zwrócić czyjąś uwagę na Twoje wypluwki. wszechogarniające poczucie samoupodlenia znakomicie mi jednak rekompensuje fakt, że mogłem przeczytać to, co zaprezentowałeś powyżej. to cudowne.
napisz coś jeszcze, bo przypadkiem za długo będę ostatni.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Ja tak sobie drogie Panie Panowie drodzy moi Bracia moje Siostry cud Boży o wolnej woli gdzie zapisał losy w Trójcy jeden zna karty historii jako czas mu nieistotny i jego palec wskazuje gdzie dla nas przypadkowe zdarzenie jest na Jego polecenie tak się usłyszałem tutaj dzieje 

      No więc tak łapię 

      stan niestan dna demokratyczny przypis do niewstania mego niepodpisane rymy się trafiły gdybym wiedział wcześniej się dowiedziałem później sercem bym nietrafiał w ludzkiej masy duszę a tak ruszę tłumem wtedy gdy stan i słowa były ku zabawy zaprawy wypadałe wybadany ja no coz

      cóż 

      szkoda że 

      już 

      wiem kim jestem nie 

      pytam już 

       

      czynem cham z najgorszych 

      nienawiści pelen

      ku mi bądź 

      mi czyny które 

      popelniał tamten nieświadomy swego 

      bytu życia 

      w ktorym

      spał zamknięte powieki miał to napewno na.prawde i brał co chciał 

      a chciał mieć a nie być 

      a byli tam wtedy Ci co krew z krwi bracia

      ten najmłodszy wpatrzony mówiła 

      matka a ja go niszcząc za dzieciaka

      wiem czemu 

      nienawiścią pała czrmu

      czemu chce 

      być jak najdalej. rodzina rozbita bo ja za cud się moalem

      miałem jak bilem

      biłem kradĺem i odpychałem tych co powinien dobry człowiek chronić 

      krew z krwi

      oczy litości na krzyki z ust moich gdzie padały słowy nje wiem czemu głośno nieswiafomie wbrew temu za kogo chciałbym się mieć 

      i mam na to jej odpo wiedź

      jesteś chory wiem 

      i wciąż czuła że musi być blisko mnie 

      drugi policzek i pierwszy po rwz kolejny

      kurwy chuje cham 

      ale ja bym chciał spowiedzi i opłatka 

      jak Wielka Improwizacja 

      potrzebujesz Boga

      masz w sobie diabła 

      opętanie 

      egzorcyzmy nic nie dały a może 

      po tem staje się sobie bliższy 

      długo w czasie nie od razu przynajmniej dziś njewstan przypomina mi co zrobiłem odpowiadam sobie kim jestem

      wbrew Bogu i jego słowom przez Syna przekazanym nie jestem Bogiem a bliżej mi do tego co niesie światło (tłumaczenie imienia Lucyfer jest takie wyczytałem sprawdź mnie sprawdź też chyba że wiesz to nie musisz sprawdzać przesz)

      ja niewstanie jedynie byłbym w stanie wykrzyczeć nawet wyliczę swoje grzechy księdzu przy spowiedzi ale czy to się liczy 

      gdy twardy trunek płynie przez żyły i uruchamia myśli 

      dziś nigdy nie jestem trzeźwy tak naprawdę 

      nie jestem sobą 

      leki wypisane odzez psychiatrę 

      znika objaw co spać nje daje

      rząd ludzi z przeszłości co nazwali omamem ja wypieram (jak to jeden z objawów) nieprawdziwosc tych omamow i biorę za prawdę co mi się wydaje że radioteatr to plan terapii behawioralnej metodą techniki ukrytej schowanej ludzkości znanej z filmów i seriali typu sajens fikszyn 

      ale oni mają dostęp 

      a ja wystawiłem się na cel celnym słowem a potem njeudanym samobojstwem na cudzych petlach sie rzucam gdzie nie wczas i głupia moja tendencja i przekonanie że to co mówię jest dobre i nie muszę sam se posłuchać się co nagadałem 

      niewstanie w trybie strumień nieświadomości 

       wyplute słowa które o nich sam spelnie w przyszłości 

      bo gdy ja mówię oni czy świat jest taki a taki gdy się rwę do opisania cywilizacjii to ja hedtem w tym

      moje odbicie

      gdy wypluwam wers o chmarze co idzie przez życie jakby byĺa androidem lub szerszeniem to o sobie przecież sprawdam co w poezji znaczy szerszeń i to łatwe a ja miałem zagadkę 

      podpisałem się w metaforze że jestem wrogiem 

      (kmwtw nie łamiąc omerty bo wtajemniczenie w grupè miało być ale fakstartem nazwane głupie rymowanie po zwrotce napisanej jeszcze dodadkowe a nkepotrzebne co zrobiłem tam nje wjem chocjuz domyslili mnie co poleciał za hejt za dis a to samotny opuszczony co chciałby mieć coś czego mieć nie ma nissczy w swojej głowie upadając upadlajac sie jedynie)

      że widzę jedynie tragedię jak nie wiem mówię co czuje ten co patrzy na śmierć osoby którą kochał całe życie co czuje gdy odchodzi druga z połówek 

      nie wjem co czuje osoba przeszywająca tragedię a nie wiem tak. naprawdę jaką tragedię przeżywają przeze mnie

      prawda jest taka tu od dzieciaka powinni nienawidzieć tego mnie chama co zło czyniąc i wbrew im i ich potrzebom oczekiwaniom

      zabity anioł 

      jest moją sprawą

      daleko od świata gdzie ludzkość kroki stawia powinnienem umrzeć i nie wracać 

      opuszczona samsara ale nie jako nagroda a jako kara 

      nic nie doświadczać poza granicami wszechświata 

       

      oto wiersz który już gdzieś w podobnych słowach pisalem 

       

      W sklepie pełnym pomarańczy 

      ominę je

      Prosto w stronę gdzie flaszki

      Obejdzie się niesmakiem

      Wróble pod dachem nie dają spać nad ranem po nocy nieprzespanej 

      Gołębie karmię na ekranie wirtualnym ziarnem

       

      i coś tam chyba było jeszcze może ale kończę generalnie

       

       

      ps KOCHAM JAK W KSIĄŻKACH JAK W FILMACH JAK W BIBILIACH 

      CHCIAŁBYM BY TO BYŁA PRAWDA ALE SERCE JAK KAMIEŃ I NIEWYKSZTCONA EMPATIA

      ROBIŁEM WAM ZA CO PRZEPRASZAĆ PRZEPRASZAM WAS TO ZA MAŁE I TYLKO ZNÓW BY POCZULI ODRAZĘ 

      WYŚWIETLĘ SIĘ I NA KONIEC DODAM 

      ŻE DZIŚ TE SŁOWA TO JUTRZEJSZE ALE ZE MNIE IDIOTA

       

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Ja tak sobie drogie Panie Panowie drodzy moi Bracia moje Siostry cud Boży o wolnej woli gdzie zapisał losy w Trójcy jeden zna karty historii jako czas mu nieistotny i jego palec wskazuje gdzie dla nas przypadkowe zdarzenie jest na Jego polecenie tak się usłyszałem tutaj dzieje  No więc tak łapię  stan niestan dna demokratyczny przypis do niewstania mego niepodpisane rymy się trafiły gdybym wiedział wcześniej się dowiedziałem później sercem bym nietrafiał w ludzkiej masy duszę a tak ruszę tłumem wtedy gdy stan i słowa były ku zabawy zaprawy wypadałe wybadany ja no coz cóż  szkoda że  już  wiem kim jestem nie  pytam już    czynem cham z najgorszych  nienawiści pelen ku mi bądź  mi czyny które  popelniał tamten nieświadomy swego  bytu życia  w ktorym spał zamknięte powieki miał to napewno na.prawde i brał co chciał  a chciał mieć a nie być  a byli tam wtedy Ci co krew z krwi bracia ten najmłodszy wpatrzony mówiła  matka a ja go niszcząc za dzieciaka wiem czemu  nienawiścią pała czrmu czemu chce  być jak najdalej. rodzina rozbita bo ja za cud się moalem miałem jak bilem biłem kradĺem i odpychałem tych co powinien dobry człowiek chronić  krew z krwi oczy litości na krzyki z ust moich gdzie padały słowy nje wiem czemu głośno nieswiafomie wbrew temu za kogo chciałbym się mieć  i mam na to jej odpo wiedź jesteś chory wiem  i wciąż czuła że musi być blisko mnie  drugi policzek i pierwszy po rwz kolejny kurwy chuje cham  ale ja bym chciał spowiedzi i opłatka  jak Wielka Improwizacja  potrzebujesz Boga masz w sobie diabła  opętanie  egzorcyzmy nic nie dały a może  po tem staje się sobie bliższy  długo w czasie nie od razu przynajmniej dziś njewstan przypomina mi co zrobiłem odpowiadam sobie kim jestem wbrew Bogu i jego słowom przez Syna przekazanym nie jestem Bogiem a bliżej mi do tego co niesie światło (tłumaczenie imienia Lucyfer jest takie wyczytałem sprawdź mnie sprawdź też chyba że wiesz to nie musisz sprawdzać przesz) ja niewstanie jedynie byłbym w stanie wykrzyczeć nawet wyliczę swoje grzechy księdzu przy spowiedzi ale czy to się liczy  gdy twardy trunek płynie przez żyły i uruchamia myśli  dziś nigdy nie jestem trzeźwy tak naprawdę  nie jestem sobą  leki wypisane odzez psychiatrę  znika objaw co spać nje daje rząd ludzi z przeszłości co nazwali omamem ja wypieram (jak to jeden z objawów) nieprawdziwosc tych omamow i biorę za prawdę co mi się wydaje że radioteatr to plan terapii behawioralnej metodą techniki ukrytej schowanej ludzkości znanej z filmów i seriali typu sajens fikszyn  ale oni mają dostęp  a ja wystawiłem się na cel celnym słowem a potem njeudanym samobojstwem na cudzych petlach sie rzucam gdzie nie wczas i głupia moja tendencja i przekonanie że to co mówię jest dobre i nie muszę sam se posłuchać się co nagadałem  niewstanie w trybie strumień nieświadomości   wyplute słowa które o nich sam spelnie w przyszłości  bo gdy ja mówię oni czy świat jest taki a taki gdy się rwę do opisania cywilizacjii to ja hedtem w tym moje odbicie gdy wypluwam wers o chmarze co idzie przez życie jakby byĺa androidem lub szerszeniem to o sobie przecież sprawdam co w poezji znaczy szerszeń i to łatwe a ja miałem zagadkę  podpisałem się w metaforze że jestem wrogiem  (kmwtw nie łamiąc omerty bo wtajemniczenie w grupè miało być ale fakstartem nazwane głupie rymowanie po zwrotce napisanej jeszcze dodadkowe a nkepotrzebne co zrobiłem tam nje wjem chocjuz domyslili mnie co poleciał za hejt za dis a to samotny opuszczony co chciałby mieć coś czego mieć nie ma nissczy w swojej głowie upadając upadlajac sie jedynie) że widzę jedynie tragedię jak nie wiem mówię co czuje ten co patrzy na śmierć osoby którą kochał całe życie co czuje gdy odchodzi druga z połówek  nie wjem co czuje osoba przeszywająca tragedię a nie wiem tak. naprawdę jaką tragedię przeżywają przeze mnie prawda jest taka tu od dzieciaka powinni nienawidzieć tego mnie chama co zło czyniąc i wbrew im i ich potrzebom oczekiwaniom zabity anioł  jest moją sprawą daleko od świata gdzie ludzkość kroki stawia powinnienem umrzeć i nie wracać  opuszczona samsara ale nie jako nagroda a jako kara  nic nie doświadczać poza granicami wszechświata    oto wiersz który już gdzieś w podobnych słowach pisalem    W sklepie pełnym pomarańczy  ominę je Prosto w stronę gdzie flaszki Obejdzie się niesmakiem Wróble pod dachem nie dają spać nad ranem po nocy nieprzespanej  Gołębie karmię na ekranie wirtualnym ziarnem   i coś tam chyba było jeszcze może ale kończę generalnie     ps KOCHAM JAK W KSIĄŻKACH JAK W FILMACH JAK W BIBILIACH  CHCIAŁBYM BY TO BYŁA PRAWDA ALE SERCE JAK KAMIEŃ I NIEWYKSZTCONA EMPATIA ROBIŁEM WAM ZA CO PRZEPRASZAĆ PRZEPRASZAM WAS TO ZA MAŁE I TYLKO ZNÓW BY POCZULI ODRAZĘ  WYŚWIETLĘ SIĘ I NA KONIEC DODAM  ŻE DZIŚ TE SŁOWA TO JUTRZEJSZE ALE ZE MNIE IDIOTA    
    • Boże dziś i nigdy nie składam rąk do modlitwy Znaku krzyża do Imion Jakie Nosi Twoja Trójca W Jednej Osobie nie czynię  Czy słowami w myślach wystarczy że to powiem czy to za mało by mnie Twoje Boskie ucho nastawione w moją stronę wysłuchało Boże dwa razy dziennie modlę się słowami modlitw  Tej której nauczył nas Syn Twój Boży gdy milenia temu urodzony ze znamieniem skazania na śmierć tych którym chciał pokazać miłość i szczęście jak żyć by Raju dostąpić  Druga modlitwa do tego który rządzi jak karty historii pisze i czas dla niego jest njestotny bo jest zarządca linii okręgu który wszechświat tworzy Boży zaczęty jednym tajemniczym słowy Trzecia modlitwa do niepokalanej grzechem Matki Syna Papież Polak otoczył ją kultem i ja też się ku jej wyjątkowości przychylam w modlitwach Wieczorne modły mają jeszcze urywek koronki ze słowy gdzie krew Syna poświęcona za grzechy nasze i świata były wybaczony   Ale dziś jest dziś jestem niewstanie  Jestem pod wpływem i chaos używki w płynie twardej i strasznej sprawia że modlitwy nie przychodzą z automatu i mylą i xapomjnaja słowa się  Dziwne nie  Uczone od dziecka wpojone jak twarda stal słowa znikają a ja wpadam w tym niestanie by pomodlić się swoimi słowy  Tylko jak to zrobić gdy Byt jak Boży jest mi niepewny  Ten z Księgi  Starego Nowego słowa  Testamenty Ojca który patrzy i widzi Mi się nie widzi Pytasz więc czemu te modlitwy Bo przyszło mi usłyszeć słowa że gdy będziesz modlił i żył po chrześcijańsku uwierzysz ale nie Wierzę w wyższą świadomość  Coś co jest zawsze i wszędzie i wie  ale tylko patrzy jak po pierwszym tchnieniu w nicość jak pierwsza była liczba jak jedynka  Obserwuje i wie co dzieje się co stanie się ale nie do końca czeka na nas po drugiej stronie gdzje dusza zawedruje gdy ciało opuszcza Jestem Heretykiem saracenem w Boga nie wierzę ale dziś moje ręce ułożone na ekranie klikają w klawiaturę chcą by Bóg usłyszał mnie i zwrócił uwagę choć miał już prawo zwątpienia w moją osobę i mógł przestać czekać na mnie z rajskim życiem po ostatnim oddechu Oj Boże możesz już na mnie nie czekać na szczycie gdzie chmury pod nami płyną po niebie jak owce białym wełnianym spokojem który pasuje do koloru skrzydeł szat i źrenic tego który jest Aniołem Twoje Boże armie anielskie spoglądając na mnie mogły opuścić mnie z nadziejami na szczęście  Gdzje nie słuchałem duszy której połączenia nie czułem  tylko glupi ślepy głuchy  chciałem mieć nie być  Kochać i miłość to słowa które można jedynie z duszy definiować a nie wyvzytanymi słowami w książkach albo podejrzanymi zachowaniami w filmach postaci  Niekumaty na empatii nie zauważyłem innych  Ani ich potrzeb ani ran których zadania jestem ich winny  Boże moje modlitwy to jak zacznę od Amen jak rozmowę telefonem zaczyna się halem (od halo zastosowałem odmianę) Czy masz dla mnie na wadze ostatecznej gdzie grzechem i jego ciężarem wskażesz co się nieśmiertelnej duszy spelni na zawsze Czy kilka słów do paru dusz które dały im chwilę dopaminowego szczęścia te rymy w wierszach wypowiedziane w nieświadomości mają wagę wobec czynów i krzywdy której jestem winny  czy słowa litości wobec moich krzyków  gdzie zauważona choroba to stan umysłu czy zgnilizny tu duszy nie narządów jak bebechy i styków w mózgu jak przyszło mi poznać diagnozę gdy na kozetce wylądowałem  Boże proszę miej na uwadze że nawet diabeł może mieć nadzieję na pojednanie  Synu przyjdziesz po raz wtóry Nie pokonuj już śmierci i piekła  doprowadzić musisz Lucyfera do zrozumienia że wszystko dzieło Boże i wszędzie wszystko Rajem w szczęściu i miłości może płynąć jak spokojna rzeka wlewać się do oceanu krwi w Bożym sercu Przytul diabły i karm je miłością jakiej zechcą dzielić się z ludzkością  Poznanie owocem zakazanym różnicy dobra i zła było potrzebne by docenić czym jest szczęście  Boże czy już nie dość strachu w nas  nie dość zła przyszło nam znać by docenić pamiętając wojny ból ubostwo i bycie nikim wobec tych co z batem i mieczem nad nami losami kierują  Boże już wiemy jak smakuje proch i czym jest ryzyko skończenia cywilizacji atomem  Ostateczna z wojen już się rozegrała  Urodzony by go na śmierć skazać nam i diabłu pokazał że można go pokonać  Ostateczna ofiara tego bez grzechu który dla uwolnienia istot ludzkich od ciężaru ich grzechów skonał A chciał tylko otworzyć serca  Ale nie zauważyli kim jest ci którym chciał odebrać życie w orzywilejach  Kolej pojednać się z pierwszym zbuntowanym z pierwszym wrogiem  skrzydeł odebranych straconym do piekła dać miłość którą odda i przestanie czerpać w ludzkich grzechach jak karmić się upadkiem jak złem i strachem i pychą pożądaniem nie być drogowskazem z fałszywą drogą na szczęście z posiadaniem władzy i pieniędzy  Boże co tacy jak ja mogą  Gdy oni tam są  Gdy Ty tam jesteś  miałem się modlić ale nie wychodzi mi to za dobrze proszę wskaż  drogę  Gdy już to uczyniłem powinienem znać Twoją odpowiedź  Otwórz serce bym umiał szczerze powiedzieć kocham Nie wypada prosić Boga wszak on juz wszystko co mógł nam dał reszta to nasza droga i wybory i nadzieja na kolejną z szans Nie wątp w nas Amen w imię Trójcy która kocha nas. 
    • Kiedy pojawia się taki gniew, kiedy poeta staje się sumieniem narodu, wkrótce naród się budzi.   Wierz mi, wyjdę na ulicę, bo jestem świadomy jak jesteśmy zeszmaceni przez "kwiat głupoty narodu". Tyle hipokryzji w geopolityce jeszcze nie było, to i w kraju wolno "wszystko"? Bez mojej zgody. To rola mężczyzn, zwłaszcza młodych ciałem lub duchem. Pzdr.
    • Są na przykład takie kaloryfery,  które są na przykład pordzewiałe i ciekną.   Są na przykład okna,  które nie na przykład,  lecz naprawdę są nieszczelne.    Są na przykład sufity,  z których cieknie deszcz.   I ściany są na przykład mokre i stopy,  na przykład bose, mokną od podłogi,  która jest na przykład wilgotna.   I ubrania są na przykład mokre,  bo szafa przykładowo cieknie.   I wszystko jest na przykład mokre i na przykład cieknie.   I na przykład jestem ja,  który na przykład usiłuje,  pisać suchy wiersz.
    • @hania kluseczka kto wg Ciebie Haniu?
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...