Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Gość vioara stelelor
Opublikowano

@APMKiedyś szuflada, teraz czeluście cyfrowe...

Zawsze gdzieś drzemały napisane i zapomniane wiersze, których nikt już nie czytał.

Ale czasem przychodzi ich czas.

W jesienny wieczór, przy jakiejś herbatce :)

Opublikowano

@APM Podoba mi się, odebrałam to jako cichy żal nad tym, że ci zakochani tymi wierszami się ze sobą nie podzielą, świat pędzący od mema do mema, nie ma miejsca na głębokie uczucia, to za dużo odsłania. 

Opublikowano

@vioara stelelor A może gdzieś już teraz odbywaja się takie spotkania? Np. tutaj na portalu już są i wiersze cieszą sie, że są czytane przez fajnych ludzi, tych zakochanych w poezji...

@Myszolak Kiedyś pisano do siebie ręcznie listy miłosne, na które odpowiedź przychodziła za miesiąc, za rok... Ileż to było czekania, kochania, marzeń!

Gość vioara stelelor
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

O tak, zgadzam się.

Teraz nawet wyznania miłosne stały się łatwo dostępne.

W dzisiejszych czasach wszystko przychodzi tak łatwo, a przez to jakby traci na znaczeniu i wartości.

Czasem wydaje mi się, że relacje (romantyczne) są po prostu jednym z wielu produktów dostępnych na półce w supermarkecie świata.

Opublikowano

@Berenika97 dziekuję za podzielenie się mysli o napięciu, za wyciagnięcie "wirtualnej dłoni". Moja wirtualnie cichutko zadrżała, prawie jak za dawnych czasów, bo my wiemy, że takie dżenie wzyciu jest nadal możliwe. Trzeba tylko zwolnić i poczytac wiersze...

@vioara stelelor a ta łatwość, dostępność z supermarków filmowych sparwia, że nie wiemy jak kochać, jak żyć, jak patrzeć w oczy i co z nich wyczytć można. Uczymy się maskować uczucia, stroić w uśmiechy i tonąć w rozpaczy w/z samotności... (Przesadziłam?)

Gość vioara stelelor
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Nie.

Na dodatek trzeba oczywiście pokazywać na zewnątrz twarz zadowoloną, szczęśliwą, twarz kogoś, kogo uczucia nie obchodzą, kto świetnie sobie bez nich radzi.

Każda relacja wymaga wyjścia ze strefy komfortu i bezpiecznego gniazdka emocjonalnego  - a po co, skoro można zawsze ślizgać się po płyciznach, żyć erzacami - np. w social mediach...

W modzie jest hiperniezależność i tzw, samorozwój, gdzie priorytetem jest zaspokajanie własnych potrzeb, strzeżenie własnych granic.

Relacje - to wychodzenie z iluzji idealnie bezpiecznego świata, bo trzeba jednak się trochę nagiąć pochylić, spojrzeć oczami drugiego człowieka, a przecież... no właśnie, granice, potrzeby, ja, ja, ja!

Opublikowano (edytowane)

@vioara stelelor Czyżbyś mieszkała w Niemczech (Ersatz - erzacami)? Tutaj gra jeszcze trudniejsza, bo nawet nie chce się ludziom specjalnie udawać, że maja jakieś uczucia. Tutaj są same terminy, umowy i granice. Ja, ja , ja (a tłumaczenie z niemieckiego na polski: tak, tak, tak. Tak mi się skojarzyło.)

Edytowane przez APM (wyświetl historię edycji)
Gość vioara stelelor
Opublikowano

@APMNie, nie mieszkam w Niemczech, tylko samo słowo znam.

Myślę, że obecnie większość relacji, nawet pseudoromantycznych, przypomina kontrakt, a nie coś spontanicznego, naturalnego, przestrzeń dawania, poświęcania się, jednoczenia.

Wszędzie chłodna kalkulacja zysków i strat (zarówno w sferze materialnej, jak i emocjonalnej).

Gość vioara stelelor
Opublikowano

@APMI nie wiedzą o tym.

Jedynym niematerialnym rodzajem bogactwa, jakie znają (poza pieniędzmi) są lajki w mediach społecznościowych.

Oczywiście nie wszyscy :) Ale ten owczy pęd jest chyba, póki co, nie do zatrzymania.

Opublikowano

@APM

 

słowa uwięzione w maszynach
czekają jak duchy na ręce które je ożywią.


nie płona   atramentem, nie drżą w dłoni
lecz w tym uwięzieniu jest coś czystego.


:nawet gdy swiat gna
od obrazka do obrazka
istnieje przestrzeń między pikselami
gdzie mysl staje się obecnością .


gdzie cisza staje się oddechem

 


i w tej niewidocznej chwili
zakochani jesteśmy w samym słowie.

 

 

bardzo ciekawy wiersz.

 

i cudownie wiosenny tytuł :)

 

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • ... i wszystko wytrzyma :)
    • - I goni, miel kopyta! - A typ oklei mi nogi?
    • Siedziałem w jego gabinecie jak uczniak przyłapany na zapleczu szkolnego boiska na paleniu papierosów.  Byłem zesztywniały i spięty.  Nogi i stopy miałem ściśle złączone. W łydkach czułem ból napięcia ścięgien. ręcę trzymałem blisko tułowia  a dłonie oparłem na drżących kolanach. Dłonie były lodowate a zarazem spocone. Nie drżały jednak. Były bladoniebieskie.  Jak u trupa,  wyciągniętego z chłodni prosektoryjnej. Usta podobnie. Były nieruchome. Bo nie miały ochoty na tą rozmowę. Oczy wbiłem w punkt na ścianie. Jakiś jego dyplom  z zamieszłych czasów postudenckich.     W tym byłem dobry. Budziłem się z uczuciem porażki. Tego, że nie udało się odejść w spokoju. W namiastce snu, który zastępował odpoczynek. A potem ze łzami  ledwo siadałem w nogach łóżka i wbijałem wzrok w ścianę bądź okno. Widziałem jedynie biel ściany  lub na zmianę błękit bądź szarość nieba. Moja świadomość pojmowała  tylko te trzy kolory. No i jeszcze czerń  jaką była choroba mojego umysłu.     Samotność jest szara, krew rubinowa, nawet śmierć w swej antycznej postaci  wydaje się mieć jaśniejszy odcień płaszcza. A mój umysł to rdzeń reaktora mroku. Już dawno uległ awarii. Jeszcze nie wybuchł ale jest uszkodzony na tyle, by wylewały się z niego całe tony nieprzejrzystej mazi. Trującej zdrowe komórki, napromieniowanej izotopami, które mnie rozpuszczają i trawią od środka. I nie da się tego zatrzymać, cofnąć. Usunąć skutków awarii. Można jedynie wyłączyć reaktor. Zabić rdzeń. Uciszyć na dobre życiową reakcję. Reakcję łańcuchową.     Bo jestem więźniem skutym łańcuchami. Palą mnie ich ogniwa. A składają się przecież ze wspomnień. Dni i lat straconych na wieki. Człowiek jest na tyle rozwiniętą istotą, że czuję kiedy zbliża się koniec. Mój nadchodził. Pytał mnie dziś o tak wiele spraw. A jakie to ma znaczenie? Pytał czy myślę o tym. Ja niczego innego nie pragnę. Czy chciałbym wyzdrowieć? Nie. Chcę tylko umrzeć. Chce się poddać na własnych zasadach. Złożyć broń i dać się rozstrzelać. Przegrałem i nic tego nie zmieni. Czuję się jak ostatni,  ukrywający się w dżungli partyzant. Mam świadomość klęski  ale ukrywam się nie po to  by oddalić od siebie tą myśl a po to by nie zdradzić samego siebie. Ale pierścień pościgu się zawęża. Pewnego dnia świat mnie znajdzie i zaprowadzi pod mur albo na szafot.     Dlatego staram się nie być sobą. Mam swoje światy i osobowości. Tak wiele urojonych fantazji, które zastępują mi rzeczywistość. Przekupiłem go dziś kolejnym kłamstwem, byle tylko nie wylądować w izolatce. On się gubi. W moich zeznaniach, wspomnieniach, symptomach i objawach. Czasami mówi,  że sam dostaję przy mnie psychozy. Śmieję się z tego, ale najchętniej bym go zabił, bo jakąś część mnie  uważa to za najlepsze wyjście. Lepsze od leków i terapii. Bo jeśli coś mi pomaga  to nienawiść do ludzi. I litry znieczulenia w alkoholu. Wtedy moje myśli są twórcze. Pijane z radości.     Jakie jest największe kłamstwo  jakie mógłbyś mi dziś powiedzieć, zapytał. Przysięgam, że nie mam przy sobie broni. Poczym sięgnąłem powoli  za pasek od spodni. Wyciągnąłem pistolet i zanim zdążył wezwać pomoc  lub wyrwać mi broń  strzeliłem sobie w skroń. Padając martwym na jego biurko. Dla mnie wojna dobiegła końca.        
    • trudno iść dalej gdy droga się kończy marzyć nie widząc uśmiechów   trudno być sobą gdy cień kłamie - nie dumać widząc  mogiły   trudno jest żyć  gdy za drzwiami  niewiadoma nie ma sensu   trudy są trudne ale to one uczą nas przyszłości  mimo że bolą
    • @MIROSŁAW C.   I teraz już pan rozumie, panie Mirosławie? Teraz znowu jest na ten temat głośno z powodu nazwania jakiejś tam bojówki uzbrojonej w widły, kosy, piły i siekiery - "Bohaterom OUN-UPA" - nie warto zakładać nowego wątku - zaczynać wszystko od nowa - od samego początku, to nic innego jak praktyka błędnego koła - śmiertelna rutyna. Wystarczy przywołać już istniejące wątki i dalej prowadzić dyskusję...   Łukasz Jasiński 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...