Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

@Berenika97 Trudno powiedzieć czy twój wiersz jest bardziej o rozstaniu czy właśnie o tych tytułowych przyjaciołach. Oba wątki zasługują na uwagę. Podczas rozstania w centrum uwagi jest oczywiście utracona miłość i to zawsze trzeba przerobić w samotności.
Bliscy są tłem które może w tej samotności jeszcze głębiej pogrążyć. Choć nie wiem, czy obwiniałabym tutaj którąś ze stron.
 

To co oferuje otoczenie osobie w tak ciężkim momencie to właśnie odwrócenie uwagi i myślę, że to jest w porządku.

Jednak jeśli ktoś kiedykolwiek doznał tak wielkiej straty, wie, że to nie pomaga.

 

Będąc tym przyjacielem, trudno jest doradzić, można wysłuchać, jednak prędzej czy później najlepsza postawą stanie się zachęcanie zranionej osoby do ponownego odżywania. Właśnie takim podbudowywaniem jak ci koledzy mówiący o drapieżnikach. 
Lecz uważam, że zawód na swoich bliskich, mimo że mogą się starać, w takiej sytuacji również jest uzasadniony. 

Ja to bardzo czuję i świetnie to opisałaś. Wiarygodnie emocjonalnie, tak właśnie to wygląda. Będzie mi siedział ten wiersz w głowie. 

 

Opublikowano

@Myszolak

 

Bardzo dziękuję! 

Dziękuję za to, że dostrzegłaś ten paradoks - że bliscy mogą jednocześnie chcieć dobrze i nie trafiać. 

Chciałam ukazać przepaść między rytuałem pocieszania a przeżywaniem straty, z odrobiną też pewnej "przyjacielskiej manipulacji".  Trochę to karkołomne - bo od strony męskiej "psyche".  Pozdrawiam serdecznie. 

@Jacek_Suchowicz  Bardzo dziękuję!  Serdecznie pozrawiam. :) 

 

Dziękuję za słowa, co jak piórko zwiewne,

choć niosą w sobie prawdy niepewne.

Gdzie gorycz się miesza z jutra nadzieją,

tam wiersze najlepiej tę duszę koją.

@A.Between @Simon Tracy @Leszczym  Serdecznie dziękuję! Pozdrawiam. :) 

Opublikowano

Słowo przyjaciel ma dwa odcienie, jeden amerykański, gdzie "friend" oznacza znajomego i takie bardzie nasze znaczenie, że przyjaciel to ktoś bardzo bliski i oddany, a jak ktoś ma jednego, to już sukces. W znaczeniu wiersza, koledzy pocieszają porzuconego, czy niechcianego. Oni  się śmieją, pocieszają, a może ta dziewczyna podoba się niejednemu, a skoro tamtego nie chciała, to jest szansa, że będzie chciała kogoś z nich. Prawo lasu, sorry. 

Nie wiem, czy "przyjaciółki" też pocieszają porzuconą / niechcianą w podobnej sytuacji, ale pewnie jest podobnie. Pozdrawiam serdecznie.

Opublikowano

@Berenika97

Tak bywa.

Można nie słuchać przyjaciół. 

Postarać się jeszcze raz...

Potrwa jeszcze kilka miesięcy, jeśli był powód. Już nigdy nie będzie tak sam. Znam to ...

Może nie warto sobie i komuś zabierać czas.

...

lepiej nie myśleć 

płyniemy jak statek

biały żagiel szuka 

korzystnego wiatru 

a jest...w dalekiej podróży 

czekają porty

...

Pozdrawiam serdecznie

Miłego dnia 

Opublikowano

@Berenika97

Mnie ten wiersz uderzył, właśnie ze względu na rozdźwięk między dobrymi chęciami, a wewnętrzną rzeczywistością bohatera lirycznego.

Myślę, że próbujesz przekazać informację o tym, że nie zawsze trzeba ból, smutek, tęsknotę - zagłuszać i zakrzykiwać.

To jak zbyt wczesne zamknięcie rany, jeszcze nieoczyszczonej.

W obliczu każdej straty, każdego cierpienia - jest taki moment, którego każdy potrzebuje i w którym staje twarz w twarz z własnymi emocjami.

One są w tej chwili bardzo potrzebne. Nieważne, czy mają rację, czy są głupie, czy z punktu widzenia chłodnej logiki - mają sens. Po prostu przychodzą i trzeba je zaakceptować, pozwolić im wylać, jak rzece, a potem opaść, cofnąć się.

Uciekanie przed nimi prowadzi do wytworzenia się różnych mechanizmów obronnych, które potem rzucają przysłowiowe "długie cienie" w życiu.

Pocieszenie  to przede wszystkim obecność i podążanie za cichymi, dyskretnymi znakami, a nie wytwarzanie sztucznego zamieszania, w którym bohater nie słyszy siebie i nie może się sobą dostatecznie zająć.

Nie wiem, czy męska perspektywa, to jest zawsze wybijanie klina klinem - chyba nie, choć może faktycznie, faceci chcą uchodzić za twardych i "nieprzeżywających". Na pewno myślą zadaniowo i tutaj widać element tej mentalności - cel do odhaczenia na checkliście. Chcą byś skuteczni, a nie empatyczni.

Nie wiem, jak "mają"  inni ludzie, ale mnie takie gadanie "nie była dla ciebie", "tego kwiatu jest pół światu", itp, doprowadziłoby w takich okolicznościach do szewskiej pasji i kazałabym się wynosić takim przyjaciołom, przyjaciółkom.

To jest moja sprawa, co przeżywam, jak to oceniam, jakie znaczenie miała dla mnie ta osoba i kiedy jestem gotowa na odzyskanie wpływu na swoje życie.

Etap "alleluja i do przodu" to dopiero kolejne stadium, nie można go przyspieszać.

Chyba ten bohater wiersza też tak w głębi serca czuje, ale może ból pozbawił go mocniejszego, zdecydowanego głosu.

 

Opublikowano

@Berenika97 Już tutaj byłam ale wiosna mnie zawołała.

 

Tu chodzi o mechaniczne ratowanie, które rozmija się z bólem.

stawiają szkło (czyli: znieczulenie),

umniejszają ją („nie była dla ciebie”),

wyliczają wady,

proponują wyjście w miasto,

klepią po ramieniu.

To jest język działania, nie czucia.

 

On

 

kiwa głową (czyli współpracuje pozornie),

milczy,

wraca do mikroszczegółów (pieprzyk, włosy, sposób mówienia imienia),

chce zostać w miejscu zapachu.

To są sygnały świeżej, żywej więzi, której nie da się „rozchodzić w butach” jak to pięknie 

ujęłaś.

 

Oni

próbują przepisać jego doświadczenie:

z miłości - na pomyłkę

z straty - na ulgę

z żałoby - na „idziemy w miasto"

 

On

nie zdrowieje.
dopasowuje się niby do przyjaciół, których dobre intencje rozmijają się z prawdziwym przeżywaniem straty.

 Życie, celnie je podpatrujesz :)

Opublikowano

@Berenika97 Poruszyłaś ważny temat, gdy próba pomocy uwiera, bo czasowo jest niedopasowana do przepracowania straty przez bohatera utworu.  A może to przyjaciele postępują właściwie, próbując wyrwać go z marazmu i bezproduktywnego rozpamiętywania utraconej przeszłości?

 

Twój wiersz daje dużo do myślenia :)

 

Cienie cię zjedzą.

Gdy zostaniesz sam w mroku.

Bierz, co przynosi dzień.

 

Uściśnij dłonie.

Skłam, że jest dobrze już.

Aż sam w to uwierzysz.

 

Pozdrawiam serdecznie 

Opublikowano

@Marek.zak1

 

Dziękuję za ciekawy komentarz. :) Coś w tym jest, bo ja mam zawsze kłopot z określeniem "koleżanki/koledzy". Mam w swoim kręgu osoby z którymi się spotykam poza domem, ale nie są to przyjaciele. I mam znajomych z którymi np. pracuję, wymieniamy się informacjami, spotykamy na uroczystościach branżowych - i też ich nazywam "koleżanki i koledzy" - i na tym nasze relacje się kończą.  Ale wracając do wiersza - ciekawe jest, że założyłeś, że to on został porzucony. :) A może rozstali się i było to obustronne, a może on nie dbał o nią (np. był manipulowany przez kumpli? ) Może musiał wybierać - ona lub oni.:)  Różnie w życiu bywa, a potem człowiek żałuje swoich decyzji. :) Pozdrawiam. 

@andrew

 

Bardzo dziękuję! 

Dziękuję za te słowa. Widzę w nich dużo doświadczenia i prawdy. Piękny wiersz. :)

 

Serdecznie pozdrawiam. :)

@iwonaroma

 

Bardzo dziękuję!

Masz rację - prawdziwa empatia to sztuka, której niewielu się uczy. Miło, że to wychwyciłaś.

"Kumple od polowań" - trafiłaś w sedno. Granica między kumplostwem a prawdziwą przyjaźnią bywa płynna. I zawsze zostają nieodkryte intencje.  

Pozdrawiam serdecznie. :)


 

@vioara stelelor

 

Bardzo dziękuję! 

 

Dziękuję za ten komentarz - czytam go już trzeci raz i za każdym razem odkrywam coś nowego. To, co napisałaś o "zbyt wczesnym zamknięciu rany, jeszcze nieoczyszczonej" - trafiło do mnie bardzo mocno. Chciałam pokazać właśnie to - że czasem największą krzywdą nie jest sam ból, ale odbieranie komuś prawa do jego przeżycia. Że prawdziwa obecność to nie zakrzykiwanie ciszy, tylko umiejętność w niej trwania razem z kimś. Bardzo doceniam Twoją mądrą analizę wiersza. 

Serdecznie pozdrawiam. 

@Alicja_Wysocka

 

Bardzo dziękuję! 

 

Twój komentarz to niemal analiza literacka - rozłożyłaś wiersz na czynniki pierwsze i pokazałaś strukturę, którą intuicyjnie budowałem. Szczególnie to zestawienie "język działania kontra  język czucia" - genialnie to ujęłaś. I tak, to właśnie o tym przepisywaniu cudzego doświadczenia na własne kategorie. Bardzo dziękuję za czas i uwagę.

 

Serdecznie i wiosennie Cię pozdrawiam. 

Opublikowano (edytowane)

@Berenika97... wiersz o nim.. o jego stracie i reakcji.. kolegów (przyjaciół).

Świetne... "a cierpienie trzeba było rozchodzić w butach."... "Chce odzyskać chwilę, w której pozwolił, by nazwali jego stratę ulgą. Patrzy w telefon, sprawdza, czy wciąż potrafi czekać"... dobre.! pewnie potrafi, do czasu... Podoba mi się całość.

Czytając Twój wiersz, przypomniała mi się od razu, piosenka włoskiej wokalistki...

ona śpiewa o mężczyznach, że.. nie zmieniają się, pierw adorują, zdobywają a potem.. rzucą i śmieją się z kolegami.. z niej.

Bardzo lubię ten utwór. Mia już nie żyje... jej siostra Loredana, tak.  Pozdrawiam.

 

 

 

 

Edytowane przez Nata_Kruk (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Berenika97

 

Bereniko.

 

bardzo mocny wiersz w którym  pokazujesz , jak wspólnota pod pozorem troski potrafi zatopic kły w czyimś bólu jak wadera w mięsie sarny, rozszarpać miłość na "błąd”, "ulgę”,   "nowe życie ”, a Ty z niezwykłą czułoscią demaskujesz ten moment, w którym cudze głosy probują pożreć czyjąś prawdę, lecz ona wciąż pulsuje pod skórą .

 

bardzo mi się podoba Twoj wiersz Nika.

 

 

Opublikowano

@Marek.zak1

 

Bardzo dziękuję! Lubię zdecydowanych ludzi. :))) Pozdrawiam. 

@Nata_Kruk

 

Bardzo dziękuję! 

 

Dziękuję za Mię Martini - nie spodziewałam się, że mój wiersz do niej zaprowadzi. Ale już rozumiem, dlaczego. Ona też wiedziała, jak boli być po złej stronie cudzego śmiechu.

 

Serdecznie pozdrawiam. 

@Migrena

 

Bardzo dziękuję! 

 

Napisałaś o wadrze - i nagle zobaczyłam własny wiersz z zewnątrz. Dziękuję za ten obraz. Cudze głosy są głośne. Ale napisałaś „pulsuje pod skórą" - i to jest właśnie to, co chciałam przekazać. 

 

Serdecznie pozdrawiam. :) 

@Wiechu J. K. @[email protected]  Bardzo dziękuję! Pozdrawiam sedecznie. :) 

@Waldemar_Talar_Talar  Serdecznie dziękuję! Pozdrawiam. :)

Opublikowano

@Berenika97

 

Świetnie to ujęłaś od strony psychologicznej.:)

Sporo jest manipulacji miękkiej- bohater na końcu  zatrzymuje swoje prawdziwe uczucia dla siebie, wypowiadając kłamstwo.Oszukuje wszystkich - z sobą włącznie. Super tekst. !

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Każda pełnia mi tak robi. Tylko zmienia się jej nazwa.   Pozdrawiam :)
    • @Wiechu J. K. , to mnie cieszy, że przeczytałeś jednym tchem, ponieważ ten odcinek był chyba stosunkowo długi. Tak mi się przynajmniej wydaje, kiedy to oceniam po liczbie stron w procesorze tekstu.
    • @violetta nie, jakoś nie widzę tego
    • @Berenika97 Dziękuję bardzo za analizę i docenienie obrazów rozkwitania :). Bardzo dobrze to opisałaś.  To poczucie wyobcowania połączone z tym, że świat dalej płynie i obecność tych zwłok pod krzakiem nie ma żadnego znaczenia.   @Charismafilos No, rozbawiłeś mnie :) Nie pod UJ, ale tam to pewnie faktycznie może być tak brutalnie :)     @APM Dziękuję za te piękne słowa, dodają otuchy. Mam nadzieję, że ten krzew nie jest wysuszony, a jedynie jeszcze nie zdążył otrząsnąć się z mrozów zimy :) 

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      To mnie poruszyło, cieszę się, że do ciebie trafiłam, ale z drugiej, ściskam mocno :)
    • A więc dziś marcowa pełnia, tu wojny, bessy i hossy; A tam pełni Robaczego Księżyca z zaćmieniem losy. – Zaćmienia Księżyca z natury swej towarzyszą pełni, Księżyc się zaćmi, gdy drogi do swego węzła dopełni. Węzły są dwa: „Rahu” – północny – wstępujący, w tym dziś I „Ketu” – południowy – zstępujący. Nazwy zda się mi Bardziej fantastyczne to: „Caput Draconis” – „Głowa Smoka” Oraz przeciwna do niej „Cauda Draconis” – „Ogon Smoka”. I to coś znaczy? Podobno tak, i ja myślę, że anioł wie. Bo wbrew astrologom człowiek, choćby uczony, raczej nie. Nie, nie obserwowałem, bo zasłoniła jasność słońca I szare kotary kłębiących się smutnych chmur tysiąca. Lecz myślę, że szkoda, bo tu cichy kryzys, gdzieś naloty; Ktoś coś powiedział, lub gestem zrobił przykrość i co po tym? Gdy Księżyc Robaczy, i istotnie ziemia odetchnęła. Wciąż się sukniami zieleni i kwiatów nie ogarnęła, Lecz już ptacy w poranki pobudkami jej szczebiocą, Już jejś Marsie z towarzystwem górował, choć poza nocą. Myślę, że prócz ludzkich inne wpływy, osoby i moce Toczą cię ma części globu za wiosenne równonoce. A tam, chociam dziś niezdrów – sił u mnie tak skrajnie niewiele, Jak bywało znów przypłyną i się z Wami podzielę…! . . . Na koniec, przez noc, żeby nie było mi smętnie i łzawo, Przez gałęzie zajrzał mi Księżyc jak Słońce złotem żwawo.   Ilustracja: „Perchance”, pod dyktando Marcina Tarnowskiego „Księżyc zagląda przez okno”.

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...