Jay Jay Kapuściński Opublikowano 24 Maja 2005 Autor Zgłoś Opublikowano 24 Maja 2005 pamięci M.Cz. * * * Nareszcie to zrozumiałem. Pomost, który tworzyłem pomiędzy swoimi dwoma równoległymi światami ujrzał dzienny półmrok. Czułem się jak bohater przed chwilą przeczytanej książki, jak człowiek przemierzający labirynt, w którym napotyka fragmenty swoich ideałów, jak ktoś nieobecny, tkwiący obok, pomiędzy realnością, a snem. Roześmiane, płaczące czy złowrogie twarze, zastygły dookoła, pomału odchodząc. Dla mnie każda z nich była zakazana. Pragnąłem znaleźć się sam, na swoim pograniczu. Zawsze wyobrażałem sobie jak będzie po śmierci. W końcu, pewnej nocy, gasząc kolejnego peta w obsranej przez gołębie popielniczce, doszedłem do sedna. Odnalazłem to coś, za czym goniłem przez całe swoje, nic nie warte życie. Olśniło mnie. Odtąd pojmowałem świat inaczej. Każdy jesienny liść, pierwszy zimowy śnieg dostrzegałem z innej perspektywy. Nawet rano stojąc na przystanku, czekając na autobus, który wkurwiał, bo raz przyjeżdżał za późno, a raz za wcześnie spluwałem w innym stylu na ziemię ojczystą, uwaloną bo brzegi kapslami, akcyzami od wódki i innymi, nikomu nie potrzebnymi rzeczami. Wiele razy kusiło mnie, żeby przestąpić próg, poczuć się jak w świecie bajek, po drugiej stronie lustra, zostawić wszystko, bo i tak nic mnie nie trzyma. Wszystkie młodzieńcze miłości, nadzieje, marzenia, plany spychałem z urwiska nim doszło do czegokolwiek. Starałem się być innym, jednocześnie zachowując pozory w świecie, w którym byłem wyrwany z kontekstu. Miałem dość tych wszystkich małolat z gadu gadu, czy zboczonych podfruwajek, ze szkolnych korytarzy. Na chuja mi czyjeś problemy? Kiedyś nawet poszedłem z jedną na pizzę, ale jak zaczęła prawić o czymś, zupełnie mi odległym, słuchałem jednym uchem, a oczami wyobraźni przemierzałem ponure zakątki lasów albo ulic, na widok których inni pytali mnie czy się nie boję. Żyłem z tym, że w każdej chwili może nastąpić koniec, a wszystko runie jak kruche ciastko w brzuchu spasionej sąsiadki. Miałem swoje terapie szokowe, odwlekające ostateczną egzekucję. Miałem trzy wyjścia. Albo mnie ktoś zabije, albo sam się zabiję, albo umrę normalnie. Pierwszego bałem się najbardziej. Nie wyobrażałem sobie nigdy kostuchy, przychodzącej wraz z nożem w bebechach czy glanem w głowie. Drugie wyjście było znacznie bardziej kuszące, ale przecież mogłem przeżyć, a potem jako roślina, gapić się w sufit już do końca. Nie chciałem też umierać, jak stary menel w parkingowej budce czy kanciapie grabarzy, przy wejściu na cmentarz. I tak źle, i tak niedobrze. Z czasem postanowiłem istnieć bez żadnych zahamowań. W razie potrzeby nawet splunąć w twarz rudej profie od bioli i powiedzieć: ,,chuj ci w dupę'' albo ,,pierdol się ze swoimi brodawścicami''. Było to na swój sposób smutne. Dojrzeć do takiej decyzji. Pewnego dnia stanąłem nad brzegiem rzeki i obserwowałem pożar na moście. Kawałki materiału spadały w nieprzeniknioną toń. Nawet stamtąd dochodził mnie zapach benzyny. Uśmiechnąłem się. Oni wszyscy myśleli, że to ja. Policjanci dymiący albatrosy bez filtra przy starym polonezie czy strażacy zwijający swoje węże, rozprawiali namiętnie jak głupi siedemnastolatek spłonął. Zadowoleni, że sprawa zamknięta i więcej kartek z protokołami będzie mogło gnić w wiekowych biurkach komisariatów. Odwróciłem się i stanąłem przy szosie. Złapałem okazję. Jakiś starszy pan podwiózł mnie do wsi moich dziadków. Podziękowałem i po chwili zniknąłem pomiędzy drzewami. Starą leśniczówkę w sercu rezerwatu wyremontowałem podczas wakacji. Nikt tam nie zaglądał. Umarłem na zawsze.
Leszek_Dentman Opublikowano 24 Maja 2005 Zgłoś Opublikowano 24 Maja 2005 Kurcze Dżejdżeju! Udał ci sie ten numer, jak mało który. Masz cholerny potencjał. Czy jednak nie jesteś za młody na taki pesymizm? Każdy jest za młody. mam tylko dwa malusieńki ale: te bękarty nie pasują do kontektu, no i strażacy zawijający swoje węże- zwijający chiba
jacek 22 Opublikowano 24 Maja 2005 Zgłoś Opublikowano 24 Maja 2005 bardzo niezłe to opowiadanie; zadumałem się nad treścią; same pozytywy; pozdrawiam - jacek
Jay Jay Kapuściński Opublikowano 24 Maja 2005 Autor Zgłoś Opublikowano 24 Maja 2005 dzięki Panowie, poprawki już naniosłem... pozdrow.
Fruzia Pończocha Opublikowano 24 Maja 2005 Zgłoś Opublikowano 24 Maja 2005 Wspaniałe. Przyciąga uwagę, czyli powiodło ci się... Nawet bardzo P.S. "Nawe rano stojąc na..."
j.renata Opublikowano 25 Maja 2005 Zgłoś Opublikowano 25 Maja 2005 Jay! Twoje prace podobały mi się coraz bardziej teraz, po prostu oniemiałam z wrażenia wciąga, zachwyca i, pozostawia ślad -to chyba najważniejsze
aksja Opublikowano 25 Maja 2005 Zgłoś Opublikowano 25 Maja 2005 ostro napisane, jak cięcie nożem! rokawałkowanie siebie bez narkozy! ...tylko w zaciszu mozna dotrzeć do siebie i znalazłeś takie miejsce, twoje opowiadanie brzmi jak anatonia beznadziejnego przypadku,ale to nie ty ! i dobrze. pozdrawiam
Pedro Salazar Opublikowano 25 Maja 2005 Zgłoś Opublikowano 25 Maja 2005 Świetnie napisane. Nieco odmienne od twojego typowego stylu, ale tym bardziej mi się podoba. Świadczy to o twojej wszechstronności. Tekst tchnie jednak niesamowitym pesymizmem i mam nadzieję, że nie oddaje twoich prawdziwych uczuć. "Nawe rano stojąc na przystanku" pozdrawiam
asher Opublikowano 25 Maja 2005 Zgłoś Opublikowano 25 Maja 2005 Jedno mi przychodzi do lba - Wspaniale! To jest literatura, nie sluchowisko, nie kabaret, nie scenopis. Klaskami swoimi wielkimi ucholami na wiwat :)
Jay Jay Kapuściński Opublikowano 25 Maja 2005 Autor Zgłoś Opublikowano 25 Maja 2005 ale żeście się rozkomentowali ;) dzięki wielkie. Fruziu, Natalio, Renato - dzięki. Aksjo, nie taki znowu beznadziejny... Pedro, część jest prawdziwa niestety, ale tylko część... Asher, dzięki! :))
natalia Opublikowano 27 Maja 2005 Zgłoś Opublikowano 27 Maja 2005 ha, interesujące... ale martwi mnie tematyka opowiadania zważając na Twój wiek, naprawdę Jay. Ale zdecydowanie pisz, pisz i daj się innym czytać :)
Jay Jay Kapuściński Opublikowano 28 Maja 2005 Autor Zgłoś Opublikowano 28 Maja 2005 Natalio, dzięki. Tematyka jak tematyka, nie chciałem być postrzegany na prozie przez pryzmat Bałwana czy Historii miłosnych, czasem jest potrzebna jakaś odskocznia, bo jak Ash mówi, może nastąpić zmęczenie materiału ;) Pansy, dzięki. A już myślałem, że mnie się wyrzekłaś w tym dziale ;) Zajrzyj do Any Pauli jak znajdziesz czas... pozdro
Jego Alter Ego Opublikowano 28 Maja 2005 Zgłoś Opublikowano 28 Maja 2005 Witaj Jaju:P W sumie leży to juz tutaj od jakiegos czasu ale jak wiesz,nieczesto tu bywam. Nad trescia,fakt, daje sie posiedziec i pomyslec,nawet dluza chwile..albo dwie.. jak dla mnie idealnie,pozdrawiam
Anna Romanek Opublikowano 28 Maja 2005 Zgłoś Opublikowano 28 Maja 2005 Prawda, odmienne od Twojego typowego stylu i dobrze. Czasem trzeba. "Wypiek" doskonały, gratuluję. Ale Cię tu wszyscy rozpieszczają...czy mogę dołączyć? I czym Ty masz się chłopie martwić mając tylu przyjaciół? Proszę uśmiech numer1-od ucha do ucha. Już! Pozdrówka.
Jay Jay Kapuściński Opublikowano 29 Maja 2005 Autor Zgłoś Opublikowano 29 Maja 2005 Aniu, dzięki. Już myślałem, że Ci się naraziłem, bo jakoś ostatnio nie zaglądałaś... miło Cię znowu widzieć, uśmiech jak najbardziej już jest! :)
Anna Romanek Opublikowano 29 Maja 2005 Zgłoś Opublikowano 29 Maja 2005 Jay, mój komputer dostaje kociokwiku, dlatego. Nie nadążę czytać. Inne sprawy ostatnio też weszły na arenę. Czasu mniej, ale może będzie lepiej. Ach...poza tym nie myślę, że z nosem na kwintę spacerujesz cały czas, nie obawiaj się. Pokazujesz się literacko z różnych stron i myślę, że to dobrze. Dzięki za odpowiedź. Pozdrawiam.
Jay Jay Kapuściński Opublikowano 29 Maja 2005 Autor Zgłoś Opublikowano 29 Maja 2005 to ulżyło mi, bo już myślałem, że cuś nie tak ;) dzięki
aksja Opublikowano 30 Maja 2005 Zgłoś Opublikowano 30 Maja 2005 cdn - masz rację - nie taki znowu beznadziejny, wczytując się jeszcze raz w twoj tekst, piszesz / dedykujesz komuś , kogo los myślę że zbyt okrutnie potraktował, zycie sponiewierało... pozdrawiam
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się