Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano
Alicja wchodzi po schodach

Panna Alicja codziennie przynajmniej dwa razy wchodziła po schodach do swojego mieszkania. Raz - gdy wracała z pracy, ponownie - z popołudniowego spaceru.

Tego dnia juz przed wejściem do budynku powietrze pachniało wysokiego rzędu aldehydami.
- Hhhhh - wypuściła oddech krzywiąc się i otworzyła drzwi, po czym zanurzyła się w kwaszoną kapustę.
Energicznie, choć z elegancją, prawą dłonią odgarnęła półmrok i sięgnęła do włącznika. Brudne myśli sąsiadów rozbiegły się w towarzystwie karaluchów.

Kilka kroków i była na piętrze. Patrząc przez zamknięte drzwi dostrzegła ponurą emerytkę, polerującą swoje zęby.

Gdzieś, z wysokości dobiegł karcący głos króla M-1. - No tak - pomyślała - nadmiar kationów sodowych niekorzystnie wpływa na gospodarkę elektrolitami.

Przyspieszyła kroku. Empatia zza ściany zabolała: tysięczny raz go zdradziła z psychologiem, który był jej bratem, odnalezionym po latach. Alicja uciekła wyżej.

Zatrzymała się na półpiętrze, podeszła do prześwitu między schodami i poprawiła przykrótką spódniczkę marząc, że z dołu wbiegnie sprzedawca zeszytów. Nie minęła nawet sekunda, gdy usłyszała donośne - Halo!
Oczywiście była to stara ciotka Pruderia.
Normalniało.


Alicja u rzeźnika

Panna Alicja była częściową wegetarianką, a ściślej rzecz ujmując, nie jadła mięsa w towarzystwie, natomiast w domu pozwalała sobie od czasu do czasu na plasterek szynki, czy kabanosa w najlepszym gatunku.

Stała w kolejce w najdroższym sklepie mięsnym i przyglądała się różowiutkim od saletry i konserwantów wyrobom, połyskującym zachęcająco zza przeszklonej lady.
- Wszystkie produkty szeregu E-xxx są wszechstronnie przebadane przez najpoważniejsze i najbardziej wiarygodne instytuty do spraw żywienia, więc są absolutnie bezpieczne, a podejrzenia o ich szkodliwości biorą się jedynie z ignoracji konsumentów - upewniła się w myślach.

Sprzedawczyni przypominała nadmuchaną wersję Prosiaczka. Alicja, patrząc, jak macha w pośpiechu nożem i z pęt kiełbasy odcina pojedyńcze laski, nie mogła oprzeć się wrażeniu, że gdyby obcięła sobie palec i tak nikt by nie zauważył.

- I dziesięć deka pasztetu - usłyszała chropawy, damski głos, a nadmuchany Prosiaczek ochoczo bryzgnął łychą w polietylenowy woreczek.

- "W zasadzie niegroźna" - Alicja przypomniała sobie tytuł powieści widzianej niedawno na wystawie księgarni i aż ją ciarki przeszły. - A Prosiaczek powinien bać się wszystkiego - dodała bezgłośnie. W kąciku oka zalśniło.


Alicja w barze

Panna Alicja czuła ogromny dyskomfort, jedząc w miejscach publicznych, dlatego też rzadko odwiedzała restauracje i bary.

Tego dnia, udając pośpiech i brak czasu, niepostrzeżenie dotarła do hamburgerowni, szybkiej i lśniącej tłuszczem na brodach.

- Weź mnie - krzyczał symbol, kapiąc akrylowym majonezem.

- Szóstka
- Dziewięć złotych
Dialogi przy kasie brzmiały dla Alicji jak spowiedź; zbrodnia i kara na zmielone mięso i konserwanty.
- Skłamałam - dwanaście pięćdziesiąt - dopowiedziała w myślach - Chyba wezmę jedynkę.

Pociąg do jedzenia przesuwał się majestatycznie, mimo gwaru.

- Następny - powiedziała czerwona kobieta przy kasie, wpatrując się w papierowe cudo na tacy.

Tłum zaczął chrząkać, a Alicja milczała, czekając na doprecyzowanie.


Alicja pali papierosa

Panna Alicja nie paliła papierosów. Zdarzało jej się zapalić w towarzystwie, jednak tylko dla podkreślenia smukłości palców i zrobienia wrażenia, nikt bowiem nie palił tak elegancko, jak ona.

Tego wieczoru siedziała przy stoliku w najdroższej restauracji w mieście i paliła samotnie.

Kolory wolno stygły, smaki fioletowiały, ludzie znikali w oczach, a kelnerzy w czeluściach kuchennych rozpoczynali gody.

Alicja rozglądała się i klasyfikowała, pogardzała i zazdrościła, podglądała i odwracała wzrok.
Suknie tuliły się, zapraszająco i sennie rozchylały dekolty. Krawaty rozluźniały atmosferę, uwalniając głębiej skryte markowe wody kolońskie marzenia o dotyku.

Dostojnie wysunęła kolejnego papierosa z paczki i udała zobojętnienie. Zza mikrofonu czarnosukienna blondynka śpiewała, jaki wspaniały świat.

Absens carens - pomyślała Alicja, a w głowie sprzedawca zeszytów sękatymi palcami porządkował monety.


Alicja i pies

Panna Alicja bardzo lubiła zwierzęta, szczególnie te, którym można było pomagać.

Tego dnia szła przedmieściami miasta, a świat osuwał się w popołudniową senność i nawet wiatr był zbyt leniwy, żeby rozwiewać wątpliwości. Z oddali najdeżdżała limuzyna; na przekór wszystkiemu czerwona. Za płotem, wykonanym z nieestetycznej siatki PCV, szalał kundel.
- Ma trochę racji - pomyślała Alicja.

Gdy samochód podjechał bardzo blisko, pies wyrwał się zza ogrodzenia i z jazgotem oznamił swoje niezadowolenie. Biegł jeszcze długi czas, próbując ugryźć rurę wydechową. W pewnym momencie uskoczył z piskiem przed jadącą w przeciwnym kierunku ciężarówką.

- Mogłaby pani naprawić płot i trzymać swojego pupila z dala od drogi - powiedziała do wylewającej się przez okno kobiety. - Przecież ktoś go przejedzie!
- Nie przejedzie - odpowiedziała tamta, poprawiając stanik cielistego koloru. - On tak cztery lata gania za wózkami.
- A dlaczego mu pani pozwala?
- Duży jest, ma wolny wybór!

- My też - odpowiedziała Alicja, patrząc z obrzydzeniem na bezmyślną, niechlujną kobietę, wylewającą się coraz bardziej z okna, a błękit nad nimi intesywniał z każdą chwilą.
Opublikowano

Dziękuję - cieszę się, że się podoba :D

Pozdrawiam fanów lalek Barbie, Alicji i wyfryzowanych Izabel :D
Broń boże, nie mylić z Kenami :)

Wuren

Opublikowano

sodowych niekorzystwnie wpływa =niekorzystnie

Normalniało = rewelacja!

a ściśle rzecz ujmując = chyba ściślej? lepiej brzmi moim zdaniem

Kolory wolno stygły = znów rewelacja :)

sprzedawca zeszystów sękatymi palcami = zeszytów
...............

ach jak pięknie :) Wuren, nawet nie wiesz ile radości sprawić potrafią te opowiadanka o Alicji, są ( i tu się przykro powtórzę) rewelacyjnym językiem pisane. Nie można się nie uśmiechać czytając :)

Alicja paląca papierosy - ech, wspaniale opisana :)

Opublikowano

ech jak to dobrze móc poczytać znów na podwieczorek Alicję :D...mniam...mniam....mimo,że te odcinki już znam ale co tam jak deser pyszny to można go jeść i jeść :D
Pozdrawiam
ama_Li

  • 3 tygodnie później...
Opublikowano

Nie czuję Alicji, bom- jakom wcześniej rzekł- nie jest kobietą.
Czytłem jednak z ogromną przyjemnością, bo Wuren doznał natchnienia i buduje tę postać w znakomitym stylu.
Podkreślaliście kilka rewelacyjnych sformułowań- ja bym dodał do tego jeszcze "czrnosukienną blondynkę", oraz "kobietę WYLEWAJĄCĄ się z okna".
Szkoda, że panna Alicja nie zaczekała na jej ostateczne wylanie się ;-)))

  • 2 tygodnie później...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @bazyl_prost   Tak, poezja też jak:   kryształ słowa,  srebrna nić, jak marmurowa rzeźba, jak mozaika znaczeń, złoty gobelin albo  jak przejrzysta źródlana woda    
    • Ciekawie piszesz, przyznaję. O tym, czyli o rozdźwięku między mizerią w realu i  pocieszankami w necie kiedyś napisałem (W wirtualu), więc jest to zjawisko powiedzmy częste. Z drugiej strony natura ludzka szuka pocieszeń, w wyobraźni,  alko, dragach, więc liczenie lajków i podobnych jest z tych mniej szkodliwych, jak sądzę.  Twój wiersz jest ostrzejszy, bardziej drapieżny i może bardziej aktualny. Pozdrawiam
    • Bardzo ładny wiersz - niedawno czytałam utwór Bereniki, bardzo podobny w tematyce i nastroju, więc zainteresowało mnie inne ujęcie erotyzmu w świetle dyskursu metapoetyckiego.  

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        Język oczywiście w podwójnym znaczeniu, jako narzędzie i jako nośnik. Gra kontrastu wprowadza konotację zmysłową, gdzie największe napięcie powstaje z mocnego zderzenia dwóch skrajnych wartości tego samego zjawiska. Jeśli interpretacja skręci w kierunku "opowieści o...", będziemy mieli bardzo interesującą, nieustanną walkę znaczeń o pierwszeństwo w kreowaniu rzeczywistości w wyobraźni peelki.     Ślizganie się po szeptach - przywołuje na myśl płynącą wodę, i znów można dwutorowo rozumieć język jako element z repertuaru  cielesnego, lub jako kaskadę wypowiadanych słów.   Nie dosłyszał, nie widział - zatrzymuje na rozdrożu. Oddech i drżenie skóry można bowiem połączyć z dwiema znacznie różniącymi się odczuciami - albo lęk (wobec którego język jest intruzem), albo pragnienie, napięcie i oczekiwanie (gdzie język zdaje się opóźniać to, na co czeka peelka, poodejmuje pewną grę).   Kolejne zwrotki pokazują, że tworzona za pomocą języka rzeczywistość jest przestrzenią bezpieczną. Bezpieczną zarówno w warstwie czysto ontologicznej, bo za pośrednictwem słów powstaje ciepłe, kojące, nieinwazyjne universum, ale też w warstwie intymnej - nie ma tu walki, gwałtowności, bliskość jest odpowiedzią na wezwanie ciała, nie agresją.   Można na kanwie tego wiersza postawić ciekawą tezę, że erotyzm, podobnie jak język mówiony, jest również systemem znaków, które są odczytywane i pozwalają wyznaczać granice wspólnego dla dwojga świata.   Spodziewam się, że puenta jest wspaniała :)
    • @andrew   Różowa sukienka kontra mróz - piękny pomysł na obudzenie lata. Gdyby wszystkie zimy tak się kończyły... Ślicznie! 
    • @Berenika97 poezja jak lustro wody albo spiżowy postument wieszcza
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...