Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Dajmy maluczkim wspólnego wroga,

co lud zjednoczy w strachu i walce,

by pod sztandarem Prawa i Boga

poszedł lud szczuty na świata krańce,

by szedł poszczuty jak wściekły pies

po dni kres!

 

Spieszmy marchewkę ludowi wręczyć,

niech Nas pokocha za garść srebrników,

niech nie obchodzą go barwy tęczy,

niech widzi tylko szarość chodników,

niech widzi bliżej niż własny nos

i swój trzos!

 

Bat i marchewka – dobra zasada,

z którą się uda każda tresura!

Tu bat wspólnego wroga się nada,

przeciwko niemu lud stanie murem,

przeciwko niemu, po myśli Nam:

pies i Pan!

 

Wmawiajmy głupim, że Nasze zbrodnie:

neo-komuna, gwałty na dzieciach –

czyny kapłanów i władz niegodne –

że to tęczowa zaraza wznieca,

że to tęczowy zachodni wiatr

spoza Tatr!

 

Niech lud nam wierzy, że przed zarazą

przez Nas broniony jest i chroniony,

że tylko z Nami, że tylko razem,

że wolność hejtu i wolne zony,

a reżim wzrasta, bo bije wróg!

Pomóż Bóg!

 

A tych, co ciągle Nam nie chcą wierzyć,

niech naród sam usuwa Nam z drogi!

Niech każdą kłodę, co w poprzek leży,

gawiedź okrzyknie tęczowym wrogiem!

Gawiedź niech sprząta tych, co pod prąd!

Dziel i rządź!

 

A kiedy światło błyśnie w tunelu,

gdy mrok rozjaśni się na chwileczkę,

Nas już nie będzie, miejmy nadzieję,

oddamy wrogom już pustą teczkę,

oddamy wnukom wciąż pełny trzos!

Wielkich los!

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Opublikowano

@Oxyvia Witam, wspólny wróg należy do czynników najsilniej jednoczących grupę. Fantastycznie obrazuje to casus Solidarności, albo Polski Podziemnej. Co jeśli jednak tego wroga nie ma, społeczeństwo się rozsypuje i zaczyna się nim trudniej rządzić?

W wierszu mamy do czynienia z niezbyt subtelnym, a wręcz przesadzonym wizerunkiem partii rządzącej. Jest to grupa dogłębnie cyniczna i bezwzględna w dążeniu do krótkoterminowych korzyści politycznych. Nie cofnie się przed poświęceniem środowisk lgbt, okrzykując ich tytułowym wspólnym wrogiem.

O ironio sam wiersz dokonuje czegoś bardzo podobnego. Demonizuje jedną stronę konfliktu politycznego (licentia poetica, wiem) i to właśnie ta grupa ostatecznie okazuje się ,,wspólnym wrogiem".

Nie podoba mi się postępująca polaryzacja Polski. Bardzo mi się nie podoba. Jest mi wstyd za ludzi pokroju Margot i tych od socjalistów na drzewach. Obecny sprzeciw społeczny wobec postulatów lgbt jest mocno wykorzystany przez PIS, to fakt, ale nie przez niego wywołany. Winni są głównie aktywiści, którzy zamiast działań w stylu Lutera Kinga, na przestrzeni paru ostatnich lat dokonywali serii profanacji symboli ważnych dla naszego (cały czas głównie konserwatywnego) społeczeństwa.

Tutaj mój apel- zamiast stawiać barykady, stawiajmy na dialog, jak przystało na cywilizowanych ludzi :)

Pozdrawiam serdecznie

Opublikowano (edytowane)

gdzie tu szacunek i gdzie tu dialog

kultura - chyba już nie istnieje

kiedy profani  idą na całość

agresor w twarz się wszystkim śmieje

bo ciemnogrodu los będzie marny

jestem bezkarny

 

dzisiaj sztandary w kolorze tęczy

symbole chrześcijan i genitalia

świat u nóg naszych niech wkrótce klęczy

nie ma świętości wszystko pokalać

niechaj ze strachu trzęsą się masy

zwyczajny faszyzm

 

 

a może jednak ciut przystopować

dostrzec człowieka po drugiej stronie

usiąść rozmawiać drugich szanować

a prawdy innych przyjąć spokojnie

ech chyba pójdę kielicha walne

nie wyobrażalne

 

 

Edytowane przez Jacek_Suchowicz (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Cześć Oxy, 

Miałam nadzieję, prawdę powiedziawszy, że coś o przyjemniejszej tematyce tu wstawisz. Warsztatowo zręcznie, jak zwykle, ale odnośnie treści - podpinam się pod @dmnkgl

 

To nie jest tak, że tylko LGBT jest biedne, a rząd i konserwatywne społeczeństwo wredne, bo się na nich uwzięli. Racja jest po środku i trzeba mediacji i dyplomacji, a nie rewolucji, by to dostrzec i ten konflikt załagodzić, a tu się cały czas dzieją rzeczy (łącznie z tą Twoją publikacją, no sorry) zaostrzające ten spór. W ogóle to mnie zadziwiłaś, bo myślałam, że politycznych wierszy się nie imasz. Ja prywatnie wolę się w nie nie zapędzać, bo zwykle potem jest ognista dyskusja (to jeszcze pół biedy), albo komentarzowe bijatyki. 

 

Się rozpisałam, znów do przesady może, ale jakoś nie mogłam się tu nie zatrzymać

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Pozdrawiam, 

 

D. 

Opublikowano (edytowane)

LGBTQIAP+ (obecnie + sto indentyfikacji płciowych) podobno od przybytku głowa nie boli, a jednak co za dużo to nie zdrowo ;)

Marzy mi się usankcjonowanie prawa dla tych co już od dawna funkcjonują w społeczeństwie czyli gejom, lesbijkom, transeksualistom i biseksualistom i jest mi niezmiernie przykro, że z powodu ludzi, którzy uznali, że mam nadrzędne prawo do określenia się jako PĘPEK ŚWIATA (patrz męczenniczka Margot i w związku z tym  muszę zakomunikować światu o swoich nowych i jeszcze nie nazwanych bądź nie usankcjonowanych np. polimeryzm, panseksualizm, itd. etc.) cała ta debata została zamieniona w farsę i z ogromną krzywdą dla tych czterech grup wymienionych na samym początku.  A tu filmik (śniadaniówka :DDD) dla rozwagi w UK też to nie spotkało się z aprobatą i słusznie - bo to przypomina burdel na kółkach.

 

 

 

Pozdrawiam

Pan Ropuch 

Edytowane przez Pan Ropuch (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Dziękuję, Waldemarze. Czy odważny? Ja po prostu nie mogę spokojnie patrzeć na to, co się dzieje. Dzieje się to samo, co przed II wojną robiono Żydom: wygaduje się wstrętne plotki o nich, żeby nastawić całe społeczeństwo przeciwko tej jednej grupie społecznej. A to prowadzi do zdarzeń krwawych, do pogromów i ostatecznie do eksterminacji. :(

Miejmy nadzieję, że teraz do tego nie dojdzie.

W zasadzie zgadzam się z Tobą. Tyle, że władze nie chcą rozmawiać z przedstawicielami LGBT ani z ich sojusznikami. Nie chcą się zgodzić na przyznanie im równych praw. Nie dopuszczają dialogu, a zamiast tego szerzą plotki i pomówienia na temat tej grupy społecznej. I o mały włos nie obsadzili zdeklarowanego homofoba na stołku Ministra Edukacji Narodowej.

Jak radzisz reagować na akty przemocy słownej (na razie tylko) i na niedopuszczanie grupy społecznej do publicznego głosu i do dialogu?

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Panie Ropuchu, dziękuję za poparcie - to bardzo ważne dla mnie, naprawdę.

Co do reszty Pana wypowiedzi, można dyskutować o różnych sprawach, oczywiście, ale może zostawmy to lekarzom i psychologom?

Margot rozrabia, to fakt. I nie zamierzam jej bronić. Ale moim zdaniem nie ma to nic do rzeczy w sprawie najważniejszej: LGBT powinni mieć te same prawa co my, czyli nie-LGBT. I to dla mnie jest bezdyskusyjne.

I za poparcie w tej sprawie jeszcze raz bardzo Panu dziękuję, Panie Ropuchu. :)

A tutaj bardzo dobry wywiad z naukowcami na temat tego, czym są odmienności seksualne:

file:///C:/Users/BIBLIO~1/AppData/Local/Temp/Wywiad.pdf

Edytowane przez Oxyvia (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

@Oxyvia 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Na pewno nie przemocą.

Jestem zdania, że jeżeli cokolwiek chcemy zmieniać to powinniśmy zacząć od siebie :) W tym wypadku należy się radykalnie odciąć i przeprosić za liczne prowokacje mające miejsce na przestrzeni paru ostatnich lat. Dlaczego to istotne?
Poparcie społeczne dla wprowadzenia związków partnerskich systematycznie rosło, do czasu tych, mówiąc eufemistycznie, incydentów. Przyczyniało się do tego wielu działaczy, ale i zwykłych ludzi, którzy zaczęli wychodzić z szafy, jak miało to choćby miejsce przy okazji zeszłorocznej wypowiedzi p.Pawłowicz: ,,A czy potraficie wbić gwóźdź w ścianę? A czy potraficie skręcić półkę na książki?...". Taka praca u podstaw jest niezwykle ważna, ponieważ zmienia odbiór całej społeczności lgbt. Jej wizerunek przedstawiany na, przykładowo, paradach równości jest często obsceniczny i wulgarny. Jaki jest tego przekaz? Jesteśmy innymi ludźmi, akceptujcie to, wy... . Czy nie lepiej byłoby zamiast tego eksponować podobieństwa niż różnice?

Przyznam, że nie rozumiem tego zarzutu. W parlamencie znajduje się przecież Lewica, która ma związki partnerskie wpisane w program wyborczy. Wystarczy wpisać w polskim youtubie ,,lgbt" żeby zobaczyć, że temat jest jak najbardziej w debacie publicznej obecny. Duże media takie jak gazeta wyborcza, czy tvn też go nie unikają.

Takie pytanie: czy sprowadzanie obecnej sytuacji do Holokaustu nie ubliża Żydom? Moim zdaniem tak.

Z tego co wiem, w polskim prawie nie ma podziału na paragrafy dla homo i paragrafy dla hetero ;) A tak na poważnie, uważam, że każdy powinien mieć prawo żyć jak chce, o ile bierze odpowiedzialność za konsekwencje swoich czynów i nie narusza cudzej wolności.

Pozdrawiam serdecznie

Edytowane przez dmnkgl (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

 

@dmnkglZasadniczo zgadzam się z Twoimi opiniami i poglądami. Ja też jestem przeciwna przemocy i kilka razy mówiłam to przedstawicielom grupy LGBT, pisałam też o tym w rozmowach na Facebooku. Wiem, że agresja może tylko przynieść nowych wrogów, a niczego nie zmienia na lepsze.

Tutaj starałam się raczej zrozumieć osoby, które są bezradne i przerażone, i dlatego zaczynają się stawać agresywne. Zrozumieć to nie to samo, co popierać.

Co do mojego porównania sytuacji osób LGBT i Żydów sprzed II wojny - ja nie porównałam obecnej sytuacji do Holocaustu. Napisałam tylko, że pomówienia mające na celu podjudzanie jak największej liczby ludzi przeciwko jakiejś mniejszości społecznej ma na celu wywoływanie lęku i nienawiści, a to prowadzi do coraz większej przemocy, której ukoronowaniem może być eksterminacja tej mniejszości.

Zresztą sami Żydzi czują podobieństwo w traktowaniu swojego narodu przed wojną do obecnego traktowania społeczności LGBT. Zdaje się, że tegoroczny Festiwal Filmów Żydowskich będzie w kolorystyce tęczy, a nie w barwach biało-niebieskich, jak bywało w poprzednich latach. Ale co do tego nie mam potwierdzenia, natomiast wiem, że w Muzeum Polin w Warszawie są sprzedawane tęczowe maseczki, torby i plecaki, które upowszechniali działacze LGBT Jakub i Dawid. Z pewnością należy ten fakt traktować jako wyraz solidarności Żydów ze środowiskiem LGBT.

Dialog z mniejszościami w Polsce jest sztuczny, władze nie dążą do porozumienia ani do przyznania osobom LGBT tych samych praw, co pozostałym Polakom, zaś to, co podają media, jest raczej wojną propagandową z jednej i z drugiej strony, a nie dialogiem. Niewiele brakowało, a urząd Ministra Edukacji objąłby czołowy homofob naszego kraju - to jest bardzo znaczące.

Na dziedzińcu głównym Muzeum Narodowego w Warszawie stanął pomnik niby to Jana Pawła II: papież brodzi w czerwonej sadzawce, trzymając nad głową głaz gotowy do rzucenia. Sam autor Jerzy Kalina stwierdził, że symboliczny głaz jest wymierzony w "komunistów", którzy obecnie "przebrali się w tęczowe barwy". Uważam, że to jest profanacja, bo chrześcijaństwo ma uczyć miłości bliźniego i zwalczania zła dobrem. Tego też konsekwentnie nauczał papież i rozmawiał z komunistami jak z równymi sobie, natomiast w nikogo nie ciskał kamieniami ani nie podjudzał do niczego podobnego.
A ten haniebny pomnik stoi sobie na dziedzińcu Narodowego Muzeum Polaków, w centrum Warszawy, w miejscu odwiedzanym także przez cudzoziemców z całego świata. Oczywiście stoi za zgodą naszych narodowych władz.

Tak wygląda ów "dialog".

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

  • 4 miesiące temu...
Opublikowano

@Czarek Płatak Czarku, nie wiem, jak to się stało, że dopiero teraz zobaczyłam Twoją mądrą wypowiedź tutaj. Dziękuję Ci za nią. Szkoda, że nie napisałeś tego wcześniej, tak, żeby inni mogli to przeczytać. To jest bardzo ważny głos w poruszanej tu sprawie.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Moją równowagą jest smutek  Moją powagą jest smutek Moją prostotą jest smutek    Taki niski   Kiedyś w złych sytuacjach bardzo chciałem być radosny    Są antydepresanty  Ale nie ma tabletek na wywoływanie płaczu    Nie rozumiem tego a to dużo mówi    Ta złość która żyje we mnie musi odejść  Ta frustracja  Ta niezgoda    Ostatnio smutek nawiedził mnie w romantycznym okresie mojego życia młodości  Byłem outsiderem    Teraz smutek przychodzi do nienawiści, jakby przywołany przez nienawiść    Jest, mam wrażenie tyle nieodkrytych sfer w moim odczuwaniu    Po kolei, było tak: nienawiść potem bunt i złość, potem użalanie się nad sobą i bycie ofiarą   Potem destrukcja, potem znowu złość i cierpienie    Teraz poddanie się i smutek.   Najpiękniejszy, najdelikatniejszy on nie stwarza fałszu, on mi pokazuje prawdę taką jaką jest , wybacza zamiast karać.   A gdzie jest teraz sumienie i wewnętrzny krytyk?    Niewiem jak to osiągnąłem, pozwoliłem sobie na uczucie miłości i wdzięczności w relacji przyjacielskiej   Dla mnie smutek jest wolnością  Jest powrotem zakochanego    Teraz to widzę - upadek nastał kiedy niegdyś zacząłem szukać pocieszenia    Czy możliwe że..... skoro teraz mam wiek Chrystusowy to można to interpretować tak, że zaczyna się dobre życie a ten smutek jest związany z nadchodzącym opuszczeniem ukochanego Człowieka, Bliźniego?   I.... może momentem samowiedzy, iż śmierć nie jest dla mnie końcem, przejściem ani nowym początkiem    Jest opuszczeniem ukochanego Człowieka.              
    • z trudnością się wyrasta przy małej ilości światła każdy zakalec wie dokładnie jak bardzo trzeba się naszarpać o odrobinę miejsca   wzdłuż wszerz w górę   mechanizmy tego klimatu nie są zbyt skomplikowane chelicery hoduje się własne a posila się bardzo rzadko na wstręt już nie zauważając   ani na własną okrutność   bo w ciemnym świecie żyje zwykle ciemne pożywienie i niejasne są przypadłości jakimi kieruje się posiłek znajdujący się tuż obok   może szuka odskoczni   gdzie wino nabiera mocy a na półkach obok niego kurzą się graty pośrupane imadło lub emaliowany garnek które nie chcą urosnąć   i nigdy nie potrzebowały  
    • @Maciej Szwengielski - mało osób potrafi właściwie zinterpretować Kazanie na górze, a przecież są dylematy, które tylko serce rozwiązuje właściwie. Wiele u Jezusa opowieści zilustrowanych przykładami, w których zawarto stosowne wskazówki – to pewnik. Czasem ewidentnie widać, że w danej sprawie należy się pokierować sercem, bywa, że nie ma wątpliwości. Duchowni krytykują z ambony modernizm, twierdząc, że to odejście od prawdziwej wiary. Czasem jednak wydaje się, że i u konserwatywnych filozofów katolickich jest za dużo wniosków na wyrost, a u duchownych – za dużo formalności. Kto ma czas zatrzymać się każdego dnia i przeczytać fragmenty, chociażby o rozmowach Chrystusa z faryzeuszami? Przecież tam Nazarejczyk mówi do każdego z osobna, to nauki o sercu. Przez miłość do Boga i ludzi. Po co to komplikować? Nie ma sensu mnożyć bytów ponad miarę.
    • Dedykuję wszystkim Polskim Asom przestworzy, którzy walczyli o wolność i honor dla Polski – niech ich odwaga i poświęcenie nigdy nie znikną z pamięci współczesnych Polaków. Jan Jarosław Zieleziński -----------------------------------------------------------------------------------------   Historia ta o Sprawie i Ludziach Honoru, ze zdjęć starych, pożółkłych – prawie bez koloru, O polskich pilotach wojny strasznych dni, Wolnych i walecznych – tak jak fri-ou-fri*. To historia o Polsce i jej losach w przestworzach, O sile i braterstwie będzie tutaj mowa. Przypomniemy Polaków bohaterskie dni, Z polskiego dywizjonu – asów fri-ou-fri. A więc, żeby nie przedłużać i zacząć od razu, Zasiądźmy za sterami i dodajmy gazu! Wzbijmy się angielskim myśliwcem w przestworza, Cząstki cień historii usłyszeć zza morza... Witold Urbanowicz, będąc nazbyt szczery, na zawodach, z Niemcami miał niezłe afery, Lecz pomimo dąsów i szwargotu pytań, do poziomu sprowadził pana Messerschmidta*. Potem w Anglii, będąc jako wing commander, RAFu opieszałość poznał całą prawdę. Miast czym prędzej Niemcom przypiłować śrubę, Cierpliwości Polaków RAF testował próbę*. Kapitan Paszkiewicz przerwał passę marną. Skrzydłami zahuśtał, po czym krzyknął: „Za mną!” I tak oto RAF z końcem dni sierpniowych, dopuścił dywizjon do lotów bojowych*. Znowu nas wysłali nad londyńskie doki, Blenheimy beztrosko suną przez obłoki... Znowu pilot „Paszko” wszystko to ogarnął. Klucz poderwał słowami: „Do ataku! Za mną!” Jan Zumbach w manewrze samolot przechylił. Już ma Szwaba w muszce! Ale cóż to? Chybił? „Coż to się tu stało?! A niech to cholera! Blokady ze spustu żem nie zdjął gdym strzelał!”* Skręcając dość silnie, aby się nie zderzyć, Blackoutu* doświaczył, lecz zdołał to przeżyć. Lecz co się odwlecze – to już nie uciecze... Cyk-cyk-cyk! – do Heinkla*, dym za nim się wlecze. Kanadyjczyk John Kent nos często zadzierał, By o mały włos Niemiec go ostrzelał, Pan Henneberg Zdzisław na niego nurkuje, Browning Hurricane’a Szwabu nos „pudruje”. „Dzięki, Sir” – Kent mówi (już podczas powrotu), „Żeś mi Messerschmidta zmusił do odwrotu.” „Nie ma za co, lecz poprawkę proszę małą wnieść: Sześć było tych Niemców. Nie jeden, a sześć.”* Stanisława Skalskiego Cyrk był niezłą hecą, Messerschmidtów chmara – Szkopy dzielnie lecą. Garstka polskich asów z nieba na nich spada! Strach Niemców obleciał – biada Niemcom, biada. Innym razem Skalski po podniebnych szrankach: radiostacja milczy, skrzydło ma w kawałkach, Hurricane’em swoim, gdzie zbiornik przecieka, Dotarł do Leconfield – tam już spokój czeka. Mechaników zespół złapał się za głowę: (Samolotu z akcji zostało z połowę) „Dziękuj Bogu na mszy metrową gromnicą! Bo Twój Hurricane, kolego, dziurawy jak sito...”* Zdecydować się na manewr „martwego silnika”*, To doprawdy rozterka pełna wszelkich pytań. Zabronionym manewrem, odwagą się wsławić, By maszynę wierną od śmierci ocalić. Pan Mirosław Ferić zapisał się chwałą, stworzył rzecz tak prostą jak i niebywałą, Dziennik dywizjonu, co się rzucał w oczy, Jerzy Szósty – Król Anglii – też inkaustem zroszył*. Dywizjonu dziennik chłonął wpisów inkaust i zgłoskami złotymi historię zapisał. Zaiste, alianci mogli Polakom zazdrościć – Dywizjonu 303 zwanego „Kościuszkowskim”. Jan Zumbach fantazji ułańskiej dochował, Tuż przy śmigle Kaczora pięknie namalował. Luftwaffe spogląda na raport wieczorem: „Zestrzelił nas ten podły samolot z kaczorem.”* „Johnny” wrócił „zawiany” po balandze nocnej, Do raportu stanął, RAF wkurzał wciąż mocniej. Jego para rąk się jednak w walce nada, Poleciał na akcję i zestrzelił Szwaba.* Wtem RAF raport słyszy przesuwając plansze: „Spokojnie, koledzy, ja go ciut postraszę.”* I już Zumbach serią zaczyna swe szycie, Kolejny Messerschmidt pożegnał się z życiem. Pan Josef František, co odłączał z szyku, stał się w RAF-ie pierwszym z takich samotników. Nad kanałem na Niemców często on polował, i kulami śmierci gęsto ich częstował.* Hurricane, Spitfire i inne maszyny, Tak zabójczo piękne jak alianckie dziewczyny*, Siekające ogniem karabinów Browninga*, Dobrych niemal prawie jak system Gatlinga*. Historia ta ma jednak gorzkie zakończenie: W Jałcie sojuszników zdrada cicho drzemie. Przywódcy aliantów tamtych strasznych dni – Churchill, Roosevelt, Stalin – ci nas zdradzili*. Defilada zwycięstwa i wolności znaków, Wszystkie armie świata, ale... bez Polaków. Ach! Nie sposób zdołać zawiłości tłumaczeń, Na pytanie starszej Lady: „Dlaczego pan płacze?”* -------------------------------------------------- Wiersz napisany na podstawie książki Lynne Olson i Stanley Cloud pt. "Sprawa honoru".

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      -------------------------------------------------- Wyjaśnienia do wiersza: [fri-ou-fri* – jest to swoista gra słów – otóż: liczba 303 wymawiana po angielsku w slangu wojskowym fonetycznie dokładnie tak brzmi, czyli: „three ou three”, natomiast paradoksalnie można ją czytać również jako „free, O! free...”, co w wolnym tłumaczeniu można by przetłumaczyć jako: <Polscy Piloci> „niosący wolność, którą tak ukochali”.] [*"do poziomu sprowadził pana Messerschmidta" -> patrz: opis incydentu przyłapania niemieckiego konstruktora Willy'ego Messerschmidta podczas wkroczenia na polskie zawody lotnicze NIELEGALNĄ i NIEPRZEPISOWĄ drogą, za co Witold Urbanowicz "ukarał" go upokorzeniem w postaci położenia się na ziemi pod groźbą użycia broni przez strażnika lotniska, gdzie odbywały się owe zawody lotnicze -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 57–58 (rozdział: „Polska „będzie walczyć”)] [*"Cierpliwość Polaków RAF testował próbę" -> patrz: opis odwlekania przez dowództwo RAF-u włączenia Polskich Pilotów do lotów bojowych -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 120–127 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] [*"dopuścił dywizjon do lotów bojowych" -> patrz: moment, kiedy dowództwo RAF-u – w obliczu wysokich strat własnych pilotów angielskich i brawurowej i udanej akcji zestrzelenia Messerschmidta – w końcu sierpnia 1940 roku zdecydowało się dopuścić Dywizjon 303 do lotów bojowych -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 127–128 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] [*„Klucz poderwał słowami: „Do ataku! Za mną!”” -> patrz: opis rozpoczęcia ataku na niemieckie bombowce (Blenheimy) przez klucz „żółty” prowadzony przez Kpt. Ludwika Paszkiewicza -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 139–140 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„Blackoutu” -> czytaj: „blekautu”. „Blackout” jest to chwilowa utrata przytomności spowodowana nagłym spadkiem dopływu krwi do mózgu, najczęściej w wyniku przeciążeń, gwałtownych manewrów lub skrajnego stresu. Objawia się ciemnym „zamgleniem” w polu widzenia i utratą świadomości, która zwykle trwa kilka sekund. [*„Blokady ze spustu żem nie zdjął gdym strzelał!” -> patrz: próba otwarcia ognia ze swoich karabinów Browninga przez Jana Zumbacha i jego reakcję -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 140–141 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„Heinkla” -> czytaj: „Hajnkla”. Heinkel He 111 był niemieckim bombowcem średniego zasięgu używanym w II Wojnie Światowej we wczesnych latach 40-tych] [*„(...) Nie jeden, a sześć.” -> patrz: opis ocalenia życia kanadyjskiemu pilotowi i jednemu z dwóch dowódców-nadzorców RAF-u Dywizjonu 303 (John Kent) przez polskiego pilota Dywizjonu 303 pana Zdzisława Henneberga -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 146–147 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„(...) Innym razem Skalski (...)” -> o bohaterskich wyczynach Stanisława Skalskiego i jego Polskim Zespole Bojowym (ang. PFT = Polish Fighting Team, znanym częściej jako „Cyrk Skalskiego”) możemy dowiedzieć się z wielu źródeł, m.in.: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 268–269 (rozdział: „Wojna toczy się w Polsce”), lub np. książka pt. „Cyrk Skalskiego”, autor: Bohdana Arct (również polski pilot RAF PFT)] [*„manewr „martwego silnika”” -> był to zabroniony przez dowództwo RAF manewr polegający na zrestartowaniu silnika przez jego wyłączenie (i czasem ponowne załączenie). Manewr ten był często praktykowany (mimo kategorycznego zakazu dowództwa RAF) przez doświadczonych, polskich pilotów, w dwóch przypadkach: 1. Ocalenia maszyny po ciężkiej walce, kiedy maszyna była tak poszatkowana kulami wroga, że silnik ledwo „dociągał” do lotniska i wówczas piloci wyłączali silnik, żeby w końcowych kilometrach wylądować niczym szybowiec, LUB 2. Manewr ten był wykonywany w celu zyskania przewagi nad przeciwnikiem atakującym z dużą prędkością z ogona, kiedy to, wyłączając silnik np. Spitfire’a, polski pilot wykonywał manewr niemalże natychmiastowego zatrzymania Spitfire’a w miejscu (opór powietrza na wyłączone śmigło był znaczny), kiedy to wrogi samolot, np. Messerschmidt, dosłownie w ciągu 3-4 sekund wyskakiwał do przodu, stając się bardzo łatwym celem. Wadami tego manewru była wysoka zawodność silników Rolls-Royce Merlin, które miały problem z ponownym uruchomieniem w powietrzu. Pamiętać też należy, że w przypadku awarii na zbyt małej wysokości pilot myśliwca ginął, ponieważ wówczas nie było jeszcze systemu katapultowania się na spadochronie, a pilot, który chciał się uratować, musiał to zrobić ręcznie: otworzyć kabinę, wyjść/wyskoczyć i... PRZEŻYĆ, bo dość często zdarzały się przypadki rozstrzeliwania praktycznie bezbronnych pilotów opadających na spadochronie -> patrz: str. 62, książka pt. „Sprawa honoru”, rozdział: „Polska „będzie walczyć””] [*„Jerzy Szósty – Król Anglii – też inkaustem zroszył” -> patrz: opis złożenia wpisu przez Króla Anglii Jerzego VI w Dzienniku Dywizjonu 303 -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, str. 152 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„Zestrzelił nas ten podły samolot z kaczorem” -> Jan Zumbach na drzwiach swojego Spitfire’a na dziobie (a więc nieopodal śmigła samolotu) namalował Kaczora Donalda, wówczas popularnej bajki Walt’a Disney’a puszczanej jako filmy rozrywkowe w kinoklubach/messie oficerskiej -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, zdjęcie na str. 117 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] ["Poleciał na akcję i zestrzelił Szwaba." -> patrz: Jan Zumbach, „Ostatnia walka”, wspomnienia pilota Dywizjonu 303 – opis zestrzelenia niemieckiego bombowca podczas Bitwy o Anglię.] ["Spokojnie, koledzy, ja go ciut postraszę." -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, str. 150 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„Pan Josef František” -> był to pilot RAF-u czeskiego pochodzenia, ale pragnący latać w Dywizjonie 303 razem z – tak jak i on, nieco krnąbrnymi w kontekście sztywnych procedur RAF-u – Polakami. Zasłynął z tego, że często odłączał się z szyku, żeby „polować” na niemieckie samoloty, które „na oparach” paliwa wracały/uciekały w stronę niemieckich lotnisk -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 119–120 (rozdział: „Bitwa w Northolt”), oraz strony: 154–157 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„alianckie dziewczyny” -> mowa o wszystkich kobietach sił Aliantów, które swoją bohaterską postawą dołożyły się do zwycięstwa Aliantów w II Wojnie Światowej (w tym Polkach z polskich formacji wojskowych w kraju, tj. AK, NSZ czy BCh)] [*„karabinów Browninga” -> mowa o karabinach maszynowych stosowanych na pokładach samolotów myśliwskich. Choć wymienione zostały tutaj karabiny Browninga (najczęściej kaliber .303/7,7 [mm]) jako przykład, warto wiedzieć, że myśliwce dysponowały większym asortymentem rodzajów broni, jak np. CKM = Ciężkie Karabiny Maszynowe kalibru .50 (12,7 [mm]), działka Hispano kalibru 20 [mm], a nawet rakiety i bomby] [*„system Gatlinga” -> mowa o nowoczesnym typie ciężkich karabinów maszynowych wykorzystujących tzw. system Gatlinga, gdzie system zamka, spustu i budowy lufy umożliwia strzelanie amunicją wysokokalibrową tak, jakby to był bardzo szybki karabin maszynowy. Najbardziej znane przykłady to M-134 Minigun, czy działko Vulcan montowane m.in. we współczesnych myśliwcach F-16 Fighting Falcon.] [*„(...) ci nas zdradzili” -> patrz: historia zdrady honorowych przyrzeczeń wojskowych opartych na faktach na przykładzie Teheranu -> patrz: np. książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 275–277 (rozdział: „Wojna toczy się w Polsce”) oraz strony: 289–299 (rozdział: „Sprawa honoru”)] [*„Na pytanie starszej Lady: „Dlaczego pan płacze?”” - (czyt. "na pytanie starszej Lejdi: „Dlaczego pan płacze?”" -> patrz: opis defilady tzw. „wojsk sprzymierzonych” w kontraście do przepełnionego smutkiem Asa Polskich Pilotów Myśliwskich – Witolda Urbanowicza jako symbolu „zwycięskiej” Armii Polskiej, która na skutek nacisków Stalina i cichego przyzwolenia Roosevelta i Churchilla nie mogła uczestniczyć w zwycięskiej paradzie, która odbyła się 8 czerwca 1946 w Londynie -> patrz: np. książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 15–18 (rozdział: „Prolog”)]    
    • śnię o umarłych nie widząc ich twarzy nigdy nie widziałem   cień pod ścianą stary przyjaciel którego porzuciłem   woła mnie matka ma otwarte ramiona za późno na miłość   jestem jak ona w krainie nieżywych tęsknię za życiem  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...