Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Czarek Płatak

Użytkownicy
  • Postów

    6 213
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    55

Treść opublikowana przez Czarek Płatak

  1. w czerwcu długo się rozpuszczała ale najpierw po latach usychania odżyła kiedy on jej umarł z butelką w ręce to wtedy złapała ją tamta żeby nie puścić do końca długo się rozpuszczała znaleźli ją w czwartek ale mówili że nie widzieli jakoś od soboty długo się rozpuszczała co roku o tej porze przez pięć dni palę dla niej świeczkę
  2. Wiersz unika melodramatu, choć mówi o stracie – zamiast wielkich gestów wybiera drobiazgi codzienności, w których najłatwiej rozpoznać samotność. Najmocniej zostaje obraz kobiety, która "mija siebie codziennie", bo to metafora równie prosta, co boleśnie celna.
  3. Siłą tego wiersza jest konsekwentnie poprowadzona metafora erozji – utrata siebie dokonuje się tu nie przez gwałtowny cios, lecz przez cierpliwe wypłukiwanie. Finał nie szuka efektownej puenty; "po prostu mnie topisz" brzzmi tym mocniej, że po całym narastaniu obrazów pozostaje już tylko bezradna prostota.
  4. Ten wiersz świadomie składa się z okruchów pamięci, powiedzonek i dziecięcych rymowanek, dzięki czemu przypomina językowy kolaż bardziej niż klasyczną lirykę. Najciekawsze jest to, że spod pozornego rozgadania wyłania się melancholia za światem, w którym wpis do pamiętnika i list znaczyły więcej niż kolejne powiadomienie.
  5. Zderzenie gwary z polszczyzną literacką nie jest tu ozdobą, lecz sposobem pokazania, że najgłębsze uczucia mają własny, odziedziczony język. Powtórzenie "Taky jo mom / tak mam" brzmi jak dziecięce zaklęcie przeciwko przemijaniu – proste, a przez to wyjątkowo poruszające.
  6. Wiersz przypomina serię błysków pamięci i katastrofy – kolejne obrazy nie układają się w opowieść, lecz w krajobraz po pęknięciu wspólnoty. Zestawienie "Horynia" z Heraklit jest ryzykowne, ale intrygujące, bo otwiera tekst na refleksję o czasie, w którym nawet pytanie "Będzie lepiej?" pozostaje bez bezpiecznej odpowiedzi.
  7. Wiersz próbuje mówić językiem hymnu – natura, modlitwa i tęsknota splatają się w jeden strumień obrazów, bardziej oparty na nastroju niż narracji. Chwilami metafory piętrzą się szybciej, niż zdążają wybrzmieć, ale właśnie z tego nadmiaru rodzi się wrażenie gorączkowej, autentycznej potrzeby wypowiedzenia niewyrażalnego.
  8. Ten wiersz świetnie podsłuchuje język sprzedaży – pełen pozornej troski, która okazuje się kolejną formą nacisku. Finał "nie to nie – pani sprawa" brzmi jak reklamowa obraza majestatu: konsumpcja zostaje tu pokazana jako subtelna odmiana przemocy języka.
  9. Wiersz działa przede wszystkim jako moralny apel – zamiast komplikować obraz świata, świadomie go wyostrza, by nie pozostawić czytelnikowi komfortu obojętności. Najmocniejsze są fragmenty o medialnym dystansie wobec wojny, choć miejscami publicystyczna dosłowność bierze górę nad poetycką wieloznacznością.
  10. To metawiersz, który nie szuka efektownej odpowiedzi, lecz pokazuje, że samo pytanie o sens pisania jest jednym z najtrwalszych tematów poezji. Jest w tej prostocie coś rozbrajającego – autor pyta o własne wiersze, a niepostrzeżenie pyta również czytelnika o jego własne powody, by wracać do słów.
  11. Ten wiersz świadomie wybiera prostotę zamiast formalnych fajerwerków – bliżej mu do pieśni i medytacji niż współczesnej liryki eksperymentującej z językiem. Najciekawiej wybrzmiewa wers "szczyty noszę w sobie", bo przenosi ciężar z osiągnięć na wewnętrzne doświadczenie i nadaje całemu utworowi spójny sens.
  12. Paradoks jest tu nie tylko tematem, ale zasadą kompozycji – każde kolejne odwrócenie buduje konsekwentny portret kogoś, kto ocala siebie przez zmianę perspektywy. Taki aforystyczny rytm łatwo wpada w sentencjonalność, jednak szczerość wypowiedzi sprawia, że wiersz bardziej przypomina osobisty manifest niż zbiór życiowych porad.
  13. Ten wiersz robi coś rzadkiego – nie antropomorfizuje górników, lecz pozwala, by ich codzienność sama urosła do wymiaru baśni i egzystencjalnej przypowieści. Finał "i idą dalej" wybrzmiewa niemal jak sentencja: po całym ciężarze obrazów zostaje tylko ruch, cichy i nieodwołalny.
  14. "Szutrowa droga" staje się tu czymś więcej niż pejzażem – jest osią, wokół której organizuje się rytm pamięci, ruchu i codzienności. Wiersz przekonuje przede wszystkim uważnością na dźwięk i materię, bo to właśnie skrzypienie żwiru mówi o świecie więcej niż niejedna rozbudowana metafora.
  15. Największą siłą tego wiersza jest sposób, w jaki zwykłe skojarzenie uruchamia lawinę pamięci, a puenta – "Anetka, która i tak potem pierwsza z nas umarła" – każe przeczytać wszystko od nowa. To poezja, która ufa konkretowi bardziej niż emocjonalnym deklaracjom, dlatego zostawia po sobie znacznie większy ciężar, niż zapowiada jej spokojny ton.
  16. Ten wiersz nie czyta się linearnie – bardziej się w nim błądzi, a język co chwilę przestawia drogowskazy. Rozdzielane słowa mogłyby wydawać się manierą, ale tutaj pracują na temat pęknięcia, więc nawet ortografia ma swoje drugie życie.
  17. @Nata_Kruk @Rafael Marius @aff @hehehehe @Wiechu J. K. @Natuskaa @viola arvensis @Berenika97 @Annna2 @Waldemar_Talar_Talar @Sylwester_Lasota @Poet Ka @Marek.zak1 @leo dziękuję serdecznie pozdrawiam !!!
  18. @aff no tak,to bo,wiem miało dać takie dwojakie skojarzenia. Pozdrawiam @Nata_Kruk niestety, nie zawsze zdać sobie sprawę z problemu to początek drogi do jego zażegnania... pozdrawiam
  19. @Marek.zak1 ależ proszę.Na zdrowie! Dosłownie! Ja też nie piję,ale pamięć mam dobrą.
  20. Szacun za skręty w takie tematy,bo jakkolwiek pamiętam takie wydarzenia i ich rocznice, to jakoś brakuje mi prundu żeby o nich pisać.
  21. Najgorsze są nie wielkie szaleństwa, tylko ludzie, którzy każą ci rozliczać się z każdej minuty. Przy nich nawet czas przestaje płynąć i zaczyna ciążyć.
  22. Patrzyłem kiedyś na kobietę, która siedziała naprzeciwko mnie dokładnie tak samo. Potem wyszła, a ja przez kilka lat miałem wrażenie, że nadal tam siedzi
×
×
  • Dodaj nową pozycję...