Kubuś Fatalista i jego pan – streszczenie

Autorka streszczenia: Marta Grandke.

„Kubuś Fatalista i jego pan” to powieść z roku 1796, której autorem jest Denis Diderot. Określa się ją często jako powiastkę filozoficzną, a jej tekst stanowią przede wszystkim dialogi między Kubusiem a jego panem.

Spis treści

Kubuś Fatalista i jego pan – streszczenie krótkie

„Kubuś Fatalista i jego pan” to powieść w formie dialogów, która opowiada o podróży sługi Kubusia i jego pana. Kubuś wierzy, że wszystkie wydarzenia są z góry zapisane, dlatego z dystansem podchodzi do losu. W trakcie wędrówki bohaterowie przeżywają liczne przygody, spotykają oszustów, żołnierzy, duchownych i zakochanych. Kubuś snuje historię swoich miłosnych perypetii, którą nieustannie przerywają kolejne wydarzenia. W tekście pojawiają się także liczne opowieści poboczne o miłości, zdradzie, zemście i przypadku. Ostatecznie Kubuś poślubia Dyzię i pozostaje wierny przekonaniu, że losem człowieka rządzi przeznaczenie.

Kubuś Fatalista i jego pan – streszczenie szczegółowe

Pewien pan miał sługę imieniem Kubuś, który wierzył, że wszystkie wydarzenia są z góry zapisane. Zaproponował też swojemu panu, że opowie mu historię swoich miłosnych perypetii, ale pan zasnął podczas opowieści. Kubuś wrócił do niej kolejnego dnia. Mówił, że zaciągnął się do wojska i został ranny w kolano. W ten sposób trafił do chłopskiej chałupy, gdzie prosił gospodynię, by go uleczyła albo pozwoliła mu umrzeć. Przejeżdżający konno chirurg przerwał rozmowę, ale Kubuś kazał mu pilnować własnych spraw. Dojechali do gospody.

Tam spotkali bandę opryszków, którzy wysłali im kości z wieczerzy. Kubuś chciał dać im nauczkę, a pan go powstrzymywał, ale Kubuś uznał, że wszystko już przewidziano. Polecił zbójcom, by rozebrali się i położyli na podłodze. Kolejnego dnia Kubuś i jego pan opuścili gospodę z ubraniami łotrów i kluczem do budynku. Pan chciał jechać galopem, ale zdaniem Kubusia nie musieli się spieszyć, gdyż wszystko było już zapisane. Pościgu nie było, a pan nadal chciał słuchać o amorach sługi.

Kubuś wspominał, jak leżał rozebrany na łóżku, oczekując chirurga i przyglądając się gospodyni. Pan chciał wiedzieć, czy było między nimi uczucie i czy Kubuś wiedział, że robi źle, bo kobieta miała męża. Kubuś uznał, że gdyby się zakochał, to nie byłoby to jego winą, gdyż wszystko już zapisano. Gospodarz narzekał na gościnność żony, gdyż opieka nad Kubusiem była kosztowna.

Nadeszła burza, a Kubuś i pan ukryli się przed nią. Następnego dnia ruszyli w dalszą drogę, ale Kubuś zorientował się, że na miejscu postoju zostawili sakiewkę i zegarek. Zawrócił więc, a jego pan w tym czasie poszedł spać. Kubuś znalazł zegarek u wędrownego handlarza, zabrał go i został oskarżony o kradzież. Trafił zatem przed naczelnika sądu, u którego wraz z panem spędził poprzednią noc. Oczyszczono go z zarzutów, a sakiewkę odnalazł u dziewczyny, która mówiła, że to jej zapłata za wspólną noc. Kubuś zabrał sakiewkę, ale dał dziewczynie trochę pieniędzy. Gdy wrócił do pana, okazało się, że skradziono konia jego pana, zatem dalej szli pieszo.

Kubuś opowiadał dalej o tym, jak chirurg i gospodarze domu zastanawiali się, co z nim zrobić. Noga goiła się, ale gospodarz chciał jak najszybciej pozbyć się Kubusia. Pan przerwał opowieść, bo w ich stronę zmierzał jeździec na koniu. Kubuś otrzymał polecenie kupienia wierzchowca, a następnie zamienił się z panem końmi, ponieważ pan nie ufał nowemu nabytkowi. Kubuś chciał opowiadać dalej, ale koń poniósł go pod szubienicę. Potem pan zaczął pytać o brata Kubusia, który był karmelitą. Dziewczęta ze wsi zachodziły z nim w ciążę, a on wtedy szukał im mężów.

Zobaczyli kondukt pogrzebowy, a Kubuś zaczął opłakiwać swojego kapitana. Kondukt zawrócił, a ksiądz był skrępowany. Pan i Kubuś obserwowali go, a potem pan zaczął pytać o kapitana Kubusia. Kapitan miał przyjaciela, który był zarazem jego wrogiem i z którym ciągle się pojedynkował. Gdy zranił przeciwnika, pielęgnował go, a tamten odwdzięczał mu się tym samym. Ich dowódcy uznali, że trzeba ich rozdzielić. Kapitan chciał w sekrecie spotkać się z przeciwnikiem, ale mu się to nie udało, zatem Kubuś sądził, że kapitan zmarł ze strapienia.

Koń znów się spłoszył i popędził pod szubienicę, w czym pan widział znak przyszłości Kubusia. Potem koń pognał do pobliskiego miasta, gdzie Kubuś uderzył głową w belkę jednego z domów i padł bez przytomności na progu. Koń wcześniej nosił kata i wrócił do dawnego domu. Pan zajął się Kubusiem, a potem ruszyli w dalszą drogę.

Kubuś wrócił do opowieści o tym, jak leżał w chacie z ranną nogą i sam postanowił stamtąd odejść. Zamieszkał u chirurga, któremu codziennie miał płacić za opiekę ze swoich oszczędności. Po negocjacjach z góry zapłacił za połowę kwartału. W domu lekarza miała się nim opiekować żona chirurga, a on sam próbował zabrać Kubusiowi wszystkie pieniądze. W końcu rana się zagoiła i Kubuś poszedł do gospody. Po drodze spotkał ubogą kobietę, oddał jej część pieniędzy, a zbójcy okradli go z reszty oszczędności. Kubuś zmartwił się, jak zapłaci chirurgowi.

Pan i Kubuś trafili na awanturę w gospodzie. Goście pobili należącą do gospodyni Linkę, a Kubuś bronił jej, sądząc, że mowa o córce kobiety. Kolejnego dnia padało, zatem Kubuś opowiadał dalej swoją historię. Miał właśnie powiedzieć lekarzowi, że nie ma pieniędzy, kiedy przyszedł lokaj pana Desglandsa z pobliskiego zamku. Miał zabrać Kubusia do swojego pana i uregulował za niego rachunek. Żona lekarza chciała, by Kubuś w zamku wstawił się za jej mężem.

Przyszła gospodyni z psem i okazało się, że awantura dotyczyła jej suczki Linki. Kobieta chciała opowiedzieć Kubusiowi i jego panu o małżeństwie jednego z gości, ale Kubuś wolał kontynuować własną opowieść. Gospodyni kilka razy rozpoczynała swoją historię.

Wśród gości był margrabia des Arcis, który chciał zostać mężem pewnej wdowy, pani de la Pommeraye, ale ona się nie zgadzała. Wreszcie jednak za niego wyszła. Margrabia miał wielką słabość do kobiet. Przez pewien czas nic nie zakłócało ich szczęścia, ale mężczyzna zaczął znikać z domu, a żona postanowiła poznać przyczynę jego zachowania.

Gospodyni przerwała opowieść z powodu gości, a pan chciał dowiedzieć się więcej o przyjacielu kapitana Kubusia. Zajmował się on hazardem i pewnego razu uznał, że gra z oszustem, zatem przybił mu rękę nożem do stołu. Tamten był niewinny, ale przyjaciel kapitana zyskał dzięki temu nowego przeciwnika. Wróciła gospodyni z szampanem, co przekonało Kubusia do wysłuchania jej historii.

Żona margrabiego oświadczyła, że musi mu wyznać, iż przestała go kochać, a ten podziękował jej za szczerość i prawość. Sam również już jej nie kochał, ale nie umiał się do tego przyznać. Chciał, by zwrócili sobie nawzajem wolność i pozostali przyjaciółmi. Kobieta obiecała sobie jednak, że zemści się na margrabim. Odnalazła dwie niezbyt cnotliwe kobiety i zaoferowała im pomoc w zamian za pewną przysługę, na co się zgodziły. Pani de la Pommeraye wynajęła mieszkanie przy kościele, gdzie kobiety miały żyć cicho i cnotliwie. Wysłała je na spacer do ogrodów królewskich i zabrała tam również margrabiego. Natknęli się więc przypadkiem na dwie wynajęte panie, a potem pani de la Pommeraye zaczęła wychwalać ich cnoty przed byłym mężem, który od tego czasu odwiedzał ją częściej i wypytywał o dwie nieznajome. Pani de la Pommeraye powiedziała mu, że utrzymują się one z datków. Margrabia zaoferował im pomoc, ale była żona odparła, że jej nie przyjmą. Potem margrabia zniknął na miesiąc i wrócił załamany. Chciał chociaż przez chwilę ujrzeć obie kobiety. Pani de la Pommeraye zaplanowała obiad i zaprosiła je. Mężczyzna na różne sposoby zalecał się do młodszej z kobiet, ale nic to nie dawało, ponieważ pani de la Pommeraye zabraniała jej ulec wobec niego. Margrabia wyjechał na wieś na dwa tygodnie, a po powrocie wyraził chęć ożenku. Pani de la Pommeraye pozornie odwodziła go od tego pomysłu i sugerowała, że za mało wie o swojej wybrance. Margrabia ostatecznie zgodził się zaczekać, ale po upływie wyznaczonego terminu wciąż chciał, by panna Dusqenoi wyszła za niego. Doszło do ślubu, a kolejnego dnia pani de la Pommeraye opowiedziała byłemu mężowi o swojej intrydze. Ten wściekł się i wyjechał. Po jego powrocie żona błagała go o wybaczenie, a on pogodził się z nią. Uznał, że była żona nieświadomie wyświadczyła mu wielką przysługę, ponieważ małżeństwo miało mu mimo wszystko przynieść szczęście.

Gospodyni poszła spać, a pijany Kubuś zasnął w przypadkowym miejscu. Kolejnego dnia źle się czuł, ale wciąż opowiadał o swoich amorach. W zamku dowiedział się, że trafił tam dzięki kobiecie, z którą podzielił się oszczędnościami. To za jej sprawą intendent zapragnął go poznać. Jej córka, Dyzia, miała zaś się nim opiekować. Odwiedzała go zatem kilka razy dziennie.

Pan dziwił się szczęściu Kubusia, a sługa domagał się traktowania z szacunkiem. Przypomniał też, że od dawna żyją ze sobą na równych prawach. Pan jednak chciał, by uznano jego prawa, a pogodziła ich dopiero gospodyni. Po południu pogoda była lepsza, zatem Kubuś i pan ruszyli dalej. Jechali w tym samym kierunku co margrabia des Arcis i jego towarzysz, rozmawiali więc podczas podróży. Kubuś oznajmił, że wszyscy ubodzy ludzie mają psy, żeby mieć komu rozkazywać, tak jak czynią to ludzie wyżej urodzeni. Zatrzymali się na posiłek i odpoczynek. Pan dyskutował z margrabią, a Kubuś z sekretarzem Ryszardem. Margrabia przedstawił historię Ryszarda.

Gdy Ryszard miał siedemnaście lat, chciał wstąpić do zakonu, dlatego uciekł z domu. Rodzice próbowali go przed tym powstrzymać. Później Ryszard badał sprawę ojca Hudsona, przeora klasztoru premonstranckiego. Zaprowadził on tam dyscyplinę, ale sam używał życia, o czym powiadomiono generała zakonu. Ryszard był jednym z dwóch braci wyznaczonych do zbadania sprawy i wziął udział w sekretnym dochodzeniu. Przeor zorientował się jednak, co się święci, i wysłał jedną z uwiedzionych dziewcząt na komisariat, by wyznała tam prawdę. Bracia spisali jej zeznania i chcieli ponownie się z nią spotkać, a dziewczyna poprosiła o spotkanie w domu szanownej kobiety, ponieważ obawiała się wizyty w klasztorze. Bracia zgodzili się, a po przybyciu na umówione miejsce spotkali komisarza policji, przyjaciela przeora, który oskarżył ich o uwiedzenie przesłuchiwanej dziewczyny i zabrał ich do więzienia. Ojciec Hudson chciał w ten sposób dać im nauczkę, dlatego wkrótce zadbał o ich uwolnienie. Wrogowie przeora poczuli się zagrożeni, a generał zakonu sądził, że Hudson chce odebrać mu stanowisko. Generał nie chciał, by Ryszard mu podlegał, dlatego poradził młodzieńcowi, by wystąpił z zakonu. Ten posłuchał i rozpoczął pracę u margrabiego.

Kolejnego dnia Kubuś i pan rozstali się z margrabią i dalej jechali sami. Kubuś wciąż próbował opowiadać o swoich podbojach miłosnych. Powiedział, że zakochał się w Dyzi, ale pan wolał opowieść o utracie „kawalerskiego klejnotu”, gdyż Dyzia nie mogła być pierwszą kobietą, do której się zbliżył.

Kubuś miał chrzestnego o imieniu Byk. Jego syn Byczek był przyjacielem Kubusia. Obaj zakochali się w szwaczce Justysi, która odrzuciła Kubusia, ale nocami spotykała się z Byczkiem na stryszku, na którym sypiał. Rano Byczek zabierał Justysię na dół i wypuszczał ją z domu, a jego ojciec niczego nie podejrzewał. Młodzi byli bowiem dyskretni i dbali o to, by go nie obudzić. Pewnego dnia jednak zaspali i minęła pora, o której Justysia powinna była opuścić dom. Obudził ich Byk, zły, że syn jeszcze nie stawił się do pracy. Byczek pobiegł na dół, a Justysia ukryła się pod łóżkiem. Byczek poszedł poradzić się Kubusia, a ten uspokoił go i obiecał pomóc. Poszedł do chrzestnego i narzekał na zmęczenie, a ten wysłał Kubusia do łóżka. Kubuś położył się na stryszku z Justysią, która broniła się przed nim tylko przez pewien czas. Byczek dowiedział się od ojca, gdzie przebywa Kubuś, i rozgniewał się, gdyż domyślił się, co się dzieje. Kubuś zszedł na dół i wypił wino z chrzestnym, a stojący obok Byczek wściekał się. Stary Byk zaproponował Kubusiowi, że wstawi się za nim u jego ojca, a Kubuś się zgodził. Ojciec Kubusia niczego jednak z tego nie zrozumiał i nie naciskał. Byczek i Justysia ostatecznie się pogodzili, ponieważ dziewczyna razem z Kubusiem zapewniła ukochanego o swojej niewinności.

Pan uznał, że Kubuś to oszust i szelma, ale w rzeczywistości bardziej go to bawiło niż oburzało. Innym razem Kubuś wmówił dwóm mężatkom, że nigdy nie był z kobietą, a te zlitowały się nad nim i zaczęły udzielać mu nauk na łonie natury. Potem Kubuś uznał, że boli go gardło, i zamilkł, zatem opowieść podjął jego pan.

Zabrakło mu pieniędzy na prezent dla ukochanej, zatem poszedł do znajomego kawalera de Saint-Ouin. Ten zabrał go do lichwiarza, który wciągnął w sprawę swoich przyjaciół. Pan nie podejrzewał, że przygotowują gigantyczne oszustwo. Podpisał zatem weksle opiewające na duże sumy, które należało wykupić w określonym terminie. W ten sposób ograbiono go z większości pieniędzy, które włożył w interes i które przejęli fałszywi pomocnicy. Nie wierzył jednak w nieuczciwość przyjaciela i dalej utrzymywał z nim kontakt. Kawaler namawiał go do ślubu ze wspólną znajomą, ale pan się nie zgadzał. Przyjaciele pojechali na przejażdżkę, podczas której kawaler wyznał, że sypia z jego ukochaną, ale został wciągnięty w tę sytuację wbrew swojej woli. Prosił zatem o wybaczenie. Mężczyźni pogodzili się i zaplanowali zemstę. Pan miał udawać kawalera i pójść do pokoju ukochanej. Zrobili tak trzy razy, aż wreszcie rodzina panny przyłapała go w jej łóżku. Zabrano go do więzienia, a potem okazało się, że to przyjaciel zdradził wszystko rodzinie i komisarzowi. Okazało się jednak, że wymiar sprawiedliwości poszukuje także kawalera. Pan został zmuszony do wyjaśnienia sprawy przed sądem oraz do łożenia na dziecko Agaty i kawalera.

Kubuś niekiedy przerywał opowieść, gdyż drażniło go, że historia była przedstawiana bez przeszkód. Potem wygłosił filozoficzny wywód, którym chciał udowodnić, że czyny ludzkie nie są wolne, a wszystko ma swoją przyczynę. Ludzie nie podejmują decyzji wyłącznie z własnej ochoty.

Mężczyźni spotkali chłopca, który bił leniwego konia. Okazało się, że był to skradziony im niedawno wierzchowiec. Chłopiec zgodził się wymienić go na konia, na którym jechał pan. Jechali dalej do wsi, w której miał mieszkać rzekomy syn pana, a Kubuś nie chciał kończyć historii swoich podbojów miłosnych. Pan jednak wreszcie przekonał sługę, by ją dokończył.

Dyzia przychodziła do Kubusia i dbała o jego ranę, a on ofiarowywał jej różne prezenty. Pewnego razu podarował jej podwiązki. Gdy przyszła do niego, najpierw mówił, że przeznaczył je dla swojej ukochanej. Dopiero kiedy Dyzia się rozpłakała, przyznał, że są dla niej. Sam chciał założyć Dyzi jedną z podwiązek.

Podróżni dojechali do wsi, a pan poprosił, by Kubuś odnalazł dom jego podopiecznego. Po otwarciu drzwi pierwszego domu Kubuś spotkał kawalera de Saint-Ouin, prawdziwego ojca chłopca. Pan chwycił za szablę, zabił dawnego przyjaciela i uciekł konno. Zamiast niego pojmano Kubusia i zabrano go do więzienia. Pan nie uciekł daleko, gdyż dopadł go pościg i również trafił za kratki. Niezwykły splot okoliczności sprawił jednak, że zostali uwolnieni. Trafili na zamek pana Desglandsa, opiekuna Kubusia. Kubuś wziął ślub z Dyzią, zaczął pracować jako odźwierny zamku i nadal wierzył, że wszystko zostało zapisane na górze, nawet to, czy zostanie rogaczem, czy nie.


Przeczytaj także: Kubuś Fatalista i jego pan – bohaterowie

Aktualizacja: 2026-06-15 00:29:09.

Staramy się by nasze opracowania były wolne od błędów, te jednak się zdarzają. Jeśli widzisz błąd w tekście, zgłoś go nam wraz z linkiem lub wyślij maila: [email protected]. Bardzo dziękujemy.